Nie ogłaszając tego na forum, także wziąłem się za liczenie koszulek, a także bluz, kurtek, ogólnie górnej części odzieży, ale bez czapek. Skoro już mam wynotowane liczby, to w końcu je opiszę.
Liczyłem od początku września do końca listopada. Oczywiście, liczba obserwowanych spadała w kolejnych miesiącach. Odkąd przyszła pora na grube kurtki i płaszcze, odnotowywałem znacznie mniej wystąpień odzieży z zespołami, chociaż wiadomo, że jak w każdym miesiącu można zaobserwować kwitnącą stokrotkę, tylko z różnym prawdopodobieństwem, tak i na początku grudnia zdarza się młody człowiek idący po peronie w krótkim rękawku Rolling Stonesów. Ten akurat niepotrzebnie ryzykował zdrowiem, bo nie załapał się do statystyk, które wyglądają następująco: wrzesień - 39, październik - 11, listopad - 6.
Dużym problemem było przyjęcie postępowania wobec niepewnych obserwacji. Jedna rzecz to te nieczytelne nazwy. Podejrzewam, że niektóre
Crazy pisze:
niezidentyfikowane koszulki metalowe
to tylko bazgroły, które nie są nazwami zespołów. Inne po dokładniejszej analizie mogłyby się okazać nazwami marek odzieżowych. Widziałem raz kogoś z nadrukiem, który mógłby być okładką zespołu metalowego typu doom albo gothic, ale nad obrazkiem wyraźnie widniała nazwa popularnej marki. Do tego, niemożliwe było wymyślenie progu pewności dla napisów widzianych krótko, z daleka, wydrukowanych czerwono na czarnym albo częściowo przesłoniętych przez włosy. W ten sposób umknął mi pewnie niejeden wykonawca, zwłaszcza bez dobrze znanego logo. Te bardziej rozpozanawalne znaki pomagały za to niektórym zespołom. Na przykład, raz policzyłem bluzę Metalliki, chociaż dziewczyna ją nosząca stała dwa perony dalej i mogła mieć równie dobrze jakąś parodię z napisem Motylica. Z drugiej strony, nawet dobrze czytelna nazwa może budzić wątpliwości. Widziałem wyraźnie taką koszulkę z napisem Slayer, która nie wyglądała za bardzo na koszulkę tego zespołu, ale ją policzyłem.
Tak jak u innych dominują zespoły grające mocno, głównie zagraniczne. Przypuszczam, że zagranica dominuje, bo koszulki pochodzą
panek pisze:
z przysłowiowego H&M-u
Moja nieweryfikowalna hipoteza jest taka, że sieci wolą inwestować w nazwy, które będą się dobrze sprzedawać wszędzie. W związku z tym, kolejna hipoteza, pewnie możliwa do zweryfikowania metodą wywiadu: ci w koszulkach polskich zespołów noszą je na serio. Polskę reprezentowały Kult, Myslovitz, SDM oraz Mgła. Widziałem też kurtkę lokalnego zespołu Magmen. Podejrzewam, że jej właściciel po prostu w nim grał.
We wrześniu, kiedy to udało się zebrać więcej danych i wyniki są bardziej sensowne, pierwsze trzy miejsca zajęły: Nirvana, Metallica i Slayer. W listopadzie, wszystkie odnotowane zespoły wystąpiły raz, więc nie ma zwycięzców. W październiku natomiast, część raz, część dwa razy, a tę drugą grupę tworzyły Nirvana, Metallica i TZN Xenna. Przyczyną tej ostatniej anomalii było
Crazy pisze:
zwiększone stężenie w związku z koncertem
Fengari pisze:
Mi to się już jakiś czas temu rzuciło w oczy i zadziwia, że dzisiejsza młodzież nosi koszulki zespołów, których słuchało się w naszych czasach, albo jeszcze dawniej, a nie widzę niczego współczesnego.
Potwierdzam. Mało jest odzieży nowych wykonawców. Z takich w miarę świeżych wystąpili Billie Eilish i Playboi Carti. Nie brakowało za to klasyków rocka, na przykład Black Sabbath, chociaż odnotowane tylko raz, a gdybym miał strzelać, ile go było to podałbym akurat dla ostatniego roku większą liczbę. Widać, że napisy dyktuje
panek pisze:
moda na retro
, która w tej chwili dotyczy już także czasów mojej młodości i jako nostalgiczne traktuję koszulki My Chemical Romance czy Arctic Monkeys. Zaznaczam, że chodzi często o specyficzny typ nostalgii za czasami, których się już nie pamięta. Fanka Arctic Monkeys miała pewnie 16-18 lat.
Crazy pisze:
Na koncercie Shabaki był gość w koszulce The Comet Is Coming, co nie dziwi, ale również pan w Nowej Aleksandrii, i inny w Neilu Youngu. Ja założyłem Armię.
Na koncertach też obserwowałem zupełnie niedopasowanie koszulek do stylu wykonawcy. Na Radulego i Ścierańskiego ktoś założył Nirvanę. Na innym koncercie jazzowym widziałem Beatlesów.
Miałem jakiegoś pecha do Iron Maiden. Pod koniec sierpnia, kiedy już wiedziałem, że będę liczyć, widziałem koszulki Ajronów ze dwa razy. W notatkach z kolejnych trzech miesięcy nie mam tego zespołu w ogóle. Wśród wielkich nieobecnych byli też wspomniani Stonesi i Ramones, ci ostatni w grupie logotypów być może widzianych, ale za mocno przysłoniętych albo coś w tym rodzaju. Szokuje monopol na grunge, jakiego najwyraźniej dorobiła się Nirvana. Biorąc pod uwagę dominację mocnych brzmień i wpływ nostalgii, dziwi też brak Nightwish czy Opeth.
Na koniec zasadniczej części podsumowania podaję jeszcze kilka nazw, które zaobserwowałem, a nie widziałem ich u innych: Billy Talent, Bon Jovi, Cigarettes after Sex, Gorillaz, Lil Wayne, Paradise Lost, Sabaton, System of a Down.
Chciałbym się jeszcze odnieść do kwestii niemuzycznych:
Miki pisze:
U mnie teraz to albo skautowe, albo franciszkańskie.
Starałem się obserwować trochę, oprócz muzycznych, także koszulki religijne. W normalne dni nie było ich prawie w ogóle, a znowu podczas dwóch wydarzeń religijnych trudno było je policzyć. W dużej części miały nadruki nie tyle wprost ewangelizacyjne, co raczej świadczące o przynależności do określonej wspólnoty lub stowarzyszenia. Poza tamtymi dwoma wydarzeniami, raz mi mignęła koszulka z logo pielgrzymów nadziei. Pojawiają się też koszulki z sieciówek z napisami, które może trzeba traktować jako dyskretnie religijne, np. ze złożonymi rękami i napisem "Pray", ale często nie jestem pewny, o co chodzi w tych wzorach. Doszukuję się - może niepotrzebnie - drugiego dna.
manool pisze:
A, może nie muzycznie, ale dziś obok Lidla widziałam faceta w koszulce Twin Peaks!
U siebie w mieście też widziałem.