Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 12:42:54

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 338 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: śr, 09 sierpnia 2023 07:44:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
grawson pisze:
Johnny, ***1/2

Dobry film. Oczywiście świetny Ogrodnik i całkiem ciekawa historia - przed filmem z podcastu P. Żyłki dane mi było ją poznać. Trochę sztampowych rozwiązań scenariuszowo-wizualnych na minus: biskup jak Gargamel, przemiana bohatera pod muzyczkę. Słabo rozwiązany wątek umierania Kaczkowskiego. No i generalnie słaba muzyka - jak dla mnie w dużych fragmentach obok filmu.


Obejrzałem i w znacznej mierze się zgadzam. Może na początek uściślę zarzuty: pomijając tego biskupa :roll: (przy nim to i hierarchowie z Kleru wyglądają bardzo wielowymiarowo, ale to jednak postać zupełnie epizodyczna), mi w tym filmie przeszkadzało przeładowanie różnymi środkami wyrazu, których użycie szło jednak w efekciarstwo: kolejne piosenki wdzierające się dość nachalnie w narrację filmu, mające oczywiście stanowić dopowiedzenie do niej, ale mi się to nie podobało; dużo grania światłem, ostrością kadru, dźwiękiem - ale zbyt dużo, według mnie dla samej "fajności" użytych środków.

Ale jednak film ostatecznie na plus i to zdecydowanie. Jak napisał Gravi: Ogrodnik i historia nie tylko ratują, ale sprawiają, że warto. Miewam spore problemy z aktorskimi szarżami Ogrodnika i chciałbym kiedyś zobaczyć go w roli "normalnej", ale ta rola, choć również charakterystyczna i to do kwadratu, jest fenomenalna i o wiele bardziej wyważona, niż kiedykolwiek. Pamiętam, że po "Chce się żyć" porównywano go nawet do Daniela Day-Lewisa i zyskał pewien rozgłos międzynarodowy - chyba słusznie, ale z tamtym filmem też coś mi nie grało i może za bardzo przypominało to właśnie Day-Lewisa? Tutaj mamy moim zdaniem rolę o formacie oskarowym, która sama mogłaby pociągnąć film. Ale nie pozostaje sama, bo wiodąca go historia relacji między dwoma głównymi bohaterami (wcale nie jest jednoznaczne, który tu główniejszy) jest bardzo ciekawa. Może i nie obywa się bez jakiejś tam sztampy albo sentymentalizmu, ale szczerze mówiąc nie przeszkadza mi to; jest w niej prawda. Chciałbym dowiedzieć się trochę więcej o tej historii, w sensie tej prawdziwej, której bohatera zresztą widzimy w ostatnim kadrze filmu, mam nadzieję, że on ją zaaprobował. Miałem skojarzenia z historią Jerzego Górskiego z filmu "Najlepszy", chociaż tamten film to była dla mnie znacznie wyższa półka (ale mam go za jeden z najlepszych filmów ostatnich lat, więc żaden to dyshonor).

Cieszę się, że zobaczyłem.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 01 stycznia 2024 22:03:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Obejrzałem w końcu Chłopów...

Kiedy widzę, co poniżej napisałem, mam wrażenie, że jest to za ostre. Bo to nie jest tak, że ten film mi się całkowicie nie podobał. A jednak tak - jest moim filmowym rozczarowaniem roku, zapewne dlatego, że miałem naprawdę BARDZO wysokie oczekiwania, rodzące się gdzieś na skrzyżowaniu Reymonta i Vincenta, i te oczekiwania nie zostały nijak spełnione. Bez tych oczekiwań pewnie pozostałbym na poziomie "całkiem ciekawe", z konkretnymi zarzutami, które streściłbym: trochę fałszu i trochę banału.

