Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 08:02:54

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 241 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 13, 14, 15, 16, 17  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 03 stycznia 2026 23:32:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11078
zasada pisze:
Jestem tą połową ludzi z Polski, która nie przeczytała w tym roku książki.

I to mnie pociesza, bo ja z kolei przeczytałam ich rekordowo mało.
Ale przynajmniej żadnej nie żałuję, w przeciwieństwie do roku, kiedy przeczytałam ich rekordowo dużo i żałowałam większości.

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 stycznia 2026 09:06:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24906
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
antiwitek pisze:
No ale te najlepsze pozycje?
Na pewno pamiętam, że odświeżałem w zeszłym roku Trylogię i Hamleta :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 stycznia 2026 16:12:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 11 lutego 2009 23:19:00
Posty: 1728
Skąd: Warmia/Poznań
Dla tych co nie czytają lub czytają mało, a może nawet bardziej dla tych, co czytają dużo, cytat mojego ulubionego gawędziarza. Mnie to dało dużo do myślenia w minionym roku.

„Utopia powszechnego czytania się nie ziści. Na szczęście, gdyż życie z literaturą doprowadzone do stadium, w którym to literatura zaczyna być najważniejsza albo zaczyna dominować nas życiem, prowadzi zwykle do katastrofy. Jedna z wielkich lekcji literatury mówi, że w kryzysowym momencie zaczytania, w paroksyzmie pomieszania życia i literatury, ta ostatnia, jeśli jest prawdziwie wielka, musi odepchnąć czytelnika od siebie ku życiu, nawet za cenę bolesnej deziluzji. Wybitne książki mają w sobie taki ukryty mechanizm samozniszczenia, wewnętrzną krytykę własnej siły i atrakcyjności.”

z: Ryszard Koziołek, Dobrze się myśli literaturą

Moje podsumowanie roku niedługo!

_________________
CO ROBISZ NA NASZEJ ULICY
Co robisz na naszej ulicy, pomiędzy samochodami,
koniu?
Co słychać u twoich kuzynów, centaura i jednorożca?

Charles Reznikoff


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 stycznia 2026 18:55:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 11 lutego 2009 23:19:00
Posty: 1728
Skąd: Warmia/Poznań
Mój rok (kolejność chronologiczna z odstępstwami):

1. Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem. Francja 1940-1944 – jego opus magnum. Odpowiednie dać rzeczy słowo – Bobkowski to potrafi, a ja, dochodzę do wniosku, że nie. Trudno mi jest opisać te dzienniki i do nich zachęcić. On w sposób swobodny, a sensowny przechodzi od tematu do tematu – kultura francuska, polskość, dzieje Europy, komentarze do bieżących wydarzeń na froncie i do przemian cywilizacyjnych (wiele z nich jest aktualnych i dziś) z jednej strony, a z drugiej życie codzienne w okupowanym Paryżu z żoną Basią, wakacje na wsi francuskiej i przede wszystkim opis kilkumiesięcznego powrotu do Paryża na rowerach z południowej Francji, a w tym wszystkim naprawdę przeżywana radość życia, przeżywanie chwili. Dla mnie dodatkową zaletą jest też zetknięcie się pierwszy raz z tematyką polskiej emigracji wojennej i powojennej.
2. Andrzej Bobkowski, Notatnik 1947-1960 – czytam na fali „Szkiców piórkiem”. Ale tu wpisy są już bardzo wybrakowane, podróż Bobkowskich statkiem do Gwatemali, gdzie osiądą na stałe oraz dziennik przedwczesnego umierania Bobkowskiego – smutne i przejmujące.
3. Andrzej Bobkowski, Listy do Aleksandra Bobkowskiego 1940-1961 – listy do stryja, byłego wiceministra przedwojennego, który swoją drogą budował kolejkę na Kasprowy Wierch (podobno zwaną do dziś przez najstarszych górali „bobkociągiem”) w latach 30. Obrazy prozy życia na emigracji i kontaktów ze środowiskiem Instytutu Literackiego Giedroycia.
4. Andrea Camilleri, Wycieczka na Tindari – współczesna seria kryminalna dziejąca się na Sycylii. Tytuł wybrałam przypadkowo i niestety rozczarowanie, tj. mało klimatu, topografii Sycylii, a dużo współczesnych problemów ludzi, choć sama intryga wciągająca.
5. Damian Hadaś, Alaska. Przystanek na krańcu świata – taka podstawowa wiedza o tej krainie, mi w zupełności wystarczyło jak na początek, nie jest to żaden wybitny reportaż podchodzący pod literaturę piękną, część zdjęć zrobionych przez autora.
6. Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata – powtórka po szkolnych latach. Ponad zło, sowiecką Rosję, dzieje miłości bohaterów i historię Jeszui wybija mi się cyrkowa, kolorowa wędrówka Behemota i jego kolegów przez Moskwę. Może to dobrze, a może źle…
7. Ota Pavel, Śmierć pięknych saren – doceniam, podobało mi się, ale nie aż tak, jak to sobie wyobrażałam i jak to opisują miłośnicy twórczości tego Czecha.
8. Olga Tokarczuk, Bieguni – całościowo rozczarowanie, natomiast niektóre fragmenty przykuwające uwagę, na czele oczywiście historia o biegunach – obrazy zostają w pamięci jak idę rano pod rondem Kaponiera do pracy. Przy okazji posłuchałam w końcu mowy noblowskiej Tokarczuk – i tu podobnie jak w książce – jakby w jednym tekście chciała umieścić zbyt wiele tematów. Wyławiam to, co dla mnie ciekawe.
9. Olga Tokarczuk, Prowadź swój pług przez kości umarłych – dałam jej szansę, bo latem byłam w Ziemi Kłodzkiej. Prześwietna historia kryminalna z drugim tematem i bohaterowie z krwi i kości. Wciągnęłam się całkowicie (ale zaznaczam, że nigdy nie czytałam nic z kryminałów skandynawskich dziejących się współcześnie na wsi, na bezdrożach – może Tokarczuk się nimi inspirowała)
10. Colson Whitehead, Rytm Harlemu – znowu dobra historia kryminalna z bardzo rozbudowaną topografią Harlemu (dla obecnych mieszkańców gratka pewnie) początku lat 60. Przekonujący główny bohater, który naprawdę ma dobrą wolę uwolnić się od gangsterskiej przeszłości swojej rodziny, ale proza życia jest trudna… Po cięższe rzeczy Whiteheada jeszcze sięgnę.
11. Zbigniew Nienacki, Pan Samochodzik i tajemnica tajemnic – i kolejna dobra historia kryminalna, no, detektywistyczna, a to ósmy tom plus piękne ilustracje nie Kobylińskiego, a Stylo-Ginter.
12. Andrzej Stasiuk, Opowieści galicyjskie – cóż, nie da się ukryć, że potrafił opisać świat popegeerowski i biednych ludzi w tym wszystkim. Trochę zapomniałam o Stasiuku w swoich wyborach czytelniczych w ostatnich latach.
13. Aldous Huxley, Uśmiech Giocondy; I odtąd już zawsze byli szczęśliwi – książeczka z serii Koliber, potrzebowałam coś do pociągu – niby staromodne, ale pewne rysy charakterologiczne przekonujące do dziś. Z s.f. go nie znam.
14. Stefan Zweig, 24 godziny z życia kobiety – też Koliber, ale to jednak dziś trąci myszką (wtedy podobno odważne i w ogóle)
15. Emily Dickinson, Wiersze wybrane (tłum. Barańczak) – czytałam pierwszy raz w życiu zainspirowana podkastem „Dobrze się wierzy literaturą” z prof. Koziołkiem. Potęga, dotknięcie sedna, arcyparadoksy – ale te wiersze należy dawkować, części nie przeczytałam. Patrząc tylko pod kątem historii literatury, to ona chyba wyprzedziła epokę o sto lat (najbardziej mnie rozśmieszyło we wstępie Barańczaka, że podobno, pierwsze wydania były mocno poddane korekcie ortograficznej – choćby kwestia wyrazów pisanych wielką literą, że niby Dickinson robiła błąd za błędem..)
16. Umberto Eco, Imię róży – najpierw przeczytałam, potem obejrzałam – i dzięki Bogu, że taka kolejność, bo choć film bardzo dobry, to wielu kwestii nie porusza lub tylko liźnie i dziwiłabym się, dlaczego niby ta książka jest tak dobra. Przeczytałam ją w dobrym momencie życia (w okresie studenckim bym jej nie doceniła), ważne rzeczy rozgrywają się tu w dialogach, w szermierce argumentami, w oświecaniu pacholęcia Adso przez mistrza, Wilhelma z Baskerville (docenić tez trzeba tłumaczenie). I racje są po obu stronach tych sporów.. .Wspaniała, wielokontekstowa powieść.
17. Pamela L. Travers, Mary Poppins – czyli wchodzę w chilloutowy czytelniczo grudzień (to, co poniżej też w grudniu) Brytyjska klasyka dziecięca, a więc jak się można spodziewać historie przemawiające też w dorosłości. Wzruszające wejście w rysunek na chodniku czy rozmowy niemowląt z ptakami. Sama Mery – konkretna i z ciętym językiem :)
18. Frederick Forsyth, Pasterz – bożonarodzeniowa historia lotnicza, coś z klimatu Saint- Exupery.
19. Maciej Słomczyński, Zbrodniarz i panna – kryminał milicyjny ze sporą dawką opisów psychologicznych głównej bohaterki z kompleksami. Nieźle uchwycone niektóre kwestie. I dzieje się latem nad morzem.
20. Kazimierz Wierzyński, Wiersze wybrane – sięgnęłam po nie, bo Bobkowski prowadził z nim korespondencję po wojnie. Zrozumiałam i doceniłam skamandrytów, a jego wiersze powojenne są równie dobre, choć już ciemniejsze. Losy skamandrytów to gotowy scenariusz kolorowej historii czterech mężczyzn wchodzących w dorosłe życie po 1918 roku, a potem gorycz powojenna (dwóch zostało na emigracji, dwóch wróciło do Polski Ludowej)


