Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:10:02

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 340 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: czw, 05 września 2024 13:10:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28616
Opracowałeś w tym wątku wspaniały przewodnik po bootlegach Dezertera!

Sam póki co pozostaję przy oficjalnych albumach i w związku z tym mam dwie sprawy.

Uświadomiłem sobie ostatnio, że - pomijając odjazdy, o których wspominał Prazeodym, i patenty typu partie gitarowe rozjechane pekaesem - Robal jest król riffu! Jest też utalentowanym twórcą riffowców. Przyszło mi to do głowy gdy słuchałem "Plakatu", ale zaraz miałem więcej przykładów, chociażby "Ku przyszłości" czy "Anarchista". A "Zmiany" to nie? Nawet "Dla zysku" jak jedzie na swoim riffowym napędzie! A wolniejsza część "Złotej młodzieży" na jakim riffie wchodzi! Gdyby było jakieś zestawienie najlepszych polskich riffów, to kilka konstrukcji Roberta Matery powinno się tam znaleźć!

A druga sprawa, to "Kolaboracja". Późno zapoznałem się z tą płytą i przyznam, że z początku byłem trochę rozczarowany. Tak dużo osobliwych tracków, ale w mojej głowie pojawiło się pytanie 'where przeboje'. Wiadomo, Dezerter nie mógł dać na tę płytę niektórych klasyków, ale po czasie stwierdziłem, że jest to atut. Album ma niekonwencjonalny przebieg, zaskakuje różnymi rozwiązaniami, jest bardzo pomysłowy - fermentuje, podszczypuje, inspiruje. Nawet po latach. Właściwie należałaby się analiza numer po numerze, a może nawet gwiazdki i wskazywanie best momentów. Od eksperymentów i prowokacji po klasycznie poukładane killery. A układanie, to też w większości Robal :) .

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 05 września 2024 17:27:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Mi z Kolaboracji - słuchanej wczoraj wcześnie rano, w drodze do pracy - później zostały w głowie, na resztę dnia, właśnie te gitary. I riffowe, brzęczące, plamiaste i free, farbowane i pstrokate, rozjechane PKSem i grubo ciosane. Super robota!

Kolaboracja jest ogólnie super płytą. Mimo, że repertuar był w dużej mierze dobierany pod to, co cenzura puści, udało się jednak z tego materiału ułożyć sensowną, zwartą, ale i różnorodną całość, która spoko sprawdza się jako spójny materiał. Brzmienie jest nieco bagniste, czasem może ma mało klarowności, nie do końca czuję tę przestrzeń w jakiej rozgrywa się cała ta muzyka, czuć ten 1987 rok - werbel łupie może lekko zbyt dosadnie momentami - ale suma summarum najważniejsze, że udało się nie zabić zespołu, nie zamknąć go w jakiejś sterylności, nie stępić pazurków. Stosunkowo najgorzej wypada mi tu wokal Robala, który brzmi jak naukowiec Adaś z Kingsajza, i jakoś tak ta jego specyficzna barwa głosu dziwnie mi brzmi w tej przestrzeni (a ja naprawdę jestem fanem tego posranego wokalu). Gitary czasem zmieszają się w pudding, ale ogólnie zostawiają bardzo konkretne i mocne wrażenie. Super jest basik - twardy, ale i elastyczny, dodający dobrego flow muzyce.

Gwiazdkowanie? W to już jakoś się mi nie chce ostatnio bawić. Ale o numerach można pogadać.

Anarchia jako intro bardzo spoko dla mnie. Zaczyna płytę na ciekawej i nieoczywistej nutce. Jest fajne narastanie napięcia - najpierw to intro z bitboksem, potem spokojne, delikatne i melancholijne gitarki numeru...

Tchórze który przeradza się nagle, niepostrzeżenie w giga-czad-extreme-noise-terror, rąbany i bezkompromisowy, jak atak pancerny (ten basik jak równo, mocno, prusko łupie!). SPIERDALAJCIE to super uwolnienie napięcia. Ekstra.

Musisz być kimś - bardzo lubię. Znowu super gitary, ten motyw początkowy jak jakieś groźne ptactwo, trochę post-punk, nowa fala, jakby lekki trans, niepokój. Patent z megafonem się sprawdza.

