Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:31:20

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 30 maja 2015 21:39:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2371
Skąd: Warszawa
Bartłomiej pisze:
Za daleko od świętości.


Warto byłoby rozwinąć, czy taka Ewangelia wg św. Mateusza w reż. P.P.Pasoliniego również?


Crazy pisze:
Gdybym kiedyś podszedł do Lawrence'a z Arabii (którego nigdy w ogóle nie widziałem)


co do Doktora Żywago i Lawrence'a z Arabii (też go nie widziałem) możemy sobie piątkę przybić. Podobnie mam z Ben Hurem (którego też nie widziałem i nie mam chęci).

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 30 maja 2015 21:56:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
ale Ben Hur jest zupełnie inny! to raczej casus podobny do Przeminęło z wiatrem (którego o ile pamiętam nie widziałeś :-)) czy z drugiej strony jakiejś Kleopatry. To są filmy, którym można zarzucić raczej nadmiar kiczu, niż artyzmu.

Zaś ten Dr Żywago wydał mi się właśnie łokropnie artystowski (sad porównania z Emersonami).

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 23 września 2015 19:06:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 30 sierpnia 2005 15:42:53
Posty: 1028
Skąd: z pomieszania win ...
Mam wrażenie, że czasy, w których potrafiłam oglądać codziennie super ciężkie dramaty, dramaty psychologiczne, stare filmy/filmy dobre, ale trudne w odbiorze bezpowrotnie minęły. Czasem mam zryw i przez jakiś czas oglądam produkcje na poziomie, a potem płynę z nurtem beznadziejności. Tolerancja na filmy przeciętne mi się zwiększyła i oglądam je świadomie, co jest czasem przykre jak przeglądam sobie co oceniałam i oglądałam. Kiedyś potrafiłam robić maratony filmowe po nocach, oglądać nawet dwa filmy dziennie, miałam manię oglądania aktorami, reżyserami. Teraz, są momenty, że nie oglądam filmów w ogóle, w końcu szukam filmu do obejrzenia, wybrzydzam i czasem cały wieczór schodzi mi na zastanawianiu się i idę spać. Ostatecznie wybieram filmy ze zbrodnią w tle/wątki policyjne, jakaś akcja, jakaś tajemnica, ew. thriller. Mam duże braki w tzw. klasyce, filmach uznanych i wysoko ocenianych, ale zawsze jest ta myśl, że to nie dziś jest ten moment, żeby to nadrobić. Nie mam motywacji do rozmyślania na tym, skupiania się. Jak już mi się zdarzy obejrzeć dobry film, który mną potrzęsie, to mam przez kilka dni nawrót motywacji i znowu chcę oglądać tylko dobre filmy, super poważne i nie tracić czasu na pierdoły. Akcja, sensacja i kryminał zdecydowanie najłatwiej mi wchodzą. W czasach oglądania aktorami, oglądałam naprawdę straszne rzeczy. Nie pamiętam kiedy oceniłam jakiś film na filmwebie na 8-9 punktów. Zjawisko pereł w błocie.
Kiedyś bym napisała, że nie oglądam tanich sensacji, czy tanich kryminałów, ale zdarzyło mi się z pełną świadomością oglądać seryjnie kilka filmów pt. "były agent Cia musi uciekać", "agent musi przetransportować niebezpiecznego więźnia samolotem, samolot zostaje porwany".
Poza tym, nie oglądam : miksu gatunków typu horror-komedia, humoru z poziomu dna, pseudohumoru typu American Pie i komedie o życiu dzieciaków z liceum, akademika. Nie oglądam filmów typu człowiek-legenda, motywów końca świata, "jest rok 2755" itd. itp. Żadnych Transformers. Jeśli horrory, to tylko jakieś duchy, nawiedzone domy, klasyka gatunku, choć właśnie bez przemocy raczej. Dlatego Teksańska masakra piłą mechaniczną, jakieś tortury zdecydowanie na nie. Miks horror plus sf też nie. Generalnie wolę proste historie o ludziach jak my, z sąsiedztwa. Zbyt duże oderwanie od rzeczywistości mnie odrzuca, szczególnie jeśli występuje motyw robotów, czipów w mózgu, transformacji, specjalnych mocy itd.

_________________

Kiedy tylko w moich snach
Ktoś podnosi na mnie głos
Jak wytresowany pies
Kuląc się czekam na cios


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 06 grudnia 2015 23:03:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Zapomniałem już o tym zupełnie, ale kilka miesięcy temu oglądałem produkt (bo inaczej się tego nazwać nie da) który zdecydowanie mieści się w bottom tenie fimów ever. Licząc na jakiś przełom zdołałem zobaczyć ok. 3/4 całości.

