Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:28:40

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1167 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 74, 75, 76, 77, 78
Autor Wiadomość
PostWysłany: pt, 07 marca 2025 09:26:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 30 czerwca 2014 20:20:04
Posty: 785
Skąd: Mazowiecki Park Krajobrazowy
Chyba znalazłem odpowiednie miejsce dla siebie na tym forum i będę miał co czytać w weekend :)

Tymczasem, jeśli komuś się nudzi i nie ma co czytać będę wdzięczny za subiektywne odczucia dotyczące tego tekstu:

Jeśli ktoś nie lubi ściany tekstu zapraszam na wersję blogową:
https://meblooscianka.wordpress.com/2025/03/06/kaluza/


Kałuża

Najkrótsza droga do szkoły biegła przez lasek. Wciśnięty pomiędzy moje osiedle, teren MDK-u* i Park Miejski był najlepszym skrótem do szkoły podstawowej, liceum i Technikum Nukleonicznego** mieszczących się na skraju parku. Codziennie przechodziły przez niego tysiące uczniów i rodziców odprowadzających swoje pociechy do placówek edukacyjnych. Dla nas był placem zabaw: dwie jabłonie (pozostałość po gospodarstwie, które tam się znajdowało) rosnące na łące przy lasku były naszym czołgiem i samolotem i brały udział we wszystkich potyczkach oraz działaniach wojennych w całej Europie. Pięknie złocąca się wysoka trawa rosnąca połaciami pod młodymi sosnami imitowała bawełnę i trzcinę cukrową, którą my jako niewolnicy powiązani sznurkami przez starszych kolegów, musieliśmy zrywać niczym w filmie o niewolnicy Isaurze. W gęstej, zakrzaczonej części bawiliśmy się w chowanego, budowaliśmy szałasy i kopaliśmy okopy. W późniejszych latach był także kryjówką, gdzie mogliśmy robić mniej grzeczne rzeczy, ale to zupełnie inna opowieść. Często na polance przy jabłoniach paliliśmy ogniska i piekliśmy w nich ziemniaki. Ich wyrazisty smak, ale i wyłuszczanie upieczonego miąższu ziemniaka z grubej, gorącej i spalonej skóry są jednym z najsilniejszych wspomnień z dzieciństwa…

Na skraju lasku przy skrzyżowaniu 22 lipca* i Matejki, w zagłębieniu tuż za wiatą przystanku autobusowego od kiedy pamiętam, po każdym większym opadzie deszczu (czyli bardzo często), pojawiała się kałuża. Za pomocą kanaliku ukrytego pod chodnikiem spływała tam woda zbierająca się na skrzyżowaniu i w zatoczce autobusowej. Podczas burzy i intensywnych opadów woda momentalnie zapełniała zagłębienie i stała tam przez długi czas. Każdy wjeżdżający w zatoczkę autobus powodował duże fale i przyspieszał spływ wody do powiększającej się w oczach kałuży. Nawet, gdy woda opadła, teren był zawsze lekko podmokły i wytworzył się tam wilgotny mikroklimat. Dookoła rosły wysokie trawy i gęsta roślinność będąca siedliskiem i schronieniem dla małych zwierząt i owadów. Można było tam spotkać żaby i inne płazy. Woda życia dla milionów małych istnień… Będąc małym chłopcem zaraz po deszczu biegłem w kaloszach z kolegami, żeby bawić się w podróżników po rozlewiskach Missisipi albo nieprzebytych azjatyckich bagnach. Ileż razy ratowałem współtowarzyszy po ukąszeniu przez węża czy po ataku krokodyla. Sam też niejednokrotnie wpadałem w ogromne tarapaty, ale zawsze udawało się wyjść cało z każdej, największej nawet opresji. Byliśmy jak Indiana Jones i Tony Halik w jednym, zawsze gotowi stawić czoło każdej przygodzie. Wielką odwagą było zaglądanie do wylotu kanału odprowadzającego wodę, obrośniętego, zaglonionego, ziejącego tajemniczą czernią. Zawsze czyhało tam na nas nieznane…

