Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 kwietnia 2026 12:51:38

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 913 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 ... 61  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 09 kwietnia 2009 09:29:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
Crazy pisze:
czyżby nie interesowały Cię drzewa?!

...drzewa mnie bardzo interesują...

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 09 kwietnia 2009 19:14:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 10 marca 2007 11:18:31
Posty: 3575
Skąd: nigdzie
eee...

ahaaa.....

ja tam wolę drzewa oglądać tudzież siedzieć w ich cieniu niż je głaskać. i tak mnie nie kochają.

a tak do szczytów... połonina Caryńska jest wiosną piękna... tato był, ja nie mogłem, tylko zdjęcia widziałem...

_________________
....więc czekać musisz na wczorajszy dzień....


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 22 kwietnia 2009 11:33:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
Peregrin Took pisze:
Góry Opawskie ***1/2 - ciężko oceniać ten malutki skrawek wystający z Czech. Ale ok... widoki z Biskupiej Kopy zacne


mam pytanie i kieruję je głównie do pippina, choć pewnie i bogus będzie miał też coś do powiedzenia w tym temacie.
w weekend będziemy prawdopodobnie w okolicy gór opawskich. bardzo proszę zaproponować 2-3 godzinną wycieczkę i żeby było ładnie :wink:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 22 kwietnia 2009 11:34:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
KoT pisze:
Góry Opawskie *****

ha, teraz widzę, że właściwie najodpowiedniejszą osobą jest KOT!

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 22 kwietnia 2009 11:35:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Mogę coś pokombinować, ale też uważam, że najlepiej zdać się na Kota. :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 23 kwietnia 2009 08:23:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
Skoro KoT nic nie pisze...

ja sam żem swego czasu pisze:
Najciekawiej jest jednak na niebieskiej pętelce łączącej na dwa sposoby Jarnołtówek z Pokrzywną - skałki, urwiska, a nawet drabinka.

Myślę, że ta pętelka (2-3h spokojnego spaceru) to nie jest zły pomysł, choć nie wiedzie przez żadne góry - kilka ładnych miejsc jest, mi się podobało. Oprócz tego jest Biskupia Kopa, z Jarnołtówka można zapewne wejść w miarę szybko, ale ten szlak nie wydaje mi się szczególnie atrakcyjny, tylko widok z wieży fajny.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 23 kwietnia 2009 20:28:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
dzięki dzięki

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 24 kwietnia 2009 20:33:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
W ubiegły weekend pojechaliśmy z elseą zobaczyć, co to jest Beskid Mały.

Pociąg przywiózł nas do Bielska, autobus miejski następnie do niejakiego Lipnika, który chyba jest wysuniętą częścią Bielska - i ruszyliśmy! Z autobusu wysiadł z nami jakiś pan, z którym szliśmy razem przez ok. trzy minuty, bo on też szukał szlaku, ale nie tego ;-) - on szukał czarnego na Hrobaczą Łąkę (jestem fanem tej nazwy!), nasz miał kolor niebieski i prowadził na Gaiki (też ładnie). Od początku było widać, że pogoda znacznie lepsza, niż prognozy przewidywały, słońce, niemal brak chmur, i tak było przez cały dzień naszego iścia :-)
Szlak na Gaiki (ok. 850 m) bardzo udany! Na dole ruiny małego amfiteatru, który nie wiadomo co tu właściwie robił, potem bardzo malownicze przejście przez jar, którym płynęła jakaś woda, wreszcie wąskie ścieżynki po mocno stromych zboczach - super. Być może był to w ogóle najfajniejszy odcinek pod względem szlakowym (Bogus wspominał, że felerem Małego jest jednostajność szlaków, że same szerokie kamieniste ścieżki; no faktycznie potem sporo ich było, natomiast wejście na Gaiki inne, godne polecenia!).