Pokój i Krew to funky piosenka - kojarzy mi się trochę z zespołem Minutemen, to jest rozbujane, rozhuśtane, przedziwna forma: jeszcze te przeplatające się wokale. Najbardziej lubię taki moment jak taki fajny basik wychodzi na pierwszy plan na moment, jak gitary ciachają w tle. A te mimo tej funkowej sprężystości, fajnie się czasem rozlewają, zawieszają. Dobre patenty, mieli łeb chłopaki.

Zatrute Powietrze ma dobry matching tekstu z muzą. Ta klaustrofobia, za ciasne ubranie, ściany pokoju za blisko siebie ekstra grają z tą zupełnie kanciastą formulą, jakby celowo kwadratową, celowo łupaną i toporną. I ten główny motywik basu i znowu gitki poza kontrolo (te instrumentalne mostki, gdzie wiercą coraz wyżej i wyżej!).

Kto? czyli odkop z przeszłości, fajny ten smutny wstęp, super przejście w czad. Potem raczej standardowo, ale solidnie, zdrowa tkanka płyty. A i fajna taka jedna, smutna gitara, zanim znowu zaczną czadować. df

To miasto umiera - najbardziej rock'n'rollowy fragment płyty? Najbardziej lekkie, latające riffy, co ciekawie brzmi z tym tekstem - upiorne wrażenie. Te obrazki obyczajowe w tekście - kurwa, no dużo się dzieje w tym mieście. W sumie tez żaden faworyt, ale dalej solidna, zdrowa tkanka.

Czechosłowacja jest ekstra!!! Naprawdę godny tytułowiec. Świetna riffowa symofnia w kilku aktach, od groźnego początku, poprzez kolejne ewolucje, aż wchodzimy wreszcie na właściwy motyw - precyzja i kontrola nad formą, znakomita! Całość naprawdę jest jak pocisk, jak rakieta, a i ma w sobie coś pomnikowego. To taki numer, który świetnie im się sprawdzał na starych koncertach zarówno na sam początek, jak i na sam koniec koncertu. Eksperyment z Kombi-klangorem basu moim zdaniem udany. I te przedziwne pstrokate plamy gitar pod wokalami!

Piosenka popularna na instrumenty produkcji krajowej mnie w sumie śmieszy.

Polska złota młodzież - no ten początek jest chory!!! Brzmi jak coś, co kiedyś było riffem gitarowym, a potem wrzucono to w mikser i pozlepiano w przypadkowych kształtach, awangardowe bezformie, Beefheart punk (szczególnie potem, jak Robal wjeżdża w wyższe tony!). Ale funkowa część też jest alright, dobrze buja, sprawdzała się na koncertach.

Szwindel to znowu staroć odkopany sprzed kilku lat. Lubię te równiutko tnące gitary, ten zadzior i wigor. Super, że zaprosili tego Skandala. Dodaje fajnej odmiany, brzmi naprawdę przekonująco i charyzmatycznie. I jeszcze ta pogięta solufka z przeciąganiem strun.

Urodziłem się 20 lat po wojnie - solidny, posępny punkowy numer. Być może miałbym wątpliwości, co do momentu, gdy Robal zaczyna wygłaszać rant o tym co w ludziach wyzwala uczucie nienawiści i o grobach poległych, uznałbym to za zbyt przegadane, ale na szczęście numer robi wtedy twist i nagle przyspiesza jakby zerwał się z łańcucha.

Zmiany - mocny, dosadny hymn wyrąbany siekierą.

Jestem spokojny - mój faworyt! Kiedyś to był dla mnie trochę żaden numer, no pitolą sobie jakiś riffik i tyle. Ale kurde, bardzo mądrze jest to znowu poaranżowane, bas robi znakomitą robotę, lubię też jak wchodzi cykający hi-hat. No i ten dziwny, jakby napisany na olewce, przekłuwający balonik atomowego zagrożenia, trochę abstrakcyjny tekst. Wprowadza to po postępnych, punkowych hymnach jakąś inną, nieoczywistą nutę.

Mój Kraj - na mnie robi solidne wrażenie, szczególnie gdy nasłuchałem się wykonań koncertowych, które bywały naprawdę natchnione. Nie zawsze, ale często na mnie działa ten trans i wiecznie zaloopowana forma. Zamknięcie całości z charakterem i odpowiednią siłą wyrazu.