Istniały różne pogłoski dotyczące tego miejsca. Słyszałem, że podobno znajomy wędkarz złowił w kałuży metrowego szczupaka i ten przy wyciąganiu odgryzł mu palec u prawej ręki. Kilka lat później dowiedziałem się, że powodem utraty kciuka nie był atak ryby, ale nieuważne używanie siekiery podczas nielegalnego wycinania drzewa. Inna historia głosiła, że jednego z sąsiadów wciągnął do wody utopiec i zniknął pod lustrem wody, przez całą noc szukała go zrozpaczona małżonka. Zaginiony odnalazł się na drugi dzień, okazało się, że zamroczony tanim winem kupionym w pobliskim sklepie, przewrócił się w stertę liści leżącą pod śmietnikiem i spędził tam całą noc. Ja opowiem wam inną historię i jest jak najbardziej prawdziwa, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się jeszcze bardziej zmyślona, niż poprzednie…
Któregoś wiosennego dnia, chyba w maju, po jednej z przychodzących co kilka dni burzy, poszedłem sam pobawić się przy kałuży. Patrząc, jak w lustrze wody pięknie odbijały się korony rosnących wokół niej sosen, nagle w świetle zarośniętego i oślizłego odpływu zauważyłem niewielką postać. Z początku myślałem, że to jakaś dziwna, sporych rozmiarów żaba, ale gdy zacząłem się jej dokładnie przyglądać zdałem sobie sprawę, że widzę niewielką, ciemnoniebieską postać o sporej głowie z grubymi falującymi niczym woda włosami, wpatrującą się we mnie dużymi, lśniącymi oczami, które wydawało się były dwiema dużymi kroplami wody zamkniętych w przezroczystej błonie z czarnymi kamykami w środku. Przestraszyłem się i chciałem uciekać, ale usłyszałem w głowie tajemniczy, lecz przyjaźnie brzmiący głos: „Nie bój się, nie niszczysz przyrody, to nie masz co bać się Wodnika”. To był jego głos, ale słyszałem go tylko w mojej głowie. Usiadłem na skraju kałuży w niedużej odległości od niego, a on opowiadał mi o swoim życiu. Że od lat pilnuje, aby nikt nie zakłócał równowagi tego miejsca i dbał, aby woda jak najdłużej utrzymywała się w zagłębieniu. Czasem, gdy dopadała go nuda lubił płatać ludziom drobne figle. A to wciągnął za ogon psa do kałuży, by ten cały mokry i brudny doprowadził do rozpaczy swojego właściciela. Często odwracał uwagę przechodniów zatrzymując ich w miejscu, gdzie była najgłębsza woda w zatoczce, by w momencie nieuwagi zostali ochlapani przez wjeżdżający z impetem pks. Innym razem szepnął dziecku do ucha, by to urwane spod opieki rodzica weszło do kałuży nalewając sobie wody do kaloszy. Nigdy jednak nie wyrządzał tymi żartami większej krzywdy, choć niejeden, gdyby się dowiedział, że to nie przypadek, miałby mu wiele do powiedzenia. Dowiedziałem się także, że dwie historie opisane wcześniej nie są do końca zmyślone, Wodnik ukarał w ten sposób złodziejaszka wycinającego nielegalnie drzewo na opał i człowieka, który notorycznie zaśmiecał jego okolicę. Nie warto było zatem przeciąć jego ścieżki i mieć złe zamiary. Nie wiem, ile trwała nasza „rozmowa”, ale gdy kończył swoją opowieść było już po zmroku. … Spojrzał jeszcze raz na mnie, puścił do mnie oko i zniknął w mroku kanału odpływowego, a ja jakbym obudził się z głębokiego snu. Wiedząc, że będę miał od rodziców burę za spóźnienie, z głową pełną myśli dotyczących tego niesamowitego zdarzenia niczym sprinter pobiegłem w kierunku domu.
Wiele lat później cały teren naszego lasku został ogrodzony, bardzo mocno wykarczowany i zaanektowany pod przyszły kościół. Zagłębienie, w którym tworzyła się kałuża zasypano, wyrównano, a przystanek autobusowy przebudowano. Przez jakiś czas wyglądał bardzo elegancko, ale gdy przyszła jesień i mocne opady, zaczęła się w nim zbierać olbrzymia ilość wody, która nie znajdowała ujścia i długi czas zalegała w zatoczce. Powolna erozja powodowała wypłukiwanie materiału, zmiękczanie podłoża i zapadanie się nawierzchni, a kamienne kostki wyłaziły z gruntu niczym mleczne zęby. Ktoś postronny powiedziałby, że to po prostu zwykła fuszera (bo po części na pewno tak było), ale ja wiedziałem, że to Wodnik ograbiony ze swojego terytorium próbuje przywrócić naturalny stan rzeczy i wypowiedział ludziom wojnę. Lata całe grał na nosie i drwił ze wszystkich dookoła, był niekwestionowanym panem tego miejsca. Miejsce to stało się lokalną podeszczową udręką i walnie przyczyniało się do tego, że nasze miasto nazywano „Wenecją Mazowsza”. Niestety nie wiedział, że nowoczesność posiada w zanadrzu broń ostateczną przeciw przyrodzie zwaną potocznie BETONOZĄ, a atak wroga nastąpi z dwóch stron…
Pewnego zwykłego, letniego poranka nieopodal przystanku na skrzyżowaniu rozpoczęto budowę ronda i pod jego podkład sypano niezliczone ilości żwiru i betonu. Poprawiono przy tym zatoczkę autobusową i udrożniono odpływy przy jezdni. Jednocześnie na terenie kościoła zaczęto budować parking i miejsce po dawnej kałuży zostało ostatecznie zrównane, zalane betonem, a na niego położono grubą, kamienną kostkę. Wodnik i przyroda przegrali z postępującą niczym walec nowoczesnością i niezwykle twardym fundamentem religii katolickiej…
Jesienią tego roku biegnąc moją ulubioną trasą przy torach, skręciłem w las w ścieżkę prowadzącą wzdłuż Pogorzelskiej Strugi. Przemykając lekko błotnistą ścieżką i przeskakując przez zwalone drzewa zatrzymałem się na chwilę nad rozlewiskiem, żeby zrobić zdjęcie. Rozglądając się za idealnym kadrem i światłem nagle, pod paprocią i trawami, w płytkiej wodzie zauważyłem znajomą postać, która rozchlapywała wodę swoimi dużymi, błoniastymi dłońmi. Jednak, gdy mnie dojrzał i skierował wzrok zobaczyłem, że jest cieniem samego siebie, wychudzony, pomarszczony, a w jego mocno wyschniętych oczach czaił się strach. W pierwszej chwili, gdy tylko spotkał się nasz wzrok widziałem, że jest gotowy do ucieczki, ale chyba mnie rozpoznał i stał nieruchomo. Pomyślałem w głowie, żeby się nie bał, że nie chcę mu zrobić krzywdy i chyba mnie zrozumiał, bo przysiadł na trawie i patrzył na mnie z zaciekawieniem. „Jak to się stało, że tu się znalazłeś?” zapytałem ponownie, a on rozpoczął swoją smutną opowieść. Po ostatecznym ataku wycofał się do parku miejskiego, w którym funkcjonowała całkiem sporej wielkości fontanna. Co prawda bardzo betonowa, ale było w niej dużo wody. Niestety i tam przyszło nowe, park został zrewitalizowany, w miejsce starej fontanny pojawił się betonowy plac i nowa, tryskająca w kamiennej oprawie wszystkimi kolorami tęczy fontanna bez żadnego oczka wodnego. Wtedy wycofał się pod mostek kolejowy na strumyku, przy którym go spotkałem, ale i stamtąd przegonił go ciężki sprzęt budujący nowy most. Chciał wrócić tam po remoncie, ale dno zostało uregulowane i wyłożone plastikiem, a nowoczesna szarobura i pozbawiona jakiejkolwiek finezji architektonicznej konstrukcja nie sprawiała przytulnego wrażenia. I tak oto znalazł się tu, kilkadziesiąt metrów dalej, w miejscu gdzie strumyk rozlewa się w nieuregulowane koryto, a na wiosnę, gdy zbiera się więcej wody tworzy się piękne rozlewisko z bujnie rosnącą wokół roślinnością.
„Żyję tu sobie z dnia na dzień” – powiedział na koniec – „bez żadnej nadziei. Póki woda płynie w strudze jakoś dam sobie radę, ale i ona latem wysycha na długo. A co będzie, jeśli wyschnie na zawsze?”

