Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 11:57:37

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 407 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 24, 25, 26, 27, 28  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 16 czerwca 2025 15:34:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
arasek pisze:
O, a masz już jakąś konkretną wodę na myśli?

Nie jest to jeszcze decyzja podjęta ostatecznie i nieodwołalnie, ale generalnie tak.
Chcę wrócić na Pilicę, ale tym razem na innym odcinku, ze startem w Tomaszowie Mazowieckim, a to dlatego, że przy okazji mam ochotę zobaczyć też sam Tomaszów, który kilka atrakcji ma, między innymi Niebieskie Źródła, Groty Nagórzyckie, czy jakieś ruiny, których jeszcze bliźej nie zidentyfikowałam. Jednego dnia bym sobie spłynęła, a drugiego zwiedzała.

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: śr, 18 czerwca 2025 22:58:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
A dziś - nie spływ, ale rozgrzewka przed spływem.
Pojechałam sobie wreszcie popływać po Jeziorze Dziekanowskim. Bardzo się cieszę, że takie ładne jezioro jest tak blisko Warszawy, że można sobie tam wyskoczyć po pracy i wynająć kajaczek. Tyle, że to jezioro okazało się być zdradliwe i czarno-magiczne. Kiedy wypłynęłam z przystani, to płynęłam pod wiatr, pod prąd, było ciężko, ale do przodu. Cały czas myślałam sobie, że przynajmniej powrót będzie łatwy, z wiatrem. A tu guzik! Zaczynałam wątpić, czy w ogóle uda mi się wrócić, kajak kręcił się w kółko, nie ważne, w którą stronę wiosłowałam, on i tak uznawał tylko jeden kierunek. Dopiero, kiedy zaczynałam wiosłować wstecz, to się słuchał i zmieniał kierunek na pożądany. Jeszcze mi się nigdy nie przytrafił taki problem ze sterowaniem! A może to kajak winien? Taka długaśna dwójka, nigdy jeszcze nie płynęłam takim.
W każdym razie na szczęście jednak wrócić mi się udało, ale zmęczyłam się nieźle! I do wypożyczalni dopłynęłam 15 min. po czasie, choć na szczęście nie musiałam dopłacać. :)


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: ndz, 29 czerwca 2025 17:31:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Zdjęcie pokazuje, że jezioro ma charakterek!

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 30 czerwca 2025 21:21:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Czy jezioro miało charakterek, czy pogoda, czy jednak kajaczek? :D

Ciekawość mnie zżera, co tam właściwie zaszło.
Jakiś czas temu płynęłam po Zalewie Zegrzyńskim. Też był wiatr, fale jeszcze większe, w dodatku produkowane nie tylko przez wiatr, ale i inne jednostki pływające, w tym motorówki, więc czasem kołysało całkiem nieźle. Od przystani płynęłam z wiatrem, lekko, szybko i bez problemów, dopiero kiedy chciałam wrócić, zaliczyłam lekkiego zonka, bo nagle się okazało, że nie mogę, wiosłuję i wiosłuję i wciąż stoję w miejscu. No, ale dołożyłam pary i w końcu jakoś powoli się udało. Przy okazji owszem, znosiło mnie nieco na bok i na jedno machnięcie lewym wiosłem musiałam robić kilka machnięć prawym, żeby utrzymać kurs - ale to działało i ostatecznie płynęłam przed siebie, tam, gdzie chciałam.
Co za tajemnicze siły działały więc na tym jeziorze Dziekanowskim - nie mam pojęcia! :D Może to jednak kajak? Może źle usiadłam? Może jak się w pojedynkę płynie dwójką, to trzeba siadać z tyłu, a ja usiadłam z przodu, bo było więcej miejsca i w ogóle wyglądało to siedzisko na wygodniejsze? A na Zegrzyńskim miałam zgrabną jedyneczkę.

Tymczasem relacja z Pilicy już wkrótce nastąpi!

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 01 lipca 2025 10:47:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Fengari pisze:
Czy jezioro miało charakterek, czy pogoda, czy jednak kajaczek?


