Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:44:20

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 635 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 38, 39, 40, 41, 42, 43  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 25 października 2025 10:30:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
No no żeby to nie był pożegnalny koncert!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 26 października 2025 13:32:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4931
oglądałem na lajwie u Tylera

gratulacje dla zespołu, musiało być to bardzo fajne i mocne doświadczenie koncertowe

najbardziej mi się podobał oczywiście numer Painkillers, ciekawie, intymnie podany z "czujnymi" talerzami

w facebookowym feedzie bardzo dobrze brzmiały instrumenty, zwłaszcza klawisz, wokale były trochę nieczytelne (niektórych zapowiedzi nie rozumiałem), ale mniemam, że na sali było oczywiście jak trzeba

fajnie się to oglądało

_________________
The Hilgrims spotify


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 26 października 2025 13:46:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 18:55:19
Posty: 3933
Skąd: Poznań
Gero pisze:
fajnie się to oglądało

Będzie dostępne poza meta-wersum?

_________________
Gram reggae z płyt | Zbieram szablony
Każde zwierzę koi dotyk.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 26 października 2025 19:07:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Zobaczymy, co będzie dostępne i gdzie.
Na razie odpoczywamy i odtajowujemy. Było to niesamowite doświadczenie, pełna widownia, sami życzliwi ludzie, wszystko szło jak należy (oprócz próby, gdzie nic w ogóle nie szło, właściwie nie było próby przed koncertem, bo nie zdążyliśmy). Do usłyszenia tu!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 26 października 2025 21:07:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Koncert był świetny, atmosfera super, płyta wydana przepięknie, ciasto pyszne, i dzięki za bardo miłą gościnę i spontaniczne after-party po. :) Zbieram się, żeby napisać coś więcej. :)

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 27 października 2025 08:59:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Dotarliśmy z Fen do Domu Sztuki o 18:50, później niż życzliwie sugerował Tyler. Ale nic to - nie zaczęli jednak o 19:00:01 :mrgreen: był więc jeszcze czas na spokojne usadowienie się i przywitanie z innymi forumowiczami.
Nie wiedziałem czego się spodziewać. Gdy wiele lat temu pierwszy raz usłyszałem D.N.A. pomyślałem, że o - super się chłopaki bawią i nie przejmują się tym, że właściwie nie umieją grać. Zajawki z najnowszej płyty z kolei zrobiły na mnie wrażenie wielkiego postępu, brzmi to już w sposób przemyślany i zagrane jest solidnie. No ale to płyta, można powtarzać, grać "aż wyjdzie", montować...
Koncert potwierdził jednak progres w D.N.A. Bez napinki na wirtuozerię, zespół stworzył w sumie atmosferę trochę doorsowską, trochę zimnofalową, trochę z surowej knajpy. Podobała mi się swoista demokracja na scenie - każdy trochę grał na tym i na owym, każdy trochę zapowiadał, to się ciekawie uzupełniało.
Utwory? Chyba najbardziej podszedł mi covidowy, potem metalowy i ten o Twin Peaks (bardzo ładny, melodyjny refren).
Dzięki za wrażenia, smaczne ciasto po koncercie i afterek na Małej Łące!

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 27 października 2025 20:41:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Arasku, o tych trzech utworach - w wersjach z płyty P-Songs - pisałeś ongiś tak:

arasek pisze:
"Pandemia" mile zaskakuje iście przebojowym riffem, całość oparta o powtarzający się konsekwentnie motyw daje się polubić. Fajnie brzmi sam początek, klimat niczym z okładki "Moru" grupy Trupia Czaszka - pandemia i ptaszyny...
Kojarzy mi się to finalnie z jakimiś wczesnymi utworami The Doors, klimat sześćdziesiony przebija.


arasek pisze:
Natomiast "Place" skojarzyło mi się momentalnie - ten początek i później bardzo charakterystyczna gitara - z fragmentami "Szalonej lokomotywy". Te zmiany rytmu, agresywne bębny przez jakiś czas, dyskretny klawisz w tle, czuć tu ducha progresu!


arasek pisze:
Utwór siódmy przyznaję - zmęczył mnie swoją jednostajnością (i jednak pewnym rozwichrowaniem na wokalu). Ale podejrzewam, że nagrywanie go musiało sprawiać zespołowi sporą frajdę. Taki energetyk!


