Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:44:49

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 166 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: pt, 17 stycznia 2025 22:44:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2371
Skąd: Warszawa
Dzikość serca, Blue Velvet i Mulholland Drive to były jedne z pierwszych niezależnych filmów świadomie przeze mnie wybranych do oglądania 18 lat temu. Blue Velvet to było pierwsze dvd, które kupiłem za własną kasę.

Chodziło mi po głowie już kilka razy, żeby wrócić do Lyncha, też szerzej powtórzyć sobie filmy, które oglądałem będąc jeszcze w liceum.

Krótkie metraże wyszły niedawno w polskich wydaniach blu-ray od Mayfly - w Zagubionej autostradzie i Ogniu krocz za mną.

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 18 stycznia 2025 01:13:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Za darmo, na Criterion Collection:

https://www.criterionchannel.com/david-lynch-the-art-life

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 20 stycznia 2025 10:27:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
"Dzikość serca" to był film, który swego czasu wypruł ze mnie flaki! Pisałem już kiedyś o tym na wątku WFO.

"Blue Velvet" - zanim obejrzałem całość, to przypadkowo natknąłem się na scenę przyjęcia u Bena i musiałem obejrzeć do końca! (choć nie wiedziałem o co chodzi tak naprawdę).
"Zagubiona autrostrada" - uczestnictwo w jakiejś szalonej grze bez zasad, właściwie każdy kolejny taki film byłby już tylko żałosną farsą, ale przecież nie ten.
I potem "Prosta historia", w której człowiek podświadomie czekał na jakieś dziwne rzeczy i znaki - a ich nie było i bardzo dobrze.
Ale wciąż przede mną "Mulholland Drive"! Warto? Czy to dobry film?

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 20 stycznia 2025 17:10:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Mulholland Drive to najlepszy film Lyncha; oglądaliśmy go w sobotę wieczorem po latach i wciąż kopie. Za to wczoraj poszedł Blue Velvet; niestety pod wieloma względami nie sprostał próbie czasu.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 20 stycznia 2025 18:44:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Całkowicie się z tym nie zgadzam. Ale cieszę się, że oglądacie ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 20 stycznia 2025 19:12:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Ale nie zgadzasz się z czym? Rozumiem, że i z jednym i z drugim.

Z tym, że "Mulholland Drive" to najlepszy film Lyncha? Zakładam, że z tym nie zgadzasz się na pewno (-> Lost Hwy).
Mi się zawsze Mulholland podobał; jest najpiękniej sfotografowanym filmem Lyncha, doskonale zagranym przez wszystkie postaci (łącznie z tymi z trzeciego, czy czwartego planu), świetnie zmontowanym i udźwiękowionym. No i historię ma nomen omen prostą, ale bardzo mądrą, konkretną i dobitną.

Nie zgadzasz się z tym, że "Blue Velvet" się zestarzał? Domyślam się, że uważasz, że się nie zestarzał.
Nie chcę się kłócić, prowokować i Cię drażnić, ale oglądałem to wczoraj z rosnącym przekonaniem, że B.V. bardzo się posunął w latach. Jakość zachowały dla mnie trzy sceny: a) scena otwarcia (ale nie parasola); b) scena w klubie, gdy Jeffrey i Sandy oglądają występ Dorothy; c) scena u Bena (z "In Dreams"). Jakość zachowała też oczywiście cała postać Franka Bootha.
Poza Denisem Hopperem, wszystkie postaci cierpią na jakiś zaskakujący rys gry "telewizyjnej" (telenowelowej? przerysowanej, albo NIEDOrysowanej); intryga kryminalna jest prosta jak drut (podlana tylko sosem sporej perwery) i w sumie zaskoczyło mnie (po ćwierćwieczu niewidzenia tego filmu) JAK prosta się teraz wydaje. Intryga ta jednak nie ma większego znaczenia (miałem bardzo dziwne wrażenie ogromnej inspiracji "duchowej" Oknem na Podwórze, które oglądaliśmy *naście tygodni temu. Zdjęcia i montaż są OK, niektóre nawet wybitne (otwarcie, sceny "śpiewacze"). Muzycznie wszystko bez zarzutu. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że opowiedzenie historii o tym jak pod fasadą pocztówkowej Ameryki kryje się mrok, zło i perwersja jest w przypadku tego filmu tylko stylistyczną wprawką, powiedziałbym wręcz: "studenckim debiutem" (!!!), gdyby nie było to nieprawdą, bo do czynienia mamy przecież z czterdziestoletnim artystą. Tak czy inaczej, te same przesłanie ("opowiedzenie historii o tym jak pod fasadą pocztówkowej Ameryki kryje się mrok, zło i perwersja") znajduje swoją znacznie lepszą odsłonę w pierwszym sezonie Twin Peaks.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 21 stycznia 2025 06:08:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Pocieszająco dodam tylko, że wkrótce na tapecie będzie Zagubiona Autostrada:)

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 21 stycznia 2025 09:59:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:49:54
Posty: 2371
Skąd: Warszawa
A propos "Mulholland Drive" to warto rzucić okiem na film Jaques'a Rivette'a "Celine i Julie odpływają". Opiszę go w podsumowaniach 2024 r. jak się już wygrzebię z szkicu o Paradżanowie.

