Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 kwietnia 2026 12:00:15

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47 ... 97  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 13 września 2009 00:12:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
Zakończyłem moją krótką, ale dosyć intensywną, tatrzańską wyprawę.
Inverness pisze:
super! niezapomnianych wrażeń i pięknych widoków Antonio!

Dzięki Inverness, Twoje życzenia spełniły się :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 15 września 2009 23:11:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
Chociaż mój wyjazd był zaplanowany i przemyślany, sam termin wypadł dość spontanicznie. Zapowiadana ładna pogoda sprawdziła się później, popsuła się dopiero w dniu mojego powrotu. Ponieważ chciałem wykorzystać w pełni czas na chodzenie, podróż zaplanowałem na noc. Postanowiłem pierwszy raz pojechać do Zakopanego autobusem i tak oto 8.09. po godz. 22 znalazłem się na Dworcu Zachodnim PKS. Nie kupiłem wcześniej biletów i zacząłem odczuwać lekką niepewność, bo na stanowisku, z którego miał odjeżdżać autobus kręciło się ponad 40 osób, później okazało się, że prawie wszyscy mają już bilety. Kierowca wpuścił oczywiście najpierw wszystkich z biletami, ja starałem się być na czele grupy bez biletów i udało się. W sumie zmieścili się wszyscy, ale zostało tylko kilka miejsc wolnych i kilkuosobowa grupa ludzi w środku nocy w Radomiu została odesłana z kwitkiem. Miejsce miałem z przodu blisko kierowców, co mocno przyczyniło się do tego, że jednak prawie całą noc nie spałem, tym bardziej, że kierowcy dużo ze sobą rozmawiali i słuchali mp3 z odtwarzacza - drogę umilały różne osiemdziesionowe hity, najbardziej utkwiło mi w pamięci, że kilka razy leciała Lambada. Dla kierowców nie była to stała trasa, a ponieważ mieli kilka przystanków po drodze, to ciągle szukali dworców autobusowych, w Krakowie zamiast na dworzec dotarli na parking jakiejś galerii handlowej, był też taki moment, że przysnąłem na chwilę i obudziło mnie hamowanie i ostrzegający głos jednego z kierowców - byliśmy na drodze szerokości autokaru, a przed nami wyrósł jak z pod ziemi wiadukt (wys. 2,4m), trzeba było zawracać, inaczej klima z autokaru zostałaby na wiadukcie. Niestety przejechali też po drodze jednego niewinnego zajączka. Przy pięknym wschodzie słońca zaczęły pojawiać pierwsze widoki na góry, ale Tatry z autobusu wydały mi się jakiejś mniejsze (z okien pociągu wyglądają potężniej). O 6.50 znalazłem się na dworcu autobusowym w Zakopanem. Noclegi załatwiłem sobie w Zakopanem, blisko dworca.

Dzień 1.

Przy doborze tras kierowałem się tym, żeby wejść tam, gdzie jeszcze nigdy nie byłem i tak na pierwszy dzień zaplanowałem Rohacze. Moja kondycja i możliwości po tych 7 latach od ostatniego pobytu w górach to był jeden wielki znak zapytania, tym bardziej, że niestety muszę prowadzić dosyć zabiurkowy tryb życia. Na kwaterze zainstalowałem się błyskawicznie, potem szybko do busa i o 8.00 stanąłem na Siwej Polanie. Zastanawiałem się chwilę czy wziąć do góry rower, ale byłem tak nastawiony na chodzenie, że zdecydowanie wybrałem wariant pieszy, poza tym tak od razu zaczynać od roweru? O godz. 9.20 dotarłem na Polanę Chochołowską.

Obrazek

Był piękny ranek, ale śniadanie postanowiłem zjeść jednak powyżej górnej granicy lasu, żeby od razu wykorzystać ten czas na podziwianie widoków. Szło mi się całkiem dobrze, chociaż trochę spowalniała mnie nieprzespana noc. Śniadanie (zabrane jeszcze z domu) zjadłem ok. 11, a o godz. 12 stanąłem na szczycie Wołowca (2064 m).
Przede mną rozpościerał się widok na cel mojej wyprawy - Rohacz Ostry (2084 m).

