Metal Mind zbańczył. Czy może to oznaczać, że ich katalog w tym np. reedycje Armii pojawi się na rynku w dumpingowych cenach aby zaspokoić wierzycieli?
Metal Mind w stanie upadłości. To koniec pewnej epoki
Michał Boroń - 6 marca 2025 14:39
Sąd w Katowicach ogłosił upadłość działającej od 1988 r. wytwórni Metal Mind Productions, która organizowała również koncerty i festiwale takie, jak m.in. kultowa Metalmania i Metal Hammer Festival.
Wpis o upadłości Metal Mind Productions został opublikowany w Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Czytamy tam, że decyzję ogłosił Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego Katowice - Wschód.
"Sąd postanowił wezwać wierzycieli upadłego do zgłoszenia wierzytelności syndykowi za pośrednictwem systemu teleinformatycznego obsługującego postępowanie sądowe, w terminie trzydziestu dni od dnia obwieszczenia postanowienia o ogłoszeniu upadłości w Rejestrze" - głosi komunikat.
Metal Mind przestaje istnieć po blisko 40 latach
Wytwórnia i agencja koncertowa została założona w 1988 r. w Katowicach przez Tomasza Dziubińskiego. Po jego śmierci w 2010 r. stery firmy objęła żona Mariola Dziubińska.
Na polskim rynku wydawniczym Metal Mind skupiał się przede wszystkim na różnych gatunkach metalu i rocka. Firma chwaliła się sprzedażą ponad 10 mln nośników. W roli dystrybutora wprowadzała do naszego kraju wydawnictwa takich gigantów, jak m.in. Roadrunner Records.
W katalogu MMP znajdowały się płyty takich wykonawców, jak m.in. SBB, Homo Twist, Armia, Luxtorpeda, Cree, Acid Drinkers, Collage, Hunter, Kat, Turbo.
Od 1990 r. MMP wydaje polskojęzyczną wersję miesięcznika "Metal Hammer" - to obecnie najdłużej regularnie ukazujące się w naszym kraju pismo poświęcone muzyce. Obecny redaktor naczelny Dariusz Świtała zapewnił, że gazeta będzie dalej się ukazywała.
Metal Mind Productions sprowadzał do Polski wielkie gwiazdy
To właśnie MMP organizował pamiętny koncertu Monsters of Rock w 1991 roku z udziałem grup AC/DC, Metallica i Queensryche, który zgromadził na Stadionie Śląskim w Chorzowie 35 tys. widzów. W sumie firma z Katowic zorganizowała ponad 1000 koncertów wielu światowych gwiazd.
Nad Wisłę sprowadziła tak różnych wykonawców, jak m.in. Deep Purple, Black Sabbath, Jean Michel Jarre, Placido Domingo, Judas Priest, Faith No More, Chris De Burgh, Korn, Tool, Type O Negative, Jethro Tull, Marillion, Gordon Haskell, Saxon, Disturbed, Black Label Society, Soulfly i Serj Tankian.
To Metal Mind stał również za kultowym festiwalem Metalmania, organizowanym z przerwami od 1986 r. do 2018 r. To właśnie tam występowały największe gwiazdy różnych odmian metalu, a za sprawą Tomasza Dziubińskiego polska publiczność pod koniec lat 80. mogła na żywo zobaczyć nie tylko przegląd polskiej sceny, ale także m.in. Helloween, Overkill, Running Wild i Kreator.
Firma prowadziła też takie festiwale, jak Metal Hammer Festival (wśród gwiazd pojawili się m.in. Tool, Judas Priest, Opeth, Megadeth, Pantera, Kreator, Bruce Dickinson, Marilyn Manson, Paradise Lost czy Moonspell) i Hard Rock Heroes (Whitesnake, Graham Bonnett, Deep Purple, Nazareth, Jorn).
Wydawali największe gwiazdy heavy metalu. Po blisko 40 latach zbankrutowali
Konrad Wojciechowski - 17.03.2025
Wydawali płyty śmietanki rodzimej sceny metalowej i organizowali koncerty czołowych gwiazd ciężkiego grania. Metal Mind ogłosiło upadłość.
Informację o bankructwie Metal Mind Production podała Interia (bo na stronie internetowej wydawcy nie ma na ten temat ani słowa), powołując się na decyzję Sądu Rejonowego w Katowicach. Działająca od prawie 40 lat spółka została wpisana do Krajowego Rejestru Zadłużonych. To oznacza, że jej wierzyciele mogą teraz dochodzić swoich roszczeń.