Żeby nie chwalić tylko Robala - pamiętajmy, że część gitar nagrywał też Rafał Kwaśniewski. Nie wiem do końca co akurat on gra, ale to czuje, jest pewne zagęszczenie, większy kwas.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 07 września 2024 14:37:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28616
Kolaboracja, strona A

Anarchia. Nie dość, że płyta zaczyna się od kilku sekund ciszy, jak u Tomasza nieprzymierzając Stańki, to później z niebytu wypływa to dziwo. Wrażenie sprawia groteskowe, ale jest na swój sposób wyraziste, jest też dość wisielcze, a forma dźwiękowa ciekawie koresponduje z tekstem. 4, a może i więcej?

Tchórze to majstersztyk. Klimat, dosadność, emocje, czad – a całość świetnie poprowadzona od początku do końca. Wspomniane przez Prazeodyma uwalniające „spierdalajcie” super, ale ta końcówka na dwa głosy (Robal i Pablo?) równie dobra! 5.

Musisz być kimś ma dobrą motorykę z doginaniami. Ma też w sobie coś zgrzebnego, ale nie przekonuje mię do końca. 3.

Pokój i krew, o! - tu jest taka niejednowymiarowość, która w ogóle dobrze robi całej Kolaboracji. Bardzo sprawdza się też ironia, podobnie jak dośpiewywanie z drugiej linii, które dobija pod koniec do harmonii wokalnej. A po gitarze autosan przejechał. 4!

Zatrute powietrze jest z kolei bardziej jednowymiarowe, choć też ciekawe – zwłaszcza gitarowo: bas formalnie konstruuje, a po gitarze PKS chyba jeszcze złośliwie nawracał. Robal jest tu mocny, ale akurat do tego kawałka bardziej pasował mi tembr Skandala. 3,5.

Kto? Dla mnie super. Świetnie poukładany utwór: wolniej, szybciej, przechyły na wirażach… Świetna partia gitary w środku, a moment wyciszenia i melorecytacji przygotowuje uwagę pod niespodziewane konkrety ostatniej zwrotki: Afganistan i Salwador. 4,5.

To miasto umiera. Całkiem fajnie - lekko odciąża, choć dobrze siedzi w całości. Przyjemne wątki deadkennedysowate, nie tylko ten chory walczyk na koniec. 3,5.

Kolaboracja zaczyna się trochę jak Salwador, ale rozwija się inaczej. Pablo jest tu szeryf, zwłaszcza od drugiej minuty. Dobry numer, udane, zdrowe, bezfajerwerkowe zakończenie pierwszej części albumu. 4.

Kolaboracja, strona B

Piosenka popularna na instrumenty produkcji krajowej – kolejny fragment płyty, który wprowadza dodatkowy wymiar, składa się na ten charakterystyczny dla Kolaboracji walor kolażowości. Jest w tym nagraniu dystans, specyficzny sarkastyczny humor, element absurdu i abstrakcji. A najfajniejsze to zniechęcone „eeeee” w środku. 3,5.

Polska złota młodzież – klasyk, wiadomo, ale czy to kwestia zgrania czy wersji, ale akurat dziś tylko 4. I w sumie wolę tę część funkowo-rapową.

Szwindel za to wciąż kopie pięknie. I wydaje się brzmieć najlepiej na płycie. Motoryka, przebojowość, prowadzenie historii, Skandal – od początku do końca bardzo dobrze się słucha. Dużo tu tego typowego dla Dezertera ducha, postawy. 5. A mały minus za „sukinsynów”. Nie lubię wulgaryzmów. A serio, to z koncertów pamiętam właściwsze słowo, choć o podobnym znaczeniu.

Urodziłem się 20 lat po wojnie w ciągu lat zyskało w moich uszach. Niby jest tu ta jednowymiarowa dobitność, która nie zawsze mi pasuje, ale tu się jednak sprawdza. Ciekawa jest ta czasowa perspektywa w tekście, zdaje się też odbijać w dźwiękach. A i tu słychać też trochę Dead Kennedys… I to przyspieszenie mimo umęczenia, no jest to kawał ochłapu. 4.

Zmiany – bardzo udany riffowiec, w tej kategorii najlepszy na płycie, a przy okazji klasyk. Ostatnio jednak głównie skupiam się nad tym jak mruczą te riffy i jak przechodzą jeden w drugi. 4,5.