Obrazek

Na szczycie Wołowca było sporo Słowaków, dużo więcej niż Polaków. Pogoda była dosyć dobra, chociaż powoli zaczęły pojawiać się chmury, przysłaniając co jakiś czas również cel mojej wyprawy (na zdjęciu chmura przysłaniająca widok w drugą stronę :wink: ).

Obrazek

Pierwotny mój plan zakładał przejście obydwu Rohaczy, zejście na Smutną Przełęcz, potem do Doliny Smutnej, a potem wejście z powrotem na Grzesia lub Rakonia i powrót do Doliny Chochołowskiej. Już na Wołowcu wiedziałem, że temat jest do zrealizowania, ale niestety nie na dzisiaj, brakowało mi min. 2h. To jest ciekawy wariant na długi letni dzień, albo nawet i na wrześniowy, ale wtedy start z Siwej Polany musiałby się odbyć około 6 rano. Gdyby to było 15 lat temu (wtedy to miałem kondychę), na pewno realizowałbym plan bez żadnej zmiany, wtedy w górach nie wybrażałem sobie, żeby skrócić zaplanowaną trasę, teraz byłem jakiś ostrożny, dojrzalszy, bardziej świadomy zagrożeń, nie miałem takich szalonych pomysłów jak kiedyś. Te pomysły kiedyś wiązały się czasem z dużym ryzykiem, czasem z powrotami w ciemnościach bez latarki, kiedyś np. postanowiłem przejść Orlą Perć od Krzyżnego do Skrajnego Granatu bez korzystania z ubezpieczeń, zrobiłem to, ale teraz uważam z perspektywy czasu, że było to głupie i nieodpowiedzialne. Świadomość, że w domu czeka na mnie kochana żona i pytający ciągle o mnie synek powodowała, że łańcuchów trzymałem się teraz szczególnie mocno. A już za chwilę miałem ku temu okazję, bowiem postrzępione skały Rohacza Ostrego w partii szczytowej obfitowały w emocjonujące przejścia. Zanim do nich dotarłem, musiałem zejść z Wołowca na Jamnicką Przełęcz (1909 m), gdzie było bardzo ładne gołoborze.

Obrazek

Potem było dosyć ostro w górę, ale bez specjalnych trudności, natomiast w partii szczytowej można było spotkać takie oto smaczki:

Obrazek

Bardzo długi łańcuch, którego druga część była gdzieś wyżej miedzy skałami, zupełnie niewidoczna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nyka napisał: Za niewielką turniczką grań tworzy skalnego "konia", którego pokonuje się od lewej po stromej podciętej płycie 10-metrowej długości. To był bardzo emocjonujący fragment trasy.

Obrazek

Nyka: Dalsza droga wiedzie w górę 5-metrowym kominkiem a potem na główny wierzchołek.

Obrazek

O godz. 13.40 stanąłem szczęśliwy na szczycie, gdzie spędziłem ok. 1h, podziwiając widoki, tocząc ciekawe rozmowy, jedząc i robiąc zdjęcia. Miałem przez krótki czas dobrą widoczność, ale jak zabrałem się za zdjęcia naszła na szczyt spora chmura, która przesłoniła widok szczególnie w kierunku Rohacza Płaczliwego. Wiedziałem, że na dzisiaj jest to punkt kulminacyjny i muszę wracać. Byłem przez jakiś czas sam na szczycie i dużo frajdy sprawiło mi robienie sobie samemu zdjęć z samowyzwalacza. Schodziłem ostrożnie, ale już bardzo pewnie, w podejściu, zanim przywykłem do łańcuchów odczuwałem lekki niepokój (w końcu parę lat nie trzymałem w ręku łańcucha). W drodze powrotnej na Jamnickiej Przełęczy spotkałem świstaka, był bardzo blisko. Wiele razy widziałem świstaki, ale jeszcze nigdy tak blisko.

Obrazek

Nie wchodziłem z powrotem na szczyt Wołowca, skorzystałem z wygodnego trawersu zboczem i stosunkowo szybko znalazłem się na Rakoniu. Potem miła wędrówka na Grzesia (mój imiennik).

Obrazek

A dalej znowu coś nowego dla mnie - z Grzesia zszedłem niebieskim szlakiem na Przełęcz Bobrowiecką. Zrobiłem to z trudem i ostrożnie, aby nie zsunąć się po stosunkowo stromym zboczu. Z reguły szlaki na zboczach są serpentynami, ten jest poprowadzony w linii prostej bezpośrednio na przełęcz. Czy ktoś tędy próbował wejść?