A może spływowiczka? :mrgreen:

Fengari pisze:
Może jak się w pojedynkę płynie dwójką, to trzeba siadać z tyłu


Ależ oczywiście! Zawsze siadaj z tyłu, to przede wszystkim daje większą sterowność kajakiem!

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: sob, 05 lipca 2025 00:50:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
arasek pisze:
Ależ oczywiście! Zawsze siadaj z tyłu, to przede wszystkim daje większą sterowność kajakiem!

Dzięki, na przyszłośc zapamiętam! :)

A tymczasem obiecana rela:

Jak zapowiedziałam, tak zrobiłam. Pojechałam na dwa dni do Tomaszowa Mazowieckiego i pierwszego dnia spłynęłam Pilicą na odcinku Tomaszów - Teofilów, który wg. mojej wypożyczalni wynosi 19 km, a wg. innej - 17.5. Nie wiem, kto ściemnia, a kto nie, ale faktem jest, że rzeka na tej trasie wije się niesłychanie, więc może przez to trudno jest policzyć jej długość i może prawda leży gdzieś pośrodku. Gdziekolwiek by nie leżała, była to najdłuższa trasa, jaką kiedykolwiek do tej pory płynęłam, mimo to nie zmęczyłam się specjalnie. Pilica pozostała Pilicą - nie trzeba na niej cały czas machać wiosłem, spokojnie można sobie odpoczywać w trakcie spływu, gdyż sama niesie człowieka ładnie i do przodu. A przy okazji trzeba jej też przyznać, że sterowność na niej była idealna - jak już używałam wioseł, to kajak płynął dokładnie tam, gdzie chciałam, nawet, kiedy spróbowałam zawrócić i płynąć pod prąd. Co za miła odmiana po tej ostatniej przygodzie na jeziorze! :D

Tegoroczny odcinek przez jakiś czas wydawał mi się zdecydowanie urodziwszy, niż zeszłoroczny, chociaż ostatecznie nie jestem pewna, czy różnica faktycznie jest taka znacząca, choć tym razem krajobraz istotnie bardziej urozmaicony i rzeka troszeczkę węższa. I na pewno wyjątkowo malowniczy był odcinek jeszcze sprzed startu, choć woda w nim akurat paskudna.

Obrazek


W każdym razie początkowo płynęłam przez bardzo urokliwy las. Później dość długo rzeka wiła się przez łąki, których jednak nie sposób było dostrzec przez wodne zarośla, a pod koniec znów pojawiły się lasy, najpierw w tle, aż w końcu dookoła. Dużo było skarp, choć w większości raczej niskich, polnych, zamieszkałych przez jaskółki ;) , ale zdarzały się i takie leśne, z prawdziwego zdarzenia. Co jest potencjalną zaletą głównie dla Araska, bo ja muszę przyznać, że wolę na brzegach bujne zieloności, no, ale i tych nie zabrakło. :)
To, co zdecydowanie odróżniało ten spływ od poprzedniego, to ważki! W zeszłym roku mi ich bardzo brakowało, w tym roku latało ich mnóstwo, w tym większość to moje ulubione, całe granatowe. Pląsały dookoła, siadały mi na dziobie kajaka, czasem pojedyncze, czasem parki, a ja im wszystkim mówiłam, że je kocham. Bo kocham! :serce

Pogodę miałam wyśmienitą. Trochę się bałam, jak to będzie, skoro w ostatnim czasie ciągle tyle burz i wiatru, ale akurat na ten czwartek, w który zaplanowałam sobie spływ, prognozy wróżyły okno pogodowe. Prognozy, jak to prognozy, nie bardzo można im wierzyć, ale tym razem sprawdziły się idealnie - dzień był upalny a niebo błękitne i wietrzyk co najwyżej leciutki. Przy okazji nieźle spaliło mnie słońce i to mimo użycia kremu z filtrem.