______________________________________________
* Młodzieżowy Dom Kultury
** Technikum Nukleoniczne w Otwocku – działające w pod tą nazwą w latach 1963–1998. Miało za zadanie kształcenie kadr technicznych dla atomistyki polskiej, w szczególności dla Instytutu Badań Jądrowych w Otwocku-Świerku. Było to jedyne technikum o tym profilu w Polsce.







Otwock – Pogorzel Warszawska, 13.02-02.03.2025
Korekta: Monika

_________________
trochę o muzyce, książce, przyrodzie, ale najwięcej o bieganiu :lol:
https://meblooscianka.wordpress.com


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 25 kwietnia 2025 00:23:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 23797
Piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
To nie musi być obóz śmierci, czekanie na strzał w tył głowy
Odliczanie dni do wyroku, nad miastem grzyb atomowy
To nie musi być głód i strach, choć trochę nie zaszkodzi
Przerywany sen i dzień, coś się zbliża, coś nadchodzi
Wystarczy ta świadomość, że wiesz, że zrozumiałeś
Ale wyśmiewali cię, gdy mówiłeś, ostrzegałeś
Patrzyli w inną stronę, gdy ty jeden to widziałeś
I niczego nie pojęli, choć wszystko powiedziałeś
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
To nie musi być Oświęcim, nie Katyń, nie Hiroszima
Pięćdziesiąt pięć stopni w cieniu, ciemna nuklearna zima
To nie musi być nic z tej listy, a raczej wszystko po trochu
Są powody do paniki, a nie ma śladu popłochu
Wystarczy ta świadomość, że kiedyś to już było
Inni odetchnęli z ulgą, myślą wszystko się skończyło
Zostałeś sam z tą wiedzą, co tu się za chwilę stanie
Statek już nabiera wody, znów przegrałeś głosowanie
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Krzesło, biurko, lampa, monitor
Głośniki, klawiatura i kubek herbaty
Biała ściana, okno, kawałek ulicy
I wszystko na marne, na straty
Nerwy, emocje, zdania, litery
Noce zarwane i myśli czarne
Samotność, obcość, gniew, desperacja
I wszystko na straty, na marne
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Piekło na ziemi, piekło na ziemi
Kwiecień 2025