Obrazek

Szlak z Przełęczy Bobrowieckiej na Bobrowiec jest od wielu lat zaknięty, a na jego zboczach jest rezerwat.

Obrazek

Nastepnie skorzystałem z nowego szlaku łącznikowego i wróciłem z powrotem na żółty, którym zszedłem na Polanę Chochołowską. Osiągnąwszy potem trzeci punkt rowerowy, z wielką przyjemnością, nie używając pedałów, zjechałem na Siwą Polanę. Była godz. 18.15. Mimo niezrealizowania pierwotnego planu byłem bardzo zadowolony, Rohacz Ostry bardzo mi się podobał, a Smutną Przełęcz zaatakuję, mam nadzieję, w przyszłości, ale tym razem od drugiej strony.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 15 września 2009 23:23:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
...ciekawa relacja ! no i ten koń !

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 16 września 2009 06:18:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18426
Skąd: Poznań
O fajnie, Antonio! Nigdy jeszcze nie byłem na Rohaczu... :(

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 16 września 2009 16:11:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28620
Antonio pisze:
na Grzesia (mój imiennik)


no jak?

:)

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 16 września 2009 20:11:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11082
Oj, koń rzeczywiście niezły! Ale tam się nie da przejść górą, trzeba po łańcuchu?

Antonio pisze:
Czy ktoś tędy próbował wejść?

Kiedyś, dawno temu weszłam. Ale już nie pamiętam, jak mi się szło. Tyle, że dla mnie zawsze po stromym łatwiej jest wchodzić niż schodzić.
Jedyne, co mi w pamięci utkwiło z tamtego podejścia, to taka panienka, co skakała jak kozica. Ja, jak to ja - 5 kroków do góry, pół godziny odpoczynku. Ludzie z normalną kondycją szli do góry bez zatrzymywania się, ale w tempie raczej średnim lub wolnym. A ta sobie wbiegała spory kawałek w podskokach, potem zbiegała nie wiedzieć po co, potem znowu wbiegała, potem zbiegała i znowu wbiegała i tak całą drogę, od schroniska do Grzesia. Zero zadyszki czy w ogóle śladu jakiegokolwiek wysiłku. Chyba robiła to po to, żeby działać na nerwy turystom. :evil:

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 16 września 2009 21:41:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
antiwitek pisze:
no jak?

Grześ OK, znamy się i lubimy od dawna :wink:
Ale tym razem odkryłem na jego zboczach piękne grzybki :wink:

Obrazek

Widok ze szczytu sympatyczny:

Obrazek

Ale nie wiem, dlaczego Słowacy nazywają go w ten sposób:

Obrazek

Fengari pisze:
Ale tam się nie da przejść górą, trzeba po łańcuchu?

Myślę, że łańcuch to najbezpieczniejszy wariant :)

Fengari pisze:
Jedyne, co mi w pamięci utkwiło z tamtego podejścia, to taka panienka, co skakała jak kozica

Fengari pisze:
A ta sobie wbiegała spory kawałek w podskokach, potem zbiegała nie wiedzieć po co, potem znowu wbiegała, potem zbiegała i znowu wbiegała i tak całą drogę, od schroniska do Grzesia

Pisząc "czy ktoś tędy próbował wejść" miałem na myśli tylko odcinek słowacki od Przełęczy Bobrowieckiej do połączenia z klasyczną, polską drogą na Grzesia. Jeżeli ta panienka tak biegała po tym słowackim kawałku, to jestem pełen podziwu :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 16 września 2009 22:44:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11082
Cytat:
Pisząc "czy ktoś tędy próbował wejść" miałem na myśli tylko odcinek słowacki od Przełęczy Bobrowieckiej do połączenia z klasyczną, polską drogą na Grzesia. Jeżeli ta panienka tak biegała po tym słowackim kawałku, to jestem pełen podziwu

