Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:44:32

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 466 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 27, 28, 29, 30, 31, 32  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: pn, 28 lipca 2025 10:41:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Za chwilę wybieramy się na nowego Wesa Andersona. W ramach przygotowania mentalnego obejrzałem sobie trochę scenek z youtuba z dwóch ostatnich, czyli z Francuskiego kuriera i Asteroid City. Oba mi się podobały, ale bez szału, widziałem je tylko raz (a ten pierwszy na sporym zmęczeniu) i niewiele pamiętam. Oglądanie klipami z youtuba było nad wyraz satysfakcjonujące :D

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 października 2025 13:15:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
W sobotę byliśmy na "Jedna bitwa po drugiej" P.T. Andersona. Miałem wobec tego filmu ogromne oczekiwania. Po pierwsze, PTA jest autorem jednego z najważniejszych dla mnie filmów w życiu (Magnolia). Po drugie "ogólny temat" jest mi bliski (o tym za chwilę). Po trzecie od pewnego czasu znowu polubiłem Di Caprio, szanuję Seana Penna i bardzo lubię Benicio del Toro.

O "Jednej bitwie...." trochę słyszałem, ale - jak to zwykle robię - nie czytałem żadnych recenzji, nie chcąc się na nic nastawiać. Jak wspomniałem, tematyka powinna była mnie dodatkowo zachęcić. W USA spędziłem ponad cztery lata, w tym dwa podczas dwóch osobnych kadencji D.T. Ostatni rok zbiegł się zresztą z tym, o czym film miał (jak mi się wydawało być): działalność ICE, sanctuary cities, bezprecedensowo wielka polaryzacja w społeczeństwie amerykańskim, mur na granicy, obozy przesiedleniowe, nastroje rewolucyjne (zwłaszcza w takich miastach jak to, w którym mieszkałem przez dwa lata), itd. Szedłem z założeniem takim, że zobaczę doskonały, mocny, pogłębiony merytorycznie film dotykający cholernie ważnych i aktualnych treści. Ogólnie rzecz biorąc, gdy tylko dowiedziałem się o tej produkcji, wiedziałem, że muszę to zobaczyć jak najszybciej. Moje ulubione kino (Stacja Falenica), wolny sobotni wieczór - wszystko jak trzeba.

Niestety, jestem potwornie rozczarowany, zażenowany i wręcz wkurwiony poczuciem zmarnowanych 3 i pół godziny (długi film, dojazdy). Jest to chyba najgorszy film jaki widziałem w ostatnich kilkunastu latach. Bezsensowny, bezdennie głupi, ani poważny, ani śmieszny. Chujowo zagrany, dennie sfilmowany (jedna dobra scena pościgu samochodowego), z poszarpanym i po prostu śmiertelnie nudnym i do bólu przewidywalnym scenariuszem. Postaci są groteskowe. Di Caprio gra wszystko na jedną modłę, bez większego zaangażowania w swoją pracę. Postać Seana Penna jest karykaturalna i drewniana jak zatwardzenie. Del Toro jest po prostu slaby, choć i tak najlepszy z tej trójki.

Bardzo szybko było widać, że nie będzie to poważny film na poważny temat. Myliłby się jednak ktoś, kto zaufałby recenzentom piejącym o jakiejś surrealistycznym tripie . Nie jest to nawet czarna komedia. Jest to straszny chuj, ogromna dupa i bezmierna kamieni kupa.

Można było zrobić z tego wielkie dzieło o ważnym temacie na miarę "Traffic" Sodebergha albo "Babel" Iñárritu.

Można było zrobić z tego psychodeliczną jazdę w stylu "Fear and Loathing in Las Vegas" Gilliama.

Można było zrobić z tego film wkręcający widza w pytania i wątpliwości króliczej nory, w rodzaju "Fight Club" Finchera.

Można było zrobić z tego bardzo czarną komedię, z czym poradziliby sobie i bracia Coen i - oczywiście - Tarantino.

Zrobiono z tego jedno POTĘŻNE GÓWNO. Ani ciekawe, ani angażujące, ani frapujące, ani mądre, ani śmieszne.

DRAMAT.