Książką roku bezsprzecznie i w zasadzie od początku zostają „Szkice piórkiem” Bobkowskiego.
Niespodziewanie jednak ex aequo przyznaję „Imieniu róży” za wewnętrzną krytykę własnej siły i atrakcyjności.

_________________
CO ROBISZ NA NASZEJ ULICY
Co robisz na naszej ulicy, pomiędzy samochodami,
koniu?
Co słychać u twoich kuzynów, centaura i jednorożca?

Charles Reznikoff


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 stycznia 2026 19:06:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28616
marcela pisze:
19. Maciej Słomczyński, Zbrodniarz i panna – kryminał milicyjny ze sporą dawką opisów psychologicznych głównej bohaterki z kompleksami. Nieźle uchwycone niektóre kwestie. I dzieje się latem nad morzem.


Też jest film! Mi się podobał, a książki nie znam :) .

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 stycznia 2026 20:42:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 11 lutego 2009 23:19:00
Posty: 1728
Skąd: Warmia/Poznań
Tak, tak, film w święta też widziałam :D W książce jest dużo więcej niuansów i bohaterka jest ciekawsza. Ale nie powiem, film ma swój styl, czuć, że to już odległa przeszłość...

antiwitek pisze:
Książką roku, mimo bardzo silnej konkurencji, zostaje "Sława i chwała" Iwaszkiewicza!

Iwaszkiewicz, ale opowiadania, są u mnie na krótkiej liście, aby w końcu przeczytać. Ale na niego to pewnie trzeba mieć wenę.

_________________
CO ROBISZ NA NASZEJ ULICY
Co robisz na naszej ulicy, pomiędzy samochodami,
koniu?
Co słychać u twoich kuzynów, centaura i jednorożca?

Charles Reznikoff


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 05 stycznia 2026 21:24:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28616
Opowiadania na luzie, nie ma co robić nabożeństwa, obronią się albo nie. U mnie się obroniły kilka lat temu :) .

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 06 stycznia 2026 21:36:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Tego Andrzeja Bobkowskiego w ogóle nie znam i nie słyszałem. Zachęcasz oczywiście, ale moja kolejka czytelnicza jest w tej chwili tak długa (taka bieżąca, nie że coś tam, kiedyś), że póki co zapamiętuję nazwisko i może kiedyś...