W sumie za akurat dokładnie ten odcinek nie ręczę. Zapamiętałam ją ogólnie z drogi na Grzesia. Ale - mówiąc 'słowacki' masz na myśli 'graniczny'? Bo teraz jak patrzę na mapę (dość starą, choć nie aż tak, jak moja wyprawa na Grzesia), to niebieski szlak idzie wzdłuż granicy. Nie wiem, czy coś mogło się zmienić od tamtej pory. Po prostu jakoś zupełnie nie mogę sobie przypomnieć, żeby on taki ciężki był - ale to naprawdę dawno było, a ja mam sklerozę straszną i mogło mi umknąć. :)

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 17 września 2009 09:21:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
Bogus 12.07.2008 pisze:
Co ciekawe, powstał nowy szlak w polskiej części - niebieski łącznik żółtego szlaku na Grzesia z Przeł. Bobrowiecką (przedłużenie szlaku słowackiego). Ma on tak na oko ze 200 metrów długości (więksi znawcy terenu pewnie są w stanie powiedzieć o tym kawałku coś więcej, znakują go w każdym razie na 5')

Napisałaś Fengari, że wchodziłaś na Grzesia dosyć dawno, łącznik do Bobrowieckiej Przełęczy jest dosyć nowym szlakiem, więc pewnie wchodziłaś od początku do końca żółtym. Teraz jest taka opcja, że z żółtego można łącznikiem niebieskim dojść do Przełęczy Bobrowieckiej i dalej niebieskim wzdłuż granicy na Grzesia.
Napisałem, że niebieski wzdłuż granicy to szlak słowacki, ponieważ wydaje mi się, że tak jest faktycznie. Gdy zaczynałem poznawać Tatry, korzystałem z przewodnika Nyki "Tatry Polskie" (wyd. VI 1990). Nyka zawsze opisywał dokładnie wszystkie trasy, wszystkie możliwe warianty i w jego katalogu szlaków dostępnych wtedy dla Polaków ten odcinek nie występuje, podobnie jak szlak z Gaborowej Przełęczy w kierunku Błyszcza i Pyszniańskiej Przełęczy (Nyka napisał w tym wyd. przewodnika "Wejście na Błyszcz i Bystrą jest wzbronione"). Dlatego też za nasze, polskie szlaki, uznałem te, które wtedy Nyka opisywał w swoim przewodniku. Fajnie, że teraz można swobodnie przechodzić z jednej strony na drugą, stwarza to sporo nowych możliwości.
Napisałem też, że szlak na Bobrowiec z Bobrowieckiej Przełęczy jest zamknięty od wielu lat, ale teraz mam wątpliwości, czy nie został zamknięty stosunkowo niedawno.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 17 września 2009 17:46:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11082
No to mi dałeś niezły orzech do zgryzienia. :)
Opcja, że nie szłam szlakiem niebieskim, lecz żółtym, jest możliwa tylko pod warunkiem, że niebieskiego faktycznie wtedy nie było. Moje kryteria wyboru szlaków nie zmieniły się przez te wszystkie lata, a żółty wygląda znacznie mniej ciekawie. :)
Teraz tylko sama jestem ciekawa, na ile ten niebieski szlak jest nowy. Mapa, którą się podpieram, pochodzi z 2001 r. i tam już on jest.
Zajrzałam też do swoich zdjęć z owej wyprawy i okazuje się, że był to rok '92. Pierwsze zdjęcie z tej trasy zostało zrobione już na szczycie Grzesia, kolejne są robione już dalej. Więc ostatecznego dowodu na to, którędy szłam, nie posiadam. Ale z tyłu na jednym jest opis całej trasy i tam stoi, że wiodła przez Przełęcz Bobrowiecką. Żółty szlak do owej przełęczy jakoś tam się zbliża, ale nie dochodzi. Czy ja takie zbliżenie mogłam uznać za przełęcz? Hmm... głowy sobie tak całkiem na 100% uciąć nie dam, ale kurczę, nie wydaje mi się... :?

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 18 września 2009 11:38:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
Antonio, fajny blitzkrieg!
Jeśli jednak następnym razem będziesz miał trochę więcej czasu, niż jeden dzień, to polecam noclegi na Zverovce, bo odcinek przez Rohacze wcale nie wydaje mi się zasługiwać na większe wyróżnienie, niż dalsza część grani, a startując z Zakopca, czy nawet z Chochołowskiej, ta dalsza część staje się dość trudno dostępna.

