Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 kwietnia 2026 12:01:40

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49 ... 97  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 31 sierpnia 2010 09:45:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18426
Skąd: Poznań
ŚRODA
Kuźnice – Kasprowy Wierch – Przełęcz Liliowe – Świnica – Świnicka Przełęcz – Hala Gąsienicowa – Jaszczurówka – Kuźnice

Wychodzę z pociągu (o pociągu w topiku o pociągach), wdycham poranne powietrze, pierwszy raz od wielu lat jestem w Zakopanem! Niebo nade mną przeciera się, ale szczyty w chmurach, Giewontu nie widać. Dzwonię do znajomych, którzy są od paru dni w Kościelisku, zapraszają mnie na śniadanie, no to OK. – o noclegu pomyślę później. Na miejscu okazuje się, że dzięki korzystnemu splotowi okoliczności mogę dostać lokum pod nimi. Rewelacja – wielkie mieszkanie z kuchnią, łazienką, sypialnią za 50 złotych/doba. No to nocleg mam załatwiony. Wybieramy się w góry. Jestem mocno niepewny swoich możliwości kondycyjnych, pocieszam się że przecież idą z nami dzieci (8+6+6 lat), więc chyba nie będę bardzo odstawał, w ostateczności zamierzam iść tzw. „metodą Fengari” czyli nie przejmować się lecz wolno i uparcie iść do przodu.
Gdy ruszamy z Kuźnic pogoda klaruje się zupełnie, świeci słońce i jest ciepło. Odcinek do Myślenickich Turni pokonujemy na luzie, potem robi się stromo ale widoki wspaniałe. W ogóle planując ten wyjazd chciałem przejść kilka kawałków, którymi jeszcze nie szedłem albo już nie pamiętam że szedłem. No i pieszy wariant na Kasprowy jest właśnie takim odcinkiem. Krótko przed szczytem mam pierwszy kryzys, dyszę i sapię ale jeszcze nie klnę na góry. Wreszcie – jest, Kasprowy Wierch! Idziemy na nieprzyzwoicie drogi żurek do górnej stacji kolejki a potem włazimy na Beskid. Bez pomocy tlenu z butli śmiało łamię granicę 2000 m.n.p.m. Na Liliowe znajomi schodzą do Muro a ja idę na Świnicką, obiecując sobie że będę rozsądny i że tak od razu w pierwszy dzień nie będę atakował Świnicy. Ale rozsądek bierze oczywiście później w łeb i około 17:00 staję na wierzchołku. Chwile są magiczne, jest dość późno, na szczycie zastaję dwóch gości którzy zaraz potem schodzą. Zostaję sam na sam ze szczytem. Sadowię się w skałach, patrzę na Kotlinę Zakopiańską półtora kilometra niżej, jest zupełna cisza. Czuję… to nie strach, ale w takich chwilach czuję małość człowieka wobec potęgi natury. Wokół mnie miliony ton skał, miliony litrów powietrza i w środku ja – zupełnie bezbronny. Po paru minutach przylatuje mały ptaszek i robi się nieco familijniej. Zwierzę kręci się śmiało wokół mnie, licząc na jakieś okruchy. W końcu niechętnie schodzę (czas goni), nucąc sobie pod nosem. Często podczas wędrówek górskich przyczepia się do mnie jakiś utwór i mam go w głowie, dziś wyśmienicie – „Aguirre”! Droga z przełęczy daje mi trochę w kość, ogólnie okazuje się że kondycję mam niezłą, natomiast kolana przy zejściu doskwierają mi jednak. Wreszcie docieram do Muro, gdzie reszta wyprawy czeka na mnie. Muszę coś zjeść, co skutkuje zabawną sekwencją zdarzeń, wynikającą zapewne ze zmęczenia personelu. Zamawiam i płacę za kapuśniak (5 zł) a po paru minutach pani w okienku mówi że omyłkowo nalała żurek (8 zł) i czy może być. Zgadzam się po czym otrzymuję grochówkę (6 zł). :-) Tak czy tak – smaczne. Schodzimy z Hali wariantem przez Jaworzynkę, obserwując z Przełęczy Między Kopami cepeliowski zachód słońca za Giewontem… W Kościelisku jesteśmy o zmroku i teraz dopada mnie zmęczenie. Tym dniem kończę randewu z Tatrami Wysokimi, zamierzam teraz dopaść Zachodnie (jakoś bardziej mnie pociągające ostatnio…)