Znajduje się na niej między innymi Imię róży, bo ile lat można być człowiekiem, kóry nie przeczytał nigdy Imienia róży :oops:

Ponadto:

marcela pisze:
Olga Tokarczuk, Prowadź swój pług przez kości umarłych – dałam jej szansę, bo latem byłam w Ziemi Kłodzkiej. Prześwietna historia kryminalna z drugim tematem i bohaterowie z krwi i kości. Wciągnęłam się całkowicie (ale zaznaczam, że nigdy nie czytałam nic z kryminałów skandynawskich dziejących się współcześnie na wsi, na bezdrożach – może Tokarczuk się nimi inspirowała)

To może być dobry plan na ten rok. Też się zniechęciłem do Biegunów i zaprzestałem eksploracji noblistyki, a przecież niejedno bardzo mi się podobało. Grube, ale spróbuję!

marcela pisze:
Stefan Zweig, 24 godziny z życia kobiety – też Koliber, ale to jednak dziś trąci myszką (wtedy podobno odważne i w ogóle)

To było dla mnie trochę nie do przejścia, za to nie wiem, czy pamiętasz z mojego zeszłorocznego wpisu, i nie wiem, czy w ogóle zdarza Ci sięczytywać komiksy, ale:

Crazy pisze:
Guillaume Sorel, Laurent Seksik - Ostatnie dni Stefana Zweiga - wspaniałe dzieło graficzne, niezwykle smutne i jednoznacznie dołujące, ale zarówno względy wizualne, jak i oddanie ducha czasu, sprawiają, że to rzecz dużego formatu (format skądinąd też niemały)


To jest coś naprawdę wyśmienitego.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 07 stycznia 2026 19:18:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 11 lutego 2009 23:19:00
Posty: 1728
Skąd: Warmia/Poznań
antiwitek pisze:
Opowiadania na luzie, nie ma co robić nabożeństwa

he, he.. trochę tak do niego podchodzę, jaki i do Myśliwskiego.

Crazy pisze:
bo ile lat można być człowiekiem, kóry nie przeczytał nigdy Imienia róży :oops:

też długo trwałam w tym stanie, ten podcast "Dobrze się wierzy literaturą" sprawił, że sięgnęłam.

Crazy pisze:
Grube, ale spróbuję!

Przecież to nie są "Księgi Jakubowe" :D Wciągniesz na luźnej gumie :wink:

Crazy pisze:
czy w ogóle zdarza Ci sięczytywać komiksy

nie, ale ile razy jestem na targach książki, to przechodzę koło stoisk z komiksami i trochę mnie kusi, może poeksperymentuję.

_________________
CO ROBISZ NA NASZEJ ULICY
Co robisz na naszej ulicy, pomiędzy samochodami,
koniu?
Co słychać u twoich kuzynów, centaura i jednorożca?

Charles Reznikoff


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 11 stycznia 2026 19:06:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18421
Skąd: Poznań
A ja właśnie - po chyba 20 latach! - jestem przy komiksie. To "Persepolis" Marjane Satrapi.
Ma swoje momenty ale chyba nie będę gorąco polecał... a może jest dobra, tylko ja jestem już za stary na komiksy?

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 13 stycznia 2026 23:12:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 czerwca 2010 23:53:10
Posty: 1262
Skąd: Frakcja Astralna
To chyba nie wiek :wink: Gdy "Persepolis" się ukazało, to się rzuciłem jak dzik na żołędzie, ale gdzieś w połowie zapał przygasł. Drugi tom w ogóle odpuściłem.
A teraz na tapecie mam "Rzyć" Bolesława Chromrego! Specyficzne, ale daje w łeb. Chyba najlepiej z takich wspomnieniówek dzieciństwa i młodości (chociaż po obejrzeniu podziemi poznańskiej bazyliki archikatedralnej - miałem opory... Chromry, hmmm... :wink: )

_________________
...sailin`on...


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 17 stycznia 2026 23:56:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Kurde, nie mogę znaleźć notatek o tym, co czytałem :-(

Jak nie znajdę w ostatniej chwili, to niestety podsumowania rocznego na razie nie zrobię, ale może chociaż na wyjeździe napiszę o tym Myśliwskim/Dostojewskm, którego zapowiedziałem.

A co do komiksów - też Persepolis nie było akurat czymś, co mnie porwało. W zeszłym roku przeczytałem jednak rewelacyjną powieść graficzną, której wiek (czytającego) może nawet jeszcze dodać: Paco Roca - Dom. Pięć gwiazdek i jedna z lepszych pozycji roku na pewno.

Obrazek

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 23 stycznia 2026 18:02:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Ponieważ, jak wspomniałem, zapodział mi się zeszycik z notatkami, więc nie będzie na razie fachowego podsumowania roku. Zrobię prowizoryczne:

Moją książką roku zostaje "Kamień na kamieniu" Wiesława Myśliwskiego, o której dopiero co pisałem w innym wątku.

