Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 12:07:57

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 ... 97  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 01 maja 2009 00:17:30 

Rejestracja:
pt, 06 lutego 2009 09:39:10
Posty: 1497
no to już sie domyślam skąd ta nazwa: Kiry... :piwko2:

jutro zaczynam rozpracowywać je pod kątem spaniowym
dzienks Ju!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 maja 2009 10:58:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
a ta Twoja wyprawa to właśnie teraz miała miejsce, czy jeszcze dalej jesteś w fazie planowania?...

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 maja 2009 11:04:14 

Rejestracja:
pt, 06 lutego 2009 09:39:10
Posty: 1497
no co Ty, w długimajowy łikend miałbym jechać w okolice Zakopca?
taki gupi to ja (jeszcze) nie jestem :D
planuję wyjazd na kilka dni, w maju


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 18 maja 2009 20:44:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Misie w Dolinie Białego
Cytat:
Dwie turystki natknęły się na niedźwiedzicę z młodymi w Dolinie Białego, na szczęście kobietom nic im się nie stało - informuje Tygodnik Podhalański.
O tym, że niedźwiedzica z potomstwem zapuszcza się w okolice Doliny Strążyskiej Tygodnik Podhalński alarmował już przed długim majowym weekendem. Przestrzegał przed dokarmianiem czy nadmiernym zbliżaniem się do zwierzęcia. Tym razem misie pojawiły się w Dolinie Białego - poinformował Tygodnik Podhalański.

Dziś dwie turystki spotkały niedźwiedzicę w Dolinie Białego. Kobiety relacjonowały dziennikarzom Tygodnika Podhalańskiego, że zwierzę znajdowało się w odległości czterech metrów od nich. Niedźwiedzica była łagodna, spokojnie przechadzała się z młodymi. Misiowa mama na turystki spojrzała z lekceważeniem. Kobiety zrobiły kilka zdjęć i powoli wycofały ze szlaku.
Przygoda z niedźwiedzicą zakończyła się szczęśliwie, należy jednak pamiętać, że na szlakach to niedźwiedzie są panami Tatr. Zwierzęta te, choć nie traktują ludzi wrogo, to gdy poczują niepokój, gdy uznają, że jesteśmy zagrożeniem dla młodych, mogą błyskawicznie zaatakować - przestrzega Tygodnik Podhalański.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 29 maja 2009 22:20:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
Znalazłem właśnie informację, że przed tygodniem zamknięty został szlak na Tomanową Przełęcz (z Doliny Tomanowej, bo Słowacy swój zamknęli w obawie przed turystami z okazji Schengen). Zarastał, zarastał, aż go w końcu zamknęli. Nie byłem fanem ani szlaku, ani przełęczy (choć po ubiegłorocznej powtórnej wizycie zacząłem ją doceniać), ale szkoda.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 31 maja 2009 11:27:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
:shock:
Kurde... najfajniejszy szlak w Tatrach Zachodnich... najfajniejsza przełęcz... (łącznie 12 gwiazdek ;-)). No ale cóż że zamknęli, w końcu i tak spałem tam nielegalnie ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 31 maja 2009 12:26:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3722
Crazy pisze:
najfajniejszy szlak w Tatrach Zachodnich...
eeeee.... nie?

Crazy pisze:
najfajniejsza przełęcz
hm, owszem, udana, choć czy NAJ...? ;-) muszę pomyśleć

- ale szkoda! dobrze, że zdążyłam tam być!


A ja wrócę do zagadnienia top 10.
Dziecko mi skasowało przygotowanego posta i będzie bez cytatów i ozdobników.
Przede wszystkim zdziwiło mnie zdziwienie niektórych, że w rankingu szybko pojawia się Kościelec - gdybym startowała w Familiadzie, to oprócz Giewontu, wytypowałabym właśnie Kościelec na najpopularniejszą kształtem górę w polskich Tatrach!