Wdrapawszy się na ów stromy grzbiet, musieliśmy niestety od razu z niego zejść na drugą stronę :roll: , na szczęście nie tracąc zbyt wiele wysokości. Przekroczywszy szosę, przy której wystąpił dość oblegany parking, ruszyliśmy na Magurkę, dokąd szło sporo ludzi (z tego parkingu między innymi), jako że na Magurce występuje schronisko.
Planując wyjazd, początkowo kombinowaliśmy, jak by tam przenocować, ale wyszło, że jest tam za blisko - faktycznie byliśmy tam chyba ok. jedenastej... posiedzieliśmy w otoczeniu bardzo pięknych widoków, w jedną stronę Beskid Mały - dość kosmicznie wyglądająca góra Żar ze zbiornikiem wody na szczycie i bardzo malownicza dolina z przełomem Soły i jeziorami, w drugą Pilsko, w trzecią Skrzyczne, a w oddali majaczyły całkiem nieźle widoczne Tatry (ale cholera nie udało mi się zidentyfikować, jaki to ich odcinek był :evil: ). Pogoda - marzenie. Słonecznie, ciepło, przejrzyście. Z Magurki rzut beretem na najwyższe wzniesienie Beskidu Małego, niejaki Czupel (ok. 930 m) - mocno niewybitny to szczycik, no ale do Korony kolejny zaliczony ;-) Stamtąd jeszcze kawałek grzbietem na jeszcze jeden szczycik pt. Rogacz, i w dół, ku wodzie!
Zaplanowaliśmy na ten dzień trasę dość krótką, postanowiliśmy tylko zejść do Czernichowa, położonego u stóp onego Czupla i Rogacza, nad odcinkiem rzeki łączącym jezioro Międzybrodzkie z Żywieckim, przy jednej z tam. Drogę w dół urozmaicały nam fajne widoki na szybowce szybujące obficie po okolicy.

Heh, no i dotarliśmy do Czernichowa ok. drugiej-trzeciej, znaleźliśmy nasze lokum i... zasnęliśmy :-) Mieliśmy wieczorem pospacerować po okolicy, most wiszący zwiedzić itp., ale obudziliśmy się tylko na szybkie mycie i przebranie się, i dalej w sen aż do szóstej rano :D

Po piętnastogodzinnym śnie (mój rekord od bardzo dawna!!) całkiem wypoczęci, choć z bolącymi plecami (za miękkie łózko), ruszyliśmy w drugą część Beskidu Małego, po drugiej stronie Wody. Rzekę przeszliśmy mostem wiszącym w Czernichowie, obejrzeliśmy jeszcze tamę, i ruszyliśmy podejściem mało ekscytującym pod względem szlakowym, ale bardzo ładnym i uroczym pod względem lasowym. Wiosna jeszcze delikatna, nie było czuć specjalnego przebudzenia życia w przyrodzie - ale niezwykle korzystnie wpłynęła ona na ubarwienie wszystkiego. Drzewa różnorakie w większości już jakieś tam delikatne listkopąki zaczęły wypuszczać, w efekcie lasy były ozdobione pięknym bogactwem kolorów.
Tego dnia pogoda znowu śliczna, ale zupełnie inaczej prezentowała się widoczność, otóż jej nie było :-) Zachmurzenie bardzo małe, ale przejrzystość powietrza minimalna i tylko bliską okolicę można było oglądać.
Gdzieś na górze zorientowaliśmy się, że przecieka nam termos, więc dalszą drogę aż do pizzerii na górze Żar przemierzyłem z termosem w ręku ;-)
Fragment grzbietu od Jaworzyny do przełęczy Przysłop (co za oryginalne nazwy :roll: ) trochę nas zaczął zwodzić w niewłaściwą stronę, jakby prowadząc ku środkowi pasma (rzeczywiście, można by tam dalej iść aż na Leskowiec i do Wadowic), ale na przełęczy skręciliśmy ostro w lewo i weszliśmy sobie bardzo sympatycznie na szczyt o wspaniałej nazwie Wielka Cisowa Grapa. Był to w ogóle najbardziej szczytowaty szczyt, z jakim się tam zetknęliśmy, bo po wejściu okazało się, że w dwie strony (w tym w tę, gdzie mamy schodzić), jest naprawdę cholernie stromo. Z termosem w ręku wcale niełatwo się tam schodziło. Ten szczycik również bardzo polecam!