_________________
Mężczyzna pracujący tam powiedział:

- Z pańskim forum jest wszystko w porządku.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 25 kwietnia 2025 12:30:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
O, bardzo mocny tekst, mi też takie coś chodzi po głowie i świetnie to ująłeś, Krzysztofie!

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 25 kwietnia 2025 16:28:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 23797
a, dziękuję.

_________________
Mężczyzna pracujący tam powiedział:

- Z pańskim forum jest wszystko w porządku.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 20 sierpnia 2025 18:36:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 23797
Cytat:
Spaceruję z pieskiem
Nocą po Domaniewskiej
Spaceruję z pieskiem
Nocą po Domaniewskiej

Miasto Hamburg, rok siedemdziesiąt dwa
Trwa od miesięcy niebezpieczna gra
Kolejny akt czerwonego terroru
Służby i media nie mają już wyboru

Wybuch ściany budynku rozrywa
Ofiar brak, lecz rannych wciąż przybywa
Szóste piętro, tam, gdzie gabinet szefa
Drugi wybuch, rażenia śmiercią strefa

Bader, Meinhof, Springer, cocker spaniel
Terror, zamach, wielkie zamieszanie
Nie wychowali ich rodzice naziści
Zrobią to za nich z Palestyny islamiści

Nie pytaj mnie, gdzie się przed tym schować
Nie pytaj mnie, komu tutaj kibicować
Miasto Hamburg, rok siedemdziesiąt dwa
Zamach na Axel Springer trwa

Spaceruję z pieskiem
Nocą po Domaniewskiej
Przeżutą gumę na chodnik rzucę
Splunę przez ramię i do domu wrócę

_________________
Mężczyzna pracujący tam powiedział:

- Z pańskim forum jest wszystko w porządku.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 21 sierpnia 2025 20:53:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
Straszne, kiedyś interesowałem się historią Rote Armee Fraktion, więc blisko mi do tego wiersza. Dobrze oddany klimat, Budyń, i przeplatanie się ze współczesnością, jak z horroru, albo z koszmarnego snu. No ale w jakimś stopniu to rzeczywistość, i naprawdę, pewne złe duchy działają przez wieki.


;)

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 05 września 2025 17:52:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
Apokalipsa.

Tak Panie teraz wołam

do Ciebie

z otchłani serca

gdzie piekło i szaleje pożar

wiem nic nie słychać

ale Ty wiesz

wierzba płacząca płacze wraz z Tobą

dzieci wołają Apokalipsa

zjawiają się dzikie zwierzęta

i żyjemy wraz z nimi na końcu czasów

chrumkają wesoło ale mi nie jest do śmiechu

widzę bowiem bestię nie widać jej ale widzę

ziemia się otwiera ale to nieszczególne

wobec chmury poszarpanej

jedynej na całym niebie

jadę ku otchłani słyszę jak pluszcze

zmarli jeszcze nie powstali

czekam i czekam

w końcu wracam do domu

następnego dnia albo kiedyś tam

posłucham jeszcze raz i spojrzę

na ziemię zachodzącą jak Słońce

w sierpniu

lub na początku września

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Ostatnio zmieniony pt, 05 września 2025 20:54:23 przez jpl, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 05 września 2025 18:47:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 7170
:serce


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 września 2025 19:14:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
zmarli jeszcze nie powstali

czekam i czekam

w końcu wracam do domu


to jest dobre... świetnie oddany ten czas przejściowości :brawa:

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 września 2025 23:24:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
Anastazja, Aras, :hat:

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 16 września 2025 19:03:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 23797
bardzo mi się podoba, jeśli byś się zgodził dałbym Maszynie do zaśpiewania i zobaczył, co z tego wyjdzie

_________________
Mężczyzna pracujący tam powiedział:

- Z pańskim forum jest wszystko w porządku.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 września 2025 22:08:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
OK, ale przed publikacją ogólną daj mi link, abym mógł sprawdzić, jak wyszło, postaram się jednakże nie stwarzać nadmiernych problemów. ;)

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1167 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 74, 75, 76, 77, 78

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group