CZWARTEK
Dolina Chochołowska – Siwa Przełęcz – Błyszcz – Bystra – Bystry Karb – Ornak – Iwaniacka Przełęcz – Dolina Kościeliska – Kościelisko

Wstaję na sztywnych nogach i początkowo zamierzam zgodnie z wczorajszym planem zrobić jakąś lekką wyprawę. Ale patrzę w niebo – ani jednej chmurki a na piątek zapowiadają burze. Zmieniam więc plan – dziś główne danie tego wypadu, czyli Błyszcz i Bystra! Nie byłem tam nigdy bo nie było wolno. A mam słabość do Błyszcza, trochę mi go żal. Nyka pisze „bez cech szczytu”, w Wiki że ma „zerową deniwelację względną”. Postanawiam pocieszyć niedorobionego Błyszcza i postawić na nim kupkę kamieni by chociaż przez kilka godzin miał kilkunastocentymetrową deniwelację względną. No to jazda – dosłownie! Na Siwej Polanie wypożyczam rower i przemykam w pół godziny przez 8 kilometrów Chochoła. Ta godzina zysku okaże się później bezcenna… Już na nogach idę czarnym szlakiem Doliną Starorobociańską. Ludzi niemal brak – na całym odcinku do Siwej spotykam dwie pary turystów! Pamiętam że przed laty to podejście na Siwą Przełęcz mocno mnie wymęczyło. Teraz też daje mi popalić, tym bardziej że świeci ostre słońce. Ale jakoś w końcu pokonuję to cholerne podejście (600 metrów przewyższenia od Chochołowskiej, więc jest co się drapać), w chwilach największego zmęczenia pocieszając się wyśmienitymi malinami. W głowie dziś – „Mamma mia”, to ABBA chyba?
Wreszcie Siwa Przełęcz – widoki wspaniałe, a jeszcze rozleglejsze z niedalekiego Siwego Zwornika. Skręcam na wschód, droga przez Liliowe Turnie jest niezwykle przyjemna, widokowa i daję ulgę nogom (a czuję jednak w nich tę środową Świnicę…). Przyjemności kończą się na Bystrym Karbie, szlak na Błyszcz odpycha swoją ekspozycją. Tutaj mam największy kryzys podczas całej wyprawy. Zapewne to suma zmęczenia, narastającego wiatru, kruchego upierdliwego podłoża. Wchodzę i wchodzę a końca nie widać. Wreszcie jednak, gdy już klnę na czym świat stoi – jest. Stoję na Błyszczu! Układam małą piramidkę z kamieni i siadam opodal. Widoki na Halę Pyszniańską są tego warte ale i tak muszę odpocząć, jestem wypompowany. W końcu ruszam jednak dalej, już łagodniejszą graniową dróżką i 14:47 osiągam Bystrą, hurra! Na szczycie paru Słowaków, polska rodzina i ja. Wszyscy urzeczeni wspaniałą panoramą szczytową. Szczególnie Starorobociaj prezentuje się stąd imponująco. Na zachodzie kształtna Kamienista a poniżej Przełęcz Pyszniańska. Przypominam sobie wyprawę Krejziego i KTWSG granią Tatr Zachodnich i kusi mnie ta przełęcz, żeby zejść nią wprost do schroniska ornaczańskiego. Widać nawet ścieżynkę, która wije się w dół… Ale jednak nie decyduję się na ten nielegal. Wracam z Bystrej trawersem, omijając tym razem Błyszcz, po godzinie melduję się znów na Siwej Przełęczy. Od Rohaczy przybywa chmur, ale to mało groźne, mleczne altostratusy (jeden z nich przykrywa jednak na parę chwil Rohacze). Przede mną teraz Ornak. Słabo już pamiętałem ten Ornak a przecież gwarantuje on wspaniałe widoki i to na obie strony. Parę razy zatrzymuję się i jem jagody całymi garściami, słońce świeci już nie ostro a po prostu ciepło, ludzi prawie brak. Grań jednak kończy się i znowu strome zejście smaga mnie po kolanach. Do Iwaniackiej docieram już nieźle wytelepany, a wszak jeszcze trzeba zejść niżej! Droga na Polanę Ornaczańską dłuży mi się niewymownie, do schroniska dochodzę jak automat, głodny i spragniony. Potężna porcja bigosu przywraca mi trochę sił i do Kir dochodzę w godzinę dziesięć, zamiast przepisowego 1:40. Faktem jest że spieszę się na mecz Lecha z Dnipro, ale chcę też uniknąć wędrówki w ciemnościach. Nie udaje się tak do końca, bo z Kir żaden bus nie jedzie przez Kościelisko i te ostatnie trzy kilometry też pokonuję pieszo, już przy świetle księżyca. Zmęczony jestem straszliwie, ale mecz oglądamy (znajomi chwilę wcześniej wrócili z Pienin), osuszając półwytrawne kalifornijskie białe. Kolejorz! A potem idę spać, ale nie mogę długo zasnąć… paradoksalnie.

