Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:46:02

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 15 października 2016 21:47:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Obie historie mocno poruszające, choć każda zupełnie inaczej...

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 16 października 2016 21:51:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Ależ historię. Dzięki Panowie

Wysłane z mojego SM-J500FN przy użyciu Tapatalka

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 26 września 2017 20:44:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Natknąłem się na bardzo egzotyczną ciekawostkę.
Jak wiadomo, Luksemburg nie miał szans na dłuższy opór w obliczu inwazji niemieckiej w maju 1940 r. Wkroczenie Wehrmachtu do Luksemburga było zresztą tylko częścią poważniejszej operacji przeciwko Francji. Okupacja tego kraju przebiegała względnie łagodnie przez kilka miesięcy, jednak później przeważnie frankofilski Luksemburg był traktowany dość surowo (jak na standardy zachodnie - z Polską nawet nie ma co porównywać). Dochodziło do tego, że Luksemburczycy uciekali do łagodniej traktowanej Francji czy Belgii. No ale wojenne koło fortuny w końcu się obróciło i we wrześniu 1944 roku do stolicy Księstwa wkroczyli Amerykanie.
I teraz najlepsze - gdy alianci po wojnie utworzyli strefy okupacyjne w Niemczech, Luksemburczycy dogadali się jakoś z nimi i uzyskali swoją strefę okupacyjną. Była ona niewielka i oficjalnie podlegała pod strefę francuską, niemniej pełnię władzy sprawował tam Luksemburg! Obejmowała tereny aż po miasta Bitburg, Eifel i część gminy Saarburg, czyli średnio licząc ok. 15 km w głąb Niemiec od dzisiejszej granicy.
Tak oto państwo o powierzchni 2,5 tysiąca kilometrów kwadratowych okupowało część sąsiada większego o 142 razy! Ten stan przetrwał całkiem długo - do 1955 roku kiedy Francuzi wycofali się ze swojej strefy, Luksemburczycy uczynili więc to samo.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 28 września 2017 04:49:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
Niezłe! :) :D

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 21 czerwca 2019 22:34:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
We wrześniu 1965 roku na placu budowy elektrowni w Pątnowie doszło do nietypowej kradzieży. Niejaki Kazimierz R., robotnik z elektrowni wziął i schował do kieszeni niepozorny kawałek ciężkiego metalu. Był to iryd - pierwiastek drogi i rzadki, jeden z metali szlachetnych. A ten iryd miał jeszcze "coś". Był to jego izotop promieniotwórczy, konkretnie iryd-192. Używano go w Pątnowie w procesie kontroli spawania. Silnie radioaktywny, z czasem półrozpadu około 74 dni.
Iryd jest drogi sam w sobie, jednak czyn montera nie wynikał z chęci zysku. Wiedział, że kradnie izotop. Chciał w ten sposób pomóc koledze-sąsiadowi ze wsi. Sąsiad rozmnażał się w zawrotnym tempie. Miał już 15 dzieci i coraz głośniej narzekał na trudne warunki bytowe (o zdaniu żony na ten temat nie znalazłem żadnych informacji). A Kazimierz R. na szkoleniu BHP dowiedział się, że materiały radioaktywne mogą spowodować bezpłodność. Było to nieźle pomyślane - sąsiad przyłoży sobie iryd i szesnastego dziecka nie będzie.
Kazimierz R. popełnił jednak poważny błąd. Nie zadbał o siebie - włożył izotop do kieszeni spodni i po zakończonej zmianie udało się do domu. Miał tam kilkanaście kilometrów piechotą przez łąki i lasy. Po godzinie marszu odczuł dziwne mrowienie i inne nieprzyjemne odczucia w nodze. Dolegliwości nasilały się do tego stopnia, że zdjął spodnie a to co zobaczył skłoniło go do natychmiastowego porzucenia irydu. Schował go w pustej norze królika a sam kulejąc udał się do lokalnego szpitala.
Po pierwszej konsternacji lekarze zdiagnozowali u montera ostrą chorobę popromienną we wstępnej fazie. Była to wówczas nie lada sensacja. Oczywiście szybko wmieszali się w to lekarze wojskowi (w międzyczasie milicja znalazła ukryty w norze iryd).
Stan pacjenta po kilku dniach był już zły a rokowania niepewne. Kazimierz R. przyjął dawkę około 2,75 siverta, co realnie zagrażało jego życiu. Na jego udzie powstał niegojący się strup, tętnica udowa pękła pewnego dnia, omal nie doprowadzając R. do zgonu z wykrwawienia, innego rodzaju problemy sprawiły że chorego trzeba było obrzezać. W krytycznych dniach miał we krwi jedynie 20% optymalnej liczby krwinek białych, był więc praktycznie bezbronny wobec infekcji. Lekarze jednak spisali się doskonale, po przetoczeniu 50 litrów krwi i półrocznym pobycie w szpitalu Kazimierz R. opuścił lecznicę. O paradoksie - sąsiadowi nie "pomógł" ale sobie zaszkodził: sam stał się bezpłodny w wyniku zmian popromiennych w mosznie.
Był to jedyny jak do tej pory przypadek ostrej choroby popromiennej w Polsce.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 21 czerwca 2019 23:21:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Wow, co za historia!!

