Na Skarpie Warszawskiej beton zamiast obiecanej ArkadiiDariusz Bartoszewicz
2007-04-16, ostatnia aktualizacja 2007-04-16 10:53
Spór o inwestycje w parku Arkadia przy samej Skarpie Warszawskiej na Mokotowie. Poprzednia władza (PiS) nie godziła się tu na stawianie apartamentowców. Ale chęć budowania w tak atrakcyjnym miejscu wraca jak bumerang
Najpierw oglądamy całą okolicę z balkonu bloku przy ul. Żywnego 21. Widok jest niesamowity - morze zieleni i stare drzewa. Na razie, bo w tym rejonie miałyby powstać nowe domy. Potem obchodzimy wkoło całe osiedle i podziwiamy uroki Arkadii.
- Mieszkania w naszych blokach z przełomu lat 60. i 70. są małe. Teraz buduje się inaczej. Ale ja przeniosłem się tutaj z samego centrum właśnie ze względu na park, który teraz jest zagrożony - opowiada Kazimierz Baliński, emerytowany ekonomista i wiceprezes Koła Ligi Ochrony Przyrody "Skarpa Warszawska - Park Arkadia". Ta organizacja powstała kilka lata temu, m.in. po to, by nie dopuścić do zniszczenia zieleni kolejnymi blokami.
Pomnik przyrody przeszkadza
- Skarpa przestaje istnieć. Jest wciąż niszczona nowymi domami, bez sensu i chaotycznie. Grozi nam podobny dramat jak przy stacji metra Wilanowska. Dlatego bronimy skarpy, zieleni i parku - przekonuje Olga Teresa Lipińska, archeolog i sekretarz Koła "Skarpa Warszawska - Park Arkadia".
Kazimierz Baliński: - Ludzie przyjeżdżają tu z różnych części miasta, by wypocząć, pospacerować, pobiegać. Ten kawałek skarpy powinniśmy zachować dla potomności.
O ustalenie warunków zabudowy dla "kameralnego zespołu apartamentowego z garażem podziemnym przy ul. Żywnego" kilka lat temu starała się prywatna osoba. W sierpniu 2004 r. dostała odmowę w imieniu prezydenta Warszawy. W uzasadnieniu (podpisanym przez Małgorzatę Nowak-Janicką na Mokotowie) czytamy, że "przedsięwzięcie planowane jest na terenie porośniętym cennym drzewostanem - starodrzewem o charakterze parkowym", na którym rośnie ponad 30 okazałych lip (w tym pomnik przyrody). Ponadto teren do tej pory był wykorzystywany "dla celów rekreacyjno-sportowych", a zamiana jego przeznaczenia może nastąpić tylko w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. A tego brak.
- My robimy plan tzw. Parku pod Skocznią, ok. 220 ha między Puławską, Wilanowską, Sikorskiego, Sobieskiego, Piaseczyńską. Ale akurat rejon ul. Żywnego został nagle z niego wyłączony - zdradza Marek Sawicki, urbanista ze spółki Dawos i współautor planu.
Krzysztof Domaradzki, urbanista i główny projektant planu: - Arkadia i jej okolice są niezwykle cenne. Jedną z głównych idei urbanistycznych w Warszawie jest Aleja na Skarpie, czyli przestrzeń publiczna i spacerowa przechodząca przez całe miasto. Lepiej byłoby zachować zieleń w tym miejscu.
Z wielkiej idei zostają tylko "ogryzki". Kolejne odcinki zieleni szatkują inwestorzy. Tuż obok, przy ul. Bielawskiej i Wodnego Parku w latach 90. pół setki apartamentów zbudowała spółka Skarpa (udziałowcem oprócz generalnego wykonawcy firmy Mitex był m.in. Klub Sportowy "Warszawianka"). Osiedle jest ogrodzone z każdej strony, przejazd rowerem czy spacer musi się odbywać łamańcami i zygzakami.
Kilka domów bez płotów
Teraz możliwość budowania w tak fantastycznym miejscu sprawdza Przedsiębiorstwo Usług Consultingowych "Wadeco". Początkowo sekretariat firmy się tego wypierał. Kiedy poszedłem do biura przy ul. Madalińskiego - z dokumentami - prezes firmy Stanisław Chrzanowski przyznał, że bada teren.
- Oglądamy różne lokalizacje. Tam aż się prosi, by uzupełnić zabudowę i zasłonić stare bloki o niskim standardzie. To byłaby kontynuacja tej samej linii zabudowy wyznaczonej przez pałac Królikarnia i apartamentowiec przy Bielawskiej. Nowe domy podkreśliłyby też linię skarpy - uważa prezes.
Koncepcja Wadeco przewiduje postawienie czterech budynków o pięciu kondygnacjach naziemnych (ostatnia byłaby "tarasowo wycofana") i bez grodzenia całego terenu. - Między tymi domami można by chodzić, a istniejące alejki nie zostaną przecięte płotami - zapewnia Stanisław Chrzanowski.
Dla okolic Arkadii ma też powstać odrębny plan zagospodarowania. Dlatego zaostrza się walka między tymi, którzy chcą budować, a tymi, którzy chcą ratować stare drzewa i zachować park.
Ratusz nie potrafił "Gazecie" odpowiedzieć ani w czwartek, ani w piątek, co dalej z Arkadią. - Odpowiemy w poniedziałek - zapewniło biuro prasowe.