Bardzo lubię zbierać serie wydawnicze. Pomyślałem, że założę osobny wątek, żeby to nie zginęło. Macie jakieś ulubione?
historia:
NikeUwielbiam. Ten mały formacik jest dla mnie idealny, dużo czytam w busie, idealnie mi się tam połyka (tyle, że muszę okładki zostawiać w domu, bo ten oryginalne z lat 60 mają tendencję do szybkiego niszczenia się) - a w domu chyba zrobię w ogóle osobną półkę na Nike, bo mam takie miejsce, gdzie by chyba wszystkie te maluszki świetnie się zmieściły. Ile świetnej literatury tam się ukazało jak różnorodnej, to faktycznie musiało być wtedy okno na świat i domyślam się, że w latach 60 niektóre rzeczy musiały rozwalać ludziom głowy (choć nie wiem czy to kwestia licencji czy czegoś innego ale niektórzy autorzy mieli swoją ksiazkografie wydaną wybitnie od dupy strony chronologicznie, hehe). Rodzinny wątek: dziadek dostał w 1968 Faulknera z Nike "za długoletnią i ofiarną pracę na odcinku rozwoju Kółek Rolniczych i zwiększania wydajności produkcji rolnej"

A i mniej znane rzeczy czasem zupełnie dawały radę.
Współczesna Proza ŚwiatowaPisałem o tym, kupiłem kiedyś okazyjnie z pół tej serii za mniej niż stówę. Dużo fajnych rzeczy: Yukio Mishima, Lot nad Kukułczym Gniazdem...Super te niektóre mniej znane książki, które (pozdro Crazy, pozdro Zasad) zaskakująco czasem rozwalały: Dobre Chwile, Złe Chwile albo Rezerwat. Ale też zdarzały się straszliwe KLOCE, kiedyś czytałem jakąś radziecką prozę o retrospekcjach z historii kołchozu, ujemne gwiazdki. I to chyba nie był jedyny raz, kiedy na czymś się przejechałem. Okładki Świerzego, po przejściu na czarny kolor okładek, dla mnie upiorne.
Proza IberoamerykańskaPrzepiękne okładki, kolorki, rysunki, super. A i bardzo ekscytująca wydaje mi się ta wizja, że w latach 70 i 80 ludzie z Polski łapią aż taką zajawkę na prozę z tamtej części świata. Bez tego chyba nie mielibyśmy Tokarczuk, chyba to musiało duży wpływ na nią wywrzeć? Na pewno nie mielibyśmy "Boskiego Buenos" Maanamu. Trochę nierówna seria, ale dużo kolosów jednak tam się ukazało. Lubię wejść w ten świat, choć nie ukrywam, że z tego co czytałem, to najbardziej podobały mi się żelazne klasyki ("Miasto i Psy" Llosy, opowiadania Cortazara, Borges itd.), a te mniej znane rzeczy...no tak mniej zostały w pamięci

RetroByło coś takiego. Super okładki. Mało z tego czytałem, ale lista wydaje się bardzo fajna. Evelyn Waugh na pewno trafił do mnie z tego źródła.
Biblioteka literatury węgierskiejTo kiedyś kupiłem prawie w całości, w jednym pakiecie na allegro, trochę w ciemno, no i szok, bo to naprawdę dobra seria (mimo wszystko nie byłem pewien czy seria literatury bratniego narodu wydana w Polsce wczesnej osiemdziesiony będzie trzymać poziom). Gorzka analiza aranżowanego małżeństwa na jednej wsi, znakomite coming-of-age o przedwojennej szkole wojskowej dla dzieciaków "Szkoła na granicy" Gezy Ottlika, bardzo dobra powieść z czasów ichniego realnego socjalizmu "Makra czyli cena przegranej" Ákosa Kertésza, nieco słabszy, ale ciekawe obyczajowo i nieco prowokacyjne wtedy "Cmentarz starego żelastwa" Fejesa oraz "Byłeś prorokiem kochanie" Totha. Pisałem w wątku o bieżących lekturach, spodobało mi się bycie tak pozytywnie zaskoczonym przez książki, o których - w większości - pamięta pewnie tak z 7 osób. Czytałem tak z połowę i generalnie - wszystko przynajmniej okej.
bardziej współczesne czasy:

Nowy Kanon W.A.B.To taka seria na zasadzie "książki, które gdyby coś się inaczej ułożyło, mogłyby być totalnymi klasykami" (w sumie to niektóre w zasadzie chyba są, choć może bardziej minor niż major; nieważne) i dla mnie to totalnie działa! Bardzo wysoki poziom i znowu różnorodnie: podróżowałem z tą serią od biedy po pierwszej wojnie ("Dziewczyna z poczty" Stefana Zweiga), przez Węgry lat 20 (tu też wyszła wspomniana wyżej "Szkoła na granicy" Ottlika), przez wielką czystkę w ZSRR ("Sprawa Tułajewa" Serge), a potem Stalingrad ("Życie i los" Grossmana), po Chiny (zbiór ciekawych obyczajowych opowiadań "Czerwona róża, biała róża" Elieen Chang) i amerykańskie przedmieścia siedemdziesiony i ciche, małżeńskie dramaty ("Co na kolację" Jamesa Schuylera). Totalny eklektyzm, zasadzie wszystko bardzo mi się podobało, a przeczytałem tak połowę rzeczy z tego. Super!
Cymelia (ArtRage)Chyba podobna idea jak powyżej, szukamy nieoczywistych pięciogwiazdkowców, zakurzonych pięciogwiazdkowców, dawno nie wznawianych w Polsce pięciogwiazdkowców. Czytałem z tej serii tylko "Wszystko na marne" Kempowskiego, dobra powieść (Niemcy na terenie obecnej Polsce w 1945 roku, tuż przed tym jak dojdzie). Mój ojciec bardzo się zachwycił wydanym w tej serii Italo Calvino - w pewnym sensie jest to nawiązanie do pewnej tradycji, bo zdaje się, że dużo osób w Polsce się nim zachwyciło gdy 60 lat wcześniej wychodził w Nike, hehehe.