Minusy?
W całą tą niebiańską sielankę, wody szum i plusk, ptaków śpiew w pewnym momencie wtargnął helikopter, czarny i złowrogi. I gdyby tylko przyleciał i poleciał, to pół biedy, ale on zawisł tak w jednym miejscu i wisiał całkiem długo, z pół godziny - godzinę?, nieznacznie tylko zmieniając położenie. W pewnym momencie przepłynęłam niemal dokładnie pod nim, nieźle wtedy woda falowała, chociaż to akurat było dość zabawne, znacznie mniej zabawny był hałas, który on robił, zagłuszając przy okazji wszelkie odgłosy przyrody. I to, że był jak mroczny zwiastun wojny w środku raju. :( Czy on był wojskowy? Nie wiem, nie znam się. Zdawało mi się, kiedy przepływała blisko niego, że widzę na jego boku szachownicę, ale nie jestem tego pewna. W każdym razie wyglądał jak wytwór Mordoru. Swoją drogą strasznie jestem ciekawa, co on tam właściwie robił?

Druga sprawa - długi czas płynęłam całkiem sama, mając rzekę tylko dla siebie i to było super, ale na wysokości Spały nagle zrobiło się tłoczno i w zasadzie do końca już miałam towarzystwo, mniej lub bardziej hałaśliwe, choć na szczęście najgłośniejszą grupę dało się łatwo i szybko wyminąć, bo oni nie mieli cienia ambicji, żeby się wysilać na wiosłowanie. Większość z nich pozczepiała się kajakami w różne grupki i pozwalała nieść się z prądem.

Trudności?
W przeciwieństwie do zeszłego roku, kiedy całą trasę pokonałam gładko, bez żadnych przeszkód, tym razem kilka razy wpakowałam się na mieliznę. Na szczęście obyło się bez konieczności wychodzenia z kajaka, choć raz niewiele brakowało, bo dość niezręcznie zaklinowałam się między kamieniami - no, ale w końcu udało mi się opanować sytuację ręcznie, a nie nożnie. ;)

Pojawiło się kilka zwalonych drzew, jednakowoż łatwych do ominięcia i przy okazji malowniczych, trochę mniej fajne i groźniejsze były kłody leżące pod wodą, ale te też przeważnie udawało mi się wymijać, choć raz się na taką wpakowałam - i jakoś nawet nad nią przepłynęłam, pokonując drewnianą górkę.

Co ciekawe, spokojne generalnie wody Pilicy w paru miejscach nagle a niespodziewanie zamieniały się w całkiem konkretne bystrza, co dostarczało mi nieco adrenalinki, gdyż miałam świadomość, że właśnie tam dno jest kamieniste i ryzyko wyrżnięcia w podwodną skałę spore - ale i tu szczęśliwie obyło się bez groźnych kolizji. :)

Pod koniec ogarnęły mnie wątpliwości, czy dobrze zapamiętałam wskazówki odnośnie mety i nawet zastanawiałam się' czy nie będę musiała się cofać (właśnie wtedy sprawdzałam, czy dam radę płynąć pod prąd), ale na szczęście ostatecznie wylądowałam w dobrym miejscu i zawracanie nie było konieczne.