Ale nagranie amatorskie to jedno, wersja live zupełnie co innego. A w przypadku wszystkich tych trzech utworów, wersje z nowej płyty to jeszcze dalsza sprawa - każdy z nich nabrał tam innego rodzaju rumieńców. Pandemia ("kowidowy") moim zdaniem zyskała najwięcej na studyjnym nagraniu i jest może nawet moim ulubionym utworem na nowej płycie (na P-Songs była zaś najmniej ulubionym). Na Place zagrał Banan. No Peace Of Mind ma najsilniejszą ingerencję producencką, wokal jest przez megafon, a połowa perkusji nie pochodzi od nas - to jedyny istotny "obcy wtręt" producenta.

O koncercie jeszcze to i owo napiszę, ale w jakimś osobnym poście.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 października 2025 12:17:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
Z zespołem D.N.A. wiąże mnie pewna więź, nie tylko przez niekłamaną sympatię do jego członków, ale również za sprawą bliskiego mi - toutes proportions gardées - pomysłowi, jaki stał u jego powstania. Tego dziedzictwa zespół teraz może nie tyle się wypiera, co nieco się od niego dystansuje. Jest to krok ryzykowny, ale całkowicie naturalny, a wynikający - jak mi się zdaje - przynajmniej z dwóch czynników. Po pierwsze, zwykle okazuje się, że humor, który tak niesie twórców, jest na tyle hermetyczny i związany z samym procesem tworzenia, że jego zasięg oddziaływania nie wykracza za bardzo poza wąskie grono członków zespołu. Po drugie, między bajki można włożyć przeświadczenie, że twórca może nie chcieć, aby jego dzieło było lepsze. W tym drugim kontekście, zabezpieczeniem przed wkroczeniem na niosącą liczne niebezpieczeństwa ścieżkę profesjonalizacji jest - powiedzmy to sobie szczerze - wyłącznie całkowity brak talentu, czego muzykom D.N.A nie sposób zarzucić. Rzucenie się na głęboką wodę prawdziwego artyzmu ułatwia fakt, że już bez mała przed dwustu laty muzycy doszli do wniosku, że prawidła, które ukonstytuowały dur-molowy system tonalny, w tym przede wszystkim to, co zwykło odróżniać konsonans od dysonansu, niepotrzebnie ich ograniczają, w związku z czym publiczność jakoś najpóźniej od czasu premiery Wielkiej Fugi Ludwika van Beethovena niemal dokładnie dwieście lat temu nie może być w najmniejszym stopniu pewna, czy tak miało być, czy też coś nie wyszło. XX wiek przyniósł w tym zakresie dalszą erozję norm i koniec końców ktoś, u kogo - jak w przypadku Szanownych Panów - muzyka wypełnia niepoślednią część duszy, prędzej czy później staje przed pytaniem, na które nie sposób znaleźć innej odpowiedzi, niż ta skutkująca wejściem na poważną drogę twórczą: skoro Krzysztof Penderecki mógł zaprezentować światu "Tren - ofiarom Hiroszimy", czemu ja miałbym nie spróbować?
Zespół D.N.A odpowiedź na to pytanie ma już za sobą i to chyba spory kawałek czasu temu. Odpowiedź ta doprowadziła ich do sobotniego koncertu, który okazał się gigantycznym frekwencyjnym sukcesem. Sala została wyprzedana zanim jeszcze bilety trafiły do sprzedaży, co jest wynikiem lepszym niż ten, którym może pochwalić się Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, organizujący tak przecież popularny Konkurs Chopinowski. Reakcje zgromadzonej publiczności - nawet jeśli można mieć pewne wątpliwości, co do jej wyrobienia, związane z tym, że w przerwach między utworami nie było słychać kaszlu - które były tak żywe, jak żywo artyści na scenie wymieniali się rolami, jasno wskazują, że w ślad za sukcesem frekwencyjnym, poszedł ten artystyczny. W gruncie rzeczy bowiem, o sukcesie koncertu można mówić wtedy, gdy zadowoleni z jego przebiegu są nie tylko muzycy, ale i odbiorcy. A choć nikt nie dał mi prawa do określania, jakie myśli kołatały się w głowach innych zgromadzonych na widowni osób, to wiem, że wraz z małżonką zadowoleni wróciliśmy do akademika.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 października 2025 13:00:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
:) :D :lol:

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 października 2025 16:16:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
:D :D :D

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 28 października 2025 21:09:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Bogus pisze:
w przerwach między utworami nie było słychać kaszlu

Ty, faktycznie :shock:

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 30 października 2025 16:43:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Po relacji Bogusa trudno napisać coś mądrego, ale jednak bardzo jestem ciekaw wpisów osób, które w sąsiednim wątku mierzą się z dziadowskimi problemami ;-) a i sam napiszę coś tam z perspektywy sceny.

Plan na repertuar tego koncertu oparł się o koncepcję ciągłego rozszerzania składu (pierwsze kilka numerów zagraliśmy we czterech, potem dołączył perkusista Artur Decyk i zagraliśmy w pięciu kolejne cztery utwory, w końcu dołączył Kucharz - i kolejne cztery; a na bisy zostaliśmy znów sami w klasycznym składzie). Wydaje mi się, że ten pomysł się sprawdził, a i niejeden słuchacz mi to potwierdził. Nie było łatwo, przede wszystkim dlatego, że z różnych względów nie udało się właściwie zrobić próby na miejscu, i to z pewnością odegrało swoją (negatywną) rolę, ale chyba daliśmy radę, a ogólna reakcja publiczności, i ta od razu, i ta, która potem spływała, sprawia, że chce się żyć i grać dalej :-) Naprawdę ogrom ciepłych słów spłynął i to chyba chwytających istotę rzeczy: że jest zespołowość, że jest flow, że była dobra dynamika koncertu, że była świetna atmosfera. I podoba mi się to, że niemal każdy wymienia inne ulubione momenty, że właściwie każda piosenka komuś tam się podobała.

Dom Sztuki zapewnił świetną atmosferę, bo tam po prostu jest świetna atmosfera i niezmiernie się cieszę, że właśnie tam zagraliśmy. Akustyka była nieszczególna, ale i nie szczególnie zła - coś tam chyba biło się na linii niskie tony - sufit i od czasu do czasu mogło to brzmieć nieszczególnie. Ponoć jeden z mikrofonów wokalnych był też wyraźnie lepszy (a więc drugi wyraźnie gorszy ;-)). Ale chyba coś tam było słychać.

Zobaczymy co tam dalej z naszym zespołem, może kolejny koncert szybciej niż za kolejne 6 lat?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 03 listopada 2025 21:31:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Nie napiszę pewnie tak wiele, jak bym chciała, ale spróbuję jednak coś. :)

Koncert zaczął się w 4-osobowym składzie i dałam się nabrać - może nie na to, że reszta zachorowała na covid ;) - ale na to, że faktycznie nie dotarła i myślałam, że już tak zostanie. Toteż z zaskoczeniem przyjmowałam pojawianie się kolejnych członków zespołu na scenie, aż mi w końcu niektórzy zaczęli się mylić ze sobą, o co było tym łatwiej, że zmieniali się przy instrumentach. :D

Oczywiście nie był to mój pierwszy koncert, więc sam fakt tego zmieniania się już mnie nie zaskoczył, ani ilość instrumentów też nie, niemniej jednak to wciąż było bardzo fajne i podoba mi się, że zespół kontynuuje tą tradycję. :)

Pewne zaskoczenia jednak się pojawiły, i to całkiem spore.
Po pierwsze - chór! Ich wejście było naprawdę czadowe!
A po drugie - balia! Genialny pomysł, oczywiście robiło to powalające wrażenie wizualnie ;) ale i dźwięk miała przedni! :D (Jeśli pojawiła się już na poprzednim koncercie, to zupełnie tego nie pamiętam... )

