Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 13:13:52

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 216 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15
Autor Wiadomość
PostWysłany: czw, 08 kwietnia 2021 11:06:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
[sic!]
To bardzo dobra płyta, ale ponieważ nie jest znowu taka uniwersalnie świetna, to bardzo dobrze robi jej słuchanie głośno i wyraźnie. Bo czadowe fragmenty znacznie lepiej chwytają, podczas gdy słuchane cicho robią się na pół gwizdka, z kolei w piosenkach cichych, różnych Preludach, można usłyszeć więcej subtelności i wczuć się, podczas gdy słuchane cicho lekko wieją nudą... A przede wszystkim można się lepiej wsłuchać w głos i interpretacje Kasi Nosowskiej, co wszak jest największą wartością muzyki Heya.

Wobec czego słucham dość głośno :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 03 lipca 2025 12:39:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Ostatnio dobrze mi się słucha starego Heya, więc kilka słów.

Fire

Dla mnie to się straszliwie zestarzało, choć ma pewnie swój urok, jako jakiś portret swojej epoki i młodzieńczego zapału ludzi ją tworzących. Ponoć Banach napisał lwią część tego materiału w Studiu Izabelin pod presją terminu i to słychać, jest to dużo anglojęzycznych numerów, które są oczywiście kompetentnie zagrane, ale zwykle ani specjalnie zgrabne ani odkrywcze ani zapadające w pamięć. Ohydne brzmienie, szczególnie perkusji i dużo takiego overplayingu dobrych technicznie chłopaków, którzy ćwiczą na instrumentach 8 godzin dziennie, testują gitary w sklepie z gitarami, a potem grają próbę i ręce ich świerzbią. "Zobaczysz" to chyba pierwsza tak wyraźna zapowiedź wielkości zespołu i wokalistki, cenię też riff "Fate" i świetny wokal Kasi w tymże (szczególnie w połączeniu z tekstem), doceniam poruszenie trudnej problematyki w "Dreams". Z mniejszych rzeczy: "Delusions" to fajne otwarcie sub-wątku bluesiarskiego, w którym Kasia też ewidentnie się dobrze czuje. No dobra, jeśli chodzi o te anglojęzyczne numery to mam pewną słabość do numeru "Desire", który nawet nie jest tyle grungowy, co na luzie mogłoby go Guns'n'Roses nagrać :) Może dlatego go lubię, bo kojarzy mi się z powtarzanym czasem na Kulturze występem Heya na Jarocinie '92, gdzie oni są tacy fajni, podskakujący, świeżutcy zupełnie.

Ho!

Niby dużo wad debiutu (głównie soundowo-aranżacyjnych), ale wszystko jakieś takie okrzepłe i dużo bardziej równe, nie ma ewidentnych wypełniaczy, bo nawet anglojęzyczne numery się generalnie bronią, ba! "That's Lie" i "Is it Strange?" są w topie moich faworytów. Z kolei Kasia śpiewająca po polsku już nie tylko umie składać zgrabne zdania, ale zdarza się jej trochę bardziej zaszaleć z formą i trafić w bardziej poetyckie rejony (Sowa i tytułowy). Najlepszy numer to "Cudownie", uwielbiałem te wszystkie numery, w których ona jeszcze w zwrotce się czai i w refrenie WYDZIERA SIĘ NA PEŁNEJ, a to jest najlepszy z tych refrenów w całej karierze, moim zdaniem.

?

Dziwne, bo niby jest to naturalna kontynuacja rozwoju z poprzednich płyt i naturalne przejście na kolejny poziom ewolucji. Może dlatego, że mniej jest tu grunge: jak czadują (np. w "Dorosłości" albo refrenie "Anioła") to słychać bardziej Helmet, a i czasem jakieś odbłyski Fugazi czy NMN się pojawiają, jak mniej czadują, to bardziej jest to szeroko pojęty rock alternatywny, a w najspokojniejszych momentach mniej ogniska, a więcej melodycznej subtelności, oddechu...A i blues i reggae też zostały, choć "Musli" to dla mnie akurat jeden z antyfaworytów. Chyba tylko przy numerach "Fire of My Soul" i "I don't know" czuję się jak na poprzednich płytach, ale rozumiem, że to chwile bezpretensjonalnego czadu na dość poważnej i poetyckiej płycie. No i tutaj Kaśka jest już w pełni uformowana, nie do podrobienia i dojrzała. Ogólnie to od sasa do lasa, eklektyczny i zróżnicowany album, wyraźnie przejściowy, ale ta przejściowość działa przypadkiem bardzo na plus.