Ostatni fragment drogi na Żar wyglądał raczej na autostradę, choć po drodze czekała nas jeszcze fajna góra o nazwie Kiczera, gdzie na trawce odpoczywali sobie rowerzyści, skądinąd bardzo liczni w tej okolicy. Chyba widoki mogłyby być super interesujące, ale niestety dla nas widoczność nie polepszyła się od rana. Było około południa i w okolicach góry Żar rzeczywiście zrobiło się gorąco... a wokół mnóstwo paralotniarzy! - wizja wpadnięcia z paralotnią do wielkiego basenu na szczycie Żaru wydała mi się całkiem pociągająca ;-) My zamiast basenu trafiliśmy na polecaną przez Bogusa szczytową pizzerię z pizzą góralską (taką samą jadłem z Kacprem na Kasprowym po przejściu grani Zachodnich!). Siedząc przy oknie na piętrze pizzerii mogliśmy obserwować kolejkę kursującą z Międzybrodzia i różne typy ludzi z niej wysiadających... większość stanowili różni ekstremiarze zjeżdżający z Żaru na potęgę na rowerach i innych machinach, mnóstwo kasków, hełmów, ochraniaczy itp. :-) No i paralotniarze!! Wszędzie dokoła!

A z Żaru to już tylko zeszliśmy na dół, do najniższej zapory u dołu jeziora Międzybrodzkiego, PKS i do Bielska...

A potem jeszcze pozwiedzaliśmy Bielsko (bardzo zacne miasto), i wieczorem poszliśmy do kina oglądać Vicky i Cristinę, a z kina szybkim marszem na pociąg pospieszny z Wisły Głębce do Gdyni Głównej no i po weekendzie :-)

Bardzo udany weekend!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 kwietnia 2009 08:05:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4960
Skąd: Biadacz
Cytat:
Skoro KoT nic nie pisze...

:oops:
nie doczytałem... Bogus stanął na wysokości zadania... ale sądząc po tym, że nie widziałem Cię Natalio na koncercie w Krapkach i tym co mówił BartekZ to jednak nie byliście w Opawskich...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 kwietnia 2009 09:13:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
włóaśnie, nie byliśmy :cry:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 28 kwietnia 2009 20:48:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28621
O, Crazy & Elsea :) . Czytając opis Waszej wyprawy odniosłem silne wrażenie, że będąc raz w Beskidzie Małym łaziłem zupełnie innymi szlakami, i że nie mamy żadnego wspólnego miejsca! :)

Teraz sobie sprawdziłem na mapie i rzeczywiście! Chyba więc nie taki mały ów Beskyd :wink: .