Jestem spokojny – inaczej, ale równie świetnie. Mniej fuzzów, więcej piosenkowości. Podoba mi się to, jak osobliwie wprowadzane są myśli w tekście, z pochrumkiwaniem świni włącznie. Bardzo zaskakuje instrumentalny break, szczególnie jeśli chodzi o gitarę, azaliż jest to jeszcze punkowy sound? 4,5.

Mój kraj to taka jednowymiarowa nuda, drzwi otwarto na samym początku, ale wyważa się je jeszcze przez pięć minut. No ale jakoś po latach to polubiłem. Nie tylko, że tam rytmicznie ciekawie się czasem to układa, ale… ten utwór po prostu może wciągać, i jednak ewoluuje. 4.

Podoba mi się, że ostatnie słowa na płycie to pytanie: „Mój kraj?!”.

W moim odczuciu jest to jedna z takich płyt, które świetnie grają jako całość, na czym zyskują jej poszczególne elementy. Chodzi o ten balans między kolażem a konkretem, o specyficzną siłę wyrazu trochę rozstrzelonej całości.

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 07 września 2024 17:52:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28616
Kurczę, ale nigdy nie słyszałem tej wersji z pikami!
Tam "Mój kraj" był chyba jako "Taniec wszystkich narodów"?

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 07 września 2024 21:13:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Też lubię tę płytę, choć niektóre utwory ("Mój kraj", "Zatrute powietrze") niespecjalnie mnie obchodzą.
Top 5 mam taką:

1. Jestem spokojny - znakomity numer, ta gitara grająca główny motyw taka ni to rozstrojona, ni to brzęcząca, ma takie miłe maślane brzmienie. Chrumkanie też bardzo lubiłem zawsze. I takie arabeski - przed "bo inni też w to wierzą" jest takie pojedyńcze, krótkie zespolenie talerzy - jedyne w całym utworze.
2. To miasto umiera - nieoczywisty zestaw akordów, jak słusznie zauważono: muzyka w dziwnym rozjedździe z tekstem, wszystko w świetnym tempie a ten walczyk na koniec! Tamto czy owamto - lepszy ten czy ten na koniec "My God Is The Sun" QUOTSY? :wink:
3. Ja urodziłem się 20 lat po wojnie - zacięty poważny kawałek z wchodzącym mi w ucho refrenem. I znów fajnie, że już pod koniec ten refren na chwilę jakby się wygasza (przy "nie zaznałem tu pokoju") a potem jednak znów wraca cały anturaż.
4. Zmiany - co za hałas, co za szum. Chyba najbardziej agresywny, ale przy tym bardzo melodyjny co zaskakujące. Kurde, nie wiem czy nie powinienem dać na trzecim...
5. Polska złota młodzież - solidny punk, sporo publicystyki ale broni się.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 08 września 2024 07:49:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28616
arasek pisze:
przed "bo inni też w to wierzą" jest takie pojedyńcze, krótkie zespolenie talerzy - jedyne w całym utworze


Próbuję to namierzyć, ale na razie się nie jestem pewien - dotychczas gitary tam przykuwały moją uwagę. Krzysiek tam dobrze cyka na talerzu (ride?), ale może gdybyś dokładniej określił czas? :) .
Te akordy od których wszystko się zaczyna, a które wciąż tam potem pulsują, mają w sobie coś chłodnego, melancholijnego, jakiś cień wytworności (nie wiem w sumie teraz jak to określić). Dają całemu utworowi specyficzną przestrzeń, dodatek cichości. Stąd może to zatrzymanie i wyciszenie wokół którego się kręcimy wydaje się takie przekonujące. Super kompozycja.

arasek pisze:
ten walczyk na koniec! Tamto czy owamto - lepszy ten czy ten na koniec "My God Is The Sun" QUOTSY?


Ten w "Chemical Warfare" Dead Kennedys :) .

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 08 września 2024 08:57:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
"Jestem spokojny" idzie po złoty medal!!!

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 08 września 2024 11:30:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 18:55:19
Posty: 3933
Skąd: Poznań
A odnośnie Robal gitarzysty, świetny wywiad u Ksantypa oglądliscie?
phpBB [video]

_________________
Gram reggae z płyt | Zbieram szablony
Każde zwierzę koi dotyk.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 08 września 2024 14:59:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28616
Ja jeszcze nie, dzięki!

