Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:31:34

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 28 listopada 2015 03:49:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 18091
Obrazek
..alarm smogowy! :)
(publikacja:Sebastian Bratek fb)

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 06 czerwca 2022 22:36:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 30 sierpnia 2010 20:33:11
Posty: 2083
Skąd: Sulejówek
Wybrałem się na Górny Śląsk w ostatni weekend. Wyjazd rowerowo-architektoniczny.
W piątek pojechałem pociągiem z Katowic do Skoczowa. Potem rowerem do Cieszyna, Ostrawy i Rybnika, skąd powrót do Katowic. Trasa bardzo ładna krajobrazowo, niewielki ruch (jechałem bocznymi szosami). W Czechach naprawdę pozytywnie zaskoczyli mnie kierowcy, którzy zjeżdżają w całości na drugi pas, żeby wyprzedzić rower. Architektura po drugiej stronie na pierwszy rzut wydaje się bardziej stonowana. Jest w niej trochę surowości, której bliżej do Skandynawii niż do Polski. Wieczorem wybrałem się po raz pierwszy na koncert do sali koncertowej NOSPR na L.U.C-a z orkiestrą Aukso. Poprzednim byłem w sali kameralnej na Kwartecie Śląskim. Na nagraniach sala koncertowa wydawała się dużo większa niż w rzeczywistości. Dobrze rozwiązana jest widoczność sceny. Mimo że miałem miejsce prawie na samym końcu, to w ogóle tego nie czułem.
W sobotę oglądałem Nikiszowiec i Giszowiec. Polecam roladę na Giszowcu, podobno najlepsza na Śląsku. Wieczorem oglądałem jeszcze Osiedle Tysiąclecia z wieży kościelnej. Szkoda, że Kukurydze są teraz zasłonięte przez nowsze budynku, bo kiedyś był na nie piękny widok stamtąd.
W niedzielę rano przejechałem się rowerem po Zagłębiu Dąbrowskim. Bardzo zielono, a jako dominujący materiał budowlany już nie występuje czerwona cegła, tylko wapień. Przejechałem koło Pogorii IV i III, ale następnym razem muszę wybrać się nad Pogorię I, nad którą wylądowało UFO, czyli restauracja z czasów PRL-u. Po południu obejrzałem Chorzów, który okazał się bardzo ładnym miastem, niestety zniszczonym przez estakadę poprowadzoną przez środek rynku. Koszmar. Na sam koniec Bytom, w którym podziwiałem secesję w stylu wiedeńskim projektu Karla Bruggera.
Bardzo owocny wyjazd, chętnie przyjadę znowu. Województwo śląskie świetne na rower.
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 07 czerwca 2022 21:19:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11078
Miasta Górnego Śląska znam bardzo słabo. W Katowicach bywałam tylko przejazdem, w Chorzowie tylko ja koncercie i czułam się jakbym trafiła na Obręcz Meliany - chętnie zobaczyłabym w tym mieście jeszcze to i owo, ale się go boję.
W Cieszynie kiedyś byłam, po obu stronach granicy, ale z czeskiego nie pamiętam nic poza umieraniem z pragnienia. Była to upalna, letnia niedziela, a ja nie zdawałam sobie sprawy z tego, że u nich sklepy w niedziele nieczynne.
A Twoja wyprawa za to bardzo fajna. :)

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 08 czerwca 2022 09:53:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Niezłą trasę zrobiłeś! (nawet przy tak dobrym sprzęcie jak Pinarello - szacun!).
Ciekawa uwaga z tym wapieniem-czerwoną cegłą... Z czego to może wynikać?

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 08 czerwca 2022 20:02:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 30 sierpnia 2010 20:33:11
Posty: 2083
Skąd: Sulejówek
arasek pisze:
Z czego to może wynikać?
Jedna możliwość jest taka, że w Zagłębiu są większe złoża kamienia, na Śląsku mniejsze, a kiedyś budowano z tego, co było pod ręką. Druga jest taka, że po przekroczeniu granicy Śląska na siłę zacząłem szukać odmienności i na Śląsku jednak też jest ten kamień, tylko nie zwróciłem na niego uwagi. :D


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 05 czerwca 2025 18:27:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 7170
Katowice, wczoraj.

Mniej więcej raz w roku robię taką wycieczkę, pod pretekstem wizyty u lekarza. Jadę wtedy pociągiem, bo lubię i cały wolny czas chodzę gdzie nogi poniosą.
Nie znam tego miasta i dlatego nie lubię. Przez kilkanaście lat przyjeżdżałam tu tylko na Ravę Blues, stąd - dotąd. Dworzec PKP - spodek. Jeszcze pomnik obok, to wszystko. Jakieś 10 lat temu trochę się zmieniło. Właściwie od koncertu Rimbaud w kinie Rialto zaczęłam traktować Katowice sentymentalnie. Lubię popatrzeć na plakaty w witrynach, usiąść na ławeczce z posągiem Ligonia przy radiu Katowice.

