najlepsza piosenka: 12 groszy
best momenty: kręci się ziemia wokół słońca, dostać można szału z gorąca
zeżarłem swoje dzieci i dobrze się z tym czuję!
... tylko właśnie dlatego, że ktoś powiedział słowo, że na zdjęciach w gazecie wygląda niewyjściowo
widoki na przyszłość są raczej nieciekawe, zachciało nam się iść na wyprawę!
i wiele innych
ocena ogólna: * * * * * -
Płyta, która dla mnie jest numerem jeden Kazika poza Kultem (z niewielką przewagą nad Las machinas). Jej poznawanie i intensywne słuchanie przypadło mi na okres największej fascynacji naszym narodowym wieszczem, i też na okres mojego najczęstszego chodzenia na koncerty Kultu - niewykluczone więc, że moja ocena jest mocno podkreślona przez sentymenty. Możliwe, ale bez wątpienia płyta ta trafia do mnie bez pudła po dziś dzień, teksty nadal
wyrażają jakiś ważny wycinek tego, jak patrzę na świat a muzyka - mająca tu rolę ewidentnie służebną - doskonale jest do nich dopasowana.
strona A:
12 groszy * * * * * *
Absolutna rewelacja, Kazikowe opus magnum, piosenka, której teoretycznie bezsensowny potok skojarzeń układa się w całość w stu procentach spójną - jest to jeden z tych tekstów, które znam na pamięć, bo po prostu
po każdej linijce musi być właśnie ta, która jest i właśnie ona idealnie pasuje... i właściwie każda z tych linijek to dla mnie w jakiś sposób rewelacja. Do tego piosenka ma w sobie coś takiego, że jest imprezowym killerem - porywa i gwarantuje najlepszą zabawę. Kiedyś trochę mi się zaczęła nudzić i postanowiłem jej na imprezach nie puszczać - okazało się, że luki tej nie ma czym zastąpić...
Maciek ja tylko żartowałem * * * * *
Głupio dawać
pięć gwiazdek tak błahej pioseneczce-żartowi, ale co ja poradzę. Co za dynamizm! jaka czysta radość śpiewania i grania! jak to czadowe punkowe la la la la w końcówce. i tekst - perełka za perełką, nie tylko ziemia wokół słońca (best moment płyty w ogóle), ale i te od czapy fragmenty, że mają cię za mojego narzeczonego i kochałem wielu innych facetów, i jeszcze o kredensie... to
jeno żart, ale uwielbiam ten kawałek.
Zagubiłem się w mieście
Nie mogę tego ocenić tak ot, bo same w sobie nic szczególnego, tekst owszem fajny, muzyka a la El.Gitary śmiszna... Jednak przede wszystkim piosenka ta - podzielona na trzy części - została w bardzo udany sposób powtykana w różne miejsca płyty i stanowi nieoceniony element kompozycji całości, rozjaśniając nastrój płyty w odpowiednich miejscach. Ocena więc nie niezależna, lecz w kontekście całości płyty - mocne * * * *
Mój los * * * * 1/2
Ho ho, MOCNE to jest - cholernie sugestywny obraz pewnego smutnego wycinka rzeczywistości, ale piosenka nie jest smętno-smutna, lecz jak to u Kazika niezwykle żywotna i z życia wzięta. Tekst ewidentnie pięciogwiazdkowy! Muzyka bardzo dobrze dopasowana, ale w ostatecznym rozrachunku może ciut nużąca i zbyt to jednowymiarowe na piątkę.
Gdy mam, co chcę... * * * * 1/4
Też znakomite, choć kuleje mi ta druga zwrotka, trochę za dużo bełkotu a za mało treści, muzycznie jak najbardziej okej, a zwrotka o wyścigu szczurów najwyższych lotów.
W obliczu końca * * *
Dobre, ale za długie i muzycznie jednostajne, w każdym razie początkowo wydaje się, że będzie lepsze. Ale ujmy płycie nie przynosi.
Sztos * * * 1/4
Moim zdaniem niekoniecznie lepsze od poprzedniego - też dobre, dla odmiany muzycznie bardzo ładnie "wchodzące", ale w sumie niewiele mi zostaje po wysłuchaniu.
O kuchwa * 1/2
Oj, tego nie lubię, to mi przypomina drugą stronę Melassy, i nie do przyjęcia są dla mnie te bekania, piski i w ogóle refren bardzo słaby. ale w tekście zwrotek momenty znakomite są!
strona B:
Przesłuchiwałem całą noc * * * * 1/4
No! po słabszej końcówce A znowu wraca duży poziom. Piosenka bardzo interesująco oscylująca między żartem a czymś nie tylko poważnym, ale nawet mocno niepokojącym... Świetne smaczki aranżacyjno-produkcyjne!
Inwazja waranów * * * * 1/2
To lubię nawet jeszcze bardziej, fantastyczno-katastroficzna a przede wszystkim przepięknie absurdalna wizja końca USA
Trzeba było pomyśleć wcześniej o tym!
Jak bardzo możesz zmienić się, by sprzedać swą muzykę * * * * 1/2
Bardzo fajna muzyka, nieco funkująco, czasami zaskakująco po prostu ładna, nie wiem czy to czysto muzycznie nie jest najbardziej wyróżniający się moment na płycie. No ale nie o to chodzi, wiadomo że muzycznie żadne to wielkie co - za to tekst znów trafia w dziesiątkę, dużo niezwykle trafnych spostrzeżeń i ja się zastanawiam, kiedy dzieci w szkołach będą pisać wypracowania o wizji artysty i jego sztuki w tekstach Kazimierza Staszewskiego...
Nie mam nogi * * * * *
Ja tu znowu nie mogę nie dać maksymalnej oceny

Klimat wyprawy albo gdzieś z pierwszej połowy ubiegłego wieku, albo całkiem współczesnej, ale przedsięwziętej przez jakichś żółtodziobów, młodziaków. I te dylematy! I te rymy!!!
dla mnie tu mogłoby się właściwie skończyć (z dodatkiem ostatniego Zagubiłem się w mieście), bo..
Nie ma towaru w mieście * * 1/2
Nie przepadam, jakieś takie skisłe to, niby w tę samą stronę, co Mój los, ale bez tego polotu.
Idę tam gdzie idę * * *
Bardzo udany tekst, ale niestety mocno słabe muzycznie, co potwierdza fakt, że jeżeli
piosenka o świetnym tekście ma słabą muzykę, to trzeba ją było wydać w tomiku wierszy, a nie na płycie...
I've Got a Feeling Inside of Me * * * 1/2
A to nawet lubię, przyjemne bujanie i knajpiane zapiewanie, ale w sumie jest to raczej takie nic i na koniec płyty...?
Tym niemniej ocenę pozostawiam piątkową. Są tu momenty słabsze, ale jeszcze bardzo nieliczne, nie to, co na dalszych płytach (już na następnorocznym Ostatecznym krachu będzie więcej rzeczy do wyrzucenia). Niech będzie, że to subiektywne pięć