Żałowałam, że nie wzięłam sobie dłuższego spływu, do Inowłodza (Inowłodzu?), gdzie znajdują się ruiny zamku, o których początkowo myślałam, że są w Tomaszowie i na które miałam chrapkę, a które ostatecznie odpuściłam. No ale nie przypuszczałam, że będzie mi się płynąć tak lajtowo, że po tak długim odcinku nie będę jeszcze zmęczona. Trudno, może kiedyś...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skrobnę jednak jeszcze kilka słów o innych, pozaspływowych atrakcjach w okolicy. Przede wszystkim Niebieskie Źródła! Przepiękny cud natury, gorąco polecam! Tak naprawdę to cała ta wyprawa zaczęła się od tego, że w zeszłym roku plątała mi się po smartfonie reklama jakiejś wypożyczalni kajaków, która obiecywała trasę przez te źródła właśnie i to napaliło mnie na Tomaszów i powrót na Pilicę. Niestety w tym roku ani tej relkamy nie widziałam, ani takiej wypożyczalni nie znalazłam, a skoro już widziałam to miejsce, to w ogóle wątpię, żeby jakieś spływy były możliwe w tym rezerwacie, zresztą jego połączenie z Pilicą jest mocno wątpliwe, choć widziałam mapę, na której teoretycznie istnieje. No, ale gdyby były, byłoby to płynięcie przez Niebo! Miejsce jest przemalownicze i przecudne. Cały rezerwat, nie tylko bezpośrednio tam, gdzie są źródła, jest po prostu piękny - woda płynie pomiędzy mnóstwem małych drzewo - wysepek, co daje klimat iście baśniowy. A same źródła niesamowite. Na zdjęciach tego nie widać, te - w sumie bardziej zielone niż niebieskie - plamki wyglądają, jakby to były jakieś glony na wodzie. W realu absolutnie to tak nie wygląda, doskonale widać, że one nie są na powierzchni wody, tylko na dnie, choć wydaje się, że jest to płytko, a w rzeczywistości jest tam ponoć kilka ładnych metrów głębokości. I w tych plamkach widać małe, pulsujące źródełka, po kilka na jedną plamkę. Urocze! Podobno jest to jakiś unikat w skali Europy. Naprawdę warto ów rezerwat zobaczyć!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tuż obok znajduje się Skansen Rzeki Pilicy, niewielki, ale ciekawy, jest tam piękna stacyjka, sporo obiektów militarnych, schron z okopami, różne drewniane budynki, do których można wejść i w środku zobaczyć mnóstwo eksponatów, m.in ruchome modele młynów wodnych (te na mnie zrobiły największe wrażenie). Jest i szopa z kolekcją starych kajaków. Fajne miejsce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Widziałam też Groty Nagórzyckie, dawne, dziko powstałe kopalnie piasku, dziś przerobione na atrakcję do zwiedzania, taką z lekkim dreszczykiem pt. 'Wiedzą państwo, w tym miejscu, gdzie teraz jesteśmy, ileś lat temu miał miejsce zawał, no, nie da się ich uniknąć'. ;) W sumie fajne miejsce, ale też nic wielkiego, z tego typu podziemnych tras widziałam już lepsze i ciekawsze.

Obrazek

Obrazek

Tomaszów jako miasto natomiast nie jest jakoś szczególnie ciekawy, chociaż parę zabytków wartych uwagi się znajdzie. I są bunkry jeszcze, ale do nich nie dotarłam.

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 08 lipca 2025 08:47:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
O jaa, ta Pilica robi naprawdę świetne wrażenie. Na pewno do odwiedzenia w przyszłości!

19 km to już budzący szacunek rezultat, gratuluję! Kilka razy zdarzyło mi się płynąć powyżej 20 km i za każdym razem była to już spływowa wyrypa na cały dzień.
Piękne te zdjęcia, mnóstwo zieloności (nawet podejrzewałem Cię o jakiś zastosowany filtr do zdjęć ;) no i pogodę miałaś też jak na zawołanie.

a to:

Fengari pisze:
Cały rezerwat, nie tylko bezpośrednio tam, gdzie są źródła, jest po prostu piękny - woda płynie pomiędzy mnóstwem małych drzewo - wysepek, co daje klimat iście baśniowy.


też kusi, podobna rzecz jest na Piławie (Rozlewiska Nadarzyńskie) i do dziś to pamiętam, nie chciało się stamtąd wypływać.

A czy ten Skansen jest nad samą Pilicą? Można zostawić gdzieś obok kajak i iść zwiedzać?

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 08 lipca 2025 16:54:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
arasek pisze:
19 km to już budzący szacunek rezultat, gratuluję! Kilka razy zdarzyło mi się płynąć powyżej 20 km i za każdym razem była to już spływowa wyrypa na cały dzień.