PS. O ja, ale to jest super, Zasado!

Pierwsze 10 minut, o dążeniu by posiadać sprawny instrument, to w ogóle masakra. A ogólnie, podejście Robala mnie po prostu wzrusza. No i kwestia kostek pod koniec! :D

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 08 września 2024 18:39:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
O fajnie, posłucham.

Witek - to jest 2:04.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 08 września 2024 19:38:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28616
Aa, hajhecik! Bardzo ciekawa z nim sprawa, dzięki za zwrócenie uwagi, dobry jesteś że to wyłapałeś :) . Ja szukałem trochę wcześniej.

Chyba siódmy raz posłuchałem dziś "Jestem spokojny", zero znudzenia. Zaraz dla okrągłej liczby włączę ósmy raz :D .

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 09 września 2024 08:42:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Dzięki za wywiad. Zawsze mnie zaskakiwało, że już na fotach z Jarocina '84 ma porządnie wyglądającego stratocasterowatego Ibaneza (twierdzi co prawda, że nabył pod koniec lat 80, ale jednak nie, to już był ten instrument), a tu jasne: kaska z Tonpressu wleciała 8-)

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 16 września 2024 19:15:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
A jak z drugą Kolaboracją?

Ja mam problem z tą płytą. Właściwie nie wiem do czego mam się odnosić. Wersja 1988 niby jest pierwsza, oryginalna, skłaniałbym się ku niej - tylko, że oni się jej wypierają, nie wznawiają w ogóle, albo masz winyl (czy ten niebieski winyl Poljazzu to nie jest aby najpopularniejszy nośnik Dezertera w Polsce? tak bym obstawiał!) sprzed 35 lat albo nie posłuchasz. A te dogrywki z 1997? No nie wiem, nie kupuję takich akcji, jakoś mi się to nie zgrywa, tu bębny, basy i wokale z 1988, a tu równo tnące gitarki z 1997. Problem w tym, że rozumiem czemu je nagrali, bo ta oryginalna wersja faktycznie ma jakiś wyraźny niedobór minerałów i w ogóle tak nijak jest zrealizowana trochę. Nie wiem, nie wiem...

Na pewno (heh, pośmiertne zwycięstwo cenzury) wolę "Budujesz faszyzm przez nietolerację" w wersji z 1988. Ta grana na koncertach, którą nagrali na nowo w 1997 jest jakaś taka łopatologiczna, toporna. Ale ta winylowa jest zajebista. Ten motoryczny rytm, jak Robal z Pawłem wymieniają się tekstem, jak interpretują te kilka wersów na tyle różnych sposobów, te plamy gitar w tle jak jakiś krajobraz za oknem pociągu. Artystycznmie z tego super wybrnęli wtedy - nawet jeśli ideowo ponieśli porażkę. I jeszcze to super było rozwiązane na płycie - taka minisuita, intro, ten numer i od razu "Co oni nam dają".

"Co oni nam dają" też ekstra - fajna dynamika cicho/głośno, urokliwe, kruche melodie (ciekawie pisać to w kontekście zespołu Dezerter!), apoteza miłości w teksty i kontrasty, Lubię ten numer jak cholera.

Jest na tej płycie trochę staroci z bardzo wczesnego repertuaru Dezertera nagranych na nowo: "Fabryka", "Nowe Wiadomości", "El Salvador", "Nienawiść i Wojna". Większość chyba lubię w najwcześniejszych wykonaniach ze Skandalem, tutaj czuję leciutkie odgrzewanko - ale to dobre numery. Chociaż "Fabrykę" w sumie bardzo lubię - te dekonstrukcje socrealu w tekście, ten robotyczny posmak. Ale wiem co jest najlepsze z tych starszych numerów! "Rejestr Wariatów". Jest naprawdę rozdzierający i poruszający. Jest w tym numerze (oczywiście też za sprawą zapożyczonego tekstu) jakiś wyjątkowy posmak humanizmu, który moim zdaniem często był siłą tego zespołu w tych czasach. W ogóle zresztą dostrzegam na tej płycie coś takiego, bardzo ludzkie są tam liczne momenty: te teksty z pochwałą miłości (bo przecież jeszcze "Chciałbym"), to samooskarżenie w "Jesteśmy tacy sami"... To jest okej, to siła tego materiału. Dezerter zmęczony życiem i bardzo, jak to mówi młodzież, rel. I jeszcze zaczynają album pięknym intrem i outrem. Kochane chłopaki.