Nawet udało mi się co nieco przypomnieć z tamtej wyprawy. Miała ona miejsce między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem, nie wiem - 1997, 1998, 1999? :taaaaa: Z kolegami wyruszliśmy bezszlakowo ze Świnnej Poręby. Pamiętam że miałem gorączkę i na podejściu było mi troche dziwnie, ale już na grzbiecie - gdzieś między Kamieniem a Żarem (ale nie tym!) - przy obiadowym ognisku całkiem wyzdrowiałem :) . Tymże grzbietem doszliśmy na Leskowiec, zainstalowaliśmy się w schronisku i tego, wyszliśmy się przejść a skończyło się różnymi nieprzystającymi w naszym (a zwłaszcza kolegów) wieku zabawami: jakieś wyścigi, rzucanie oszczepami po lesie czy wreszcie klasyczny strzelany - każdy przeciw każdemu :wink: . Następnego dnia było po prostu cudownie - szliśmy w kierunku Madahory, bajkowa zima z minimalną ilością śniegu. W okolicach Łamanej Skały (czy tam gdzieś :wink: , na mapce widzę Smrekowicę, Wędrujące Kamienie czy Mladą Horę, już sam nie wiem) miniogniseczko drugośniadaniowe, a potem lewym grzbietem tam gdzie Groń w kierunku Czarnych Działów. Bardzo mi się tam podobało, zwłaszcza jak znów zeszliśmy ze szlaku by iść już w kierunku drogi i jakiegoś przystanku a kierowaliśmy się trochę jaskiniami. To wtedy pierwszy raz jaskinia zaczęła mnie pociągać :) . Z głębi ziemi biło ciepło!

No a potem już wsiedliśmy w autobus przez Suchą do Krakowa. Potem jeszcze była legenda o leśnym dziadu poszukującym "pradawnego chrustu filozoficznego u podnóża gejzera Leskowca" (niby że to ja :wink: ). I tyle.
Bez sensu taka relacja po latach, ale jakoś mi się chciało powspominać :wink: .

A wtaczały się Wam flaszki na górze Żar pod górę? :P

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 10 maja 2009 21:17:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
Crazy pisze:
Witek, relacja po latach ma jak najbardziej dużo sensu.

Też tak myślę, lubię czytać takie wspomnienia, a górskie - szczególnie.
Crazy pisze:
Przydałaby się relacja z Beskidu tym razem Śląskiego, ale nie w moim wykonaniu na razie.

Beskid Śląski - to były pierwsze góry jakie zobaczyłem w życiu (nie licząc Świętego Krzyża w Górach Świętokrzyskich), miałem może z 10 lat, ale pamiętam tylko Stożek Wielki, schronisko na nim i wyciąg krzesełkowy na Czantorię :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 18 maja 2009 20:11:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
Przydałaby się relacja z Beskidu tym razem Śląskiego, ale nie w moim wykonaniu na razie.


Skoro by się przydała, postanowiłem takową utworzyć.

Prolog
Żeby gdzieś być, najpierw trzeba tam dotrzeć (choć, oczywiście, są pewne wyjątki od tej zasady). A podróż bywa pełna niespodzianek. W metrze jakiś miły człowiek chciał na widok plecaków ustalić, w jakie rejony świata dociera ono obecnie. W SKM okazało się, że do opuszczenia pociągu trzeba mieć uprawnienia. Na dworcu Warszawa Wschodnia z kolei, że aby wsiąść do pociągu, trzeba mieć trochę szczęścia (no, to akurat nie taka niespodzianka). Po pierwsze, nie do końca wiadomo, kiedy na ten dworzec przyjść - wykluczyć można jedynie okolice rozkładowej godziny odjazdu pociągu. Po drugie, jak do niego wejść, skoro tam już ktoś jest? Udało się jednak znaleźć w całości we wnętrzu jednego z dwóch licznych wagonów i rozpocząć główny etap podróży, którego podstawowymi atrakcjami były fantastyczne kawały, opowiadane przez doborową grupę zebranych na korytarzu (to naprawdę było imponujące; kilka osób, które nie znały się wcześniej, zaczęło opowiadać sobie - a robili to tak, że słyszał to chyba cały wagon i ludzie zamieszkujący skupiska, przez które przejeżdżał pociąg - kawały, które były na dokładnie takim samym, absolutnie dennym poziomie), jak również ponadplanowy postój w Częstochowie, którego zakończenie jeden z przedziałów przyjął gromkim "dzię-ku-je-my! dzię-ku-je-my!".

