Dla mnie ten rok był czytelniczo nadal dobry i z wielu rzeczy jestem bardzo zadowolony. Książka roku nie będzie aż takim atakiem na czołówkę życiową, jak w ostatnich latach...
(2023: Toni Morrison - Beloved
2022: Hrabal - Zbyt głośna samotność
2021: Faulkner - Wściekłość i wrzask
2020: Anthony Burgess - A Clockwork Orange)... ale jest to Książka Roku w pełnym tego słowa znaczeniu, a okoliczności, w których najwięcej czytałem (Góry Stołowe!) sprawiły, że było to doświadczenie jeszcze bardziej niezwykłe, a zatem:
Moja książka roku:Cormac McCarthy - The Road (Droga) - podróż po ruinach świata, który spłonął, okrutna i dobijająca, ale za sprawą Ojca z Synem, którzy tytułową drogą niosą symboliczny ogień jest to opowieść piękna i przejmująca. Lektura do zapamiętania na całe życie.
Tym razem nie dam osobnych wyróżnień, bo oba najbardziej zasługujące (Zasada trójek i Singer) lepiej mi się wkomponują w całość wpisu.
Proza:Isaac Bashevis Singer - Odwiedziny - proza wyśmienita, odważna, bo wychodzimy z dobrze znanego półświatka, żeby dać się temu światu rozbić w drobny mak, wspaniale napisane jak zawsze, a bohaterowie głupi i źli, a jednak bardzo można się z nimi zżyć
Isaac Bashevis Singer - Ruda Kejla - z grubsza jak wyżej, ale ta pozycja nieco bardziej jednowymiarowa i może zbyt duże rozbicie narracyjne między trojgiem głównych bohaterów
Cormac McCarthy - No Country For Old Men - autor wróci tu jeszcze po raz trzeci, tymczasem tutaj, najłatwiejsza jego lektura z jaką się zmierzyłem, w zasadzie znowu bardzo dobra, ale ja mam jakiś problem z tą historią i tu (patrz piętro wyżej) rozbicie narracyjne między czworgiem nawet bohaterów sprawia, że trochę nie wiem, na czym się skupić
Markus Zusak - The Book Thief - mnie kupiła ta historia bez zastrzeżeń, śmierć jako narrator i jej powracające spotkania z główną bohaterką, dylematy wojenne, rezygnacja z taniego pocieszenia, ogólnie super
Stanisław Lem - Bajki robotów - przeczytane w całości po raz pierwszy, za to bardzo wnikliwie i w większości więcej niż raz, pod kątem zabawy w wybieranie najlepszych pozycji z zestawu; wkręciłem się, chociaż to nie jest mój świat
Sławomir Gortych - Schronisko, które przestało istnieć - bardzo udane czytadło, wciągające intryga a przede wszystkim świetnie narysowane Karkonosze, ich górskość i ich historia (ale językowo dość takie sobie)
Jacek Dukaj - Wroniec - bardzo podziwiam oryginalność tej książki i myślę, że dużo dobrego w edukacji młodzieży może zrobić, ale ja z trudem wchodzę w ten świat
Edmund Nizurski - Niezwykłe przypadki Cymeona Maksymalnego - ponownie rewelacja, jaki humor, jakie pomysły i jakie obrazki! tylko w końcówce dla mnie trochę zabrnęli nie tam, gdzie było najciekawiej
Kir Bułyczow - Opowiadania guslarskie - ostatnia tegoroczna lektura, świetne science fiction łamane na społeczną satyrę, zabawne a nie nadęte, tych kosmitów tam oszczędnie dawkują, ale ich (nie)obecność jest wciąż odczuwalna
Co nieco było w tym roku
komiksów, na czele z jednym z bardziej niesłychanych...:
Tomasz Grządziela - Zasada trójek - co za totalny czad! Świat, w którym nie ma dwóch powtarzających się detali, na jego tle wzruszająca historia nieco gamoniowatych bohaterów. Eksplozja wyobraźni!