Moja lista:
1. Bystra
2. Kominiarski
3. Trzydniowiański
4. Kończysty (nie umiem się zdecydować)
5. Giewont z Sarniej Skały
6. Ornak (nie wiem, czy się liczy...)
6. Krywań
7. Ostry Rohacz
8-10. Granaty - wszystkie razem ;)

widać preferencje regionalne :)

W ogóle to musiałam się powstrzymać, żeby nie napisać gdzieś na 4. miejscu "Dolinka Pusta"... Jakiś ranking miejsc ulubionych?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 06 czerwca 2009 13:42:28 

Rejestracja:
pn, 15 stycznia 2007 18:42:38
Posty: 293
Zbyt zielony jestem, żeby podać swój ranking... Ponieważ mam już zaklepany nocleg od 15-29 sierpnia w Zakopanem to jak wrócę z pewnością zabiorę głos, na pewno będzie Kościelec i Chłopek. ;-)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 08 czerwca 2009 12:14:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Nie umiem coś zrobić listy szczytów!

W ogóle jakoś kategoria "szczyt" nie odpowiada sposobowi, w jaki patrzę na Tatry - widzę raczej pewne układy wierchów, grani, turni, upłazów, ścian, zboczy, żlebów i kotlin, niż szczyty jako takie pojedyncze cosie. Może dlatego nigdy nie robiła na mnie szczególnego wrażenia Wysoka, dyżurny zwycięzca plebiscytów na najpiękniejszy szczyt, i dlatego też na Hali Gąsienicowej bardziej podoba mi się niby mało charakterystyczna grupa Koziego Wierchu niż strzelisty Kościelec.

A jeżeli Kościelec, to nie tam, gdzie najbardziej strzelisty, ale od zachodu, jako te dwie strome nałożone na siebie płyty, na prawo od których wyrasta Świnica... no właśnie proszę sobie zobaczyć to zdjęcie:

http://www.wios.lublin.pl/galerie/d/2686-2/IMG_1485.jpg

nie wklejam, bo jest bardzo duże - ale ono właśnie pięknie pokazuje to, jak ja patrzę na góry. To w ogóle jeden z moich ulubionych widoków, ale tak naprawdę w mniejszym stopniu patrzę tu na Świnicę czy Kościelec, a raczej na to, co jest pomiędzy nimi... te wszystkie formacje terenu u podnóża ścian, dla których szczyty są oczywiście koniecznym otoczeniem, ale które same w sobie interesują mnie bardziej niż owe ściany...

A gdybym miał coś wyróżnić, powiedziałbym jednak że szczytem, który z różnych stron podoba mi się najbardziej jest właśnie Świnica.

Przede wszystkim kiedyś niesłychanie zachwyciłem się widokiem na ten szczyt ze Skrajnego Granatu. Po prostu mi zaparło dech w piersiach i pozostało w pamięci jako taki najbardziej imponujący widok szczytowy (do dziś panorama ze Skrajnego Granatu przewyższa dla mnie wszystkie inne szczytowe, a widok w kierunku Świnicy jest jej best momentem).
Ale to znów - tak naprawdę nie ma tam "czystego" widoku na Świnicę, tylko jest pewien układ szczytów, nad którym ona góruje, ale całe to piękne bierze się z tego układu, a nie z samej jednej góry.

Zdjęcia jak zdjęcia, dla mnie na pewno nie oddają tego, co ja tam naprawdę widzę, ale ładne są, proszę bardzo:

Obrazek

Obrazek


Z całkiem innej strony - Świnica tworząca grupę z Kościelcem, widziane od Kasprowego albo z nieco bliższej perspektywy - od Doliny Zielonego Stawu. Ooo! Jak wspomniałem, jest to w ogóle jeden z moich ulubionych widoków i tu akurat poniższe zdjęcie całkiem dobrze oddaje to, co widzę oczyma duszy ;-)

Obrazek

No i oczywiście! Świnica górująca nad wspaniałą Doliną Cichą, zwłaszcza widziana z Tomanowej Przełęczy :!:

Obrazek

No i klasyk największy, czyli panorama Hali Gąsienicowej, którą Świnica potężnym ramieniem zamyka od zachodu, stanowiąc (dla mnie zdecydowanie ona, a nie Kościelec) jej najbardziej przyciągający uwagę element.

