Dobra. Zgodnie z zapowiedzią...Lecimy z "Mental Cutem".
Marecki w 2006 roku pisze:
Mental Cut (****1/4) tu już pewna obniżka formy widoczna. Zespół wyczerpany życiem w ciągłej trasie, zmęczony sobą daje pierwsze oznaki wypalenia. Pojawiają się już wypełniacze, choć utworów wybitnych nie brakuje. Przede wszystkim Kreon. To również jedno z arcydzieł zespołu. Nowością jest w nim takie bardziej nowofalowe granie. Ten klimat jest w jakimś stopniu wypadkową już poprzedniej płyty a jednocześnie też znakiem czasu. Trochę tak wtedy grano, co do tej pory uwielbiam. Również Luciolla, jeden z największych przebojów grupy, ma podobny podkład. No może bardziej nowofalowo-sentymentalny. Trochę z takiego nastroju pojawia się jeszcze w szczątkowej formie w tle You Or Me (przejście gitary tuż po refrenie). Mnie podoba się też Mentalny kot czyli nagranie prawie tytułowe. Tam jest taka świetna, miałcząca gitara w tle. Bardzo lubię. Jest jeszcze również przebojowe Simple Story czy Lipstick On The Glass, dwa udane nagrania instrumentalne i … No właściwie to już koniec bo dwa pozostałe utwory (Dobranoc Albert i Nowy przewodnik) są po prostu słabe. Ocenę podwyższają przede wszystkim Luciolla i genialny Kreon.
Arasek w 2006 roku pisze:
-podkreślę jeszcze raz nowofalowe klimaty w "Mental Cut". Nawet ten słabszy "Dobranoc, Albert" jest odbiciem ówczesnych zainteresowań muzycznych M.Jackowskiego. Rewelacyjna "Szminka na szklance" (której Kora nie lubi dziś, jak sama mówi) i niepokojący utwór instrumentalny "Kowboje OK".
Pippin w 2006 roku pisze:
Mental cut **** - dokładnie jak wyżej, przede wszystkim "Kreon" i "Luciolla", do tego "Story" i "Szminka". "Albert" i "Przewodnik" są za to fatalne. Moment? Refren "Luciolli" - włączają mi się obrazki z dzieciństwa bo to utwór Maanamu który mi się z tym sielskim czasem najbardziej kojarzy.
Arasek w 2013 roku pisze:
A z "Mental Cut" to jest tak, że płyta owa jawi się jako najbardziej eklektyczna z albumów Maanamu. Zespół był tuż przed życiowymi zakrętami. Co nagrać po czymś takim jak "Nocny patrol"? Ma się wrażenie, że albo nie mogli się zdecydować albo każdy obstawał przy swoim. Mamy na tej płycie mieszaninę trzech stylów. "Staromaanamowy", czyli z dużą dawką energetyki i gitar ("Nowy przewodnik", "Mentalny kot", "Cowboys OK"). Drugi to styl elektropopowy, ze sporym udziałem elektroniki, automatu perkusyjnego ("Dobranoc Albert", "Simple story") a nawet z przebojowo-dyskotekowym szlifem ("Szminka na szklance"). Wreszcie trzeci - będący wyraźną kontynuacją "Nocnego patrolu" acz w jeszcze ciemniejszych barwach ("Kreon", "You or Me", "Lucciola"). Na żadnej płycie Maanamu nie przeskakuje się tak gwałtownie z kreacji w kreację. Może to irytować, może się podobać - mi się podoba.
Płytę otwiera "Simple Story", utwór skomponowany z taką lekkością, że śmiało może konkurować z dokonaniami Mike`a Oldfielda. Jasne, że jest to swego rodzaju ptasie mleczko (piszę to jako miłośnik szaszłyków) - ale jakie dobre i delikatne! Ani jednego taktu na siłę.
Potem "Mentalny kot" - spora dawka energii, ale nie jest to po prostu rock and roll. Ta miaucząca gitara, chórki Kory w refrenach robią różnicę.
Dalej "Lucciola", katowana swego czasu w telewizji (pewnie jako odreagowanie na brak Maanamu w mediach w czasach "Nocnego patrolu"). Zaprzyjaźniłem się bardzo stopniowo z tym utworem, choć i dziś bardziej doceniam niż lubię. Ale muzycznie atmosfera "słonej" portowej dzieelnicy odmalowana po mistrzowsku. A pamiętacie bas, nooo to basowe solo puszczałem sobie wielkokrotnie tylko dlań!
Dalej "Dobranoc Albert", który nie cieszy się dobrą opinią. Mam wrażenie, że dużo podobnych zdań słyszałem w kontekście Armii o "Horrorze Budzulli", czyli w skrócie: może i fajny eksperyment ale w sumie po co? A ja bardzo lubię Alberta. Zwróćmy uwagę na tę galopująca perkusję, kto się dziś odważy tak grać? Piękna gitarowa melodia w bezsłownym refrenie. Dziwne elektroniczne skrecze rozsiane po całym utworze. To faktycznie przypomina kwanty i elektrony!
No i "Przerwa na papierosa" na koniec pierwszej strony. Sympatyczny utwór - kompozycji bodajże Olesińskiego? - ale faktycznie spokojnie można iść sobie zapalić albo przygotować napar herbaciany.