Ten fałsz widzę na wielu różnych poziomach. Zaczynając od tego poziomu etnograficznego, to ta cała wieś i chłopi ani trochę nie pachną wsią i chłopami. Tam jest czysto, kolorowo i z dźwiękiem hi-fi. Może nawet nie przeszkadzałoby mi to aż tak, gdyby nie ten dźwięk, a zwłaszcza głosy bohaterów: nie było w nich nawet ani śladu chłopczyzny, poza Jagustynką i Wójtem (którzy jako jedyni brzmieli naturalnie, nie jakoś ludowo specjalnie, ale tak, że pasowało to okoliczności) bohaterowie mówili z dykcją lepszych lub gorszych adeptów szkoły teatralnej i z takim tembrem głosu mogliby śmiało występować również w tragedii antycznej czy czymkolwiek - tyle że co i raz wplatano tym głosem dyć / a juści / kiej by..., co brzmiało przepraszam, ale jak z dupy. Oczywiście w highest quality dźwięku, w którym też ani kawałka brudu się nie uchowało.
To samo dotyczy muzyki, zresztą w sumie mocno w stylu Kapeli ze wsi Warszawa i podobnie jak ów band, bardzo mi się podobała. Ale w filmie daje efekt taki, jakby właśnie w/wym zespół zagrał na prawdziwym wiejskim weselu. Efekt mógłby być dość piorunująco dziwny, by nie rzec: nieadekwatny.

No dobra - ale póki co można by powiedzieć, że zastosowano tu w konsekwentny sposób pewną konwencję, gdzie może się komuś nie podobać ten unowocześniony chłopski audiowizual, ale jest to jakiś tam pomysł, w celowy sposób odrzucający realistyczność czy naturalistyczność oryginału. (Jedyne, co jednak nijak by się tu nie broniło, to ten język bohaterów, o czym wyżej pisałem).

Mnie tu jednak fałszywie woniało również co innego. Oto niby stworzono film malarski. Czyżby? Dla mnie to jest ściema a nie film malarski; jest to w pełni film aktorski, w którym kadry w ogromnej większości wypełniają twarze aktorów, które niby potem przemalowano - ale po co? Nic to nie wnosi. Wnosi tylko w nielicznych, wręcz boleśnie krótkich kadrach (bo nawet nie sekwencjach), gdzie mamy jakieś pejzaże, tę wieś i naturę; to naprawdę ma charakter. Ale prawie tego nie ma, bo są ciągle twarze, którym pomalowanie nic nie dało i niczego nie zmieniło. Twój Vincent był w mojej ocenie wybitnym filmem, ponieważ ożywił obrazy Van Gogha, dał im swoją historię, dramaturgię i dynamikę, w piękny sposób je poruszył, tworząc dosłowne "moving pictures". I tam te obrazy były głównym bohaterem. Tutaj są jakimś mało uchwytnym (i, jak mi się zdaje, mało potrzebnym) tłem, i tyle. Można było w prostszy sposób i bez takich nakładów pracy zrobić film aktorski z równie pięknymi tłami - Wajda w Panu Tadeuszu pokazał, że czysto filmowymi środkami można malować w sposób niezrównany.

Na fałsz nakłada się banał. Bo co tu mamy za historię? Zamiast wielowątkowego i wieloznacznego portretu społeczności opowiadają nam melodramatyczną historię Jagny, dziewczyny, która może nie jest idealna, ale jako jedyna została przedstawiona jako "ludzka", cała reszta to jakieś podłe kreatury (chyba ze dwie inne postaci są tu jeszcze pozytywne, a ich pozytywność objawia się w tym, że bronią tejże Jagny). Jest to wszystko strasznie na jedno kopyto i właśnie banalnie melodramatyczne.

No więc tak. "Chłopów" w konwencji teledyskowej, z ekspresyjną wizualnością, uwspółcześnioną muzyką i ostrym makijażem Jagny, mógłbym łyknąć, a przynajmniej przyznać, że coś w tym jest. W wersji ściema-malarskiej, z bohaterami, którzy w jednej kwestii mówią "ą", "ę" i "juści" i z historią, która sprowadza się do tego, że biedna dziewczyna chciała miłości ale została odrzucona przez obłudnych współziomków - nie łykam i zamiast spodziewanego filmu roku, mam rozczarowanie roku.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 02 stycznia 2024 00:25:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Crazy pisze:
W wersji ściema-malarskiej