Wróćmy do nowszych (wtedy!) numer. "Jeszcze żywy człowiek" to szaleństwo. Może nie jakieś arcydzieło, ale lubię jakie to jest rozpędzone, rozbujane, rozkręcone, zwariowane!!! I FUNKY!

Bardzo lubię też numer "Dopiero tuż nad ziemią". Paweł Piotrowski! Dobra kompozycja, ale i ten tekst: co to w ogóle za koncept, żeby napisać numer o rzeczach, które są pod ziemią? Grabowski był wtedy świetny, kiedy wypadał z torów punkowej standardowości i tworzył takie trochę odfrunięte rzeczy. Ale też rozlewające się gitary, wprawiające w naprawdę dziwny nastrój punkowo-deszczowe melodie i powracający wciąż i wciąż i wciąż i wciąż refren-puenta A NA ZIEMI POKÓJ LUDZIOM DOBREJ WOLI. Super, znakomite.

Czyli ogólnie lubię ten album. Tylko wciąż nie wiem której wersji słuchać.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 17 września 2024 10:18:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18425
Skąd: Poznań
Z drugą Kolaboracją to u mnie było tak, że kupiłem tę płytę (poljazzową) jako osiemnastolatek, nie mający pojęcia o tym co było wcześniejsze a co aktualne. Zresztą ja w swoim małym zainteresowaniu tzw. życiem muzycznym - właściwie zostało mi to w dużej mierze do dziś - nawet nie wiedziałem kto to Robal, kto Skandal, jak się tam tasują i na czym grają: mnie interesował tylko własny odbiór. Zatem łyknąłem tę płytę bez tego typu rozkminek i spodobała mi się chyba bardziej od poprzedniej (dziś jednak zamieniły się już miejscami). Dogrywki o których pisze Prazeo nie podobają mi się i staram się nie słuchać płyty w tej wersji. Są przedobrzone, tak jakby ktoś uznał że rosół niedosolony i sypnął od razu dwie łyżki. Niektóre wpływają wręcz na czysto akordowo-harmoniczny kształt utworów (np: "Nowe wiadomości"), skutek bywa różny, dla mnie przeważnie to zbędny wysiłek.
Zaczyna się najpiękniej jak może - tytułowa Kolaboracja II to przepiękny kawałek muzyki klasycznej w punku. Już na dźwięk flecika się rozklejam a gdy wchodzą te harcujące basy to ...ech! Z pewnością sześć gwiazdek!
"Budujesz faszyzm" trochę mnie nudzi swoją monotonią, przeważnie omijam.
"Co oni nam dają" - dobre, przejmujące, choć ten refren mógłby być gdzieś w repertuarze Lady Pank, trochę mi do dziś nie pasuje.
"Fabryka" - świetne, dobrze pomyślany i skonstruowany utwór, w pewnym sensie filmowy. Czuje się ten zapach smaru i pracujących maszyn.
"Jeszcze żywy człowiek" - taki zupełny przeciętniak, nie przeszkadza mi i nie porywa.
"Jesteśmy tacy sami" - może najbardziej bliski poezji śpiewanej utwór Dezertera? Gorzki, może nawet zgorzkniały tekst. Ale wtedy na mnie działał - to był czas gdy moja klasa liealna szła po maturze w świat, słowa "nasze drogi się rozchodzą i każdy wreszcie myśli" rezonowały.
"El Salvador" - uwielbiam! Na początku to był szok, że taki tekst + mieszanka punka ze ska. No ale chyba o to chodziło Dezerterowi... Mistrzowski kawałek, sześć gwiazdek.
"Nienawiść i wojna" - dobry, krótki light-łomocik, bez większych ambicji, ale nie mam poczucia straconego czasu, to tylko 1:38.
"Dopiero tuż nad ziemią" - poważam, ale rzadko słucham. Trochę dla mnie za długie, przeciągnięte.
"Nowe wiadomości" - proste jak Kanał Sueski, ale mnie to bierze! Wykrzyczane wiadomości, patent znany i ograny ("Gazety mówią" Xenny jako pierwsze z brzegu), niemniej jest w tym żar i luz. Tu właśnie kanoniczna dla mnie jest wersja poljazzowa.
"Rejestr wariatów" - wybitne, stężenie dramatu i rozpaczy w tekście jest dobrze wyakcentowane przez szalone tempo. Jeden z lepszych momentów płyty, dla mnie numer trzy na krążku.
"Wystarczy tylko chcieć" - bardzo lubię te pierwsze sekundy: to wejście perkusji i zaraz potem mocno cięte akordy gitar. Dziwny refren, melodycznie już jakby myślami w kolejnej płycie. Spokojny pięciogwiazdkowiec, zaraz za wariatami.
"Kolaboracja III" - gdyby była samotna na płycie, pewnie uznałbym ją za wybitną. Chowa się jednak w cieniu w otwierającej płytę siostry. Nie zaprzeczę wszak że to dobra, klimatyczna kompozycja, bardzo ładne zakończenie.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 17 września 2024 18:21:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Cytat:
może najbardziej bliski poezji śpiewanej utwór Dezertera?