Obrazek

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 08 czerwca 2009 21:50:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Cytat:
W ogóle jakoś kategoria "szczyt" nie odpowiada sposobowi, w jaki patrzę na Tatry - widzę raczej pewne układy wierchów, grani, turni, upłazów, ścian, zboczy, żlebów i kotlin, niż szczyty jako takie pojedyncze cosie.

:soczek:
No ja też tak mam właśnie! I też listy zrobić nie umiem.
Ale jednak kilka szczytów wyróżnię (kolejność przypadkowa):

Giewont - góra niby taka aż do bólu wszystkim opatrzona i wręcz... komercyjna. Ale mi to nie przeszkadza ją uwielbiać. Za to, że widać ją z daleka już z pociągu i człowiek wie, że dojeżdża do Tatr. I za ten kształt śpiącego rycerza - bo pobudza wyobraźnię i w ogóle ja lubię legendy...

Mnich - fascynuje mnie przez swoją groźność, surowość i taką niedostępność jakąś.

Havran - przez swój kształt i takie odstawanie nieco od reszty zawsze przyciągał moją uwagę, nie dawał spokoju, intrygował, rzucał się w oczy... i budził wielką sympatię.

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 12 czerwca 2009 00:35:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
rajza pisze:
gdzie najlepiej pojechać na wycieczkę, żeby pokazać dziatwie polskie Tatry?
dziatwa nie chodzo za bardzo po górach i szybko marudzo
i raczej nie Zakopane