PIĄTEK
Dolina Strążysk – Sarnia Skała – Dolina Białego

Rano ledwo zwlekam się z łóżka. Oświadczam, że donikąd nie idę ale po niezłym śniadaniu daję się namówić na wyprawę po reglach. Właściwie to planowałem Dolinę Lejową, ale niech tam – na Sarniej byłem ze 20 lat temu, prawie już nie pamiętam tego miejsca. Dolina Strążysk nie robi na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, za to robi podejście na Czerwoną Przełęcz! Cholera jasna, niby taka tylko Ścieżka nad Reglami! No ale kwas mlekowy aż kipi ze mnie, więc może dlatego wydaje mi się to takie strome… Z potem Sarnia – ładny, sielankowy widoczek, szczególnie fajnie widać Tatry Bielskie. Z zachodu potężna sylwetka Kominiarskiego. A na południu Giewont, na szczycie – krzyż otoczony cały czas grupką ludzi.
Pogoda zaczyna się zmieniać. Dmucha bardzo ciepły, niemal halny wiatr, a z południowego zachodu niebo ciemnieje. Schodzimy do Doliny Białego, która z kolei robi na mnie niesamowite wrażenie! Wyjątkowo urokliwy jar… :-)
Potem już tylko obiad, oscypki, podwieczorek w Kościelisku i zbieram się na pociąg. Gdy idę po peronie, z poważnie już zachmurzonego nieba spada na mnie pierwsza kropla deszczu. Doprawdy wybornie trafiłem z pogodą!
Cały ten trzydniowy wypad oceniam na szóstkę. Fotki jakieś tam mam, kiedyś wrzucę.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 31 sierpnia 2010 13:59:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28620
:)

Aras, Aras - zdjęcia dawas?

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 31 sierpnia 2010 14:33:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Aras Aras - zdjęcia zaraz!

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 31 sierpnia 2010 16:44:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
super!!!

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 31 sierpnia 2010 18:10:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11082
arasek pisze:
tzw. „metodą Fengari”

:lol:
No, ale jakbyś naprawdę szedł moją metodą (która, gwoli ścisłości, dokładnie wygląda tak: 5 kroków do góry, pół godz. odpoczynku, 5 kroków do góry... itd.), zaszedłbyś tam najwcześniej za 2 dni. :D

Relacja świetna, ale gawiedź domaga się zdjęć! :)

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 31 sierpnia 2010 19:18:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 18091
Fengari pisze:
(która, gwoli ścisłości, dokładnie wygląda tak: 5 kroków do góry, pół godz. odpoczynku, 5 kroków do góry... itd.),

..oooo..to ja bym też wybrał się w góry :) Może i ja bym dał radę...?
Arasek turysta pasjonat..no i jak dla mnie to nawet twardziel..Brawo!

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 31 sierpnia 2010 19:41:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11082
WuKa pisze:
Może i ja bym dał radę...?

Z całą pewnością! :D Jak ja mogę, to i każdy...

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 31 sierpnia 2010 21:19:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
Arasek, fajowy wypad w Tatry!
arasek pisze:
Wychodzę z pociągu (o pociągu w topiku o pociągach), wdycham poranne powietrze, pierwszy raz od wielu lat jestem w Zakopanem!

Pewnie przeżywałeś ten powrót podobnie jak ja w tamtym roku, kiedy po siedmioletniej przerwie przybyłem do Zakopca.
arasek pisze:
Chwile są magiczne, jest dość późno, na szczycie zastaję dwóch gości którzy zaraz potem schodzą. Zostaję sam na sam ze szczytem. Sadowię się w skałach, patrzę na Kotlinę Zakopiańską półtora kilometra niżej, jest zupełna cisza. Czuję… to nie strach, ale w takich chwilach czuję małość człowieka wobec potęgi natury. Wokół mnie miliony ton skał, miliony litrów powietrza i w środku ja – zupełnie bezbronny.

