Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:24:14

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: czw, 09 stycznia 2025 22:41:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 11 lutego 2009 23:19:00
Posty: 1728
Skąd: Warmia/Poznań
arasek pisze:
wciąż jest w mocy akt ze średniowiecza

Tu mi się przypomniało, że gdzieś słyszałam, że ekskomunice podlegał ten, kto przetrzymywał książki z biblioteki! :) (choć chyba rozumiem kontekst - księgi przepisywane ręcznie)

_________________
CO ROBISZ NA NASZEJ ULICY
Co robisz na naszej ulicy, pomiędzy samochodami,
koniu?
Co słychać u twoich kuzynów, centaura i jednorożca?

Charles Reznikoff


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 09 stycznia 2025 23:11:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
marcela pisze:
Tu mi się przypomniało, że gdzieś słyszałam, że ekskomunice podlegał ten, kto przetrzymywał książki z biblioteki! :) (choć chyba rozumiem kontekst - księgi przepisywane ręcznie)


Tak, to dotyczyło choćby Biblioteki Jagiellońskiej, ale z tego, co wiem, akt utracił moc w 1917, kiedy po raz pierwszy zebrano przepisy w Kodeks Prawa Kanonicznego i derogowano wcześniejsze akty o ekskomunice. ;)

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 10 stycznia 2025 09:49:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24907
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Słyszałem kiedyś w radio, że w mieście York nigdy nie uchylono przepisu, w myśl którego jeśli jakiś mieszkaniec Yorku spotka na terenie miasta Szkota, uzbrojonego w łuk i strzały, to ma prawo go zabić.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 10 stycznia 2025 10:14:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11078
W takim razie, jak rozumiem, te różne dziwne głupie przepisy z USA też się w to wpisują.

Przykłady:
Nowy Jork – zakaz noszenia kapci w miejscu publicznym po godzinie 22:00.
Oklahoma – robienie „brzydkiej miny” do psa grozi grzywną, a nawet pozbawieniem wolności.
Oregon – zakaz wzięcia ślubu na lodowisku.
Dakota Południowa – zakaz spania w fabryce sera.
Vermont – kobieta musi uzyskać zgodę męża na noszenie sztucznej szczęki.
Wirginia – łaskotanie kobiet jest nielegalne.

Ten ostatni to nawet dość słuszny. ;)

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 14 stycznia 2025 09:49:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Fengari pisze:
te różne dziwne głupie przepisy z USA też się w to wpisują.


Tak, oczywiście :)

Fengari pisze:
zakaz spania w fabryce sera.


Wyjątkowo bezduszny przepis, mam odruch buntu :twisted:

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 15 maja 2025 18:49:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Pamiętacie jak pół roku temu opisywałem wam tu poplątaną historię samochodu Polonez? Otóż pojawił się nowy wątek. Wspominałem o tym, że miały mieć one lepsze, włoskie silniki (pomyliłem się, bo całe życie myślałem, że to DOHC z Fiatów 132, ale to miała być nowa linia SOHC, zresztą podobna ale z jednym wałkiem), ale kryzys gospodarczy uwalił ten projekt i nic z tego nie wyszło.

Jednym z elementów projektu było też to, że polscy inżynierowie na bazie tych benzyniaków SOHC zbudują dwulitrowy silnik diesla. Ale jak wyszło, że z nowych silników nic nie będzie, to ten projekt też został uwalony i skończyło się na wstępnych pracach gdzieś w 1978 roku.

I WTEM - otóż po 47 latach odnaleziono oryginalny prototyp głowicy do tego dieselka, z prototypowni FSO. Żeby było fajniej: odnalazł go zainteresowany starymi samochodami nastolatek na jakimś targu staroci. Dał cynk poloneziarzom, ci zrobili zrzutę, skonsultowali autentyczność z ludźmi, którzy to projektowali, ci potwierdzili, że to ich dzieło, no i głowica znalazła się w dobrych rękach. Ponoć ekipa znawców tematu planuje na podstawie planów z 1978 roku zbudować cały silnik diesla i wmontować go do jakiegoś Poldka z epoki.