Równie dobrą tradycją, składającą się na markę D.N.A., jest budowanie relacji z publicznością, koferansjerka tworząca atmosferę domową i duża chemia między zespołem i słuchaczami. :)

Co do utworów, to ja mam niestety problemy z pamięcią i mimo najszczerszych chęci nie udało mi się zapamiętać wszystkich highlightów, ale na pewno wśród tych, które podobały mi się najbardziej, znalazły się obie wersje Dzików, Pandemia, piosenka Twin-peaksowa oraz piosenka metalowa.
Niemniej jednak to zdecydowanie nie wszystko, w niejednym utworze, na poziomie instrumentalnym działa się prawdziwa magia, wydobywaliście z siebie dźwięki przepiękne!

Jeżeli się mogę do czegoś przyczepić, to rzeczywiście coś jest na rzeczy z tym wokalem - parę razy jakby nie szedł równo z resztą zespołu, zastanawiałam się wtedy, czy Wy tam na scenie dobrze się słyszycie nawzajem. No, ale to drobiazg, klimat koncertu, jaki budowały te wokale i tak wynagradzał to wszystko, a poza tym ja się nie znam na technicznych sprawach. więc się mną nie przejmujcie, bo może wcale nie mam racji. ;)

Ogólnie również zadowolona wróciłam do akademika. ;) Zachaczając oczywiście wcześniej po drodze o świetny afterek, który się zrodził tak jakoś nagle i niespodziewanie, kiedy to Elsea usłyszała, jak Aras i Manool próbują wymyślić, do jakiego by tu lokalu pójść i uczcić spotkanie i zgarnęła nas do siebie. :) Dzięki za gościnę! :serce

Płyty posłuchałam już kilka razy, za każdym kolejnym podobała mi się coraz bardziej, jest to piękne wydawnictwo i wizualnie i dźwiękowo, bardzo się cieszę, że powstało! Żałuję tylko, że nie zgarnęłam kompletu autografów od całego zespołu, ale najpierw były do nich długie kolejki, a potem nie mieli już pisaków. ;) A poza tym to jestem nieśmiałym człowiekiem...

Jak najbardziej zgadzam się z Araskiem, że wyraźnie widać progres zespołu.
I w związku z tym tak w ogóle to chciałabym coś wyjaśnić.
Człowiek to taka dziwna maszyna, która jak raz się zaprogramuje na pewne ustawienia, to potem ciężko jest jej się przeprogramować, tym ciężej im jest starsza. ;)
Znajomość z twórczością zespołu D.N.A. zaczęłam od ich pierwszej płyty, legendarnej i szalonej, od tych porażających hitów typu 'Gówienko na sznureczku', 'Walka ładu z chaosem' itp. Pierwszy kontakt z nimi był wstrząsający, a nawet wręcz niebezpieczny dla uszu (gdyż nieopatrznie posłuchałam w słuchawkach). A jednak w takiś sposób zachwycający, bo sama idea stojąca za tym zespołem i jego pierwotnym graniem była wyjątkowo bliska mojemu sercu i moim doświadczeniom. Ta twórczość przywoływała najlepsze wspomnienia z mojej własnej młodości i radosnej twórczości.
Jeszcze te szamańskie odjazdy po reaktywacji wciąż nie brzmiały do końca poważnie i sama miałam ochotę na spontanie włączyć się w to szaleństwo. A potem ten zespół jakoś płynnie, nie wiadomo kiedy, przeszedł metamorfozę od młodzieńczej głupawki do czegoś poważnego i z konkretnymi ambicjami.
Tylko, że mi weszło w krew traktowanie D.N.A. przez pryzmat ich pierwotnej głupawki, tak pół żartem - pół serio, wyrażanie czasem swoich zachwytów w sposób nieco teatralnie egzaltowany. Jakkolwiek mogłam się wydawać przez to niepoważna, to przecież nigdy nie było to nieszczere. Tyle, że teraz mi głupio za ten styl, pasujący do dawnych czasów, kiedy wszystko było zabawą, a który za bardzo wszedł mi w krew, postaram się go oduczyć, bo już nie wypada. Zmieniły się powody entuzjazmu dla Waszej muzyki i pozostaje mi już na 100% serio wyrażać szacun dla kapeli! :hat:

Crazy pisze:
może kolejny koncert szybciej niż za kolejne 6 lat?