hehe ostatnio sam przerabiałem ten temat i jestem nawet świeżo po :D

Pomysły były dwa i się nałożyły.
Z jednej strony znajomy mnie namawiał na jakiś wypad w góry, w sumie gdziekolwiek ale aby się wybrać. Ponieważ u mnie góry to pierwsze i najczęściej jedyne skojarzenie to Tatry więc pomysł wyprawy właśnie tu był oczywisty. Pomysł drugi to chytry plan, który tkwił wmej głowie już od dłuższego czasu aby tatrzańskim bakcylem zarazić mojego Mikołaja. I tu termin był też nieprzypadkowy gdyż sam w Tatry trafiłem dokładnie w takim samym wieku w jakim on się znajduje w tej chwili czyli lat 8 i pół. Jak już się te dwa pomysły spotkały to niewiele czekając się połączyły. Pozostawało tylko pytanie kiedy i gdzie konkretnie.
Co do terminu to od początku brany był pod uwagę przełom maja/czerwca ale nie weekend bożociałowy, gdyż zakładany w Tatrach i na drogach do nich tłum skutecznie ten termin odradzał. Stanęło na weekendzie tydzień wcześniej, który to weekend ostatecznie rozrósł się do okresu czwartek-niedziela.
Gdzie? Wypad miał być raczej niedługi więc aby z niego skorzystać należało dostosować miejsce do możliwości uczestników. A uczestnicy prezentowali się następująco: marecki - kiedyś dobry piechur, obecnie mężnie znoszący spacery z domu do samochodu, z samochodu do pracy itp. wytrzymałość bieżąca bliżej nieznana ze skłonnością do niskiej; syn Mikołaj - z racji uczestnictwa w klasie sportowej i niezłych wyników w pływaniu spodziewana kondycja dobra ale młody wiek, premierowy pobyt w Tatrach i zaobserwowana skłonnośc do marudzenia kazała spodziewaną kondycję podzielić przez dwa; kolega Darek - charakterystyka piechura bliżej nieznana, brak znanych umiejętności historycznych plus obecna marszruta codzienna (patrz marecki) minus kondycja lepsza wzrokowo dawała w wyniku niewiadomą; koleżanka Ela kolegi Darka charakterystyka piechura nieznana w stopniu jeszcze większym. Wobec tego równania z wieloma niewiadomymi obrano cel Tatry Zachodnie jako umiarkowanie wymagające a ciekawe. Aspekt historyczny (też tam zaczynałem swoje pierwsze wycieczki) był silnym implikatorem tego wyboru.
Pierwsze kroki (a raczej dzwonek telefonu) skierowane zostały do schroniska w Dolinie Chochołowskiej. aaa no tak zapomniałem napisać - krótkość wycieczki podpowiedziała nam, że najlepiej (takoż i najfajniej) będzie zamieszkać bezpośrednio w schronisku. Niestety schronisko w Chochołowskiej okazało się być zarezerwowane już na akurat ten weekend przez jakąś zorganizowaną ekipę więc kolejne kroki (kolejny telefon) wykonalismy w stronę Kościeliskiej. I tu już się udało. Zatem termin i miejsce znane, rezerwacja dokonana, nic tylko cieszyć się i czekać wyjazdu.
Tak parę dni przed wyjazdem miny nam trochę zrzędły, bo prognoza pokazywała (i zdjęcia i w ogóle wszystkie znaki na niebie i w internecie), że będzie padać i do tego zimno a i w górach śnieg. Niezrażeni jednak ale wyposażeni w dodatkową porcję zimowych ubrań wyruszyliśmy z Warszawy w poprzedni czwartek rano. Omijając Kraków i większą część zakopianki pojechaliśmy drogą katowicką do Tych, tam na Oświęcim, Wadowice (obowiązkowy mały spacer i zjedzenie kremówki) do Rabki, Zakopanego i Kir. W Kirach zostawiliśmy samochód, przebraliśmy się lekko (głównie buty) i ruszyliśmy do schroniska. Pogoda była znośna ze skłonnością do słabego deszczu ale bez przeszkód dotarliśmy do schroniska.