Zero gwiazdek na dziesięć. Absolutna katastrofa.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 października 2025 13:25:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
PS. Przepraszam za bluzgi, ale od soboty nie mogę wyjść z przepotężnego wkÓrwienia ;-)

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 października 2025 22:01:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Trzeba będzie zobaczyć. Na sąsiednim forum, gdzie piszę i gdzie są ludzie, którzy filmowo są mi bardzo bliscy, czytam:

Cytat:
To po takie filmy chce się wychodzić z domu.
Kino arcydzielne 10/10.


Cytat:
U mnie 9/10, bo jednak pierwsze 20 minut filmu, mimo że uzasadnione/niezbędne w kontekście opowiedzenia tła historii, delikatnie odstawało w mojej ocenie od tego, co wydarzyło się „16 lat później”. Potem było już to, co w wizytach w kinie lubię najbardziej - pełne napięcia ściskanie oparć fotela/ręki partnerki/partnera do ostatniej minuty.


Cytat:
Świeżo po seansie: niewątpliwie znakomite - wspomniane już - kreacje aktorskie, doskonale poprowadzona fabuła, z płynnym przejściem pomiędzy zupełnie odmiennymi stylistykami, imponująca praca kamery (zwłaszcza sceny drogowe). Warto też wspomnieć o muzyce, co doceniłem najmocniej gdy pojawił się mój ulubiony kawałek z repertuaru Steely Dan. Jednak z drugiej strony, koncepcyjnie ten film mnie nie przekonał. I pomimo rozpędzonej akcji, pozostawił raczej bez emocji - czasem zdarzają się takie dzieła, w których nie potrafię polubić się z żadnym z bohaterów i tak było tym razem.


Cytat:
Moje wrażenia po seansie „One Battle After Another" są jak najbardziej pozytywne. Popis Penna, DiCaprio i Del Toro - bawią się swoimi postaciami, bywają karykaturalni, ale nigdy nie przekracza to granicy dobrego smaku. Nie przeszkadzał mi ten wstęp i przeskok „16 lat później" - bo odczytywałem to, jako świadomą grę konwencjami. Podobało mi się przy tym równie ironiczne/prześmiewcze potraktowanie rozmaitych postaw, grup społecznych/wiekowych, ruchów politycznych. Jednak nie mogę dać oceny maksymalnej - taka byłaby, gdyby nie (dla mnie) nieco zbyt hollywoodzkie zakończenie, ale solidne 9/10 się należy, jak psu kość.


Nie ma innego wyjścia, jak sprawdzić samemu ;-) Ale przeklejam, żeby krytyka Tylera nie była jedyną póki co opinią.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 października 2025 22:29:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Hehe, to przeklej im jeszcze dla równowagi mój wpis ;-)

"Popis Penna, DiCaprio i Del Toro - bawią się swoimi postaciami, bywają karykaturalni, ale nigdy nie przekracza to granicy dobrego smaku."

Popis? Penn gra jak drewno, ma dosłownie przez cały czas jedną maskę, której nawet nie poprawia, jak mu się gumka za uszami obsunie. Di Caprio - poprawny ale nijaki, albo drze ryja, albo jara blanty w szlafroku. No i raz spada z dachu - śmiechom nie było końca. Del Toro - nieco lepszy od pozostałych, ale grający na 1/17 gwizdka. Bawią się postaciami? Może w przerwie między ujęciami, wiedząc ile zarobili kasy za chałturę. Przekraczanie granicy dobrego smaku? NON STOP.

Ciekaw jestem co powiesz, jak sam zobaczysz.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 18 października 2025 17:40:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2371
Skąd: Warszawa
W mojej bańce opinie są podzielone. Dominują pozytywne, ale jest też kilka takich jak Tylera - zwracające uwagę w bardzo podobny sposób na problemy tego filmu.
Cenię bardzo PTA za "Aż poleje się krew" i "Nić widmo" - czekam na jego kolejne filmy, ale jestem trochę zniechęcony do "Jednej bitwy po drugiej".

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 19 listopada 2025 20:44:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 19918
Skąd: z prowincji
Zachęcony recenzją Tylera obejrzałem JBPD.