Pomyślałem, że to niezłe osiągnięcie. Niektórzy jako nastolatkowie wygrywają konkursy matematyczne. Inni biegi przez płotki. Jeszcze inni młodzi ludzie świetnie grają na skrzypcach albo na pianinie. Ale ilu z nich może pochwalić się tym, że odnalazło 47-letnią zabytkową głowicę do nigdy nieprodukowanego dwulitrowego diesla dla Polonezów? :D

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 16 maja 2025 11:47:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 7954
Skąd: Kraków
Masz rację, Prazeodym, super sprawa! ;)

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 16 maja 2025 21:47:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11078
Niezła historia! :)
I w ogóle szacun dla takich ludzi, którzy wyłapują różne podobne cuda na targach staroci. Ja nawet nie miałabym dość siły i zaparcia, żeby taki inwentarz przeglądać, nie mówiąc już o znawstwie pozwalającym wyłowić coś cennego.
W ogóle jak to jest możliwe, że czasem ktoś kupi za grosze np. jakiś obraz wart majątek?
Gdybym ja nawet taki obraz kupiła, uznałabym za kopię i tyle, a potem bym żyła nieświadoma tego, co posiadam. A ci farciarze skądś wiedzą. A przecież, żeby potwierdzić oryginalność jakiegoś obrazu, potrzeba fachowych badań pod lupą, prześwietleń itp. czynności. A gdybym ja, szaraczek, chciała swój nabytek poddać takim badaniom, nawet nie wiedziałabym, do kogo się z tym udać i komu można zaufać, że powie mi prawdę, a nie wciśnie kitu typu 'panii, to jest nic nie warte, ale mogę odkupić za 10 zł'. :wink:

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 21 maja 2025 09:06:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Mój tata wynalazł kiedyś w Czaczu (co to Czacz i co tam można znaleźć wie chyba każdy Wielkopolanin) starą fisharmonię. Jest porysowana i przykurzona, niektóre miechy nie działają, niektóre klawisze się zacinają. Ale generalnie gra!
Zamierzam ją w tym roku ściągnąć do siebie i podreperować ją na ile się uda. Będzie jeszcze piękna!

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 22 maja 2025 12:31:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11078
Ej, czad! Taki instrument to jest coś :!:
Ale zdradź nie-Wielkopolanom, o co chodzi z tym Czaczem?

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 23 maja 2025 09:04:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Wyobraźcie sobie zatem wieś - typową ulicówkę. Po obu stronach domy i towarzyszące im stodoły, przeważnie duże, murowane, zbudowane jeszcze za Niemca. I w tych stodołach starocie. Meble (krzesła, stoły ale i wielkie gdańskie szafy) porcelana, lampy, rowery, najróżniejsze freakowe gadżety - od starych makatek, przez "święte" obrazy z religijnymi sentencjami, po pudła z setkami imbryków, zegarów wahadłowych, winyli z Karelem Gottem itp.
90% z tego to rzeczy powybierane z niemieckich i holenderskich wystawek oraz tamtejszych magazynów, w których nie opłacono dalszego przechowywania (np: mebli po zmarłym dziadku)

I tak to się ciągnie przez 3 kilometry!
A i tak dzisiejszy Czacz przeżywa już wiek srebrny (a może i brązowy). Szczyt popularności Czacza to lata 1990-2010, teraz zabija go trochę internet. W weekendy nadal przybywa tam jednak sporo kupujących.
Jest tam oczywiście mnóstwo kiczu i jak to poznaniacy mówią - gemeli. Jak się ma trochę cierpliwości i umie się szukać, to można wciąż wygrzebać tam prawdziwe perełki. Sam przywiozłem sobie z Czacza piękną ikonę - nie jest to taki ą-ę oryginał, lecz dobrze wykonana kopia. Z tyłu ma opis, że wisiała w jakimś domu kultury w Heidenheim czy podobnie. Jest piękna a kosztowała mnie ...80 złotych.
Moi znajomi kupili tam z kolei zegar peronowy - z oryginalnymi napisami PKP! - chodzący i też za nieduże pieniądze, szukam od tego czasu takiego dla mnie, może kiedyś trafię.
Wiem, że to nie klimaty dla każdego. Kto nie przepada za starociami i ogólnie klimatami retro to się w Czaczu wynudzi. Ja lubię :faja:

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 23 maja 2025 21:31:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11078
Super sprawa! Trochę jednak żałuję, że nie mam cierpliwości do takich rzeczy, bo ten Twój opis brzmi niesamowicie. No i najbardziej szkoda, że to źródełko kiedyś przecież musi się wyczerpać, i tak jestem w szoku, że przez tyle lat jeszcze wszystkiego nie wyprzedali.

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 23 maja 2025 21:40:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 18:55:19
Posty: 3933
Skąd: Poznań
Fengari pisze:
jestem w szoku, że przez tyle lat jeszcze wszystkiego nie wyprzedali.

Ja tyko korzystałem z cudzych znalezisk, ale trzeba się spieszyć...
https://poznan.tvp.pl/77368707/czacz-po ... zatrzymany

_________________
Gram reggae z płyt | Zbieram szablony
Każde zwierzę koi dotyk.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 23 września 2025 19:42:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Pod koniec lat 70 NRD zaczęło mieć olbrzymie problemy z dostarczaniem kawy na rynek. Różne rzeczy się złożyły niefortunnie, w 1977 kawki zabrakło. Dostarczano zamienniki, szyto jak się dało, no ale nie było to satysfakcjonujące. A kawa to była jednak tam tradycja, to była świętość, to był nienaruszalny element codzienności.

Honecker i spółka uznali, że coś z tym zrobią i dogadali się z odbudowującym się po wojnie Wietnamem. Razem z Wietnamczykami ogarnęli tam w latach 80 ogromne plantacje kawy. I to nie była jakaś amatorka, jakieś prymitywne obrazki - to były gigantyczne, nowoczesne, kawowe fermy - kombinaty. Zbudowano masę infrastruktury, bloki, szpitale, drogi. Wywarło to realny wpływ na wietnamska gospodarkę.

Problem w tym, że organizacja plantacji kawy to nie jest taka szybka i łatwa rzecz. Z naturą tak jest, że trzeba trochę poczekać. Ale NRDowcy uznali, że trudno, nic lepszego nie wymyślą, poczekają i czeka ich wspaniała, kawiarniana przyszłość.

Pierwszym rokiem, w którym mieli otrzymać od Wietnamu to co chcieli, miał być 1990.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 13 listopada 2025 09:56:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Hehe, ale timing :P

A ja - zainspirowany prezeodymowym Polonezem - przytoczę tu historyjkę o Mikrusie (z książki Aleksandra Rostockiego "Kochajmy stare gruchoty"):