Otóż to.
Od razu powiem, że filmu nie widziałam. Niemniej jednak słysząc peany reklamowe, jaką to nadzwyczajną techniką malarską dokonano tej animacji, czułam się jak najbardziej zainteresowana i zachęcona i chętnie obejrzałabym ten film choćby tylko dla samej tej techniki.
Niestety zobaczyłam trailery i wszelka chęć mi minęła jak ręką odjął. I mijała skutecznie za każdym razem, kiedy mi się te trailery nawijały przed oczy.
To, co widziałam w owym trailerach wyglądało dla mnie na normalny film, który potem przepuszczono tylko w programie komputerowym przez filtr, który zamienia zdjęcia na coś, co wygląda jak namalowany obraz - czyli jedno kliknęcie i zero wysiłku i nakładu pracy ze strony człowieka. Nie zdziwiłabym się, gdyby tak było naprawdę.
Vincent to oczywiście, że zupełnie inna historia - został namalowany naprawdę i to bylo widać. Pomocy programów komputerowych przy produkcji tamtego filmu nie wykluczam, jest całkiem prawdopodobna (nie wnikałam jakoś bardzo ściśle w proces produkcji), ale z pewnością nie obyło się i bez prawdziwej mrówczej ludzkiej pracy.
Natomiast za to, źe jakikolwiek malarz naprawdę umoczył swój pędzel w produkcji Chłopów, nie dam nawet funta kłaków.
Choć w sumie jestem ciekawa, czy gdybym zobaczyła cały film, te wrażenia by się we mnie utwierdziły, czy jednak nie...

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 02 stycznia 2024 16:50:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Ale hold your horses! To są bardzo poważne zarzuty, a wręcz oskarżenia o kłamstwo i fałszerstwo. Z tego, co czytałem, film został zrealizowany podobnymi środkami, co Vincent - owszem przy OGROMNYM nakładzie pracy, którego w żaden sposób nie chciałbym deprecjonować.
Moje (jak widać nietrafne) określenie "ściema-malarstwo" nie miało kwestionować, CZY film został namalowany, tylko PO CO.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 02 stycznia 2024 21:02:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11079
Nie wiem, jak było naprawdę, mówię, jak wygląda.
Jesli naprawdę włożono w to duży nakład pracy, to imho, szkoda było czasu i pieniędzy, skoro wygląda tak, jakby włożono go zero. No ale jak już wspomniałam - wypowiadam się tylko o tym, co widziałam w trailerach, a nie o całości.

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 12 marca 2025 11:30:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Przypadkiem obejrzałem spore fragmenty ceremonii Orłów, gdzie film Dziewczyna z igłą zdobył mniej więcej wszystkie nagrody. Film, reżyser, scenariusz, rola główna, rola drugoplanowa, muzyka, zdjęcia, montaż, scenografia, charakteryzacja, kostiumy.
Nie widziałem go i trochę się boję, ale z drugiej strony chyba należałoby zewrzeć szyki i zapoznać się z pozycją, bo zdaje się, że trudno będzie sensownie wypowiadać się o kondycji współczesnego polskiego kina (nawet duńsko-polskiego) bez odniesienia do tego tytułu.

A przecież może to być arcydzieło, za jakie zostało uznane.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 14 marca 2025 22:36:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Hmm, czytałem recenzję w "Tygodniku Powszechnym" i na razie zniechęciła mnie do seansu.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 24 sierpnia 2025 13:12:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Dziewczyny z igłą niestety nadal nie obejrzałem, co wyrasta chyba na jedną z czołowych zaległości, za to odszukuję ten wpis z głębokiego kowidu:

Crazy pisze:
Udało się pójść do kina :D Multipleksy na razie kombinują, za to otworzyły się różne fajniejsze kina w Warszawie i dotarłem dość daleko, bo do kina Wisła przy placu Wilsona... lubię to kino, choć bardzo rzadko tam jestem i od razu się dobrze poczułem!

A film? O, to trzeba najpierw wziąć głęboki oddech... a potem zobaczyć trailer, który mówi dużo:

phpBB [video]


Zabij to i wyjedź z tego miasta - film, który w zeszłym roku zdobył Złote Lwy w Gdyni i myślę, że to decyzja jury niezwykle śmiała.