Ale to jest Pilica! :D
Gdyby przyszło mi płynąć te 19 km jakąś normalną rzeką, nawet niespecjalnie trudną, ale wymagającą uwagi i wiosłowania przez cały czas, to nie wiem, czy bym przeżyła ten wyczyn. :wink:
Na Pilicy nic nie musisz robić, jeśli chcesz, to płyniesz sobie z prądem, czasem tylko machniesz wiosłem, żeby skorygować kurs i poza tym możesz sobie pozwolić na totalny relaks. :D
No dobra, ten odcinek był mocno kręty, więc nieraz ta korekcja kursu była konieczna, ale też z godzinę chyba przepłynęłam prawie bez wiosłowania, robiąc zdjęcia, kręcąc filmiki i wysyłając pozdro smsem. :wink: W zeszłym roku wiosłowałam przez większość drogi, bo mi zależało na czasie, i po tamtych 16 km czułam już zmęczenie, tym razem miałam totalnie wywalone na to, ile mi się zejdzie.
Owszem, w tym roku od pewnego momentu też juź wiosłowałam niemal cały czas, ale to tak hobbystycznie i dla sportu, żeby nie wyjść z wprawy. ;) A i tak cała ta trasa zajęła mi jakieś 3.5 h. Płynięcie dalej nie stanowiłoby żadnego problemu.

arasek pisze:
nawet podejrzewałem Cię o jakiś zastosowany filtr do zdjęć

Filtru do zdjęć nie używałam! Natomiast faktycznie, rzuciło mi się w oczy to, jaka piękne, bujne i zdrowe są tam lasy, zupełnie, jakby to był jakiś górski rezerwat, a nie okolice miasta i mazowiecka bida.

arasek pisze:
A czy ten Skansen jest nad samą Pilicą? Można zostawić gdzieś obok kajak i iść zwiedzać?

Blisko, ale nie tak całkiem nad samą Pilicą. Najbliżej mu do tego rezerwatu Niebieskie Źródła - jest tuż obok, natomiast od Pilicy kawałek trzeba się przespacerować. Czy można zostawić kajak? Jak go skutecznie uwiążesz do jakiegoś pomostu, to może nikt nie zwędzi. ;) Tam jest przystań i duży ośrodek sportowy i trochę ludzi się kręci.