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 22 czerwca 2019 05:51:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
To w sumie do podobnego zdarzenia, tylko dużo bardziej tragicznego w skutkach, doszło w Kramatorsku, w latach 1980-1989.
Tam w trakcie budowy bloku zamurowano w ścianie taką kapsułę, tyle, że z cezem 137, co dawało roczną dawkę 1800R.

Kapsuła została utracona najprawdopodobniej w późnych latach 70 i trafiła później do materiałów użytych do budowy bloku. Przez czas jej obecności w ścianie, w mieszkaniu żyły dwie rodziny, które łącznie utraciły 6 członków wskutek białaczki. 17 osób otrzymało z kolei różne dawki promieniowania. W końcu ktoś domyślił się, co się dzieje i zażądał pomiaru promieniowania i tak wykryto źródło radioaktywne.

Tutaj można zobaczyć miejsce zdarzenia, kapsuła znajdowała się między mieszkaniami 52 a 85.

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 22 czerwca 2019 06:43:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Jak można przez pomyłkę zamurować kapsułę z cezem w ścianie bloku?! Może to był jakiś typowo sowiecki "eksperyment naukowy"? Jeśli ten budynek to wielka płyta, to trzeba się było konkretnie napracować, żeby to tam wsadzić

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 22 czerwca 2019 07:14:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
Fakt, wyraziłem się nieprecyzyjnie w pierwszym poście. Ona się tam znalazła na etapie produkcji wielkiej płyty.

Mogło być tak, że ktoś ją na przykład ukradł i wyrzucił. W jakiś sposób trafiła np. do piasku, z tym piaskiem do betonu, z betonem do płyty, która została następnie zabudowana w tym miejscu. Mogli po prostu nie zauważyć "ciała obcego", zwłaszcza przy "dużej prędkości" pracy - zanieczyszczona kapsuła mogła wyglądać jak bryłka betonu.


Edit: tu znalazłem trochę więcej na ten temat i to by się zgadzało z tym, co pisałem wyżej. Tylko nie ukradli, a zwyczajnie zgubili. Trochę inaczej było też z ofiarami.

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Ostatnio zmieniony sob, 22 czerwca 2019 09:14:43 przez jpl, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 22 czerwca 2019 08:25:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Grube historie!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 22 czerwca 2019 10:26:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Jpl - co za akcja, nie znałem!

Podobny charakter miał wypadek, do którego doszło w Ciudad Juarez (Meksyk) w 1983 r. Złomowano tam aparat zawierający 6000 ziaren kobaltu-60, z których około 1000 wysypało się przez dziurę w pojemniku. Aparat przetopiono w Chichuahua powodując zanieczyszczenie ok. 600 ton stali, użytej następnie do wyrobu prętów budowlanych i stołów restauracyjnych.
Po sześciu tygodniach Amerykanie przypadkowo wykryli znaczną radioaktywność importowanych z Meksyku prętów zbrojeniowych, kiedy wypełniona nimi ciężarówka zmyliła drogę i przejechała obok czujników radioaktywności ośrodka w Los Alamos.
W rezultacie całego zdarzenia napromieniowanych zostało 4 000 osób, 7 z nich dość wysokimi dawkami promieniowania
rzędu 1 - 7 grejów. W USA nikt nie umarł, ale trzeba było wyburzyć 800 domów, w których do budowy użyto wspominanych wcześniej prętów. Po meksykańskiej stronie zanotowano jedną ofiarę śmiertelna i dziesięć osób poszkodowanych przez napromienienie.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 03 września 2019 11:02:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Przeglądałem dzienniki Mieczysława Rakowskiego, żeby coś znależć, a tam pod datą 26.11.1976 taka ciekawostka:

Obrazek

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 01 listopada 2024 00:09:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Ostatnią myślałem jak popieprzoną historię, dziwną i absurdalną historię ma samochód marki FSO Polonez.