Wiem co czułeś, to są faktycznie magiczne chwile, być samotnie na wysokim szczycie - wokół bezkres i cisza, górska cisza. Obecnie chyba trudno trafić taką chwilę, szczególnie pewnie w sierpniu. Pamiętam, kiedyś byłem też samotnie na Świnicy, chociaż wtedy wokół nie było nic kompletnie widać, kawałek skały, ja i wokół gęste chmury. Była magia!
Niektórzy nie rozumieją, jak można samotnie chodzić w góry, dla mnie ma to swój urok i dostarcza głębokich przeżyć.
arasek pisze:
Zmieniam więc plan – dziś główne danie tego wypadu, czyli Błyszcz i Bystra! Nie byłem tam nigdy bo nie było wolno.

Moja trasa z tamtego roku - tylko ja robiłem w odwrotnej kolejności :)
arasek pisze:
Cały ten trzydniowy wypad oceniam na szóstkę.

Fajnie wrócić po latach, nie? :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 01 września 2010 19:48:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Super arasek!
Ja w ogóle nie znam tego uczucia powrotu po latach... odkąd zacząłem jeździć w Tatry lat temu 21, to nie było ani jednego roku, żebym tam nie był... Ale fajne takie powroty, jak Twój i Antonia :D


arasek pisze:
Zachodnie (jakoś bardziej mnie pociągające ostatnio…)

łączę się!

arasek pisze:
Przypominam sobie wyprawę Krejziego i KTWSG granią Tatr Zachodnich i kusi mnie ta przełęcz, żeby zejść nią wprost do schroniska ornaczańskiego. Widać nawet ścieżynkę, która wije się w dół… Ale jednak nie decyduję się na ten nielegal.

Ale jagody na Ornaku to się żarło, co? :twisted: W każdym razie Pyszniańską Przełęcz bardzo polecam - a może od słowackiej strony?


arasek pisze:
Sarnia – ładny, sielankowy widoczek

hu, myśmy byli całą rodziną na początku sierpnia i było bardzo niesielankowo, tylko było zastanawianie się, czy piorun w nas nie strzeli ;-) A widok na Giewont częściowo odsłonił się, kiedy z Olą wszedłem na sam szczyt! (tylko na moment, nawet na zdjęciu nie zdążyłem uwiecznić).
Odcinek Czerwona Przeł. - Strążysk naprawdę daje w kość, myśmy szli tam w dół, ale w dół też daje ;-) Jak wspomniałem, trochę popadywało i gdzieś w oddali grzmiało. Ale dało się iść spokojnie - aż do miejsca, w którym Ścieżka wychodzi na Polanę Strążyską. Tam już chatka tuż tuż, w zasięgu ręki, i wtedy łupnęła taka ulewa, żeśmy potem siedzieli godzinę stłoczeni z innymi ludźmi pod fragmentami dachu tej chatki...

Natomiast bardzo polecam odcinek Ścieżki, którym na Czerwoną Przełęcz doszliśmy - tym razem nie od Białego, lecz od Kalatówek. To może nawet najładniejsza część Ścieżki! Drewniane mostki, strome koryta strumyczków, bardzo malowniczo! Oczywiście jar Doliny Białego jest wspaniały i nie dziwię się, że po latach Ci się spodobał. To takie miejsce, do którego zawsze lubię pójść. Ale z dziećmi już byliśmy, a ten kawałek Kalatówki - rozstaj nieco pod Czerwoną Przeł. (gdzie dochodzi szlak z Białego) przechodziłem wcześniej tylko raz i niewiele pamiętałem. Bardzo polecam!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 września 2010 09:04:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18426
Skąd: Poznań
Antonio pisze:
Fajnie wrócić po latach, nie?


O tak... :-)


Crazy pisze:
W każdym razie Pyszniańską Przełęcz bardzo polecam - a może od słowackiej strony?


Hmmm.. może i tak!

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 września 2010 19:49:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 14601
Skąd: nieruchome Piaski
Oto zapowiedziane zdjęcia z wyprawy Araska:

Obrazek
Krywań ze Świnicy

Obrazek
Żółta Turnia

Obrazek
chmura UFO

Obrazek
widok z Siwej

Obrazek
Kamienista z Błyszcza

Obrazek
Rohacze z Ornaku

Obrazek
widok na Smreczyński

Obrazek
widok z Sarniej

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 września 2010 20:19:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18426
Skąd: Poznań
Dzięki Miki, niezmniejszone faktycznie "rozsadziłyby" stronę. :-)

No i cóż... widzicie - widoki jak Pan Bóg przykazał. Zdjęcia jakości zaledwie poprawnej za co przepraszam, ale aparat odmówił posłuszeństwa i robiłem je komórką.