Antonio pisze:
Napisałem też, że szlak na Bobrowiec z Bobrowieckiej Przełęczy jest zamknięty od wielu lat, ale teraz mam wątpliwości, czy nie został zamknięty stosunkowo niedawno.

Szlak ten został zamknięty w związku z załapaniem się Tatr do Strefy Schengen, czyli na wiosnę ubiegłego roku, jak wynika z dalszej części zacytowanego przez Ciebie mojego posta :-)

Fengari pisze:
Teraz tylko sama jestem ciekawa, na ile ten niebieski szlak jest nowy. Mapa, którą się podpieram, pochodzi z 2001 r. i tam już on jest.

Szlak niebieski z przeł. Bobrowieckiej na Grzesia, wyznakowany przez TANAP, istniał od mojego "zawsze". Teoretycznie wejście na niego od polskiej strony było nielegalne. Szczerze mówiąc, nie wiem czy ten szlak formalnie istnieje obecnie, ale chyba nic ani na przełęczy, ani na szczycie, nie daje podstaw by sądzić, że nie istnieje. Natomiast w zeszłym roku TPN wyznakował dojście od żółtego szlaku na przeł. Bobrowiecką - wcześniej szlaku tam nie było.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 18 września 2009 20:34:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
Bogus pisze:
Antonio, fajny blitzkrieg!

:)
Tak, to prawda - Tatry najechałem błyskawicznie i wszystkimi siłami, ale w pokojowych zamiarach :wink:
Bogus pisze:
Jeśli jednak następnym razem będziesz miał trochę więcej czasu, niż jeden dzień

Miałem więcej niż jeden (całe 3 i pół), ale następne dni przeznaczone były już na inne miejsca :)
Bogus pisze:
odcinek przez Rohacze wcale nie wydaje mi się zasługiwać na większe wyróżnienie, niż dalsza część grani

Wiem, Bogus, bardzo ciekawi mnie dalsza część grani - Banówka, Pachola, Salatyński Wierch - opis tej grani w przewodniku jest bardzo zachęcający. Nyka napisał - najefektowniejsze ze wszystkich turystycznych przejść graniowych w Tatrach Słowackich. Ja tam jeszcze wrócę :wink: :D
Bogus pisze:
Szczerze mówiąc, nie wiem czy ten szlak formalnie istnieje obecnie, ale chyba nic ani na przełęczy, ani na szczycie, nie daje podstaw by sądzić, że nie istnieje.

Jest dobrze oznakowany, więc istnieje :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 18 września 2009 23:02:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
Dzień 2.

Drugi dzień spędziłem również w Tatrach Zachodnich. O godz. 7.45 dojechałem do Kir i ruszyłem pustą jeszcze o tej porze Doliną Kościeliską. Moja trasa pokrywała się do pewnego momentu z trasą, którą w lipcu zrobiła Elsea (moja była sporo krótsza), bowiem za główny cel tego dnia obrałem Bystrą, najwyższy szczyt Tatr Zachodnich (2248 m).

Obrazek

Wariant z Kir wybrałem dlatego, bo uwielbiam grzbiet Ornaku - wspaniałe widoki, super trawy do leżenia, wynurzające się z traw kamieniste wyniosłości, wspaniale i potężnie wyglądający Starorobociański. Bardzo przyjemnie szło mi się Doliną Kościeliską, spotykałem tylko pojedyńcze osoby, jak nie ma zgiełku i tłumów ta dolina jest szczególnie piękna. O godz. 9.05 dotarłem do schroniska na Ornaku, chwila odpoczynku i w górę, na Przełęcz Iwaniacką (1459 m). Pogoda piękna, na szlaku pusto, o godz. 10.25 dotarłem na przełęcz. Dłuższą chwilę byłem tam sam, wokół była wspaniała cisza. Było tak cicho, że jak po paru minutach przyszedł z dołu jakiś starszy pan i zaczął jeść paluszki (a siedział daleko ode mnie), to nie mogłem się skupić nad mapą, którą na chwilę rozłożyłem. Odwzajemniłem się szarpaniem cukierka, którego nie mogłem otworzyć, później dopiero odkryłem, że w papierku są odpowiednie nacięcia do otwarcia. Po sympatycznej wędrówce między kosodrzewinami i fotografowaniu jarzębiny dotarłem ok. godz. 11.30 na grzbiet Ornaku (ok. 1800 m) i zatrzymałem się na śniadanie.

