Zawsze bardzo ją lubiłem. Zawsze czyli tak od dziecka - kiedy słyszałem te domy z betonu w radiu, nie rozkminiłem jeszcze fabuły, z jakiego świerszczyka, o co tam chodzi w tych relacjach. A potem jakoś tak zawsze miałem szacunek, wydawała mi się jakoś taką pomnikową postacią. Miałem wrażenie, że tak jak Nalepa ma wśród polskich bluesmanów jakąś taką swoją osobną niszę, szufladkę i formułę, tak ona też w jakimś stopniu ma coś takiego - że (brzydkie słowo) format pt. "piosenka Martyny Jakubowicz" to jest coś jakoś tam wyjątkowego i osobnego. Wydawała mi się równą babką, gdzieś w różnych wywiadach itd. Im więcej poznawałem polską muzykę, tym częściej zauważyłem, że ta Martyna gdzieś się przewija. Power couple z Andrzejem Nowakiem z TSA, relacja, która gdyby w 1984 roku były pudelki.pl, to pewnie byłaby wszędzie. Urywki z bardzo intymnego, mimo, że na wielkiej scenie, z Jarocina 89, gdzie tam Ryszard Riedel wbija z zaskoczenia dośpiewywać Betony, a w innym utworze ona cichutko wyśpiewuje (usuniętą z wersji studyjnej) linijkę o Ryszardzie Skibińskim z Kasy Chorych. Dużo różnych impresji i skojarzeń. I wszystkie jakieś wzbudzające szacunek. I zawsze miała gwiazdorskie składy - ten Nowak, większość Voo Voo, różne Korki i inni off-jazzowcy z lat 80...
A teraz postanowiłem się zmierzyć z dorobkiem studyjnym, poznać tę postać. I tak tu będę sobie zapisywał.
przed płytami (PRL, wczesne lata 80)No właśnie, tam przed płytami studyjnymi był jednak długi rozbieg, sporo luźnych nagrań radiowych, z różnymi składami. Rzecz ulotna - tylko niektóre ukazywały się na singlach, dużo zaistniało gdzieś tam w eterze i zanikło, więc z perspektywy osoby, która nie żyła w 1980-1982 roku ciężko o tym pisać. Ale jednak znam sporo tych numerów i sporo lubię. Oczywiście pierwsze, radiowe
Domy z Betonu - ja lubię ten numer, te czasy jakoś tam służyły piosenkom, w których trzeba sobie w głowie ułożyć całą historię, jaką opowiadają, ten sam 1982 rok, co Autobio i nieszczęsna Jolka. Domy z Betonu zdecydowanie najfajniejszy numer z tych
Grzesnica to chyba też ta radiowa epoka. I smutne reggae
Jak stara puszka na śmietniku. I maanowski, nowofalowy, abstrakcyjny odlot
Wielka Fala - strasznie dziwne, ale fajne, lubię! I ci leciutcy, fajnie płynący
Kretyni i osły. Oj, fajną, naprawdę fajną składankę by się dało złożyć z tych numerów. A zdaje się, że było ich więcej.
Maquillage (1983)*O tej płycie słyszałem od osób, które żyły w epoce raczej negatywne opinie! Że generalnie to właśnie te wczesne numery, które m.in. wspominam były fajne, a studyjniak (z licznymi powtórkami, nagranymi na nowo) to jednak troszkę nie to samo, że straciło to trochę lekkości. Być może coś w tym jest, bo np. Domy z Betonu i Kretyni i Osły są tu jakieś takie troszkę bardziej zmulone i ołowiane, niż oryginały, ale to jednak fajna płyta. Tu pojawia się Andrzej Nowak z TSA, abstrahując od ich historii prywatnej, to ja go lubię jako gitarzystę, ma te moc, charyzmę w soundzie, już takich gości nie robią

- nawet jak numery Martyny to trochę może odrobinkę za bardzo dociąża czasem, a czasem sam nie panuje do końca nad swoim solówkowym pędem...Ale jak pierdolnie w gitarę czasem, to jednak jest gość.
...wspomniałem tu wyżej o czyms takim, jak format numerów Jakubowicz. Tu trzeba wspomnieć, że jej pierwszy mąż Andrzej Jakubowicz też miał w to wkład, trochę jak ten Loebl z Nalepą. Mają te numery jakieś charakterystyczne frazy, nawet tytuły. Ja to kupuję, mam wrażenie, że ta poetyka dobrze pracuje z jej głosem, tembrem, ekspresją...
Chyba mniej lubię te takie stricte bluesowe - bluesowe numery. I w ogóle beka, że na album dali też jakiś nieprawidłowy miks Domów z Betonu i nie ma w ogóle pianinka, które jest tam kluczowe. Ale reszta spoko. I fajna fota z tyłu okładki:

* daję datę nagrania, nie chce mi się wnikać ile lat w PRLu minęło zanim płyta trafiła do sklepu