Tu czekały na nas dwa pokoje (na pierwsze dwie noce) ja z Mikołajem dostałem szczytowy pokoik, niezbyt duży ale w sumie ok. Gorąco może w nim nie było ale można było wytrzymać. Dla Mikołaja i tak wziąłem śpiwór a sam jestem raczej chłodnolubny więc koc mi zupełnie wystarczał. Darek z Elą dostali trzyosobowy pokoik w środku piętra, bardzo ładny i widny (jakby ktoś rezerwował nr 8 a i 7 obok była podobna). Łazienki w podziemiach nowe, jak na warunki schroniskowe bardzo ok. Woda ciepła wieczorem tak gdzieś do 22. Światło częściowo gaszone ok. 22-22.30.
Jedzenie – dobre zupy – całkiem dobra pomidorowa, podobnie żurek i chyba najlepsza z nich gulaszowa. Wieczorami natomiast brak było potraw typowo obiadowych, za dnia jak raz byliśmy wcześniej trafił się schabowy z kapustą ale wieczorami już znikał z karty, więc ratowaliśmy się kiełbaską, naleśnikami itp. Wrzątek za darmo więc tym bardziej opłacało się przytargać dwa kubki i trochę herbaty.
Planowane wycieczki wyglądały następująco: piątek rekonesans po dolinie, Wąwóz Kraków ze Smocza Jamą, Mroźna może Mylna i Raptawicka, ew. wypad nad Smreczyński Staw; sobota Iwaniacka Przełęcz, Ornak i w maksymalnym zasięgu Starorobociański + powrót tą samą drogą. Na miejscu plany musiały jednak ulec weryfikacji. Po pierwsze szczyty już od Ornaku pokryte były śniegiem a nasze mizerne w tej kwestii umiejętności chodzenia po nim w górach + brak doświadczenia takowego + brak jakiegoś sprzętu kazały odrzucić marzenia o podbojach wyższych rejonów. Z drugiej strony pogoda cały czas była mocno niepewna a prognozy zapowiadały względnie małozachmurzony piątek i maksymalnie opadową sobotę więc na pojedyncze wyjście dalsze wybraliśmy się od razu w piątek.
Obraliśmy planowy szlak na Iwaniacką. Jednakże już z niej nie skręciliśmy na Ornak a kontynuowaliśmy marszrutę w kierunku Chochołowskiej przez Starorobociańską. Droga na przełęcz była bardzo przyjemna. Systematycznie w górę, w dużej mierze wzdłuż żlebów w których jeszcze zalegało sporo śniegu. Słonko czasami się wychylało zza chmur a i na zimno nie mogliśmy narzekać więc droga mijała sprawnie. Na zejście starorobociańską okazało się, że nadal jest to dolina pełna roboty bo akurat mijaliśmy drwali, którzy czyścili las po wichurach i spławiali żlebem drewniane bale do momentu gdzie dał radę dojechać traktor. Miało to swój urok a zapach świeżego drzewa unosił się po całym lesie. W dole doliny było już bardziej błotnisto ale za chwilę doszliśmy do Chochołowskiej a nią po krótkim spacerze do Polany, która zgodnie z moim planem i stanem faktycznym wyglądała wspaniale.
Schronisko spełniło nasze oczekiwania choć mieliśmy szczęście gdyż duża grupa wycieczkowa kończyła w nim swój pobyt gdy doszliśmy a następna wkroczyła gdy już wychodziliśmy. Rozczarowaniem dla Mikoałaja był strumień lekko powyżej schroniska, gdzie miał obiecaną budowę tamy. Czy wy również budowaliście syzyfowe tamy z kamieni na górskich strumieniach? Dla mnie to nieodłączny element wspomnień z pierwszychh wizyt w Tatrach. Niestety teren wspomniany wyżej zajmuje w tej chwili ujęcie wody, zagrodzone spiętrzenie i w ogóle teren zabroniony. Ale odbiliśmy to sobie następnego dnia w Kościeliskiej :wink:.
Trochę poszwendaliśmy się jeszcze po polanie, odwiedziliśmy kościółek i zaczęliśmy kierować się w dół doliny zastanawiając się jaką obrać drogę powrotną. Tej samej nam się już nie chciało, droga nad reglami doliną Lejową wydała się niezbyt wystarczająco atrakcyjna aby skusić nas do dłuższego chodzenia tego dnia więc zeszliśmy w dół doliny do Hucisk gdzie planowałem zabrać się do busika do Kir i stamtąd już spacerkiem Kościeliską drogą znaną zdnia poprzedniego. W Huciskach okazało się, że parking już tam nie istnieje (w sumie nawet nie wiem od kiedy ta zmiana bo ja byłem tam ostatnio chyba 13 lat temu) a całość transportu dochodzi 4 kilometry niżej do polany Siwej. Na szczęście ktoś wpadł tam na bardzo fajny pomysł i z Hucisk można dalej było pojechać rowerem. Stało ich tam sporo, do wyboru a na dole się je oddawało i płaciło piątaka. Z radością wskoczyliśmy na rowery i po paru minutach byliśmy już na Siwej. Stamtąd busikiem do Kir i Kościeliską znów do schroniska.