_________________
"Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu!"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 21 stycznia 2025 21:27:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Tyler Durden pisze:
Ale nie zgadzasz się z czym? Rozumiem, że i z jednym i z drugim.

Bardziej z tym drugim. Że Mulholland jest najlepszy też się nie zgadzam, ale to wiesz, dla Ciebie jest najlepszy, dla mnie inny, widzę wspólną płaszczyznę.
W ogóle natomiast nie zgadzam się z jakąkolwiek krytyką Blue Velvet, ponieważ jestem pod tym względem betonem ;-) Żartuję, jestem tak naprawdę nie betonem, tylko totalnym fascynatem. I znalazłem w tym filmie tak wiele płaszczyzn, że
Tyler Durden pisze:
("opowiedzenie historii o tym jak pod fasadą pocztówkowej Ameryki kryje się mrok, zło i perwersja")

wydaje mi się tylko tym, co widać na pierwszy rzut oka. Narracja prowadzi nas pod ziemię, przez robaki, ale również do wnętrza ucha. Dla mnie o wiele ważniejsze niż to, jak BLue Velvet opisuje świat zewnętrzny (ta pocztówkowa Ameryka po przejściu przez warstwę robali), jest to, jak opisuje świat wewnętrzny. A i to nie tyle na poziomie psychologicznym (sam zauważyłeś, że postaci zdają się nieco "telewizyjne", co prawda oczywiście celowo, ale tego nie robi się po to, żeby rysować głębokie psychologiczne portrety), co na poziomie archetypicznym. Jeffrey, czyli młody Kyle, opisuje drogę, jaką musi przejść dobro i niewinność, kiedy staje do konfrontacji ze złem. Łącznie ze zniszczeniem tej niewinności (tender boughs of innocence, o których będzie potem mówiła Pieńkowa Dama), z voyeuryzmem (are you detective or a pervert, o czym już tu mówi Laura Dern), z ciemnością, która ma zakryć ciemne sprawki (now it's dark...), z przerażającym odkryciem własnego zła (you're just like me, powie z kolei Frank, patrząc Jeffreyowi w oczy, choć przecież nie wolno patrzeć w oczy), z koniecznością spojrzenia w lustro i pociągnięcia za spust... Dobra, już nie będę się nakręcał ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 21 stycznia 2025 23:32:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Moi Rodzice oglądali dziś B.V. (po raz pierwszy w życiu!!) i - ku mojemu zaskoczeniu - bardzo im się podobało.

....a mi się nie podoba - powiedziałby Dario. Rozumiem to wszystko co piszesz, ale - racz zauważyć - praktycznie wszystkie te rzeczy które wymieniłeś masz w "Czasie Apokalipsy", "Plutonie", czy "Łowcy Jeleni" - w dodatku zarówno na poziomie archetypicznym, jak i psychologicznym. Droga od niewinności do piekła dotknęła Taylora w Plutonie i wszystkich trzech chłopców w Łowcy Jeleni. Czy Willard (a wcześniej Colby) wasn't just like Kurtz, kiedy ich oczy spotkały się w Jądrze Ciemności?

Podchodziłem do Blue Velvet z wielkimi nadziejami, bo bardzo chciałem powrócić do tego filmu po bardzo wielu latach, a zarazem pokazać go "młodszemu pokoleniu". Po seansie mam wrażenie, że B.V. zasadniczo jednak odstaje od owych trzech wietnamskich kolosów, które niosą (w mojej opinii) więcej prawdy o wszystkich tych parametrach które wymieniłeś, a poza tym są po prostu masywnie *lepsze* pod względem realizacyjnym. A żeby jeszcze coś dodać w ramach ciekawostek:

Deer Hunter (1978) - budżet 15 milionów dolarów.
Apocalypse Now! (1979) - budżet 31 milionów dolarów.

Blue Velvet (1986) - budżet 6 milionów dolarów.

Platoon (1986) - budżet - UWAGA - 6 milionów dolarów!