Film jest baaardzo dziwny. 100% surrealizmu namalowanego dziwną prymitywistyczno-dziecięcą (?) kreską kojarzącą mi się bardzo z teledyskiem do Śmierci na pięć Republiki. Jednocześnie - psychodeliczna jazda (sceny oprawiania karpii i nie tylko :shock: ). A wszystko zanurzone w realiach późnego PRL-u, bardzo realistycznych skądinąd! Estetyczno-klimatycznie podobało mi się bardzo. A, no i absolutnie last but not least: Tadeusz Nalepa :!: Jego muzyka przenika ten film tak bardzo, jak i trailer, i brzmi wprost PRZEPIĘKNIE! Do Nalepy zaraz wrócimy.
Z kolei myślę, że umknęła mi warstwa fabularna i być może to jest jakaś słabość filmu, że narracyjnie jest to mało przejrzyste. Bo ja rozumiem wszystkie symboliki, psychodeliki i dziwności, to mi przecież nic a nic nie przeszkadza, ale miałem wrażenie, że na poziomie kadrów, obrazów super, na poziomie scen też bardzo interesująco, a całościowo jakoś niejasno.

Ale. Film wywołał we mnie na tyle pozytywne ogólnie odczucia, że z chęcią obejrzę go drugi raz, a wtedy może się okazać, że z większym zrozumieniem odczytam to, kim jest pani z czerwoną wstążką i w ogóle, kto jest kim.

A dodatkowym bodźcem, żeby jeszcze raz obejrzeć jest - rozpoznanie głosów! Wprost niesamowite jest, ile słynnych osób użyczyło głosów w tym filmie, który kręcony był przez długie lata, stąd mamy tam takie perełki, jak scena pociągowa z Andrzejem Wajdą i Ireną Kwiatkowską! Ba, ośmielę się wysunąć hipotezę, że to może być najlepsza artystyczna odsłona Wajdy od czasów Pana Tadeusza. On jest po prostu doskonały :D Ale wielu głosów nie namierzyłem, choć prawie wszystkie zdawały się znajome. Kondrat, Dymna, nawet Holoubek! I Stańko! No i właśnie znowu - Tadeusz Nalepa. On tam występuje pełną gębą: gra, śpiewa, mówi i jest narysowany. On i autor filmu, Mariusz Wilczyński byli przyjaciółmi.

Tak, zdecydowanie chcę zobaczyć jeszcze raz!

edit: właśnie przeczytałem, że autorem teledysku Śmierci na pięć jest... Mariusz Wilczyński!


... ponieważ w końcu obejrzałem po raz drugi dziś rano. Zdecydowanie bardziej przemówiła do mnie warstwa fabularna, pani z czerwoną wstążką i w ogóle. Pierwszy seans - jak pokazuje powyższy wpis - pozostawił mnie przede wszystkim z odczuciem surrealizmu. On tam oczywiście jest wręcz podręcznikowy, na poziomie estetycznym, ale dziś ważniejszy wydał mi się autobiografizm filmu, głębokie zanurzenie w świecie wspomnień, snów, przepracowywanych właśnie na ekranie traum, wyobrażeń, co było i by-było. Wszystko w tym surrealistycznym sosie, ale nie sobie a muzom, lecz właśnie, by stworzyć obraz czyjegoś życia.

Poza tym wszystko się zgadza, Nalepa i głosy, realia i psychodelia, super.

antiwitek pisze:
Hm, obejrzałbym!


No patrz ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 24 sierpnia 2025 15:07:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28616
Crazy pisze:
ośmielę się wysunąć hipotezę, że to może być najlepsza artystyczna odsłona Wajdy od czasów Pana Tadeusza


Może nawet od Człowieka z marmuru!

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 16 września 2025 18:54:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2371
Skąd: Warszawa
"Imago" reż. Olga Chajdas

Niechcący i bez szczególnego planu obejrzałem "Imago", nie wiedząc nic o tym filmie poza opisem na Canal + vod.