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: sob, 09 sierpnia 2025 22:32:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Podczas pobytu w Piwnicznej mieszkałam w takim miejscu, że wychodziłam z domu i od razu wchodziłam na przystań spływową. Mieli spływy łodzią z flisakami, mieli wypożyczalnię kajaczków. Zasypiałam, za oknem widząc koła ratunkowe wiszące na wrotach do owej przystani. Jak myślicie, jak to się mogło skoczyć? No, mogło tylko w 1 sposób.
Oczywiście, że musiałam spłynąć, i to spłynęłam podwójnie. Bo uznałam, że na początku lepiej będzie spłynąć łodzią z flisakami - zobaczę, jak wygląda trasa, czego się po niej spodziewać, no i porobię zdjęcia i filmiki, bo kiedy będę płynąć sama, może się okazać, że nie będę mogła wypuścić wiosła z ręki ani na moment. Rzeczywistość okazała się być nieco inna, stąd finalnie zdjęcia pochodzą z dwóch dni. Trasy spływu łodzią niestety nie zapamiętałam zbyt dobrze, przez co dokonałam potem mnóstwo błędnych wyborów, kiedy już prłynęłam sama kajakiem i tak oto spływ na odcinku Piwniczna - Rytro, który powinien zająć jakieś 1.5-2h zajął mi chyba z 5h.
Był to mój pierwszy spływ rzeką górską, nie bardzo wiedziałam, z czym przyjdzie mi się zmierzyć, spodziewałam się jednak szybkiego i przy okazji niebezpiecznego tempa przede wszystkim. Tymczasem przeważnie wcale tak nie było. Poprad miał całe odcinki zwyczajne, spokojne, takie same, jak nizinne rzeki, a nawet miejsca, w których woda całkiem stała. Podczas spływu łodzią w tych momentach flisacy wchodzili do wody i pchali łódź od tyłu ręcznie, niczym samochód, który nie chce zapalić. Kajaczkiem oczywiście pokonywałam te odcinki bez problemu, dzięki wiosłom, i to były chwile prawdziwego relaksu.
No, ale jak na górską rzekę przystało, nie brakowało też bystrzy. Teren co rusz to po prostu opadał i jak już, to były to spadki wielostopniowe, gdzie woda kłębiła się całkiem konkretnie. Przy okazji, dno Popradu jest całe kamieniste i są to kamienie we wszystkich rozmiarach, od małych kamyków do całkiem sporych skał.
Na tych spadkach - bystrzach liczyłam na najlepszą zabawę i czasem faktycznie ona się zdarzała. Parę razy spłynęłam pędząc w dół po mocno spienionych i bujających falach, które potrafiły się wlewać górą do kajaka, zwłaszcza, kiedy wsadziło się w nie wiosło, wtenczas moja euforia była nieomal doskonała, choć psuł ją lekko strach, że co będzie, jak wyrżnę w jakieś skały - których nie sposób wypatrzyć wśród tych fal - rozbiję się i połamię? Na stronie pewnej wypożyczalni pisało, że nie da się spłynąć Popradem bez wywrotki. No cóż, jednak się dało, nie wywaliłam się w ten sposób ani razu. ;)
Natomiast przeważnie te bystrza nie były wcale zabawne, zazwyczaj niestety przynosiły prawdziwe utrapienie - w zdecydowanej większości przypadków utykałam na nich skutecznie pomiędzy skałami. Niestety nie było to to samo, co utknięcie na mieliźnie. Mielizny zresztą też się zdarzały, ale rzadko. Najczęściej miałam do czynienia z wodą o spławnej głębokości, która mknęła w dół szybko, z mniejszą lub większą siłą, oczywiście tym większą, im była głębsza. Bez wyjścia z kajaka nie było możliwości odklinowania go, a w rzece pod stopami miałam nierówne, śliskie kamienie, na których ciężko było stabilnie stanąć. I do tego ileś dużych głazów, między którymi mniej lub bardziej skutecznie klinował się kajak. W tym momencie musiałam szarpać się z kajakiem, walcząc z silnym prądem i próbując utrzymać równowagę. No i problem do rozwiązania - póki kajak był zablokowany, to nie płynął do przodu, bo i nie miał jak płynąć, ale kiedy już został odblokowany, to do przodu po prostu wyrywał i zdecydowanie nie tak prosto było do niego wejść z powrotem, zwłaszcza jak ktoś nie ma zmysłu równowagi, tak jak ja. Raz nawet zdarzyło się, że jedną nogę miałam już w środku, a drugą nie mogłam się odbić, kajak odpłynął, a mnie by niemal rozerwało szpagatowo, gdybym nie zdecydowała się po prostu przewrócić do wody. Ogólnie byłam już poważnie wykończona tymi utknięciami, czasem w takich momentach po prostu siedziałam w środku, nie robiłam nic, bo nie miałam już siły, tylko odpoczywałam, czas mijał, i zastanawiałam się, czy wkrótce nie zaczną do mnie dzwonić z wypożyczalni pytając, co się ze mną dzieje. Dodam jeszcze, że miałam długie spodnie, z których mokrych nogawek za każdym razem przy wsiadaniu do kajaka wlewało się coraz więcej wody, tak, że w pewnym momencie płynąc siedziałam już z tyłkiem w kałuży. Po tych wszystkich zmaganiach czułam tylko narastający ból, co do którego miałam nadzieję, że 'do jutra przejdzie', niestety nie przeszedł tylko na następny dzień zrobił się nie do zniesienia i tak nabawiłam się tej swojej nieszczęsnej rwy.
Wracając do plusów, wielką zaletą Popradu jest obecne tam ptactwo - przede wszystkim wyjątkowo dużo czapli siwych, chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że spotkanie ich na tej trasie jest gwarantowane. Inne gatunki też się przewijają. :) Ważek może nie jakieś multum, ale kilka też latało, zwłaszcza jedna wierna mi się trafiła, która upodobała sobie dziób mojego kajaczka.
Oczywiście nie sposób nie docenić też urody górskiej scenerii. :)

Reasumując - pięknie było, trochę zabawy w czasie tego spływu owszem, też było i dzięki temu, że miałam więcej szczęścia niż rozumu, nie zrobiłam sobie gorszej krzywdy, ale generalnie na kolejny spływ górską rzeką już się nie piszę, a napewno nie w pojedynkę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na ostatnim zdjęciu widać zamek w Rytrze, małe, ale fajne ruinki, które też udało mi się zwiedzić. :)