Dzień I: Szczyrk - Skrzyczne - Barania Góra - Przysłop
Pociąg dojechał nad ranem do Bielska, PKS nad tym samym ranem do Szczyrku i tam ruszyliśmy na szlak. Jako dogodną drogę wejścia na Skrzyczne wskazałem szlak zielony, którym szedłem niecałe 9 lat wcześniej. Początkowo miałem obawy, że może on trafić Crazy'ego, bo wiódł drogą ułożoną z płyt betonowych, ale zgodnie z tym, co świtało w głowie, w końcu je opuścił, mijając znak zabraniający wstępu z powodu wyrąbu lasu. Jak się okazało, wcale nie na wyrost. Po chwili, wykorzystując nasz postój, wyprzedziła nas niewielka ciężarówka, po kolejnej chwili traktor, a po jeszcze kolejnej dwa konie z rzędem. Ruszyliśmy w ślad za nimi, choć na moment z tego śladu zeszliśmy, celem doświadczenia przygody na stromym podejściu i przepaścistym trawersie. I tak dotarliśmy do rzeczonego wyrębu. Drzewa padały jak muchy, a zwożące je w dół konie nadzorowane były komendami "wio" (ruszaj), "prrr" (zatrzymaj się), "prrrwa mać!" (zatrzymaj się, no!). Po kawałku ładnego trawersu wyszliśmy na zamkniętą przestrzeń otwartą (zamkniętą siatkami, gdyż był to stok narciarski), ale okazało się, że widoczność ledwo pozwala na lokalizację Pilska, a i znacznie bliższy Czupel nie był widoczny za dobrze. Skrzyczne przywitało nas wiatrem i chłodem. Tablica z namalowanym widokiem pokazywała, co by było gdyby, choć po prawdzie, i to co było, mijało się z obrazkiem w sposób dość istotny. Dla miłośników sportów ekstremalnych była możliwość opłukania dłoni w schroniskowej wodzie - nie próbowałem, ale współwycieczkowicze zachowywali się po tej czynności bardzo przekonywująco. Przemarsz grzbietem był dla mnie w pewnym sensie nowym doświadczeniem, bo szedłem tam wcześniej wyłącznie w solidnej ulewie. Widokowo niestety wciąż dobrze nie było, a las jest tam strasznie zniszczony, więc ten kawałek drogi nie zachwycił. W okolicach Magurki Wiślańskiej zaczęło być widać Babią i dobrze, bo widok z wieży na Baraniej był już całkiem sensowny. Trzeba było tylko przebić się przez tłumy innych wycieczkowiczów. Zostało jeszcze straszliwie długie zejście do schroniska, podczas którego wykryto obecność Małej Fatry (wstyd przyznać, miałem wątpliwości, czy to ona - wyglądała bardzo potężnie - dopiero określenie kierunku dało pewność). W schronisku zabawialiśmy się grą strategiczną, której celem było zajęcie dobrych miejsc na podłodze, bo miejsca w pokojach były już dawno pozajmowane. Udało się częściowo. Zdecydowanym plusem było to, że zamiast na podłodze kimnąłem się na holowej kanapie, a minusem to, że wśród innych mieszkańców holu był jubilat, co utrudniało zaśnięcie.