Mam nadzieję! :D

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 03 listopada 2025 21:44:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Bardzo dziękuję Wszystkim za piękne recenzje i opinie. Powoli wracam do formy, odezwę się za jakiś czas!

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 04 listopada 2025 16:20:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Fengari pisze:
styl, pasujący do dawnych czasów, kiedy wszystko było zabawą, a który za bardzo wszedł mi w krew, postaram się go oduczyć, bo już nie wypada

To już brzmi jak do wątku "kiedy DNA stali się dziadami" :-(

Jak słucham nagrań z tego koncertu w Domu sztuki, to nie jestem niestety zadowolony (a z koncertu byłem) - dlatego, że właśnie nie słychać na niej tej zabawy, która była kiedyś, i która na żywo wydawała się, że też jest. Ale z nagrania brzmi to bardziej, jakbyśmy się bali wysypać i gorliwie próbowali spełnić oczekiwania reżysera (czyli nas samych) :roll:

Tymczasem korespondując ze znajomym z innego forum, przypomniałem sobie, że on kiedyś trafił na ten wątek i w ten sposób "namierzył" nas, posłuchał P-Songów i napisał taką oto recenzję, którą pozwolił się podzielić:

Cytat:
The D.N.Acid Rock — P​-​Songs (2021)

Chyba największym atutem tej płyty są po prostu kompozycje (tj. utwory). Właściwie jedynym numerem, który mnie nie przekonuje jest Piękno, które kojarzy mi się z Do Ani Kultu (a ja za tym evergreenem niespecjalnie przepadam — serio!). Pozostałe utwory mają swoje atuty: czy jest to klimat (właściwie cały album ma fajny, lekko niepojący klimat), czy jakaś przykuwająca uwagę partia instrumentalna (np. klawisze pod koniec Pretender), czy też fakt nieograniczania się do najbardziej podstawowego instrumentarium (jest np. klarnet w Painkillers; i jeszcze ten śpiew ptaków tu i ówdzie ;)). Moim ulubionym kawałkiem (choć w sumie najmniej reprezentatywnym dla całości i przy tym najbardziej kameralnym [bo jednoosobowym]) jest instrumentalna Partita — świetna rzecz! Kojarzy mi się z solowym debiutem Smolika. A także z... Child in Time Deep Purple. :lol: Zastanawiałem się, jak gatunkowo sklasyfikować Waszą muzykę i nie wymyśliłem nic lepszego niż alternative rock (a ten termin znaczy nic i wszystko zarazem) — tę klasyfikacyjną trudność postrzegam jako atut.

OK, posłodziłem, to teraz pomarudzę. ;) Mam problem z wokalami. I nie chodzi tu o umiejętności wokalne (choć te akurat mnie nie urzekły :oops: — aczkolwiek trudno mi to też jednoznacznie ocenić), ale o kwestie brzmieniowe. Zdaję sobie sprawę, że nie nagrywaliście w Abbey Road. I z brzmieniem instrumentów nie mam problemu. Ale zawsze, gdy wchodzi wokal (obojętne czyj), to coś mi nie gra — mam poczucie jakiejś brzmieniowej niekompatybilności, które wywołuje pewien dyskomfort odsłuchowy. Trudno mi to nawet wytłumaczyć. Być może to jakieś mocno subiektywne odczucie... Nie przekreśla to oczywiście samej muzyki, a na reedycji zmiksowanej przez Stevena Wilsona wszystko pewnie będzie OK. :D

Podsumowując: jest dobrze, często nawet bardzo dobrze. Moja ocena: 7.5/10.


Teraz czeka, aż ja się ogarnę i wyślę mu nową płytę pocztą, ale ja w takich sprawach jestem straszliwie powolny.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 635 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 38, 39, 40, 41, 42, 43  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group