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 11 sierpnia 2025 10:23:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Nooo, szacun że zdecydowałaś się na taką wyprawę! W tym sensie jesteś już bardziej doświadczoną spływowiczką ode mnie, bo ja nigdy nie spływałem typowo górską rzeką.
No i fakt, ja bym się obawiał najbardziej tego, że takie cieki są szerokie ale przeważnie dość płytkie z kamienistym dnem. Jak trafi się na odcinek z chociaż 50 cm głębokością to pewnie fajnie niesie do przodu, ale no właśnie - te głazy i płycizny... (a prąd napiera).
W każdym razie - zdjęcia piękne, pokazują cały górski majestat okolicy. Chyba jednak warto było, nie? :)

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 11 sierpnia 2025 10:48:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Piękna real, Fen!

My w sobotę zaliczyliśmy Krutyń. Tym razem wciąż gęstym od turystów odcinkiem od Ukty do Iznoty. Odcinek z Krutyni do Ukty to obecnie chyba najbardziej oblegany fragment rzeki. Ruch jak na autostradzie w szczycie wakacyjnym. Poniżej Ukty już mniej kajaków, ale wciaż sporo. Zrobiliśmy około 17 km. Dużo piękny widoków, nurt spokojny, woda przejrzysta...

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: pn, 11 sierpnia 2025 20:33:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Dzięki Wam. :)
grawson pisze:
Odcinek z Krutyni do Ukty to obecnie chyba najbardziej oblegany fragment rzeki. Ruch jak na autostradzie w szczycie wakacyjnym. Poniżej Ukty już mniej kajaków, ale wciaż sporo.

Ostatnio często mi się wyświetla reklama spływu Krutynią, rzeka faktycznie wygląda przepięknie i bardzo kusząco, no i jak to w reklamie, na zdjęciu nie widać tych legendarnych tłumów i byłam ciekawa, jak jest naprawdę. Szkoda, że te tłumy wciąż jednak są.
A Ty tak swoją drogą masz jakieś fotki z tego spływu? Pooglądałabym. :)
arasek pisze:
Chyba jednak warto było, nie?

Haha, zapytaj mnie kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości, kiedy mnie już przestanie boleć, na co się póki co nie zanosi. :lol:
No, ale w sumie tak, człowiek musi czasem się sparzyć, żeby się przekonać, że ogień, choć piękny, to niebezpieczny, to cenna lekcja. :wink: Może dzięki temu nie wpadnie mi do łba ryzykować na jakiejś bardziej niebezpiecznej rzece.
No i tak w ogóle, to rzeczywiście muszę przyznać, że w sumie nie żałuję. Tzn żałuję, że pokusiłam się na ten spływ już na początku urlopu, a nie pod koniec, bo gdybym zrobiła na odwrót, to zdobyłabym jakieś istotne szczyty, a tak, to musiałam poprzestać na kilku co niższych wzniesieniach w okolicy. Ale te najfajniejsze momenty spływu, kiedy gnałam na spienionych falach, to jest coś, co naprawdę długo mi pozostanie w pamięci i warto mieć takie doświadczenia i wspomnienia. :D

No i szkoda wielka, że nie zapamiętałam jednak zbyt dobrze właściwej trasy, bo przecież skoro tym odcinkiem jest w stanie spłynąć bez utykania łódź z kupą ludzi w środku, to co dopiero taki kajaczek z jedną osobą!

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 12 sierpnia 2025 05:15:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 7170
Fen, też jestem pod wrażeniem, ależ z Ciebie akrobatka! :shock: :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 12 sierpnia 2025 08:51:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Hehe, akrobatka ze mnie raczej kiepska, ale dzięki. :wink:
Teraz to najbardziej by mi się marzyła właśnie taka rzeka, jak Krutynia, tylko bez tych tłumów...

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: Spływaj!
PostWysłany: wt, 12 sierpnia 2025 09:03:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Fengari pisze:
A Ty tak swoją drogą masz jakieś fotki z tego spływu? Pooglądałabym.


Niestety... Widoki dość standardowe na Krutynię - trzciny, las, pagórki, trochę łąk, czasem jakieś jeziorko. No i ciągi po 20-30 kajaków...

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 407 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 24, 25, 26, 27, 28  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group