Założenia metodologiczne takie same jak w przypadku poprzednich płyt, czyli: kolejne utwory wyceniam gwiazdkami W RAMACH JEDNEJ PŁYTY. 5 gwiazdek z "Help!" NIE RÓWNA SIĘ 5 gwiazdkom z "Abbey Road"!!!!!! Na koniec zbiorcza i dająca się już porównać z innymi ocena CAŁEJ płyty.
-------------------------------------------------------------------------------
THE BEATLES - "Help!", 1965
1.
Help! Hmmm.... Wszyscy UWIELBIAJĄ ten numer - i zawsze, ale to zawsze mnie to dziwiło. Cóż, słaby nie jest, ale do wielkości to mu jeszcze sporo brakuje. Muzycznie jest w porządku, nie wybija się jednak za bardzo. Pewnie chodzi o te wszystkie wokalne pasaże, chórki i progresje - tu fakt - wyszło chłopcom nieźle. Mimo wszystko maksymalnie wyciągnięta ocena to * * * *
2.
The Night Before. Ha! Muszę przyznać, że ten mi się już bardziej podoba. Dalej nie jest to nic, co by mnie szczególnie zachwyciło, ale jest w porządku. Czemu tylko ten Ringo jest takim cieniasem

Perkusja jest moim zdaniem najsłabszym ogniwem w muzycznej machinie Bitli. Piosenka na * * * * 1/4
3.
You've Got To Hide Your Love Away. No wreszcie! To jest utwór, któremu nie mam NIC do zarzucenia. Głos wreszcie taki jak powinien być zawsze. Piątka! * * * * *
4.
I Need You. A tu spadek lekki, choć nie drastyczny. Piosenka poprawna, w skali the Beatles wczesnych ponadprzeciętna. Zasługuje na * * * * 1/2
5.
Another Girl. Nie lubię. Cofają się w czasie. Wokalnie nienajgorzej, ale ten prostacki rwany dźwięk gitary rytmicznej i automatyczna wręcz perkusja.... * * * z minusem.
6.
You're Going To Lose That Girl. Cała siła tego utworu tkwi w wokalach, bo muzycznie jest to mielizna. Właśnie! Czy największym problemem młodych Bitli (oprócz w 75% kiepskich tekstów) nie było własnie ubóstwo muzyczne??? Jest tam bez wątpienia MELODIA, ale techniki i popisów za grosz. Najgorszy ten benadziejny Ringo

Za wokale daje tej piosence * * * *
7.
Ticket To Ride. To jeden z bardziej cennych wyjątków od zarzutu który wyżej podniosłem. Muzycznie jest fajnie (poza - oczywiście! - prymitywnymi bębnami), wokalnie znakomicie, tekstowo so-so. Ogólnie jednak na * * * * 4/5
8.
Act Naturally. Zaczyna się źle i ogólnie jest źle. To nie jest już fajny amerykański Midwest pojawiający się na poprzednich płytach, ale chamskie południe, rednecy i pola bawełny. Beznadziejny pastisz (jeśli to było na serio, to byłaby pełna, jedna gwiazdka). To the Ass. * 1/2
9.
It's Only Love. Tu też zaczyna się źle, od tej szadołsowskiej gitarki, ale szybko lepiej się robi. Fajna piosenka. Muzycznie jest bardzo ładnie, wokalnie też, podba mi się - jakoś czuję się blisko z tym kawałkiem. * * * * 4/5
10.
You Like Me Too Much. Nudzi mi się z'deczka... Ringo niezdarnie próbuje trochę podziałać, ale słychać, że jego zestaw skłąda się z najwyżej czterech elementów

Gitarki wporzo w miarę, ale tak w sumie jest słabawo. * * *
11.
Tell Me What You See. To akurat lubię. Nie jest źle, wokale fajne, ornamentyka muzyczna oszczędna, tradycyjnie kiepska perkusja, gitara się bardziej nieco stara... Może być, a nawet trochę lepiej. * * * *
12.
I've Just Seen a Face. Bardzo lubię ten początek! W ogóle jest to świetny kawałek, pasowałby to soundtracku Absolwenta. Czuć w nim Amerykę, tą najlepszą. Ulice Nowego Jorku widziane o poranku z okien autobusu sieci Greyhound. Ładne. * * * * *
13.
Yesterday. No, to już jest Wiadomo-Co. Piękna ballada, która już mi się nieco przejadła, ale nadal jednak cieszy. Świetny tekst, bardzo ładnie zaśpiewane, bardzo trafny podkład muzyczny. Taka porządna piątka. * * * * *
14.
Dizzy Miss Lizzy. ....i na koniec takie coś. Mogliby cholera skończyć tym Yesterdayem, ale musieli OCZYWIŚCIE wrzucić kower. Kower sam w sobie nienajgorszy, fajnie zaśpiewany, bardzo dobrze zagrany, ale NA BOGA nie w TYM miejscu!!!! Oceniając utwór per se: * * * * 1/3
Całość płyty * * * 3/4 Zbliżało się (wg nowej, ostrej metody) do 4, ale czterech dostać nie może, bo następna płyta to Rubber Soul!
Tu uwaga porządkowa: stronę wcześniej zaznaczyłem, że wszystkim poprzednim płytom odjąłem po jednej gwiazdce. Od "Help!" włącznie oceny będą już 'usurowione', tak żeby dało się je porównać w skali całej dyskografii.