Na pytanie "i co z tego?" odpowiem: pomijając dwie pierwsze superprodukcje, mamy do czynienia z dwoma ważnymi, historycznie istotnymi filmami z tego samego roku, z identycznym budżetem. Oba mówią - w mojej opinii - o bardzo podobnych kwestiach (na poziomie psychologicznym). Pluton wymagał potężnej organizacji produkcyjnej, kręcony był w ciężkich warunkach, w Azji i z dużą listą płac (aktorzy). Blue Velvet jest arthouse'owym filmem spoza głównego nurtu, możliwym do nakręcenia w dowolnym miejscu w USA i w studio. Jestem na świeżo z B.V., z Plutonem znacznie mniej "na świeżo" (może z 5 lat przerwy?), ale mam głębokie przeświadczenie, że obejrzawszy go (Pluton) dzisiaj, nie stwierdziłbym, że ten film się zestarzał w jakikolwiek sposób. Spodziewam się, że jest równie uniwersalny i wstrząsający jak wtedy, kiedy widziałem go (a właściwie WSZYSTKIE cztery z w/w filmów) w 1990, 1991 roku.

A czemu poruszam kwestie budżetowe? No więc temu, że olśniło mnie właśnie, że za taką samą kasę jaką miał Stone, Lynch zrobił film, który można byłoby pewnie nakręcić za 10% tego budżetu i z dokładnie takim samym efektem. Nie powiem, że B.V. rozczarował mnie tak bardzo jak nowy Twin Peaks (szacunki mówią o ponad 80 milionów dolarów budżetu), ale zacząłem sobie myśleć, że David Lynch w mistrzowski sposób potrafił przepalać kasę i że tak naprawdę bardzo dobrze się przy tym bawił :D Zapraszam do eksperymentu myślowego i wyobrażenia sobie, jak historię Jeffreya opowiedzieliby Coppola, Cimino i Stone.

No i pamiętaj, że to piszę z miłością do Ciebie wielką i szacunkiem dla Twojego szaleństwa na punkcie Lyncha. Wiem przecież, że pisząc to co wyżej nie popsuję Ci betonowego przywiązania do Blue Velvet :bukiet:

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 22 stycznia 2025 21:41:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
I nawzajem!

Tyler Durden pisze:
Droga od niewinności do piekła dotknęła Taylora w Plutonie i wszystkich trzech chłopców w Łowcy Jeleni.

To jest totalnie coś innego. W tych filmach ma to charakter psychologiczny i socjologiczny. Pokazane jest dosłownie, tak, żeby było jak najbardziej wiarygodne i podobne do życia, i żeby poruszało właśnie dlatego.
W Blue Velvet niby to samo ma charakter archetypiczny, jakby opowiadać jakiś mit, i jednocześnie abstrakcyjny, bo podobieństwo do życia w ogóle nie jest kategorią, w której się poruszamy.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 22 stycznia 2025 23:14:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 8099
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
„ W Blue Velvet niby to samo ma charakter archetypiczny, jakby opowiadać jakiś mit, i jednocześnie abstrakcyjny, bo podobieństwo do życia w ogóle nie jest kategorią, w której się poruszamy.”


Czyli, tak konkretnie, o co chodzi? Bo jak na razie zderzenie Jeffreya z Frankiem ma wymowę równie archetypiczną (oraz psychologiczną i socjologiczną) co relacja Poziomki z Darulą. Żeby nie było wątpliwości: wcale nie żartuję!

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 13 lutego 2025 19:38:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Pozostaje mi się nie zgodzić. Wydaje mi się, że widzę w tym filmie coś, czego Ty nie zobaczyłeś i chyba nie umiem tego w tej chwili dokładniej wyjaśnić.

Tyler Durden pisze:
Zapraszam do eksperymentu myślowego i wyobrażenia sobie, jak historię Jeffreya opowiedzieliby Coppola, Cimino i Stone.

Ewidentne jest dla mnie, że zgubiliby istotę rzeczy. Wyszedłbym im lepszy czy gorszy obraz grozy czającej się za kolorową fasadą amerykańskiego miasteczka. Za cenę gładszego aktorstwa, bardziej wiarygodnej psychologii i efektowniejszej produkcji zgubiliby wszystko to, co jest głębiej.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 16 lutego 2025 00:15:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Jesteśmy po seansie Prostej historii. Cudowny film; prosty a doskonały, wzruszający ale też zabawny, i smutny, a mimo wszystko optymistyczny i dobry.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 19 lutego 2025 09:57:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Tak! On jest taki nielynchowski... aż tak prowokacyjnie nielynchowski, że pamiętam gdy przy pierwszym oglądaniu w napięciu czekałem na jakieś dziwactwo. Chociaż drobne, chociaż formalne. No nie wiem, że na przykład ten przejechany łoś (?) nagle odezwie się ludzkim głosem albo coś takiego.
I tego nie było, a mimo to po filmie nie ma poczucia jakiegoś braku.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 166 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group