Wygląda na to, że najlepsze, co czytałem, to były dwie równolegle czytane książki w samej końcówce roku: właśnie ów Kamień na kamieniu oraz:
Michał Książek - Atlas dziur i szczelin - przepiękne impresje o przyrodzie miejskiej. Miałem ochotę to przeczytać, ale nie spodziewałem się, że mnie tak zauroczy. Niezwykła lekkość tych krótkich opowiastek wysnutych z drobnych obserwacji na tyłach przystanku autobusowego albo gdzieś w zapomnianym zakamarku placu pod Pałacem Kultury.

Inne wyróżnienia roku, o których w tej chwili pamiętam, to wspomniany wyżej Paco Roca - Dom;
Catalin Bursaci - Pierwsza książka, ostatnia książka - przejmujące autostudium dorastania, odkrywania pasji i talentu pisarskiego, wreszcie śmierci (własnej :!: ); rzecz niejednoznaczna, ale nie do zapomnienia;
oraz bardzo satysfakcjonujący powrót do opowiadań Sapkowskiego - Ostatnie życzenie i Miecz przeznaczenia. Co jedno to lepsze, wszystkie rewelacyjne. Może się przekonam, żeby wrócić do długich form Sapkowskiego, ale na razie utwierdziłem się w przekonaniu, że był on absolutnym mistrzem formy krótkiej.

Chciałem poczytać dramaty i za wiele z tego nie wynikło, ale na pewno przeczytałem William Shakespeare - The Tempest, a Szekspir w oryginale zawsze dostarcza mi wrażeń, a również zapisaną wersję Dzieł wszystkich Szekspira, też po angielsku
oraz Harry Potter and the Cursed Child, co bardzo mi się spodobało i jest bliskie bycia moją ulubioną odsłoną Harrego Pottera.

Ważną pozycją tego roku było niewątpliwie Metro 2033 - nie zawsze było mi łatwo, ale bardzo wsiąkłem w ten świat i chyba zostanie ze mną na długo.

Kilka bardzo fajnych drobnych pozycji:
Kazuo Ishiguro - Nocturnes
Carlos Fuentes - Łeb hydry
Kir Bułyczow - Dziewczynka z przyszłości
John le Carre - Perfekcyjne morderstwo
Opowieści niesamowite z języka japońskiego

Kolejne spotkanie z Richardem Flanaganem przy książce The Unknown Terrorist - tym razem ani zachwyt, ani zawód, dobra powieść, ciekawy obraz świata po 9/11, no i tyle.

Na pewno czytałem też na początku roku:
Adam Ondra - Ciało i dusza wspinacza, opisywane w wątku literacko-podróżniczym, bardzo pozytywnie pozostała ze mną ta bezpretensjonalna (a przecież mówiąca o wielkich dokonaniach!) książeczka.

I na pewno czytałem jedną albo dwie książki z serii "Horrible Histories" Terry'ego Deary, dotyczące historii Anglii. Stormin' Normans, Slimy Stuarts, ale sam już nie pamiętam, co tam czytałem całe, co kawałkami, bo to taka dobra lektura do metra albo do kibla ;-)

Chwilowo więcej nie pamiętam, a pewnie zapomniałem o czymś bardzo ważnym ;-) Dużo tego raczej nie zostało, bo nie wydaje mi się, bym wyszedł poza 20 książek, a prawie tyle powyżej opisałem.

edit:
poniżej dopisałem opis do: Peter Handke - Godzina prawdziwych odczuć / Leworęczna kobieta.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Ostatnio zmieniony sob, 31 stycznia 2026 10:53:18 przez Crazy, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 25 stycznia 2026 11:28:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 5375
Jako, że te Nike, o których pisałem w wątku obok, nie tylko zbieram, ale i sporo czytam, to dużo klasyków odswieżyłem w tym roku. W związku z tym wychodzi, że najlepsze co czytałem w 2025 to Zamek niejakiego Kafki i Dublińczycy niejakiego Joyce'a. Oba drugi raz w życiu i oba po raz pierwszy w pełni zażarły :D

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


FORZA NAPOLI SEMPRE!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 25 stycznia 2026 22:10:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Klasykami żeś poleciał! I bardzo dobrze. Fajnie szukać różnych rzeczy mniej znanych, mniej oczywistych, ale czasem trzeba przyznać, że najlepsze, czego słuchaliśmy, to byli Led Zeppelin i Hendrix ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 241 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 13, 14, 15, 16, 17  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group