Po pierszym przesłuchaniu zresztą pobieżnym, bo czasu nie było.... nie podobała mi się.
Niestety, jestem jak inżynier Mamoń. Jak ma mi się coś podobać, czego wcześniej nie słyszałem???
Po drugim uważnym przesłuchaniu odetchnąłem z ulgą - piękna płyta.
Parę luźnych refleksji i skojarzeń na temat płyty.
Nie będę pisał recenzji, bo od czego są dziennikarze muzyczni...?
1. Biesy
Szepty Budzego sato sato, brzmią jak podszepty Złego (Sato?). Tym bardziej, że w niemieckim tekście DAFu SatoSato jest :....
habt keine angst. habt keine angst meine kinder. schwitzt meine kinder. verbrennt euch die haende. kaempft um die sonne. sato-sato. sato-sato
nie bójcie się, . nie bójcie się..dzieci, spalcie swe ręce sięgając po słońce.
To Sato-sato brzmi jak uporczywa mantra.
2. Dobra śmierć
Muzycznie zaczyna się lekką wariacją motywu powracającego z Biesów, po czym dla przeciwwagi szeptanej mantry Sato sato z pierwszego kawałka tutaj Budzy już nie szepta, lecz z całą mocą wyrykuje mantrę
Dobra śmierć-dobra śmierć.
Dla mnie jest w tych dwóch pierwszych utworach coś z walki Złego i Dobrego.
Podoba mi się bardzo fragment następujący po ucichnięciu wokalu, przepiękny muzyczny parowóz naśladowany przez waltornię, parowóz powoli wtaczający się na stację, coraz wolniej i ciszej.
Spokojnie dojechał do stacji Ultima Thule. A więc jednak Dobro zwyciężyło.
Niczym film drogi cała ta plyta jest dla mnie płytą drogi
Taka muzyczna podróż ducha.
Stąd też pewnie widzę tu wiele odniesień do parowozu.
3. Strzały znikąd chłopcy stąd.
Strzały znikąd - rozpędzony parowóz zycia pędzi bardzo ostro co podkreśla perkusja i riff gitarowy.
Ale i opisane tu życie bardzo ostre.
Strzały znikąd -to tytuł filmu, do którego za Tytusem wskakiwali Romek i A'tomek, żeby znaleźć się na Dzikim Zachodzie. Film ten miał tę właściwość....... że wciągał, wsysał, i trzeba było znać miejsce gdzie z niego wyskoczyć.....
W tekście tego kawałka jest wiele takich wessań:
Jest wessanie zwane zielem -
uzdrowienie narodów", jak je niegdyś wychwalał Izrael. ...
aż się ściele trup,
Jest głód narkotyku -
umieram prawie co noc , wystarczy mały głód, , ryzyk fizyk
Jest nazizm -
zighajler! duchowy rotwajler...
Jest materializm -
wystarczy ciało i świat
Jest antysemityzm - ukryty - dużo wyjaśniłaby grupa
Himilsbach Jugend i niedopowiedziana płyta "Jude Komm"? Tylko czy wyjdzie kiedykolwiek?
Jest ksenofobia -
czarne podniebienie, na wschodzie się kiedyś mówiło tak na Ukraińca
Jest okultyzm -
głupota przepowiadania
Wessania z których cieżko znaleźć moment żeby wyskoczyć, czasem dopiero śmierć uwalnia z takich wessań - chłopcy już umarli.....
4. Poza prawem
W filmie Jarmuscha pod tym samym tytułem pada zdanie: It's sad and beautiful world.
Pewien filozof z Królewca, niejaki Emannuel Kant stwierdził:
Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie.
Prawo moralne we mnie...?
Uch, cuchnie antropocentryzmem, prawo jest w człowieku ..........a gdzie prawa boskie?
Co niesie prawo ludzkie tu na ziemi - wojnę, mękę, śmierć. Co niesie prawo Kurtza z Apokalipsy?
Na tym polega koniec męki, na tym polega koniec śmierci, na tym polega koniec wojny........ - życie po życiu, gdzie prawo ludzkie ustępuje miejsca prawu boskiemu.
Czy musi być prawo ludzkie we mnie, moralne prawo stosowane przez człowieka?
Dzień jeszcze trwa i wszystko jest możliwe.....skoro Dobro zwycięża Zło- niczym ów
niebieski młynek co miele czarną chmurę, to jest to możliwe.
Jak latarnia
za wodą na odległym brzegu (Ultima thule ?) ciągle się zapala Światło i woła.
Dalej... dalej ....poza prawem ludzkim.
To jest koniec wojny, koniec męki, koniec śmierci, życie po życiu.
A co do tego nieba gwiaździstego nade mną imć Kanta ...... Zenon Laskowik kiedyś powiedział :
Niebo jest nade mną we mnie, a wszechświat jest nade mną poza mną
Ten co ucieka przed swym Bogiem, ten co ucieka przed demonem swym.....
Bywa że nie ma nic gorszego...