Jest to historia Elżbiety Góry - wokalistki zespołu "Pancerne rowery". Gra ją jej córka Lena Góra, która napisała też scenariusz. Film dość wiernie odzwierciedla czas późnego PRL, klimat trójmiejskiej sceny alternatywnej. Jest to historia trudna dla widza, daleka od typowego filmu o ucieczce od systemu w kierunku muzyki. Główna bohaterka balansuje pomiędzy wyzwoleniem, wolnością osobistą a szaleństwem. Postać jest konsekwentnie budowana - koniec filmu nie daje odpowiedzi na pytanie jaką kobietą była wtedy Elżbieta Góra. Montaż bywa rwany, niektóre sceny - zdecydowanie niepoprawne. Są momenty przytłaczające, twórczynie postanowiły nie wygładzać tej historii, łamią niejedno tabu. Główna bohaterka jest postacią, z którą bardzo trudno się utożsamiać, niełatwo zrozumieć, współczucie też nie jest dominującą emocją po seansie. Jest to bardzo indywidualny głos w kinie, trudno jest mi na szybko znaleźć podobny portret kobiecy - może w "Ja, Olga Hepnarova", ale czeski film był bardziej jednoznaczny, ukierunkowany. Z kolei w "Kobiecie pod presją" Cassavetesa postać Mabel była dużo bardziej subtelna, inne było też tło i kontekst społeczny jej niedopasowania.
Momentami irytujący, ale też trzymający widza w napięciu, magnetyczny film.

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 września 2025 06:05:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Wybierałem się nawet do kina, ale przegapiłem.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 21 września 2025 21:52:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2371
Skąd: Warszawa
"Kobieta na dachu" (2022) reż. Anna Jadowska

Kameralny dramat opowiadający o depresji u starszej kobiety. Zrealizowany przy użyciu niewielkich środków wyrazu, ze świetną rolą główną Doroty Pomykały. Film o rozluźnionych kontaktach z bliskimi, o braku zrozumienia dla potrzeb najbliższych osób, przemilczanych pragnieniach.
Mira jest doświadczoną położną w szpitalu - pracuje zmianowo, odbiera porody, instruuje stażystki, ogarnia życie domowe, poświęca się dla najbliższych. Jej mąż Julek też ma pracę zmianową, a dorosły syn bez stałego zajęcia, nie zdradza planów na usamodzielnienie. Rodzina powoli spełnia proste marzenia: wspólnym wysiłkiem finansowym kupili auto, zrobili remont w kuchni z wymianą szafek włącznie.
Pewnego dnia wchodzi w konflikt z prawem, który sprawi, że z grubsza ułożone życie, oparte na przemilczanych pragnieniach i zduszonych uczuciach wywraca się do góry nogami.

Film Jadowskiej jest w wielu aspektach podobny do filmu Chantal Akerman - "Jeanne Dielman, Bulwar Handlowy, 1080 Bruksela". Reżyserka wprowadzając wątek kryminalny moim zdaniem poszła na łatwiznę, ale znając dobrze film Akerman, niespecjalnie mnie to dziwi. Wszak oszczędny film o "horrorze codzienności" mógłby nie zostać entuzjastycznie odebrany przez publiczność pozafestiwalową - a ta też bywa marudna.

Filmów dotykających problemu depresji u osób starszych jest tak mało, że w sumie udana próba reżyserki jest godna polecenia.

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 22 września 2025 09:10:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 23797
wspomnienie o Lenie Górze mi pośrednio przypomniało, że jakiś czas temu widziałem olbrzymią dawkę młodzieżowych polskich produkcji, tu się rozpisywałem na ten temat

https://www.tysol.pl/a144430-kameralne- ... eca-mlodzi

_________________
Mężczyzna pracujący tam powiedział:

- Z pańskim forum jest wszystko w porządku.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 24 września 2025 19:04:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2371
Skąd: Warszawa
Dzięki, chętnie przeczytam

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 26 września 2025 09:04:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 23797
a na moim kanale krótki materiał o filmie "Zamach na papieża", zapraszam
phpBB [video]

_________________
Mężczyzna pracujący tam powiedział:

- Z pańskim forum jest wszystko w porządku.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 338 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group