"Kingsmen". ZERO gwiazdek. Powinno mieć podtytuł (za przeproszeniem): "Ch., d. i k. k.".

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 18 czerwca 2022 08:20:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Początek tego wątku obfitował w wynurzenia nt. Almodovara. Wówczas pisałem, że nie widziałem jeszcze (hadn't seen ;-)) Wszystkiego o mojej matce, i tak się złożyło, że dopiero wczoraj je po raz pierwszy w całości obejrzałem. Miałem cień myśli, że może okaże się to dla mnie filmem roku... w końcu jedna z poważniejszych zaległości. Poza tym ostatnie jego filmy (Ból i blask, Matki równoległe) wręcz BARDZO mi się podobały, więc pomyślałem, że może jakiś przełom.

Ale nie. "Wszystko o mojej matce" w żadnym aspekcie mnie nie zainteresowało, podobnie jak wszystkie inne starsze Almodovary, które oglądałem/ próbowałem oglądać. Raz, że najwyraźniej nie mam żadnego linka mentalnego z reżyserem, ja w ogóle nie wiem, o co mu chodzi i po co, po prostu nie nadajemy na jednej fali. Dwa, że nie podoba mi się jego sposób filmowania, jego język filmowy jest dla mnie wręcz odstręczający. Jako dość wytrawny kinoman potrafię często po kilku kadrach powiedzieć, czy to film dla mnie, czy nie. Oczywiście czasem się to nie sprawdzi, ale tu się sprawdziło; mi się na ten film źle patrzyło, źle go słuchało i w ogóle rozważałem wyłączenie, ale zamiast tego, he he, zasnąłem, a po obudzeniu postanowiłem jednak wrócić i obejrzałem do końca, dzięki czemu załapałem wątek AIDS, może w tym wszystkim najciekawszy.

ciąg dalszy (oglądania) nastąpił i wrócę tu po przerwie, pozostańcie z nami

--

a więc po Almodovarze kliknąłem parę kanałów i trafiłem na końcówkę (może i z pół godziny) filmu, o którym pisałem kiedyś tak:

Cytat:
kiedy sobie teraz po projekcji poczytałem recenzje, to w większości są wręcz entuzjastyczne. Niestety całkowicie nie podzielam. Film mi się nie podobał. Wywołał we mnie irytację i poczucie obrzydzenia, ale czy celowo? Chyba nie bardzo. Czytam dużo, że film owszem, pokazuje patologię, ale... Jest o magii kina, o poezji, o dziecięcym spojrzeniu, o ciepłym, empatycznym spojrzeniu. Nic z tego do mnie nie dotarło z małymi wyjątkami. Wyraźny wyjątek na plus - niezwykła postać wykreowana przez Willema Dafoe. On bardzo ładnie zagrał, ale w ogóle sama postać była naprawdę taka, jak o tym piszą w tych pięknych recenzjach. Niestety ta postać i tylko ona. Poza tym wszystko jest na maksa ponure, choć podane w raczej lekkim sosie, co budziło pewien mój dysonans, no ale to może samo w sobie mogłoby być zaletą, jednak do tego dochodzi monotonia filmu, brak osi dramaturgicznej, co sprawia, że mi osobiście się nieco nudziło. Formuła "scenek z życia" w zasadzie okej, ale taki staromodny wynalazek jak "struktura dramaturgiczna" czasem się przydaje, dodałby tym scenkom wyrazu i celu.
I trochę przedobrzone zakończenie - doceniam, że nie poszli w kierunek "straszna tragedia, na koniec dziewczynka wpada pod samochód i ginie", ale tak, jak zrobili, to trochę jednak według mnie było po nic; niech będzie, że to taka symboliczna filmowa koda, ale...


A rzecz dotyczyła The Florida Project.

Pamiętam do dziś, jak mocno mi się ten film nie podobał w kinie. Ale też wielokrotnie trafiałem na fragmenty w telewizji od tamtego czasu i chyba za każdym razem coraz bardziej umacniałem się w przeświadczeniu, że coś mi wtedy umknęło i że to naprawdę jest dzieło sporego kalibru. Formalny wyraz tego filmu o wiele bardziej mnie przekonuje, niż w przypadku filmu Almodovara, mimo że przecież oba są kręcone niejako z ręki, jakby kamerą wideo, bez pięknych głebokich barw, panoramicznych ujęć i takich tam. Za to jak w tej Florydzie pracują kolory!!
Co prawda nadal nie przychylam się do ew. opinii o ciepłości i empatyczności flimu - on jest bardzo ponury i pokazuje ludzi, którzy nie widzą związku między swoim działaniem a konsekwencjami, wręcz odrzucają je... swoiste patologiczne pojmowanie wolności... a jednak też tej wolności czar i niezwykła wartość, sama w sobie. Być może też jedna z tych rzeczy, które mi przeszkadzały - brak struktury dramaturgicznej czy w każdym razie jej niejasność - robił mniejszy problem, kiedy i tak oglądałem scenkami; a swoją drogą to teraz widzę w nim jednak istotną strukturę dramaturgiczną i to zakończenie też bardziej mi się podoba.