Karma

Jeśli "?" to była płyta przejściowa, to to jest to do czego to przejście prowadziło, rozwinięcie tych najbardziej przestrzennych, zwiewnych i poetyckich momentów Pytajnika. Uważam też, że gdyby Heya faktycznie wyeksportować na zachód, to w 1993 byłby drugoligowym zespołem grungowym, ale w 1997 to już pierwszoligowy zespół alternatywny, który nie powinien mieć żadnych kompleksów (choć wiadomo, że gdyby wtedy ktoś spróbował, to i tak by się pewnie nie przebił, ale uważam, że to po prostu muzyka i przede wszystkim wokalistka, która absolutnie się broni na tle świata w swojej kategorii). Powiem wprost: dla mnie całościowo najlepsza, najrówniejsza, najbardziej wyjątkowa płyta Heya. Ciężko mi wyróźnić jakiś numer, to jednak monolit, chociaż prosi się o kilka dodatkowych ciepłych słów o "Kataszy" - to kolejny z TYCH REFRENÓW, które zawsze mnie rozwalą.

Hey

Od lat tego nie słyszałem, ale z pamieci, to znam połowę mniej więcej. Reggae covery okej, ale dość mało wnoszą, "Pomyłka S." byłaby świetna, ale to faktycznie lekki autoplagiat "Zobaczysz". "4 Pory" to bardzo fajny singiel, znowu refren Z TYCH REFRENÓW. Ciekawe, że Budyń - sądząc po poście otwierającym - to chyba największy fan tej płyty jakiego kojarzę gdziekolwiek.

sic!

Cytat:
[sic!]
To bardzo dobra płyta, ale ponieważ nie jest znowu taka uniwersalnie świetna, to bardzo dobrze robi jej słuchanie głośno i wyraźnie. Bo czadowe fragmenty znacznie lepiej chwytają, podczas gdy słuchane cicho robią się na pół gwizdka, z kolei w piosenkach cichych, różnych Preludach, można usłyszeć więcej subtelności i wczuć się, podczas gdy słuchane cicho lekko wieją nudą... A przede wszystkim można się lepiej wsłuchać w głos i interpretacje Kasi Nosowskiej, co wszak jest największą wartością muzyki Heya.


Well, po co mam pisać o tej płycie, jak Kolega napisał wszystko co uważam na ten temat.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 03 lipca 2025 20:40:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Ooo! Dzięki, Prazeo! Muszę sobie wrócić do kompletnej dyskografii Heya. W poniedziałek będę siedział sam przez 1500 km w samochodzie, to będzie jak znalazł.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 03 lipca 2025 21:59:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
A ja po napisaniu tego posta sprawdziłem płytę bez tytułu z okładka w kształcie znaku drogowego (1999). Powiem tak: fajnie się zaczyna, te dwa punkowe numery super otwierają całość, szczególnie, że są strasznie chwytliwe, trochę jak gdyby Nosowska sobie na boku założyła jakiś punkowy side projekt, a trochę jak gdyby uznali, że nagrają płytę wg. takiej koncepcji jak Prymityw T.Love :) Natomiast całościowo miałem wrażenie, że chyba tej płycie nie pomaga samo brzmienie, to są dobre numery, ale jest w tym dzwięku coś takiego jednostajnego i powtarzalnego, że ostatecznie mocno mi się zlały w jedną masę, chociaż z osobna chyba każdy mi się podobał. Ale niezły album w gruncie rzeczy.

Heh - jak słuchałem niedawno 10-15 lat starszych 4 pierwszych Maanamów to każdy mi się maksymalnie dźwiękowo podobał, myślałem "ale to jest super nagrane". A przy dużo młodszych płytach Heya myślałem o produkcji "ale to się zestarzało" ;)

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 04 lipca 2025 09:34:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
A ja gdybym miał wymienić trzy ulubione płyty Heya, to powiedziałbym: Live, Koncertowo i Unplugged :-)
Serio, zawsze porywały mnie te ich koncertówki, może i dlatego, że na płytach studyjnych wychodziły różne te słabości brzmienia/produkcji? Nie znam się na tym i zwykle nie zwracam na to uwagi, ale niewykluczone, że podświadomie. Natomiast w wersjach na żywo, to jest po prostu ogień, nawet nie że CZAD, bo nie chodzi o to, że dokładają do pieca, ale taka energia sceniczna, przepływ tej energii między sceną a publiką (publiczność na Live ze Spodka jest pełnoprawnym członkiem zespołu, nawet jednym z lepszych!), ciągły entuzjazm, jaki słyszę ze strony liderki. Unplugged jest tu nieco inny, ale bardzo fajnie wykombinowali sprawy aranżacyjne, to jest taki prawdziwy unplugged z pomysłem, nie tylko wyciągnięcie wtyczek, i dobrze też wyszły występy gościnne.

Zaś ze studyjnych zastanawiam się, czy najlepszy nie jest ten niby minialbum (czyli zwykła, uczciwa, półgodzinna płyta) Heledore z 1995. Ale dawno tego wszystkiego nie słuchałem.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 04 lipca 2025 10:00:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
"Live" z 1994 jest super i nawet te słabsze piosenki zyskują! Ale najbardziej lubię jeszcze wizualne obrazki z tego okresu, jak ta publiczność absolutnie świruje, Kasia jest Kasią, a chłopaki są takie wyskakane, wybiegane (szczególnie Jacek Chrzanowski!), w swoich flanelkach i długich piórach, dosłownie fruwają!

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 216 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group