Podszedłem bez większych oczekiwań.
Choć w pierwszym podejściu, po początku, najpierw wyłączyłem to wróciłem po dwóch dniach.

zgodzę się, że
Tyler Durden pisze:
ani poważny, ani śmieszny
i
Tyler Durden pisze:
jedna dobra scena pościgu samochodowego

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 20 grudnia 2025 15:14:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Popsute metro sprawiło, że nie dotarłem na Jedną i drugą bitwę, natomiast byłem na innym filmie (jeszcze w miarę bieżącym), mianowicie na Sirāt. Nie umiem za bardzo napisać o tym filmie, ale na pewno mogę powiedzieć, że jest to mocne doznanie i film bardzo nietypowy. Ma elementy zwykłofabularne, ma cechy paradokumentu, ale przede wszystkim jest to film doznaniowy. Początek dla mnie zresztą bolesny, bo 15 minut łupiącego w głowę techno... ale ma to swoje uzasadnienie, a i dezorientacja głównego bohatera w tym hałasie się rozwija.
Na pewno będzie to częsty gość w różnych listach "10 najlepszych filmów roku".

Do zobaczenia na bieżąco:
Jedna bitwa
Dom dobry
nowy Lanthimos (Begunia)
ew. norweskie Być kochaną
ew. Bałtyk, jeżeli jeszcze gdzieś jest

i lada chwila premiera filmu Ścieżki życia z Gillian Anderson i Jasonem Isaacsem oraz Ciemnych stron Mount Everestu, a potem jakoś Father Mother Sister Brother i Hamnet
Jakoś nie pociąga mnie Norymberga ani Avatar, choć to pewnie będą przeboje.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 28 grudnia 2025 14:29:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
W kwestii "Jednej bitwy za drugą" muszę zrobić duże :shock: po obu stronach barykady.

Jestem świeżo po seansie (domowym wszelako) i zupełnie nie rozumiem o co halo. Dla mnie film jest hmm... dał się obejrzeć, choć gdybym oglądał sam, to znając długość filmu, możliwe, że bym w połowie sobie darował i przerzucił się na coś innego. Miał swoje dobre (niezłe) momenty i walory rozrywkowe, ogólnie jednak byłbym skłonny uznać go za średnio-kiepskawy. Głównie dlatego, że odebrałem go jako pomieszanie z poplątaniem różnych wątków i stylistyk, które w żaden sposób mi się nie sklejały. Nie wiem, jaki ten film miał być, ale jak dla mnie nie był ani zabawny (w żadnym stopniu), ani poważny (niczego tam nie byłem w stanie wziąć na serio). Wydał mi się za to zgiełkliwy i bałaganiarski. Od samego początku do samiutkiego końca było mi całkowicie i stuprocentowo obojętne, co tam się wydarzy. Teoretycznie poruszający mógłby być wątek dziecięco-rodzicielski, ale jak dla mnie on nie wybrzmiewa, bo przykryty jest tym ciągłym zamętem, jaki wynika z konfrontacji zgrai pojebów (tzw. rewolucjonistów) z jeszcze gorszą zgrają faszystów zaprzęgających na swoje usługi aparat państwowy. Ten wątek mógłby z kolei być nośny jako ostra i zjadliwa satyra, i jako taki próbowałem ten film oglądać - tylko że tu na drodze stoją te właśnie sceny i wątki rodzinne, które mają być wzruszające i jedno z drugim wchodzi, moim zdaniem, w kolizję i przyczynia się do wrażenia bałaganu. Leonardo di Caprio i Sean Penn grają jakieś karykatury do kwadratu, przy czym ich role są boleśnie jednowymiarowe, co tylko w ramach satyry dałoby się obronić, ale do Doktora Strangelove'a to jest tu bardzo daleko.
W efekcie od samego początku do samiutkiego końca było mi całkowicie i stuprocentowo obojętne, co tam się wydarzy. Dlatego też mogłem obejrzeć film od początku do końca bez jakiegoś problemu i poczucia nieprzyjemności (i nie rozumiem, o co chodziło mojemu koledze), ale równie dobrze mógłbym wyjść z kina w połowie seansu. Ode mnie dwie i pół gwiazdki.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 29 grudnia 2025 14:33:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Trochę nie rozumiem tego co piszesz, bo z jednej strony:

Crazy pisze:
możliwe, że bym w połowie sobie darował i przerzucił się na coś innego

Crazy pisze:
byłbym skłonny uznać go za średnio-kiepskawy

Crazy pisze:
pomieszanie z poplątaniem

Crazy pisze:
nie był ani zabawny (w żadnym stopniu), ani poważny

Crazy pisze:
zgiełkliwy i bałaganiarski

Crazy pisze:
było mi całkowicie i stuprocentowo obojętne, co tam się wydarzy

Crazy pisze:
grają jakieś karykatury do kwadratu, przy czym ich role są boleśnie jednowymiarowe

Crazy pisze:
całkowicie i stuprocentowo obojętne, co tam się wydarzy


...a z drugiej SHOCK'uje Cię moja (?) radykalnie negatywna opinia o tym gniocie i dodajesz, że
Crazy pisze:
Dlatego też mogłem obejrzeć film od początku do końca bez jakiegoś problemu i poczucia nieprzyjemności

i dajesz AŻ dwie i pół gwiazdki?

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 29 grudnia 2025 19:00:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Ale co tu się dziwić? Wszystko jest jasne. Film jest dla mnie średni. Mogłem obejrzeć do końca bez poczucia nieprzyjemności, ale niespecjalnie widziałem w tym sens, więc mógłbym też porzucić w połowie bez poczucia straty. Było mi obojętne, co się wydarzy, w sensie, że nic mnie tam nie zaangażowało, ale w sensie rozrywkowym mogłem też podążać za losami bohaterów i je sobie jednym uchem wpuścić, a drugim wypuścić. Karykaturalność bohaterów zgadza mi się i przyjmuję ją, o ile podchodzę do filmu jako satyry; ponieważ jednak to satyryczne ujęcie nie do końca mnie przekonuje, to też nie do końca taka linia obrony działa. I tak dalej i tak dalej. Od zera gwiazdek do neutralnego dwa i pół jest dużo miejsca, a nie wiem, za co tu zero. To jest film zrobiony przez fachowca, który sprawnie posługuje się językiem filmu i myślę, że bardzo celowo wybierał takie, a nie inne środku ekspresji. Mi się jego tu wybory artystyczne nie podobały (odebrałem je jako nieco bełkotliwe), ale też do "A.I." Spielberga jest tu mniej więcej równo daleko, co do Doktora Strangelove.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 30 grudnia 2025 01:24:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 23797
jak napisałem na fb w trakcie oglądania - Jedna drzemka po drugiej

_________________
Mężczyzna pracujący tam powiedział:

- Z pańskim forum jest wszystko w porządku.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 30 grudnia 2025 11:14:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Mi się dość podobało. A że nie ma tam jakiejś głębi w postaci metafor czy jakiś archetypów, to już dawno przywykłem po takich klasykach jak choćby Pulp Fiction.

Na plus scena pościgu. Ładne ujęcia

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 01 stycznia 2026 17:37:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 22 czerwca 2013 11:27:05
Posty: 5452
Skąd: z lasu
Zanim wróciłem do domu. Obejrzałem w kinie film pt. Niedziele. Historia dziewczyny, która poczuła powołanie zakonne. Miałem okazje być dziś, bo jutro już nie będzie wyświetlany.Miał swoją premierę w 26 grudnia

_________________
,,Tak dużo, tak mocno
Nie pytaj już
Nie pytaj
Tak dużo, tak mocno ''


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 01 stycznia 2026 22:20:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Elsea była w poniedziałek (na Niedzielach) - poleca i ja zamierzam się wybrać.

Podobnie jak na Father Mother Sister Brother, Ścieżki życia, Hamneta, Piękną pracę, Ostatniego wikinga, Wielkiego Marty'ego, Ciemną stronęEverestu a nawet Bugonię, chociaż...

Tyler Durden pisze:
"Kinds of Kindness" Lanthimosa.

:shock: :shock:

O kur


nadrobiłem ostatnio i jednak jestem na nie. Czy zatem chce mi się iść na Bugonię? Pożyjemy, zobaczymy ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 466 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 27, 28, 29, 30, 31, 32  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group