|
Ostrów Tumski moja droga do i z pracy /choć trochę nie po drodze, no trzeba nadłożyć ździebko/. I najważniejsza jest nie katedra tylko domek kryty gontem, Kademia Lubrańskiego, widok na Cybinę i pomnik papieża Wojtyły. Ulice: Dziekańska, Posadzego i LUbrańskiego. To są moje swojskie klimaty.
Czyli miejsce na koncert TOTAL i wymarzone! Trochę zbyt późno wychodzę ze Starego Rynku na koncert. Mijam duże grupy ministrantów dążących w przeciwnym kierunku. Co jest, czyżbym coś pomylił? Docieram akurat na rozgrzewkę. Uff!
No jeszcze czyściec czyli jakieś rozdawanie nagród. Potem jednopiosenkowy support sympatyczny. No i... bum. Od pierwszej do ostatniej minuty czad! Słabe momenty - nie było! Głośniki falowały, muzycy w uniesieniu. Słowa Boga!!! Chyba Budzy najmocniej chciał przekazać - Jezus jest Panem twego życia. Kocha, czeka, cierpi. Wybierz Go a będziesz WOLNY! Effatha, albo nie effatha - rzucił ze sceny. /film NIEWOLNO/ 2Tm2.3 czadowy czyli Beata, Krzyżyk, Kmieta, Drężmak, Litza, Maleo, Budzy to Dream Team. Nie wiem jak to robią, może oni też, ale pracują jak sławetny diesel 1.9 Volkswagena. Moc i niezawodność. SIŁA DOBREJ NOWINY. EGZORCYZM. Litza jak nie śpiewa to gra totalnie, to jest jego język! Nie wiem jak to robi... Krzyżyk to perkusista genialny, radość patrzenia i słuchania jak gra!je Kmieta dudni jak trza, pompuje emocje! Budzy to wokal apokaliptyczny. Beata i Drężmak wypełniają cudnie. Maleo trochę słabiej, chyba coś innego miał w głowie /zresztą się zmył przed końcem/, a może dywersant za konsoletą ustawił niewyraźnie jego głos. Koncert max, pod sceną minimum. Jakiś wielki dysonans między energią ze sceny a odbiorem. Obecne pokolenie nie jest w stanie przyjąć tego przekazu. 40+ i okolice szaleją młodzi stoją jak paliki.
Ech gdzie orły! Raczej to przekaz dla dojrzałych i doświadczonych życiem. Są chudzi księża, ale jakoś tak się snują.He, he... Bardziej zasobni cieleśnie trzęsą radośnie swym jestestwem. Jeden staje obok mnie, kątem widzę dziki błysk w oku i rzuca się w... pogo. Po chwil kilku wraca, zrzuca sutannę na ławce i dalej, dalej... w pogo. Ech zazdroszczę, ale ja jakoś taki przyziemny. Po koncercie Gero podchodąc chrypi i jest to najlepsza recenzja
_________________ J 14,6
|