Pierwszy dzień zatem był bardzo udany, trochę w górę, trochę przy śniegu no i nieplanowo zaliczyliśmy też Chochołowską a dodatkowo przejechaliśmy się rowerami. Pogoda dopisywała więc byliśmy zadowoleni. Sobota miała być przynajmniej pogodowo gorsza ale byliśmy dobrej myśli.
Następnego dnia rzeczywiście pogoda się popsuła, lekko mżyło bądź zapowiadało się na deszcz ale w sumie przez cały dzień się trzymało i lunęło porządnie dopiero wieczorem jak już byliśmy w schronisku. Wcześniej udało nam się zaliczyć kilka atrakcji okołokościeliskowych. Na pierwszy ogień poszedł Wąwóz Kraków. Fascynujące miejsce. Powyżej niego drabinka w górę i Smocza Jama. Trudności umiarkowane ale latarka przydaje się bardzo o ile nie jest konieczna bo śodek z zakrętem jest całkowicie ciemny, do tego idzie się dość ostro w górę a całość wyślizgana niemiłosiernie. Mikołaj sobie poradził czym mocno zawstydził idącą przed nami licealną wycieczkę, która próbowała marudzić przewodnikowi ale po wyjściu z Jamy Mikołaja dyskretnie ucichła. Potem łagodne zejście w dół do Hali Pisanej i dalej doliną.
Punkt drugi wycieczki Jaskinia Mroźna, zawsze ją lubiłem ale odwiedzałem sporadycznie więc nadal stanowi dla mnie atrakcję. Dla pozostałych była premierowo więc znów dostarczyła wielu wrażeń. Mylną i Raptawicką już sobie chwilowo darowaliśmy bo pogoda robiła się coraz gorsza ale tam jeszcze wrócimy. Natomiast po krótkim posileniu się w schronisku wybralismy się jeszcze na spacer nad Smreczyński Staw. Zawsze mi się to miejsce bardzo podobało i przyciągało swoją aurą tajemniczości. Jest w tym miejscu coś dzikiego, wręcz thrillerowatego ale bardzo pięknego. Do tego akurat się przejaśniało i nad Stawem górowała przepiękna panorama zaśnieżonych szczytów. Bajka. A i droga na wśród rezerwatowych mokradeł w pieknej zieleni bujnej wiosny niezapomniana. Zabawaliśmy tam dłuższą chwilę upajając się widokiem i robiąc też całe serie zdjęć. Coś powrzucam w najbliższych dniach.
A tak jak już pisałem jak wróciliśmy do schroniska to wieczorem lunęło porządnie. Najpierw ściana deszczu tak na granicy zmroku, potem lekka przerwa a potem już lało i grzmiało i błyskało przez całą noc. Noc na którą zostaliśmy przeniesieni ze swoich dwóch pokoików do jednego czteroosobowego (nr 13). Pokój wielkości naszej poprzedniej dwójki ale zmieszczono w nim dwa piętrusy więc w efekcie końcowym był lekko klaustrofobiczną czwórką z niewielkim dostępem do światła. Ale atrakcją było spanie na górze więc miał atuty :wink:
Niedziela przywitała nas pięknym słońcem i coraz wyższą temperaturą więc nasze wyjście ze schroniska udawało nam się skutecznie opóźnić. Potem już w dół Kościeliską z plecakami do Kir i samochodu a potem krótki wypad do Zakopanego. Zaopatrzeni w zapas oscypków, bundza itp. po posileniu się w knajpce na odejściu z Krupówek w stronę placu Niepodległości (gen.Galicy) – rewelacyjny rosół z kurkami – mogliśmy w końcu opuścić Tatry i pojechać do Warszawy.
Po całości wyjazd spełnił nasze oczekiwania. Może nie dotarliśmy zbyt wysoko ale za to leżący tam śnieg wyglądał bardzo malowniczo. A nasze cele czyli wyrwanie się na kilka dni z Warszawy plus zaszczepienie bakcyla tatrzańskiego kolejnym ofiarom udało się chyba dość skutecznie. Mikołaj radził sobie bardzo dobrze, chodził dzielnie mało marudził, nauczył się wieczorami pierwszej gry w karty więc same pozytywy :D