Dzień II: Przysłop - Jezioro Czerniańskie - Cieńków - Kubalonka - Stożek
Sobotę rozpoczęliśmy przemarszem ładną doliną Czarnej Wisełki - naszym pierwszym celem było Jezioro Czerniańskie. Niestety zapomniałem powiedzieć, że ta rzeczka to Czarna Wisełka i Elsea wyraziła żal, że nie wiedząc o tym, nie przyjrzała się jej uważniej. Przynajmniej częściową rekompensatą było przecięcie Białej Wisełki i obejrzenie zalewu, z którego swój początek bierze Wisła. Crazy odkrył tam również bagno, obwieszczając to światu archimedesowskim "kurwa mać!". Znad zalewu wspięliśmy się (bardzo męczące podejście) na Cieńków, gdzie naszym oczom ukazała się przemiła łączka z mleczami, drzewami w różnym stanie zaliścienia, owieczkami i widokiem na zalew. Dla mnie miejsce numer 1 całego wyjazdu. Po drodze do kolejnego fragmentu Wisły minęliśmy dwie panie, szukające drogi nad Czarny Staw, jak również skocznię w Wiśle-Malince, gdzie Mistrz Adam po raz pierwszy poprawił gogle i nos przed skokiem, a już na dole cudem wymknęliśmy się goniącemu nas złowieszczemu traktoro-pociągowi. Podejście na Kubalonkę uprzyjemniły nam spory odnośnie skojarzeń, jakie może wywoływać ta nazwa. Ja i Crazy podchodziliśmy na stanowisku, że jest to nazwa budząca skojarzenia góralsko-rustykalne, podczas gdy Elsea uważała, że ewidentnie to miejsce ma coś wspólnego z kosmitami. Próbowałem przekonywać, że z mej wizyty w tym miejscu przed wielu lat wyniosłem przekonanie co do ogólnej słuszności mojej tezy, ale nic to nie dało. Dopiero po dotarciu na miejsce okazało się, że... rację ma Elsea. Były kręgi, były nawet skorupki pozostawione przez Obcych. I budka, gdzie nabyliśmy lody Atlant, każdy w innej wersji smakowej. Kubalonka nie zachęcała do dłuższego pobytu, tym bardziej, że czułem się głupio z powodu tak nietrafnej wcześniejszej oceny tego miejsca, ruszyliśmy więc niezwłocznie w dalszą drogę. Szlak już bardziej przypominał to, co pamiętałem. Do schroniska na Stożku dotarliśmy o tabliczkowym czasie, mimo tego że jeszcze przed połową dystansu Crazy skręcił nogę. Stożek - miejsce legenda. To tu moje liceum organizowało obozy narciarskie, na którym nawet raz byłem 10 lat temu. To tu była szafa grająca, która denerwowała wuefistę. To tu jest kołchoz, czyli 13-osobowy pokój numer 13. Nam przypadł po sąsiedzku pokój nr III - ale cóż to za pokój! Drzwi, jak do pomieszczenia technicznego nieupoważnionym wstęp wzbroniony, a wnętrze idealnie trójkątne. Trójkąt równoboczny tworzyła podłoga i dwa skosy. Na przeciwległej od drzwi ścianie trójkątne okienko. Wysokość pokoju w najwyższym punkcie - 182cm. Ponadto odkryłem, że na drzwiach męskiej toalety podpisani są wuefista i anglistka z mego liceum. I że poezja jest dla mnie zdecydowanie nieprzystępna. I że w tysiąca najwięcej można zyskać nie licytując.