Obrazek

Poleżałem na trawie, dla odpoczynku zdjąłem buty

Obrazek

- niestety pod tym względem nie przygotowałem się do tego wyjazdu zabierając swoje zimowe buty z kratowaną podeszwą, które okazały się trochę za krótkie i bardzo niewygodne. Konsekwencje wynikające z ich noszenia ponosiłem już do końca wyjazdu, a w dniu powrotu do domu wyrzuciłem je do śmietnika i wróciłem w klapkach.
Po bardzo miłym spacerze granią Ornaku o godz. 13.05 doszedłem na Siwą Przełęcz (1812 m). To już dosyć ruchliwe miejsce, ale większość turystów podążała na Starorobociański.

Grań Ornaku

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Godz. 13.30 - Gaborowa Przełęcz, miejsce rozwidlenia szlaków na Bystrą i Starorobociański.
Tam znajduje się też pamiątkowa tablica

Obrazek

Z okolic przełęczy ładny widok na słowacką Dolinę Raczkową

Obrazek

Dalej bardzo malowniczym grzbietem do przełęczy Bystry Karb (1953 m), która znajduje się u stóp Błyszcza (2159 m). Przed przełęczą spotkałem małego pieska prowadzonego na smyczy. Stąd trawersem przez stok Błyszcza i Bystrej.

Widok ze stoku Bystrej w kierunku Starorobociańskiego

Obrazek

O godz. 14.45 stanąłem na szczycie. Widok z Bystrej jest piękny, rozległy, wspaniale widać Tatry Wysokie z rzucającym się szczególnie w oczy słowackim Krywaniem (2494 m).

Obrazek

Na szczycie spędziłem 1.15h, sporo czasu samotnie. W czasie podejścia mijałem trzech schodzących z dużymi plecakami Słowaków. Na szczycie dowiedziałem się, że jeden z nich w zejściu stracił śpiwór - odczepił mu się od plecaka i z ogromną prędkością stoczył do Doliny Raczkowej. Lubię długo być na szczycie, cieszyć się widokami, obserwować wszystkie szczegóły wokół. O 16.00 stwierdziłem, że czas już jednak schodzić. Schodziłem przez Błyszcz, szło mi się bardzo dobrze, a u stóp Błyszcza czekała na mnie niespodzianka w postaci kozicy.

Obrazek

Tak jak poprzedniego dnia świstak, tak tego dnia kozica była bardzo, bardzo blisko. Robiłem jej zdjęcia, nakręciłem krótki filmik, a ona tylko co jakiś czas zerkała na mnie.
Powrót do Siwej Przełęczy, a dalej Doliną Starorobociańską w dół. Później już szedłem bardzo powoli, dokuczały mi poobijane przez niewygodne buty palce. Ale około 18.30 dotarłem do Doliny Chochołowskiej i znów z zadowoleniem wypożyczyłęm rower do zjazdu na Siwą Polanę. Tym razem ujechałem tylko parę minut i odnotowałem kompletnego flaka z tyłu, poszła dętka, rower nie nadawał się do jazdy. Jakoś powoli dobrnąłem do Polany Huciska, gdzie był rowerowy punkt nr 2. Była na nim kartka Samoobsługa, więc spokojnie wymieniłem rower na dobry i szczęśliwy zjechałem na dół.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 18 września 2009 23:18:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11082
Bogus pisze:
Szlak niebieski z przeł. Bobrowieckiej na Grzesia, wyznakowany przez TANAP, istniał od mojego "zawsze". Teoretycznie wejście na niego od polskiej strony było nielegalne.

No to się wyjaśniło. Więc szłam nielegalnie. :)
A na tej mojej mapie faktycznie szlaku łączącego szlak żółty z niebieskim nie ma, ale jest zaznaczona ścieżka, która na pierwszy rzut oka wygląda jak szlak. Dopiero teraz zauważyłam, że nim nie jest.

Antonio pisze:
Poleżałem na trawie, dla odpoczynku zdjąłem buty

He he, nie ma to jak dobra dokumentacja fotograficzna każdego etapu podróży! :D
A zdjęcia piękne i trasa też. Aż zazdroszczę!

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 19 września 2009 10:21:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
jak fajnie!

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47 ... 97  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group