|
Chcę powiedzieć, że dla mnie...
... dyskusje o Lunie po jej wydaniu były może nawet najlepszym momentem tego forum. Ciekawe, bo to niby już dawno po najlepszych latach, a jednak... Te niesamowite posty tylu osób, z których każdy byłby pewnie zapamiętany jako ozdoba wątku - tutaj jeden gonił drugi a reakcje czytających, nawet nie piszących zbyt wiele, wskazywały, jak ważne to wszystko dla nich (dla nas) jest.
... stało się tak dlatego, że Luna jest bez żadnej konkurencji najlepszym, najbardziej przejmującym i osobistym dziełem, jakie ujrzało światło dzienne w czasach naszej aktywności internetowej na tym forum. Pójdę dalej w przeszłość i powiem, że wśród wydawnictw ostatnich 20 lat stawiam ją na miejscu pierwszym, a przecież rzeczy, które mnie w tym okresie zachwyciły, było nie tak mało.
... płyta "Luna" jest opus magnum i dziełem życia Tomasza Budzyńskiego. Pod każdym względem - jako autora tekstów, jako twórcy muzyki. Nie muszę mówić, że wcześniej stworzył rzeczy, które uważam za wielkie i bardzo się cieszę, że nadal się rozwija, poszukuje i tworzy dzieła tak niezwykłe jak ARMATA. Ale pozostaje Luna niedoścignioną kulminacją, pewnie moją kulminacją wprawdzie - bo to przecież kwestia tego, jak dane dzieło wbije się człowiekowi do duszy - ale też wydaje mi się, że po prostu ładunek emocji, ta osobista wartość, o której pisałem powyżej i powiązanie tego z eksplozją talentu autorskiego Budzego, i jeszcze imponujące (za małe słowo) wykorzystanie talentów dużej grupy muzyków, stanowi jakość całkowicie unikalną.
... jest to dla mnie płyta doskonała.
Zdaję sobie sprawę, że się powtarzam (edit: właśnie zobaczyłem, że jakieś dwa lata temu napisałem podobny post, tylko lepszy), ale znowu posłuchałem Luny, tym razem za namową elsei, która (pod wpływem relacji z koncertu) odkopała te stare wpisy, i ech...
_________________ ćrąży we mnie zła krew
|