Pierwszą stacją jest peron w Zabrzu. Rzadkie doświadczenie gdy podróżuje się głównie autem, każdy wyjazd pociągiem to małe święto. Wagonem już nie trzęsie jak kiedyś. Słucham sobie o czym rozmawiają studenci, patrzę przez okno. Droga mija błyskawicznie. Już bez zainteresowania mijam dworcowy luksusowy pasaż i wychodzę bokiem przez rozsuwane drzwi.

Katowice! Wybrałam ulicę Kochanowskiego, tym razem prawą stronę. Idę, dochodzi 9-ta skoro świt. W bramach śmieci, nieciekawe powietrze, a na chodniku zmęczeni od rana ludzie, jak wszędzie. Ktoś idzie z kotem, ktoś się skrada bokiem. Górą przepiękne stare kamienice. Odkrywam zacieniony park ze stadami gołębi, na pewno tu wrócę.

Ni stąd ni zowąd jestem już w przychodni. Znów zadziwiają mnie przyjacielskie rozmowy pacjentów pod gabinetem usg, jakby siedzieli tam non stop i zwierzali się sobie na okrągło. Wychodzi lekarz i prosi o ciszę! Po wizycie jestem tak zdeprymowana, że muszę postać chwilę przy oknie w kibelku i ochłonąć. wreszcie idę do tego parku!

Po drodze kafejka, a właściwie klubokawiarnia, jak pisze. Widzę przez szyby książki i wygodne fotele, wchodzę na kawę. Ale trudno jest zdecydować się na kawę, nawet w klubokawiarni. Machiatto takie, siakie, espresso doppio, guppio, duppio - gupieję. Biorę doppio i zapadam się w fotelu. Wybór jest dobry, dostaję siekierę w filiżaneczce z wodą dla oczyszczenia kubków smakowych. Czyszczę kubki i przysłuchuję się rozmowom z prawej i z lewej. Z prawej korpo, z lewej studentki. Można się zorientować że mam do czynienia z ludźmi sukcesu! Co cieszy i nawet imponuje. Po kawie muszę się wysikać.

Siedzę już w parku, czytam cudowną książkę "Rodzeństwo". Kończę już, po "Rozwodzie " i "Teściowej". Wspaniała Szwedka, Moa Herngren. Czytać nie bardzo mogę mimo zachwytu, bo ciągle patrzę co się dzieje. Przechodzą ludzie, każdy inny, jak to? Starsze panie karmią gołębie, dlaczego to przeważnie starsze panie? Jem śniadanie na ławce w parku i nie wyrzucam ani okruszka, co uświadamiam sobie odnosząc torebkę do śmietnika. Patrzę jeszcze na małe targowisko i obchodzę je, żeby utracić siły.

Pod wpływem tego zmęczenia przymierzam 11 par butów w sklepie obuwnuiczym. Kupuję dwie i wychodzę całkiem wykończona. A obok jeszcze sklep indyjski, a obok jeszcze pączkarnia i precle...Zmiłuj się nad sobą...

Dopadam dworca i słyszę że odjeżdża mój pociąg. Sprint trwa parę sekund zanim doprowadzam się do opanowania. Zawsze dostaję coś w zamian, gdy z czegoś rezygnuję. Obywam się bez i mam w zamian! Nie dziś. Na peronie wyją maszyny i nie da się oddychać. Wcinam się na ławkę w wolne miejsce i za chwilę widzę rozżaloną minę kobiety która wstała na chwilkę. Ona nie rozumie co mówię do niej Przyjeżdża pociąg do Berlina, kobita znika z wózkiem bagażowym, zostawiając mnie z poczuciem winy. Chłopaczek macha żarliwie do odjeżdżających okien gdzie znika jego ojciec i nawet już nie patrzy. Te pożegnania!

Bolą mnie nogi, w torbie ciążą precle z ziarnami, na rękach indyjskie bransoletki. Czy to na pewno mój pociąg? Od lat marzę o tym żeby nie, ale denerwuję się tak samo. Załęże, Świętochłowice, Chorzów Batory, Ruda Śląska. I najgorszy etap - centrum przesiadkowe. Zanim przyjeżdża autobus, zamieniam parę słów z dziewczyną zaburzoną psychicznie, rozkładam książkę i cierpię w upale całe półgodziny, na 20minutowym bilecie. Koło domu kupuję ogórki kiszone i po namyśle desperadosa.

Wieczór dobry :) Dzień też.

I jeszcze martyrologia. Czytam tablicę na budynku przychodni wojewódzkiej, a tam - w tym budynku w latach 1939 - 1945 mieściła się siedziba gestapo.
A potem siedziba urzędu bezpieczeństwa.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group