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 czerwca 2011 17:30:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Antonio pisze:
z Grzesia zszedłem niebieskim szlakiem na Przełęcz Bobrowiecką. Zrobiłem to z trudem i ostrożnie, aby nie zsunąć się po stosunkowo stromym zboczu. Z reguły szlaki na zboczach są serpentynami, ten jest poprowadzony w linii prostej bezpośrednio na przełęcz. Czy ktoś tędy próbował wejść?

Ano kilka dni temu! Okazało się jakiś czas temu, że jeżeli chcemy w tym roku w ogóle zawitać w Tatry, to pozostaje tzw. długi weekend, który w tym roku jednocześnie był początkiem wakacji... Pojechaliśmy do Chochołowskiej - potwornie zmęczeni końcoworocznym szaleństwem, w dodatku ze znajomymi samochodem w środku nocy, do schroniska dotarliśmy wczesnym popołudniem, po czym, poszliśmy spać do rana :D Około piętnaście godzin snu to już jest konkret na początek wyprawy.

A potem piątek i niedziela super wycieczki, bo w sobotę to lało i raczej graliśmy w brydża.

Pierwsza więc wycieczka zaczęła się właśnie od tego wspomnianego przez Antonia wejścia na Grzesia wprost z przełęczy. Raz tam wcześniej schodziłem i zapamiętałem szlak jako wybitnie stromy, ale jak się szło do góry, to wyrypa była taka, że szok :shock: Rozdzieliliśmy się zresztą i część naszej szóstki szła szlakiem tradycyjnym, a część z przełęczy - zeszliśmy się niemal idealnie w tym samym czasie na styku szlaków :-)
A potem już Grześ. Dzieciom przypominałem, jak to były tu w 2006 roku na wyprawie forumowej, z Niną i Stasiem, i Morellą, i Witkiem, i Boskim, i DiBi, i Profesorem, i Mikim... A ja po raz szesnasty, jeżeli dobrze obliczyłem... I tak samo przepięknie, jak zawsze. Nie wiem, to miejsce mnie zupełnie rozwala. Jedno z moich ulubionych miejsc na świecie. Tatrzański siedmiogwiazdkowiec. Dolina Ciężka, Pańszczyca, grań Krzyżne-Granaty, Tomanowa Przełęcz, Pyszniańska Przełęcz i Grześ :-)

Potem już standardowo, Rakoń, Wołowiec i w dół.

A ostatniego dnia wycieczka równie klasyczna i podobnej długości: Iwaniacka-Ornak-Siwa Przełęcz-Dol.Starej Roboty w dół. O, ja się z całego serca podpiszę pod:
Antonio pisze:
uwielbiam grzbiet Ornaku - wspaniałe widoki, super trawy do leżenia, wynurzające się z traw kamieniste wyniosłości, wspaniale i potężnie wyglądający Starorobociański.

Było tam zresztą kilka innych widoków, które zapierały dech w piersiach: masyw Bystrej pokryty spadłym zeszłego dnia i nocy śniegiem - wyglądał jak himalajski olbrzym! A na lewo od Bystrej Kamienista, z początku grzbietu Ornaku wyglądająca wprost niebywale! Groźnie! Później w miarę iścia rozmywał się ten jej najbardziej imponujący kontur, ale pierwszy widok przypomniał mi niezapomniane wrażenia z pobytu na tym szczycie i patrzenia w głąb czeluści...

Klasyczne wycieczki na wprowadzenie dzieci w magiczny świat Doliny Chochołowskiej :-) Ale ale, na Ornaku to byłem zdaje się pierwszy raz od siedemnastu lat (!). Było wspaniale.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 28 czerwca 2011 00:10:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
Crazy fajnie, że się wybraliście - mnie też znowu ciągnie, ale w tym roku chyba nie dam rady.
Crazy pisze:
Pierwsza więc wycieczka zaczęła się właśnie od tego wspomnianego przez Antonia wejścia na Grzesia wprost z przełęczy. Raz tam wcześniej schodziłem i zapamiętałem szlak jako wybitnie stromy, ale jak się szło do góry, to wyrypa była taka, że szok

No nieźle, schodząc tamtędy oceniłem ten szlak jako naprawdę dający w kość przy podchodzeniu :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 28 czerwca 2011 10:02:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18426
Skąd: Poznań
Ale fajnie! Tym szlakiem na Bobra jeszcze nie szedłem, ale chętnie się kiedyś z nim zmierzę :)

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49 ... 97  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group