ponadto:
Tytus Romek i A'Tomek, księga 5 - to pierwsza przeczytana w 2024 rzecz, klasyk
Tomasz Samojlik - Ryjówka przeznaczenia / Norka zagłady / Powrót rzęsorka / Zguba zębiełków - pierwsze dwie (a może trzy?) dla przypomnienia i już były wytłuszczane w dawniejszych edycjach; szczególnie mi przypadła do gustu ostatnia część, bardzo to wszystko i zabawne, i zgrabne, i mądre
Joann Sfar - Kot rabina, cz. 1 (Bar Micwa) i cz. 2 (Malka Lwi Król) - klasyk, ale podchodzę do niego z umiarkowanym entuzjazmem
Guillaume Sorel, Laurent Seksik - Ostatnie dni Stefana Zweiga - wspaniałe dzieło graficzne, niezwykle smutne i jednoznacznie dołujące, ale zarówno względy wizualne, jak i oddanie ducha czasu, sprawiają, że to rzecz dużego formatu (format skądinąd też niemały)
Jirō Taniguchi - Szczyt bogów, cz. 1, 2 i 3 -
miejscami wspaniałe, ale są też w tym cyklu rzecz, które mi nie leżą; no i jeszcze dwie części przede mną (za to pierwsze dwie przeczytałem właściwie po dwa razy, dla utrwalenia) - w tym roku nie wyróżniam, licząc, że za rok będę miał już przeczytaną całość cyklu, i wtedy
Stan Sakai - Usagi Yojimbo. Początek, księga 2 - nadal świetne, mógłbym skopiować wpis z zeszłego roku.
książki szeroko pojętego non-fiction, jak zwykle w małych ilościach:
Ryszard Kapuściński - Podróże z Herodotem - bezpośrednia inspiracja zeszłorocznym spisem elsei; choć nie stała się u mnie książką roku, to bardzo jestem wdzięczny za polecenie, świetny pomysł na tę książkę, gdzie autor ciągle gdzie indziej jedzie i o czym innym pisze - ale wszystkiemu winien Herodot!
Krzysztof Potaczała - Bieszczady w PRL-u - trochę się pomęczyłem z tą książką, bo czytało mi się ją z różnych względów chropowato; ale ogólnie uważam, że było warto i dużo wrażeń mi z niej zostało
Beata Sabała-Zielińska - TOPR. O psie, który został ratownikiem - książka o psie, który jeździł helikoperem, przeznaczona dla dzieci, podobała mi się tak naprawdę bardziej, niż ta właściwa, dorosła; nadal nie lubię, jak ta pani pisze, i nadal treściowo bardzo ciekawe; polecam wszystkim, co mają nie za duże dzieci!
Michael Atkinson - Blue Velvet (z serii BFI Film Classics) - wyższa szkoła teoretyzowania i mądrzenia się, ponieważ jednak film znam na pamięć, to nawet rozumiałem, o czym autor pisze, i nawet czasem rozumiałem, o co mu chodzi

Wreszcie, przeczytałem Wujaszka Wanię, choć to tylko jedna pozycja z tomu dramatów Czechowa - muszę jednak powiedzieć, że interpretacje tej historii, w spektaklu "Wania" oraz w filmie "Drive My Car" znacznie bardziej mnie zainteresowały, niż sama lektura Czechowa. Dziwne, i biorąc pod uwagę pozycję poniżej, podejmuję decyzję, żeby w tym roku poszukać dramatów, które wrócą ten rodzaj literacki na moje szczyty - w ostatnich latach Ionesco i Bernhard te szczyty stanowili.
Na koniec
rzeczy, z którymi mi nie poszło:
Ishbel Szatrawska - Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia - surrealistyczny dramat o tematyce postholokaustowej, który początkowo bardzo mi się podobał, ale im dalej w tekst, tym bardziej budził wątpliwości, a w końcu to już po prostu niesmak, niestety nie pamiętam z jakiego powodu, wyparłem
Richard Flanagan - Pierwsza osoba - trafiła mi w ręce inna książka autora "Narrow Road To The Deep North", jednej z najlepszych powieści, które czytałem w ostatnich latach; niestety ta kompletnie mi nie podeszła i po 100 stronach odłożyłem. Mam teraz na biurku trzecią, ciekawe jak z nią będzie?
Stefan Zweig - opowiadania z tomu "24 godziny z życia kobiety", sięgnąłem po nie po lekturze komiksu (powieści graficznej!), która bardzo zainteresowała mnie osobą Zweiga, ale niestety okazało się dla mnie z grubsza nieczytalne, jeżeli kogoś uwiera, że w Pustyni i w puszczy powiewa rasizmem, to może sobie sięgnąć po opowiadania Zweiga, okaże się wówczas, że Polska jak zwykle była ostoją tolerancji

Cormac McCarthy (po raz trzeci) - Blood Meridian - musi być w tej części zestawienia, bo zacząłem, a odłożyłem na półkę, ale z innych względów: za trudny językowo? za ciężki na lekturę wakacyjną? - brzmiało to fascynująco, ale myślę, że może to coś do zabrania na ferie w górach?
W każdym razie niewątpliwie to mój autor roku.