Drugi Adwent! Zabrzmiał naprawdę mocno.
Potem najnowsza płyta. Tu kolejna refleksja, mianowicie że Armia dojrzewa z latami, faluje, tonie i wynurza się znów. Wojna i pokój koncertowo brzmi poważnie, dojrzale i przejmująco. Choć w żadnym razie nie statecznie. Myślę że sama jeszcze dojrzewam do tej płyty. Z Procesem było łatwiej

Jedna panorama sali, scena prawie bez postumentu. Ludzie stoją i słuchają, czasem ktoś wrzaśnie NAPIERDALAĆ! Napirdalają więc - nigdzie tera, teraz tutaj, żarówka na drucie i zostaw to. Zostawiam więc, puszczam jak wszystko. Łyk piwa ze stolika, który obstawia mąż, sprawca trzech ciąż. Radość wzbiera w swoim tempie, dość proporcjonalnie do psychotropów zażywanych od kwietnia. Opowieść zimowa jest jak letnia.
Budzy spaceruje po scenie i jednym gestem dłoni rozrzuca iskry po sali. Są tacy zgrani, że wystarczy im spojrzenie, gest porozumienia. Nie poznaję Staśka, czy można jeszcze tak grać? A obok waltornista, instrument dęty lśni majestatycznie. Filaru wreszcie brak. Ukrywam się w cieniu pod ścianą i robię dzióbek. Bo czuję jak znów otwiera mi się serce.
cd