Poezji śpiewanej tak, ale generalnie uważam, choć to może zaskakująca myśl, że w tamtym Dezerterze, szczególnie na następnej płycie, jest w ogóle nie tak mało poezji! Może dlatego, że śpiewają ten "Rejestr Wariatów" i tego Bursę (wspominałem, że bardzo możliwe, że oba te wiersze poznali z wydawnictwa "Galernicy Wrażliwości" wydanego kilka lat wcześniej pod przewodnictwem Marii Janion, były tam wydrukowane tuż obok siebie), może dlatego, że ostatnio dużo wracam do wczesnego Grochowiaka, ale ja w tych wersach - choć specjalistą od poetów nie jestem - czuję jakiś taki nerw, wyobrażam to sobie wydrukowane w tomiku, niekoniecznie powiązane z punkową czy post-punkową muzyką.

Gdzieś pod ziemią walka trwa
Tam światło wpada
Szczelinami wypaczonych podłóg


albo

Sprzedawcy ludzkich sumień
Odpowiedzą za zdradę
Powieszę ich na mym zlekceważeniu
Rozstrzelam ich wybaczeniem


i
Nieświadomi swoich poczynań
Chcą mnie zagryźć na ulicznym widzeniu
A ja śmieję się w duchu
Z bajek zasłyszanych od osób publicznych
Władza to jedyna godna sprawa (HA! HA! HA!)
Władza to zwycięstwo i swędzenie palców


albo

A wieczorami spotykają się
Psychopaci i schizofrenicy
Siedzą i słuchają
Swojej chorej
Muzyki muzyki
Muzyki muzyki


A opis Pałacu Kultury w "Pałacu"? Ta antena rozgrzana do białości, która nadaje z maniacką zaciekłością, ci nowi możnowładcy, jak śmiesznie przy tym głazie wyglądasz robotniczy darmozjadzie - nawet jak to publicystyka, to jakiej literackiej klasy są te wersy, moim zdaniem (tak jak przy Armii, choć zupełnie innych powodów) już nie gadamy tylko o punkowej rymowance, tu się proszę państwa dzieje rzecz, przy której dobry krytyk może zupełnie serio pokiwać głową z uznaniem.

Albo nawet to "Jutro". Dla mnie ten tekst ustawia ten dwuwers

Nie obchodzi mnie nic
Wszystko mnie obchodzi


bo to co wcześniej, to już nie jest tylko jakieś tam bluzgi i obscena. To jest absolutnie przerażający krzyk rozpaczy w obliczu byciem przygniecionym, przemielonym i wyplutym przez ogólny syf i bylejakość, shock value jest tu oczywiście istotny, ale sprawa jest naprawdę poważna, to nie jest jakaś tam gówniarska pokrzykiwanka. A to spuentowanie tych wszystkich okropnych obrazów przez wolne myśli wolnego ludu? Klasa.

Dla mnie w tamtym Dezerterze jest więcej poezji niż u jednego wykonawcy poezji śpiewanej!

...i dlatego pewnie tak ciężko mi idzie słuchanie płyt po "Blasfemii", bo tam już rzadko TO dostrzegałem.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 340 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group