Dzień III: Stożek - Czantoria - Ustroń ~ Cieszyn ~ Wisła Głębce
Na niedzielę plan przewidywał krótszą trasę, ale zakończoną zwiedzaniem. I plan ten został zrealizowany. Grzbietem szło się całkiem przyjemnie, aż do ataku szczytowego na Czantorię bez większych gór i dołów. Było bardzo ciepło i słonecznie, niestety widoczność nadal pozostawiała wiele do życzenia - główny grzbiet Śląskiego oczywiście widać było całkiem wyraźnie, a i Żywiecki odróżniał się od nieba: Romanka, Pilsko, Rysianka, Lipowska, Redykalny Wierch, Muńcuł, Rycerzowe. Po drodze czynny wyciąg krzesełkowy na Soszów i nieczynny kieszonkowy wyciąg orczykowy, taki z Decathlona, rozstawialny w 2 sekundy. Im bliżej Czantorii tym więcej ludzi. Na szczycie dramat. Jeśli komuś się wydawało, że Tatry są maksymalnie zatłoczone, powinien w weekend majowy pójść na Czantorię. Stężenie ludności na odcinku szlaku łączącym górną stację wyciągu krzesełkowego ze szczytem Czantorii podejmuje bez kompleksów dla utytułowanego przeciwnika rywalizację z drogą do Morskiego Oka. Na szczycie jedynym w miarę pustym miejscem jest wieża widokowa, za którą Czesi każą sobie płacić parę złotych, a te większość znajdujących się tu osób przeznaczyła już wcześniej na coś, czym będzie można ugasić pragnienie powstałe na skutek wyczerpującego podejścia na nieprzystępny wierzchołek, a przy tym wstępnie się nastukać przed wieczorną imprą w uzdrowisku. Schodzimy. Rozważany był plan zjeżdżania, ze względu na kontuzję Crazy'ego, ale twardo schodzimy. Głównym Szlakiem Beskidzkim, wzdłuż stoku narciarskiego. Schodziłem tędy drugi raz i w obu przypadkach towarzyszyła mi radość z tego, że nie podchodzę. Pomysł na poprowadzenie szlaku w ten sposób jest doprawdy znakomity. W Ustroniu kupujemy sok i colę, a następnie wykonujemy 3 próby dostania się do autobusu do Cieszyna. Dwie pierwsze się nie powiodły z uwagi na fakt, że autobusy jechały gdzie indziej. W Cieszynie upewniamy się, że mamy jak dojechać do Wisły-Głębce i idziemy na miasto. A tam sympatyczny rynek, rodzinny dom Crazy'ego, głęboka przełęcz między centrum a wzgórzem zamkowym, 20 złotych, wieża, restauracja wolnej obsługi, bar obsługi nieco szybszej, kościół i Park Pokoju. Z Cieszyna udaliśmy się do PKSem do Wisły-Głębce. Po drodze mieliśmy przyjemność podziwiać budynek Hotelu Gołębiewski, który wydaje się być większy od Wisły. Na miejscu natomiast znaleźliśmy ukryty w krzakach pociąg, w którym 1 (słownie jeden) wagon przeznaczony był dla osób chcących wracać na siedząco z weekendu majowego, spędzonego w Beskidzie Śląskim, Małym, bądź Żywieckim.

Epilog
Życie dopisało ciąg dalszy. Mocno zirytowany faktem, iż z całych dwóch wagonów klasy drugiej, jakie zwykle jeżdżą w tym składzie, jeden został w całości zarezerwowany dla jakiejś grupy, a w zamian nie dano nic, napisałem do PKP Intercity maila. Ku mojemu zdziwieniu po tygodniu dostałem odpowiedź, w którym zostałem poinformowany, że zgłoszony przeze mnie przypadek został wnikliwie przeanalizowany, a wnioski z tej analizy są takie, że wewnętrzne przepisy nie pozwalają na powiększenie składu, zwłaszcza na trasach górskich, a wszystko to w trosce o moje bezpieczeństwo. Wzruszenie odbiera mi władzę w palcach, więc kończę.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 18 maja 2009 21:13:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3722
Ano, tak było, dobry opis, dzięki! :)
Suplement fotograficzny na Picasie.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 18 maja 2009 21:35:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6902
Ja przepraszam, że odniosę się do nie-stricte-górskich okoliczności, ale...

Bogus pisze:
Żeby gdzieś być, najpierw trzeba tam dotrzeć (choć, oczywiście, są pewne wyjątki od tej zasady).


Bogus pisze:
jak do niego wejść, skoro tam już ktoś jest?


Bogus pisze:
"prrrwa mać!" (zatrzymaj się, no!).


Bogus pisze:
Dwie pierwsze się nie powiodły z uwagi na fakt, że autobusy jechały gdzie indziej.


Bogus pisze:
ukryty w krzakach pociąg


:lol:

...Bogi, pisz częściej! Od razu poprawił mi się humor. ;)

_________________
There's a lot of things if I could I'd rearrange


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 913 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 ... 61  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group