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 15 czerwca 2009 11:38:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Marecki! :D :piwo:

Myśmy Tatr właśnie się naoglądali z odległości... z Gorców. Widoczność była taka, że szok, nieraz z Gubałówki wydawały mi się odleglejsze :shock:
Dużo śniegu jeszcze na szczytach, ale wydawało się, że z soboty na niedzielę wręcz wyraźnie jego ilość zmalała (zwłaszcza na Czerwonych Wierchach), co zważywszy na warunki pogodowe wydaje się prawdopodobne...

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 15 czerwca 2009 12:11:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Świetny wpis, Marecki :!:

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 15 czerwca 2009 20:54:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
marecki pisze:
Pomysł drugi to chytry plan, który tkwił wmej głowie już od dłuższego czasu aby tatrzańskim bakcylem zarazić mojego Mikołaja.

Super! Też mnie to za jakiś czas czeka, chciałbym, żeby mój syn też pokochał Tatry!

marecki pisze:
marecki - kiedyś dobry piechur, obecnie mężnie znoszący spacery z domu do samochodu, z samochodu do pracy itp. wytrzymałość bieżąca bliżej nieznana ze skłonnością do niskiej

Tego się też obawiam w swoim przypadku :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 16 czerwca 2009 09:34:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 21 marca 2007 08:35:09
Posty: 521
Skąd: Bydzia
A tatry w weekend czerwcowy wygladały tak...
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
.. zeby było sprawiedliwie to dodam że w czwartek przywitały Nas ładną aurą, a w niedzielęto juz była całkowita lampa..
Że dojazd mamy rewelacyjny to wysiedliśmy z pociągu o 6tej z rana po 13 godz jazdy w tym z 8iem na korytarzu..od razu przesiadka na bus na Łysą i do Roztoki gdzie się rozlokowaliśmy i po małym sniadaniu goł do Piatki z zamiarem przejścia przez Szpiglasową, nad Wielkim Stawem jednak nas troche zmorzyło i przyglebilismy na trawie a że widoki pikne to tak z pół otwartym okiem sobie pokimalismy, po otwarciu oczu i ze względu na lekko zachwiana równowagę po nieprzespanej nocy i małe browarzenie w pociągu odpuścilismy Szpiglasową przełęcz i zadalismy przez Świstówkę do Moka; następnego dnia wyszlismy z Roztoki z zamiarem wgramolenia się na Rysy, zrezygnowaliśmy przy Czarnym Stawie bo zaczeło padać a na dodatek od Czarnego cała trasa wiodła śniegiem z pięknym ujazdem wprost do wody w razie potknięcia.. nawiasem mówiac ja pierdole przeraża mnie brak wyobraźni róznych trampkarzy co sie pchają w tych swoich płaskich podeszwach różnej maści w miejsca gdzie przydałoby sie zaasekurować choćby czekanem o rakach nie wspominając.. zweryfikowaliśmy więc plan i poszliśmy na Wrota Chałbińskiego, po drodze popadało ale w sumie luz zdążylismy sie przebrać, w zejściu przydało sie nawet przypiąć złom na nogi no i Nika potrenowała chodzenie z czekanem, w zejściu pomyślałem że skoro mamy tak blisko to nadrobimy zaległości ze Szpiglasowa przełęczą więc strawersowaliśmy do szlaku na nią i weszliśmy,, nie dało się długo siedzieć bo wiało jak to na przełęczach bywa, no to stwierdziliśmy czemu by nie na Szpiglasowy Wierch skoro tak blisko jest? w zejściu wiało tak że do oczu ciągle jakies drobiny sniegodeszczu sie wciskały.. w sobote poszlismy na Kozi Wierch od Pięciu Stawów.. w dodze minął nas pies chyba schroniskowy, wycieczkę sobie zrobił i był z nami na szczycie :lol: mieliśmy jeszcze ochotę pojść Orlą ale w stronę koziej przełęczy od razuna pierwszych klamrach trafilismy na oblodzenie no i padał śnieg, podreptalismy z10 minut w drugą stronę ale że nie przedeptane a do Krzyznego daleko i tak naprawde nie wiadomo co czekało zawróciliśmy; podobno potem ktoś przyszedł z tamtad od żlebu Kulczyckiego, ktos dobrze usprzętowiony; w niedzielę była widoczność więc odwrót zrobilismy przez Gęsia Szyję i Rusinową. Dodam jeszcze że Schronisko Roztoka ma jakis czas nowych gospodarzy- daja rade, natomiast w ciągu dnia do schronisk w Moku i Piatce szkoda wchodzic , takie tłumy :evil: .


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 ... 97  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group