Po kolei. Od 1967 roku Polska produkowała licencyjnego Polskiego Fiata 125p. Był całkiem spoko samochodem, sto razy lepszym niż cokolwiek, co produkowano dotąd w Polsce. Był to jednak generalnie zlepek różnych modeli włoskiego Fiata (przez to, że nie miał 1:1 włoskiego odpowiednika, Fiat nie miał nic przeciwko, żebyśmy opychali go na zachodzie i w ogóle na świecie, co było bardzo korzystne i faktycznie był naszym hitem eksportowym), nowoczesnych i mniej nowoczesnych elementów. Najmniej nowoczesnym elementem były silniki 1.3 i 1.5, technologia z lat 50. No ale był jaki był ten Fiacior, dawał radę.

Po kilku latach Polacy zdecydowali się z Włochami ugadać na nowy model. I prawdopodobna teoria jest taka, że Włosi sprzedali nam prawa do swojego niewykorzystanego projektu, luźnego projektu, który porzucili nawet nie dlatego, że był jakiś kiepski czy coś, po prostu firmy tego typu robią pewnie od cholery rzeczy, które ostatecznie nie wchodzą do produkcji. I tak narodził się Polonez, który generalnie jest włoski (choć stworzony przy pewnym udziale Polaków, ale to jednak detale), którego pierwsze prototypy Włosi sami zbudowali i przysłali do Polski, i to są potwierdzone fakty, żadne mity itd. Ale jednocześnie istnieje teoria, że bardzo możliwe, że Fiat i PRL zawarły cichą ugodę, że generalnie cicho sza, że to włoski, licencyjny pomysł, to jest nasze, polskie, sami go stworzyliśmy, propaganda sukcesu itd. Więc polskie media bardzo pompowały temat, że to jest nasz, oryginalny polski projekt, choć prawda była zgoła inna, i tylko wtajemniczeni wiedzieli o co cho.

Polonezy były projektowane od początku pod włoskie silniki: 1.6, 1.8. 2.0 DOHC, stosowane w licznych modelach Fiata, które były dużo nowocześniejsze, bardziej dynamiczne, lepsze i w ogóle sto lat do przodu. Szybko jednak się okazało, że o ile wprowadzenie nowego modelu do produkcji jest trudne, o tyle wprowadzenie tych silników DOHC do produkcji w Warszawie to już za gruba akcja. W FSO zdecydowano, że zajmą się tym w drugim etapie, w 1978 roku (kiedy produkcja Poloneza ruszała) podpisano (zrobił to osobiście Gierek!) nawet nową umowę z Fiatem, a na razie, na momencie, zupełnie tymczasowo, wsadzimy, hmm, wsadzimy do tych Poldków już mocno przestarzałą jednostkę z poczciwego Fiata 125p, która już 10 lat wcześniej była przestarzała, a teraz miała napędzać większy, cięższy pojazd. Ale spoko, to tylko na chwilę, na momencik. Zaraz przecież wejdzie nowy etap licencji, i będziemy mieli docelowego Poloneza, z włoskimi silnikami DOHC.

W międzyczasie jednak pojawił się taki problem, że gospodarka Polski się załamała, w międzyczasie pojawiła się też Solidarność, stan wojenny i sankcje. Silniki z Fiata 125p przetrwały w Polonezie luźno do 2002 roku.

(tu warto dodać, że od czasu do czasu Włosi przesyłali nam jednak od siebie trochę tych silników DOHC, które montowano głównie w milicyjnych i dyrektorskich Polonezach; po latach wśród fanów tego samochodu zrobiła się zresztą moda, żeby DIY uczynić Poloneza tym czym miał być od początku i montować te silniki samemu - ponoć wtedy zyskiwał on nowy sens)

Dalej. Włosi przysłali nam swój odrzucony projekt, który stał się Polonezem, w wersjach takich, jakie generalnie były projektowane na rynek włoski: takiej jaką wszyscy znamy, takie samej ale trzydrzwiowej oraz Coupe - dużo bardziej luksusowy, elegancki, zwiewny i obdarzony nieco sportowym wyglądem wariant wersji trzydrzwiowej. Polacy mogli wzruszyć ramionami: o ile wersja pięciodrzwiowa była bardzo przydatna, o tyle te pozostałe na polskim rynku mogły wydawać się fanaberią. Na cholerę nam jakaś luksusowa, niby-sportowa trzydrzwiowa wersja? W Polsce to jakieś kombi, może jakiś sedanik, a to to po co komu potrzebne?