Na początek strony B wraca stary Maanam czyli "Nowy przewodnik". Sama kompozycja nieco bez skrzydeł, niby szybko i energicznie się wszystko toczy - ale w sumie ocena dostateczna... Na co wypada zwrócić uwagę to tekst Kory. To był jeszcze czas gdy nie pitoliła bez przerwy o miłości, lecz potrafiła napisać coś tak surrealistycznego!
Dalej "Kreon". W moim przekonaniu jedno ze szczytowych osiągnięć zespołu. Utwór wielkim przebojem być nie mógł, bo to niemożliwe przy takim stężeniu zimnej i ciemnej substancji. Ale nie musiał być. Zagrane i zaśpiewane wspaniale. Nie ma tu ani jednego jasnego dźwięku, wszystko opiera się na tak niskich barwach, że ma się wrażenie grania na zupełnie poluzowanych strunach (pewnie to tez zasługa dobrego masteringu Neila Blacka). Tekst - za który Kora zbierała niegdyś cięgi, że porównuje się do Antygony! - ponadczasowy. Za sam dwuwiersz:
od tysiącleci nic się nie zmienia
te same żądze te same pragnienia
należy się uznanie.
Potem "You Or Me", który nie daje odpocząć po "Kreonie" i jednak nie dźwiga roli, pozostając najsłabszym utworem na płycie. Ciężko i ponuro, ale nie ta klasa co poprzednik. Znacznie lepiej sprawdziłby się w tym miejscu inny numer, a mianowicie "Salamander". No ale go nie ma.
Następni są "Kowboje OK", którzy potwierdzają geniusz kompozytorski śp. Marka Jackowskiego. Świetny kawałek, przy którym śmiało można zamknąć oczy i wyobrażać sobie teksańskie prerie. A najlepsze jest to pozorne przyspieszenie w środku utworu (rytm zostaje ten sam, ale zdwojony, gitara basowa szaleje!). Piękna sprawa.
I na finał "Szminka na szklance" czyli "Lipstick on the Glass". Sławna piosenka, zresztą najzupełniej słusznie. Maanamowi udało się tu pogodzić lekko postpunkowy pazur i taneczny klimat, nie powstydziliby się "Szminki" muzycy "Blondie"... Solo na basie przeszło już do kanonu, a obciachowe elektroniczne talerze z perspektywy czasu da się przecież obdarzyć przyjaźnią.
Słowem - bardzo dobra płyta Maanamu, dla mnie *****. I ostatnia na takim poziomie. Następny album czyli "Się ściemnia" tylko chwilami go dosięga (jest w ogóle bardzo nierówny).
Budyń całkiem niedawno pisze:
Posłuchałem sobie najpierw "Się ściemnia", które było nawet miłe, ale spodziewałem się więcej, a potem przeskoczyłem do "Mental cut". Pamiętam, że gdy byłem mały, to było u nas w domu na kasecie, chyba w wersji anglojęzycznej. I tego mi się zaskakująco miło słuchało. Zimna fala, nowa fala, echa Stranglersów w grze basu. A wskazana gdzieś na początku wątku jako słaba piosenka o Albercie ciekawie by brzmiała, gdyby... zagrała ją Apteka, tak myślę.
i ja, również całkiem niedawno pisze:
"Mental Cut" jest świetny. Utwór "Nowy przewodnik" jest trochę ryzykowny i "Albert" raczej nie należy do moich faworytów. Ale poza tym to super. Dwa instrumentale trochę jak The Smiths z epoki, ciekawe czy Jackowski ogarniał, zresztą "Simple story" to też bardzo nowoczesny numer, jak się wie, co w 1985 było popularne w Wielkiej Brytanii. "Kreon" i "You or me" to w zasadzie cold wave, spokojnie to mógłby jakiś zespół na Jarocinie '85 zagrać, tylko pewnie zagrałby to gorzej. Bodek Kowalewski, basista wychowany w bluesowej szkole Nalepy, tutaj osiąga swój szczyt jako nowofalowy muzyk, każda partia w punkt, czasem jednym slajdem przez gryf robi robotę, no i ta solówa w "Lipstick on the glass"...
Eksportowa wersja jest co ciekawe dużo gorsza, chyba bardziej robiona pod dyktando wytwórni, gorzej zmiksowana, jakby upupiona, widać, że chcieli chyba trochę pozbawić ich charakteru, żeby zrobić z nich lepszy produkt na zachodnie rynki. Po 40 latach polski odpowiednik dużo lepiej się broni.
Tak w ogóle to mam wrażenie, że oni z tego pokolenia mieli najbliżej do jakiejś sensownej kariery na zachodzie, bo budowanej od dołu, małymi krokami, no ale zespół z problemem alkoholowym i instrumentalistów i parą po rozwodzie, która ledwo ze sobą wytrzymuje, chyba niezbyt się nadawał do tego, żeby stawiać kolejne kroki w tym kierunku.
A1. Simple Story
A2. Mentalny Kot
A3. Luciolla
A4. Dobranoc Albert
A5. Przerwa na Papierosa
B1. Nowy Przewodnik
B2. Kreon
B3. You or Me
B4. Kowboje OK
B5. Lipstick on the Glass Daję czas do soboty 22:00, niech się zabawa rozkręci. Daję znać Pablakowi, żeby zmienił tytuł wątku, ale głosowanie jest otwarte od dzisiaj, więc każdy głos od tego momentu uznaję.