Dzień trzeci.
Ten dzień przeznaczyłem na Tatry Wysokie, realizując trasę, która chodziła mi po głowie już od dawna. Dwa główne cele tego dnia to:
Jeszcze słowo na temat obieranych celów - na pewno ważne dla mnie jest osiąganie wyznaczonych wcześniej miejsc, ale poza tym sama obecność w Tatrach to już jest coś - zapach lasu, obmycie zmęczonej twarzy w lodowatej wodzie ze strumienia, ciepło rozgrzanych na słońcu skał, słuchanie z grani odgłosów płynących z dolin - to daje mi dużo radości.
Pobudka 5.15, wyjazd o godz. 6.00 z dworca PKS, 7.15 - wysiadam na dworcu autobusowym w Starym Smokowcu. Miasteczko zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie - jest czyste i zadbane.
Trochę czasu zeszło mi na poszukiwaniu początku mojego szlaku, ale w końcu udało mi się go znaleźć i o 7.55 zacząłem podejście żółtym szlakiem do Schroniska Wielickiego. Szlak początkowo wiedzie przez zniszczony las, wygląda jakby kiedyś był tu pożar.
Było ciepło, wręcz duszno, niebo zachmurzone i tak jak się spodziewałem, po pewnym czasie zaczął padać deszcz. Dalsza część szlaku przebiega przez piękny las, potem wśród gęsto rosnących kosodrzewin. O godz. 9.40 dotarłem do schroniska (1667 m), a w zasadzie hotelu górskiego. Byłem dosyć mokry, termometr przed schroniskiem pokazywał 9 st., od strony Wielickiego Stawu zacinał zimny, silny wiatr. Schronisko moim zdaniem, ale chyba nie tylko moim bo i przewodnik Nyki wspomina coś na ten temat, fatalne architektonicznie.
Pamiątkowa tablica przy schronisku
Poza tym wszedłem do środka z zamiarem zjedzenia śniadania, a tam restauracja! Bufet, w postaci mokrych, zalanych deszczem ław był na zewnątrz. To wszystko nie sprzyjało konsumpcji tego, co miałem w plecaku, więc po częściowym przebraniu się i zrobieniu kilku zdjęć ruszyłem dalej do góry. I tu miałem szczęście - deszcz przestał padać, wiatr ucichł, a po pewnym czasie wyszło słońce!
Wielicki Staw
Wielicka Siklawa
Od Wielickiego Stawu towarzyszyły mi już typowe dla Tatr Wysokich krajobrazy.
Na wysokości 1929 m mijam leżący u stóp Gierlachu (2655 m) Długi Staw - jeziorko o pięknym kolorze wody.
Polski Grzebień z okolic Długiego Stawu
W końcowej części szlaku trochę łańcuchów, niewielka eskpozycja. O godz. 11.30 stanąłem na przełęczy Polski Grzebień (2200 m). Piękne widoki na masyw Gierlachu, nasze Tatry i górną część Doliny Białej Wody.
Widok z Polskiego Grzebienia w kierunku Doliny Białej Wody
Odpoczywałem pół godziny, a po następnych 35 min. fajnego podejścia po skałkach osiągnąłem kulminacyjny punkt wyprawy - Małą Wysoką (2428 m).
Podejście na Małą Wysoką
Widok z podejścia w kierunku Wysokiej (podwójny wierzchołek w centralnej części zdjęcia) i Rysów (podwójny wierzchołek na prawo od Wysokiej)
Widok ze szczytu jest przepiękny, rozległy, ciekawy we wszystkich kierunkach - Mała Wysoka położona jest praktycznie w sercu Tatr Wysokich - piękne widoki na Gierlach (2655 m), Wysoką (2560 m), Rysy (2503, 2499 m), Łomnicę (2632 m), Sławkowski Szczyt (2452 m) i wiele innych. Na szczycie znajdują się trzy blaszane opisy panoram (na Polskim Grzebieniu jedna blacha).
Widok ze szczytu w kierunku m.in. Łomnicy (najwyższa po prawej)
Widok ze szczytu na Gierlach
Przyjacielski ptaszek na szczycie
Na Małej Wysokiej zjadłem w końcu popołudniowe już śniadanie, część czasu miałem okazję znowu spędzić samotnie, później było parę osób, większość Polaków, ciekawe rozmowy, zdjęcia - w sumie spędziłem tam prawie 1.5h i o 14.00 zacząłem schodzić. Zszedłem dosyć szybko z powrotem na przełęcz, dalej w dół w Dolinę Białej Wody mocno rozsypanym aczkolwiek podtrzymywanym szlakiem do rozwidlenia, skąd można udać się na pobliską Rohatkę (2288 m) i dalej np. do Zbójnickiej Chaty.
Zejście z Polskiego Grzebienia
Przełęcz Rohatka
Moja droga powrotna wiodła dalej w dół - miałem do przejścia całą Dolinę Białej Wody. Od tego miejsca na Łysą Polanę miałem ok. 13 km. Później już schodziłem bardzo wolno, dokuczały mi palce, ale za to chłonąłem wszystko, co było wokół. Dolina Białej Wody jest piękna - Zmarzły Staw (2047 m), Litworowy Staw (1863 m), potem strumienie spływające ze wszystkich stron, wodospady, piękna, bujna roślinność!
Litworowy Staw
Dolina Białej Wody
Na szczególną uwagę zasługuje jeszcze Polana pod Wysoką (1300 m) - piękne miejsce, w pobliżu obozowisko taternickie. Gdy minąłem polanę ok. 17.20 zdałem sobie sprawę, że w takim tempie nie dojdę do północy. Mocno przyspieszyłem, poza tym dalsza część trasy odbywała się już bardzo przyjemną, dosyć płaską drogą.
Po drodze jeszcze, ok. 3 km przed Łysą Polaną, znajduje się rozległa polana Biała Woda - stąd też piękne widoki na Tatry Wysokie. O godz. 19.10 szczęśliwie dotarłem na Łysą Polanę, po 10 min. stałem już w zatłoczonym busie, w którym panował półmrok, okna były przyciemnione, a w środku sączyło się niebieskie światło zapraszające do spania, ok. 20 dotarłem z powrotem do Zakopanego.
Dzień czwarty.
Dzień powrotu, ten pół-dzień przeznaczyłem na spacer do Doliny Strążyskiej (odkryłem ciekawe dojście do Drogi pod Reglami przez Małe Żywczańskie), w Dolinie Strążyskiej popatrzyłem na turystów zmierzających tego dnia na Giewont (dopiero w domu dowiedziałem się, że nie wszyscy tego dnia wrócili szczęśliwie z Giewontu), pospacerowałem Drogą pod Reglami, obejrzałem nowy wyciąg krzesełkowy na Wielką Krokiew. Miałem też ogromną frajdę kupując pamiątki dla żony i synka. Do domu wróciłem pociągiem, wagonem "bezprzedziałowcem".