Pamiętam Geda, czarnoksiężnika z Archipelagu ( Ursula Le Guin). Uciekał przed czymś potężnym i groźnym przez długie lata. To coś było silniejsze od niego, a on nie wiedział nawet co to jest.
Pokonał to Coś w momencie gdy przestał uciekać, gdy stanął z tym Czymś oko w oko.
To był koniec męki, koniec wojny.
To Coś okazało się być nim samym. Przed sobą samym uciekał.
Może czas zmierzyć się ze swoim człowieczeństwem? Jak ten książę z przypowieści rabina Nachmana. Książę, którego ojciec król chciał dobrze przysposobić do roli przyszłego władcy kraju wolał
być indykiem. I żaden najsławniejszy lekarz, najlepszy magik i cudotwórca nie mógł go wyleczyć.
Żaden z wyjątkiem pewnego niepozornego i szarego mędrca.....
5. Ulica jaszczurki
Ulica jaszczurki kojarzy się z ulicą krokodyli Schulza., nie?
Cytat z Schulza:
"
Mieszkańcy miasta dumni są z tego odoru zepsucia, którym tchnie Ulica Krokodyli. Nie mamy potrzeby niczego sobie odmawiać - myślą z dumą - stać nas i na prawdziwą wielkomiejską rozpustę....(...) ma się wrażenie błędnej, monotonnej, bezcelowej wędrówki, jakiegoś sennego korowodu marionetek.
(...)Najlepsi nie byli czasem wolni od pokusy dobrowolnej degradacji, zniwelowania granic i hierarchii, pławienia się w tym płytkim błocie wspólnoty (europejskiej? Chodzi tu Schulzowi zapewne o Unię,

hehehe przyp. tłumacza)
, łatwej intymności, brudnego zmieszania. Dzielnica ta była eldoradem takich dezerterów moralnych, takich zbiegów spod sztandaru godności własnej.Wszystko zdawało się tam podejrzane i dwuznaczne, wszystko zapraszało sekretnym mrugnięciem, cynicznie artykułowanym gestem, wyraźnie przymrużonym perskim okiem - do nieczystych nadziei, wszystko wyzwalało z pęt niską naturę."
Pewnie to jakaś uliczka w Amsterdamie.....Jedzie moralną zgnilizną , przyziemnymi żądzami.
Jak żyć w takiej rzeczywistości????? Przymierając duchowym głodem.......
Nie da się przeżyć.
Nie da się bez zasiłku. Bez
mistycznego zasiłku.
Otworzyć się na rzeczywistość nadprzyrodzoną. Skubnąć tego mistycyzmu wyzierajacego z malarstwa Van Gogha -
dwanaście słoneczników, cyprys i gwiazda, rozgwieżdżona noc, wiatraki na horyzoncie Paryża.
Wspominam te
tekturowe bilety, dawno temu ,jak byłem mały to takie zbierałem. W nich były ukryte podróże. Ustawiałem wtedy parę krzeseł jedno za drugim i bawiłem się w pociąg. Mając takie bilety można było przecież pojechać wszędzie. Wraca po latach wspomnienie z dzieciństwa.
Dzięki.
Słyszę ten pociąg w tej muzyce.... jego ostrzegawcze gwizdy. Jest kilka chwil kiedy waltornia imituje upuszczanie pary... jak parowóz przed wjazdem na stację. Trzeba się wsłuchać.
6. Oddech.
Uff, nabieram oddechu.
Ale spokój i łagodnośc bije z tej muzyki.
7. Przemiany
Muzycznie zaczyna się motywem indiańskiego tańca wojennego w wykonaniu Blindmana. Ale jakby miało być inaczej .....skoro mowa za chwilę będzie o wrogu.
Przebacz mi. Przebaczenie zmienia człowieka. Zostawiam Boga i idę najpierw pojednać się z tym którego nie miłuję, z wrogiem. A dokona się przemiana. Nie chcę być złym
duchem pchły, żegnam się z pchłą na zawsze.
Ghost of Plea.
Wiersz i obraz Blake'a. Ponoć duchy pcheł to dusze ludzi złych i wrednych, może dlatego tak pchły wrednie kąsają?
Taka przemiana to krok ku Ultima Thule.
8. Echo
No, to teraz Budzy będzie miał czym przeganiać smoki i jadowte lunaszki...

niczym gospodarz Giles z Ham..to a propo wersu: -
jest cichy olbrzym co zapędził się do wioski..... Jak to opisał Tolkien w Ham żył sobie niejaki Dżil ( chyba Godżil od Godzilli). Pewnego dnia został obudzony przez skamlącego psa, wybiegł więc z domu, złapał garłacz i w chwili najwyższego przerażenia, strzelił. W ten sposób przepędził owego olbrzyma, który przypadkiem zapuścił się w okolice Ham. Dżil został okrzyknięty bohaterem i otrzymał od króla list pochwalny i miecz. Miecz okazał się być słynnym Gryziogonem, zabójcą smoków. A ponadto miecz ten był
łudząco podobny do tego który niedawno Armia otrzymała w Stodole podczas obchodów 20-lecia. Czas na lekcje fechtunku....