To już historia najnowsza. Mikrusy jeżdżą jeszcze po naszych drogach. Jest klub użytkowników tych małych samochodzików polskiej produkcji, chociaż w sumie nie wyprodukowano ich zbyt wiele. Coś około 2000 sztuk. Gdy ukazały się w sprzedaży w roku 1958, wywołały furorę z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że w ogóle jeździły, a po drugie, że cena ich była bardzo niewielka. Co prawda, wielu samochodziarzy patrzyło na nie z uśmiechem politowania, ale faktem jest, że znajdowały bez trudu nabywców. Później okazało się, że są niezwykle trwałe, czego dowodem jest, że są eksploatowane jeszcze do dzisiaj.
Mikrus był produktem ubocznym Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Mielcu. Był wytwarzany, jak to się mówi żargonem przemysłowym, „w ramach luzów produkcyjnych”. Ta sama fabryka produkowała również lodówki, które cieszyły się także dużym powodzeniem i trwałością. Ten mini samochód powstał w inicjatywy grupy młodych inżynierów-konstruktorów, zapaleńców motoryzacyjnych, co jest rzadkością we współczesnym przemyśle samochodowym. W naszych czasach samochód przestał być bowiem wytworem entuzjazmu, radosnej twórczości i zapału pojedynczego człowieka, czy nawet grupy ludzi. Jest maszyną konstruowaną z zimnym wyrachowaniem przez bezimienne biura konstrukcyjne i produkowaną przez wiele zakładów kooperujących ze sobą, w oparciu o ściśle określoną technologię, opracowaną przez specjalistyczne jednostki projektowo-badawcze. Mikrus był wyjątkiem. Dlatego wzbudza sentymentalny szacunek i historia jego powstawania ma coś w sobie z historii tych pojazdów, które były budowane na przełomie XIX i XX wieku. Zasługuje więc na wspomnienie.
Jaki jest Mikrus? Minisamochód, jak widzimy na ilustracji, niebrzydki, z nadwoziem zamkniętym, w zasadzie dwuosobowym, ale z tyłu może zmieścić się dziecko lub nawet dwoje dzieci, a od biedy jedna osoba dorosła. Silnik dwucylindrowy (cylindry ustawione równolegle), dwusuwowy, umieszczony z tyłu, o pojemności skokowej 293 cm przy średnicy cylindra 58 mm i skoku tłoka 56 mm, osiąga moc 14 KM przy 5000 obr/min. Chłodzenie powietrzem. Skrzynka biegów czteroprzekładniowa.
Mikrus, samochodzik o konstrukcji współczesnej, byłby prawdopodobnie dalej produkowany i unowocześniony, gdyby nie skończyły się „luzy produkcyjne”. Zanim jednak to nastąpiło, miała miejsce ta oto nieco zabawna historyjka. W latach, w których był wytwarzany Mikrus, istniały duże braki w zaopatrzeniu naszej gospodarki we wszelkiego typu samochody ciężarowe. Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego poleciła Biuru Konstrukcyjnemu Przemysłu Motoryzacyjnego opracowanie konstrukcji samochodu dostawczego jako wariantu Mikrusa. BKPMot udowadniało, że jest to koncepcja nierealna i wykręcało się, jak mogło, od wykonania tej pracy.
Pewnego dnia dyrektor BKPMot i jeden z dyrektorów ministerstwa zostają wezwani do natychmiastowego stawienia się w PKPG. Przyjeżdżają zaniepokojeni. Wchodzą do gabinetu groźnego ministra, któremu wówczas podlegał przemysł. Minister wręcza im numer „Życia Warszawy” z tego samego dnia, z zakreślonym czerwoną obwódką ogłoszeniem: „Mikrus bagażowy sprzedam okazyjnie, adres…” Co? – jakiś domorosły mechanik umiał przerobić Mikrusa, a biuro konstrukcyjne, zatrudniające najlepszych konstruktorów i techników od pół roku tłumaczy, że tego zrobić nie można? Polecenie było niedwuznaczne: w ciągu dwóch tygodni przedstawić prototyp.
Dyrektorzy, po wyjściu z gabinetu rozgniewanego ministra, pojechali natychmiast pod adres wskazany w ogłoszeniu. Okazało się, że Mikrus jest już sprzedany, ale nie był to Mikrus bagażowy, lecz beżowy. Ot, po prostu omyłka w druku, ale polecenie było i cóż w tej sytuacji można było zrobić. Po dwóch tygodniach na podwórko PKPG zajechał prototyp Mikrusa bagażowego, czyli dostawczego.
Nie lekceważmy błędów drukarskich, czasem, jak wynika z tej historyjki, mogą się zmaterializować w postaci konstrukcji nowych pojazdów.


A tak wyglądał Mikrus:
https://motodoradca.com/polskie-samocho ... sa-mr-300/

Swoją drogą, te osiagi :D 14 KM, to mniej niż współczesne motocykle.
I ten samochodzik kosztował wtedy ok. 50 miesięcznych pensji, niesamowite.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group