Nigdy nie wpisałem tego filmu do tego wątku, a na pewno swojego czasu mógłbym - tymczasem go oficjalnie z tego wątku wypisuję ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 24 czerwca 2022 13:10:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Crazy pisze:
najwyraźniej nie mam żadnego linka mentalnego z reżyserem, ja w ogóle nie wiem, o co mu chodzi i po co, po prostu nie nadajemy na jednej fali.


O, mam tak samo.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 24 czerwca 2022 20:11:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11078
Bo to podobno kino kobiece i podobno ten reżyser rozumie kobiety jak nikt inny.

Tyle, że ja obejrzałam jakiś chyba tylko jeden jego film (nie pamiętam już jaki, możliwe, że właśnie ten o matce) i na więcej nie mam ochoty. Też jakoś nie mam linka mentalnego z tym reżyserem i też najwyraźniej nie nadajemy na tej samej fali.

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 25 czerwca 2022 13:28:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Ja również nie mam linka mentalnego. A jednak ze 2 tygodnie obejrzałem Dzikie historie i powiem, że mi się podobało.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 29 kwietnia 2025 20:17:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Pamiętam, że dużym uznaniem w Kamerumie cieszyła się twórczość Jean-Pierre Melville'a, a ja nigdy żadnego filmu nie widziałem. Ostatnio w wypożyczalni trafiłem na cały box i na pierwszy ogień wziąłem film wczesny (Ryzykant) i późny (Glina). Nie zabrałem się jeszcze za ten pierwszy, ale Glina (Gliniarz?) mnie poważnie rozczarował. Zupełnie nie potrafiłem znaleźć kontaktu z tym materiałem - najpierw w ogóle nie mogłem się połapać kto jest kim (ani dlaczego miałoby mnie to interesować), potem podszedłem drugi raz i już bohaterowie mi się nie mieszali, ale nadal mnie nie interesowali, przede wszystkim zaś zupełnie nie po drodze mi było z narracją tej historii: miałem wrażenie, że kolejne sceny się ze sobą słabo łączą, jakby spore fragmenty filmu zostały wycięte i nie wiadomo, o co chodzi. Owszem, było w tym filmie sporo elementów, które mi się podobały - ogólnie pojęty "klimat", począwszy od niesamowitych fal i zacinającego deszczu w pierwszych scenach aż po taką noirową ponurą tajemniczość. Ale co i raz jakiś inny element działał na mnie odstręczająco i traciłem koncentrację.

Tym niemniej planuję spróbować tego Ryzykanta, a także pociągnąć temat dalej, co najmniej jeszcze jednym filmem.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 29 kwietnia 2025 22:31:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Wydaje mi się, że ten "Glina" to jest dość powszechnie uważany za film, gdzie on ciut przeszarżował i przestylizował.


...no i do przypadkowego humoru absurdalnego nadaje się fakt, że scena z pociągiem i helikopterem, w filmie takiego perfekcjonisty, została nagrana na makiecie z użyciem zabawek ;)

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 30 kwietnia 2025 06:32:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Ta sekwencja to w ogóle dziwna sprawa jest - z zewnątrz makieta, w środku oparta o bardzo rozciągnięte momenty, w których pokazywane są jakieś szczegóły... np. pan się pięć minut czesze :-) Mi się nawet ten fragment filmu dość podobał, ale z kolei okazał się całkowicie niepotrzebny, bo z punktu widzenia fabuły cała ta akcja pociągowa była całkowicie zbędna i nie miała żadnych konsekwencji.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 30 kwietnia 2025 13:28:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Ja jestem ciekaw, jak Ci się spodoba (jeśli podejdziesz) "Samuraj" i "W kręgu zła", bo te dwa znam i lubię. Ten wojenny, o konspiracji też był niezły.


Tego "Glinę" też lubię, ale trochę jako takie dziwo, kuriozum, ten film jest tak właśnie ekstremalnie przestylizowany, przegięty, że aż dla mnie jakoś momentami psychodeliczny w swojej odklejce :mrgreen:

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group