Skok do przodu. Są lata 1981 - 1983. Dół kompletny, stan wojenny. FSO pracuje pełną parą, bo nawet te nieudaczne Polonezy takie jakie wprowadzono do produkcji i tak są hitem eksportowym zagranicą, i to nie tylko w demoludach, ale np. we Francji czy Wielkiej Brytanii, gdzie generalnie niektórzy są zachwyceni, że ten produkt wygląda z grubsza jak normalny, rodzinny, duży samochód, a jest tani jak cholera. Praca w fabryce idzie non-stop, do tego stopnia, że w PRLu słynącym z raczej nadmiaru zatrudnionych, nagle w fabryce brakuje ludzi do wyrabiania normy, więc kierowani są tam np. żołnierze i więzniowie, co zresztą fatalnie odbija się na jakości. Na rynek krajowy jednak samochodów brakuje, a żeby Polacy cokolwiek w tych Polmozbytach mieli, to FSO wypuszcza na PRL wersję C, pozbawioną wszystkich zbędnych elementów, listew, fragmentów zderzaków, innych pierdół. Jest stan wojenny, czasy są ciężkie, samochód i tak jest luksusem, okej?

...i nagle w tym samym momencie z fabryki wychodzi (i zostaje w Polsce) kilkadziesiąt, może więcej? sztuk luksusowej fanaberii Włochów, modelu Coupe. Ot tak, wyprodukowali sobie Poloneza dla VIPów. Po co, dlaczego, czemu akurat w tym momencie historii, tym momencie polskiej gospodarki? Cholera wie. Najbardziej prawdopodobna teoria, to, że samochody te były przeznaczone, no, na łapówki dla ludzi, którzy coś mogli dla tej fabryki załatwić. Tak to bywało.

Jak można się domyślić Polonez Coupe to obecnie totalny biały kruk i rarytas, prawdopodobnie w całej Polsce zachowało się kilkanaście egzemplarzy. Ale i wtedy wyprodukowano ich w gruncie rzeczy jednak niewiele. Ale żeby było ciekawiej - jest jeden materiał wideo, w którym widać produkcję Poloneza Coupe, widać jak idzie po taśmie w FSO, wśród innych, zwykłych Polonezów, jego niepolakierowane nadwozie. Gdzie jest to wideo? Ano, w serialu "Siedem Życzeń" o gadającym kocie, gdzie ojciec bohatera jest pracownikiem fabryki. Dobry przypadek :)

Skoro wersja trzydrzwiowa i Coupe, były fanaberiami, to warto było skupić się na wersjach bardziej przyziemnych. I to FSO...poszło to dość średnio. W 1988 roku, po wielu naprawdę dziwnych prototypach, udało się stworzyć wersję dostawczą, popularnego Trucka. Przy okazji wykorzystano trochę szyb z wersji trzydrzwiowej. W 1982 roku FSO szykowało się żeby poprodukować więcej trzydrzwiowych Polonezów, ale wycofało się z tego pomysłu, zdążyło jednak wyprodukować od cholery szyb, które nie pasowały do zwykłej wersji. Ale pasowały do Trucka, więc pierwsze ileś tam tysięcy egzemplarzy z 1988 roku miało 6-letnie szyby z 1982 roku. Ot tak :)

Ale najbardziej urocze są perypetie z sedanem i kombi. Wersje te zapowiadano już w 1978 roku, nawet w gazetach o tym pisano, że by się przydały, że fabryka ma tego świadomość. Miała. Sedana udało się wprowadzić do produkcji w 1996 roku, kombi w 1999 roku. Wspaniały refleks :D

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 01 listopada 2024 21:41:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Co za historia! Bardzo ciekawe, dzięki :brawa:

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 02 listopada 2024 06:16:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Super! Bardzo fajnie było to przeczytać, dzięki!

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group