Metal Mind. 38 lat działania
Wytwórnia powstała w 1987 r. i szybko uzyskała status jednego z największych niezależnych wydawców płytowych w Polsce, choć początkowo zajmowała się wyłącznie sprzedażą licencji do nagrań artystów, którzy zasilali jej szeregi. Szybko zdobywała rynek i kontraktowała kolejne kapele.
Do muzycznej stajni Tomasza Dziubińskiego – dziennikarza, a później menedżera, producenta i twórcy Metal Mind – przystąpiły tuzy polskiego metalu, w tym Turbo, Kat czy Acid Drinkers.
Właśnie album „Strip Tease" tego zespołu sprawił, że katowicka wytwórnia zaczęła budować swój katalog. W pierwszych 25 latach działalności sprzedało się ponad 10 mln. nośników, także spoza metalowego katalogu, bo pod wydawnicze skrzydła rozpoznawalnej marki przeszedł i punkowy Dezerter, i progresywne SBB, a nawet „ojciec polskiego bluesa" Tadeusz Nalepa.
Poza działalnością fonograficzną Metal Mind uruchomił agencję koncertową, spopularyzował festiwal Metalmania i zaczął sprowadzać do Polski zagranicznych gigantów heavy metalu – Metallikę, AC/DC, Judas Priest, Black Sabbath czy Saxon. Od początku lat 90. wytwórnia jest obecna na rynku prasowym za sprawą polskiej edycji czasopisma „Metal Hammer" (pomimo upadłości całej spółki pismo ma się dalej ukazywać).
Topnieją wpływy, artyści się skarżą
Styl zarządzania firmą wzbudzał w branży wiele kontrowersji, głównie wśród artystów współpracujących z wytwórnią.
Zespół Alastor skarżył się, że świeżo po podpisaniu umowy nie doszło do wydania albumu „Destiny", właśnie z winy wydawcy, który tłumaczył się z kolei brakiem koniunktury na taką muzykę. Zespół Christ Agony musiał nawet zmienić tymczasowo nazwę na Union, by wyplątać się z niekorzystnych zobowiązań kontraktowych względem Metal Mindu i móc dalej koncertować, nagrywać i istnieć.
Niekiedy spory rozstrzygał sąd. Pozew Dziubińskiemu wytoczył zespół Kat za bezprawne wydanie kompaktowych reedycji wczesnych płyt zespołu.
Po śmierci założyciela kontrolę nad spółką przejęła jego małżonka Mariola Dziubińska. Ale nie uchroniła firmy przed bankructwem. Wpływy z produkcji, dystrybucji i sprzedaży płyt oraz organizacji koncertów zaczęły topnieć.
Najpierw winny był klient, który nie chciał kupować muzyki na tradycyjnym nośniku, tylko w formie cyfrowej. „Pozyskane przez spółkę tytuły nie znalazły oczekiwanego grona odbiorców" – uzasadniała spółka w sprawozdaniach finansowych. Później problemy Metal Mind tłumaczono pandemią i restrykcjami, które uniemożliwiają prowadzenie biznesu. W końcu – wysoką inflacją.
"Nikt nic nie wie"
Przez lata firma osiągała niewystarczające przychody – w 2023 r. spadły o około jedną czwartą. To skutek odwołania większości zaplanowanych koncertów i poniesienia kosztów w związku z ich organizacją, której nie pokrył zysk ze sprzedaży zwróconych klientom biletów. Spółka próbowała się ratować na kilka sposób, m.in. podpisując umowę z serwisem Allegro w celu rozszerzenia sprzedaży. Ale straciła płynność finansową.
„Na tę sytuację duży wpływ miały czynniki niezależne od działań spółki, jak np. zwiększone znacznie honoraria artystów/zespołów. Wzrosły istotnie koszty energii, wynajmu hal, zatrudnienia pracowników" – czytamy w zeszłorocznym sprawozdaniu finansowym spółki. Firma straciła 2,7 mln zł i znalazła się na skraju bankructwa.
Co na to wszystko artyści związani z upadającą wytwórnią? – Nikt nic nie wie. Czekamy na działania syndyka. Niewykluczone, że będę musiał nawiązać kontakt z innym wydawcą. Wolałbym, żeby do tego nie doszło, bo jestem bardzo zadowolony ze współpracy z Metal Mind – mówi jeden z czołowych polskich artystów heavymetalowych.
Próbowaliśmy z kontaktować się z syndykiem. Czekamy na odpowiedź.
Red. Małgorzata Muraszko