9. Zła krew
Ewangelia Św. Jana 3,7 : "
Niech cię nie dziwi, że powiedziałem: Musicie się powtórnie narodzić"
Wołanie o catarsis ,o oczyszczenie przez śmierć i ponowne narodzenie. Mocno przypomina mi ulubione : Umarłem dzisiaj, żyję od dziś - z "Ducha".
Umieram dla zła, rodzę się do światłości, biegnę do tej Światłości... aż
Światło zapiera mi dech.
Dalej za Św. Janem :
"
Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego złych czynów. Natomiast każdy, kto postępuje zgodnie z prawdą, przychodzi do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane zgodnie z wolą Bożą. "
A tu nawet nie przychodzi do światła .... tylko biegnie:
Not to touch the earth
Not to see the sun
Nothing left to do, but
Run, run, run
Let's run
Run with me
Run with me
Run with me
Let's run
Pobiegnij razem ze mną.
Pobiegnij razem ze mną.
Niesamowicie piękna waltornia!!!
10. Sygnały
Zaduma nad światem. Dokąd zmierzamy, my ludzie? Co nam się śni? Po co my sięgamy?
Wraca pierwszy utwór: Biesy......"nie bójcie się, . nie bójcie się..dzieci, spalcie swe ręce sięgając po słońce, sato-sato. sato-sato"
Wpadła mi w ręce niedawno gazeta sprzed paru miesięcy, Rzeczpospolita zresztą.
W dziale nauka wyczytałem artykuł o holenderskich lekarzach, którzy wszczepili kobiecie jajnik do ramienia i przeszczep się udał.
Ludzie mają znów dziwne sny i robią dziwne rzeczy
W głowie im buczy
I idą tam gdzie nie poszliby nigdy w życiu....
Czym ona będzie rodzić to dziecko?
Łokciem czy wypadnie spod pachy?
Co w dalszej kolejności wymyślą holenderscy naukowcy?
Słowo "rodzić" zaczyna zmieniać ustalony przez Boga sens....nie znaczy co znaczyło.....
Słowa zapadły się pod ziemię.... aż litery uciekły z księgarni
Czy my ludzie odbieramy
"sygnały nie z tego świata"?
Owca Dolly , pierwsza sklonowana zdechła duzo wcześniej niż normalna biologiczna owca...
A może to nie jest sygnał, jaśnie oświeceni holenderscy naukowcy, kutafony powalone?
11. Ultima Thule
Odchodzą i przychodzą
Odchodzą i przychodzą
Spieszmy się kochać ludzi
Tak szybko odchodzą...... napisał pewien sympatyczny stary poeta, ksiądz. (hmmm, swoją drogą, ciekawe jak by to zabrzmiało wyryczane w ultraczadzie Trupiej Czaszki? Może całkiem nieźle?)
Światłem twego ciała jest oko. Jeśli oko jest czyste, całe twoje ciało będzie w światłości. Jeśli jednak oko twoje jest zaćmione, cała twoja osoba znajdzie się w ciemności
A oko moje ogniskuje się jedynie na powierzchniach, na bryłach, na detalach twarzy, ubioru.....
Jak je mogę skoncentrować na tym co Niewidzialne, kiedy rozproszenia wokół tyle???
Jak utkwić oczy w wieczności, w Ostatniej Stacji?
12.
Nocny Lotnik jako bonus bardzo pasuje do płyty, zwłaszcza muzycznie - psychodeliczna gitara jest repryzą z Biesów, chociaż wokal pasuje bardziej do Tańca Szkieletów.
Malarstwo Chirico na okładce i wkładce.
Odhumanizowany ten świat, a co się rzuca w oczy na jego obrazach to zakłamana perspektywa. Nie ma tu odległego punktu zbiegu daleko na horyzoncie - niczym Ultima Thule.
Jest za to wiele przekłamanych , fałszywych punktów wiodących oko w róznych błędnych kierunkach.....
Czy to mi nie przypomina różne błędne filozofie ? Filozofie, którym Budzy bardzo ładnie dowalił na końcu w Nocnym Lotniku. Kartezjuszowi - myślę ...więc nie jestem ... teorie snów i Anima z Animusem Freuda i Junga.
A na froncie okładki - melancholia ulicy - nazwa mogłaby równie dobrze brzmieć : Powrót Króla.
Płyta naprawdę piękna. Tak mi się marzyła. Budzy, jak zwykle, opisuje rzeczywistość poprzez jej syntezę....skrótami- hasłami niosącymi znaczenia po zastanowieniu się..... Wokal zdarty ryczący jak onegdaj. Muzyka jest wyborna, armiejcy dobrą wykonali robotę. Specjalne dzięki dla Banana co nie żałował waltorni....
Niezdecydowanym polecam.
Za tak mało dostałem tak wiele. Bo cóż to jest 28 zł za digipaka?
Można kupić butelkę lepszego wina za tą cenę. Tylko po co?
Armia jest jak wino.
Im starsza tym lepsza.
Dzięki , Antiarmia.
