Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 kwietnia 2026 12:51:37

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 913 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38 ... 61  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 25 października 2008 22:21:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
rewelacja!!!!!!!!!!!!!!

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 26 października 2008 14:34:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
coś niesamowitego!! sześć gwiazdek!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 26 października 2008 15:43:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4960
Skąd: Biadacz
o Cristallo ! i Tre Cime ! Piękne ! Odważnie się wybrać we wrześniu w Dolomity... Prawdopodobieństwo śniegu po pas dosyć duże... byliście na VF Luca/Innerkofler i VF Dibona gdzieś jeszcze ?

Kidyś napisałem tu o Dolomitach...
KoT pisze:
Dolomity ******
Wielkie pionowe ściany i głębokie piargi... to góry inne niż wszystkie... To coś dla bardziej wygimnastykowanych łazików... Tu największą atrakcją są via ferraty – szlaki ubezpieczone stalową liną, która służy do asekuracji z karabinka przypiętego do uprzęży... To są trasy z elementami prawdziwej wspinaczki – coś pięknego, ale trzeba mieć sprzęt... Zejścia ze szczytów zazwyczaj po sypkim piargu... Tu raczej nie da się chodzić z wielkim plecakiem, przynajmniej nie po ferratach... W górach jest trochę kapsuł biwakowych, gdzie można się przespać... Najpiękniejsza ferrata jaką szedłem to VF Lipella na Tofanę di Roses, największa przygoda to 2 dniowe obejście masywu Sorapiss, ale każda ferrata gwarantuje emocje, przy których orla perć blednie, może jedynie przejąsie czerwonej ławki jest jakimś porównaniem.... Można też tu chodzić normalnie bez ferrat... jest pełno szlaków dość dobrze oznakowanych – dla każdego coś miłego....


ostatnio właśnie sobie myślałem, że trzeba wrrócić w okolice Cortiny jak najszybciej...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 października 2008 22:46:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28621
ahu pisze:
Wrzesniowy tydzień w Dolomitach..
Ooo!

Bogus pisze:
antiwitek napisał:
Ale już ten czarny ze Szczebla do Mszany... (...) karkołomne zejście, uau! Mirus, nieźle się musiało tam Wam podchodzić - też chciałbym tego spróbować!

I jak?


Hehe, całkiem całkiem! :D

W poprzedni łikend umówiliśmy się z Bogim na kilka wybitnych szczytów w Beskidzie Wyspowym. Zaczęliśmy około sobotniego południa od wzmiankowanego powyżej fragmentu szlaku na Szczebel. Bo z Mszany idzie się drogą asfaltową, potem polną (można zgubić szlak w pewnym miejscu :wink: ), potem wzdłuż potoku, by nagle go przekroczyć w prawo i ruszyć pod górę :) . Jest tam miejsce, że rzeczywiście zadziera się głowę, bardzo fajnie. Do tego świerzospadłe liście, które ukrywają stopnie i ogólnie zsuwają się skubane. Za to teraz więcej widać było niż poprzednio, zwłaszcza z tych skałek na grzbiecie. Dostrzegłem nawet schodzącego z góry człowieka na czele grupki innych ludzi. Po chwili odkryłem, że go znam i skąd: w maju był jedną z czterech osób nocujących na biwakowisku w Jasielu. Chyba obaj ucieszyliśmy się z takiego nieoczekiwanego spotkania/rozpoznania :) .

Dalej wiadomo: weszliśmy na Szczebel, zeszliśmy na Glisne, weszliśmy na Luboń - jakoś tak szybko :) . Zainstalowaliśmy się w znanej Mirusowi bacówce: mały pokoik z małym kwadratowym okienkiem. A potem udaliśmy się na Perć Borkowskiego. Po liściach stromo w dół :) . Aż na te skałki, skąd patrzeć można na Tatry. Słońce zachodziło z prawej, ujawniając coraz to nowe aspekty panoramy z tym, no - z Giewontem włącznie. Bogi dokumentował. Aaa, w ogóle fajnie jest w beskidzkim lesie gdy na bukach nie ma już liści, te pnie, przez gałęzie prześwituje niebo.

A potem kolacja w dosyć zaludnionym schronisku: kolejny raz mogę polecić kwaśnicę za 7 zeta. I piwo grzane, całkiem smaczne :) w tej samej cenie, i drugie takoż :wink: . A na dobranoc dostaliśmy piecyk elektryczny nadmuchowy, dzięki któremu nie zmarzliśmy w nocy. A dość mocno wiało - ciężko było nocą podziwiać księżyc i gwiazdy, niełatwo też rankiem czekać na wschód słońca, mimo że dobrze jest napatrzeć się na takie cuda :wink: .

Wyjątkowo wcześnie - bo busy, bo w ogóle niedzielna komunikacja jest beznadzejna - zbiegaliśmy na Rabkę Zaryte. Wpuściliśmy się - mam do tego talent, sam Bogus powiedział, że ze mną zdarza mu się to wyjątkowo często - w dzikie ostępy. No ale jakoś znaleźliśmy szlak i nawet potem czekaliśmy na bus do Mszany. W Mszanie byliśmy na Mszy. A następnie przejechaliśmy do Kamienicy. No, tam wreszcie jakiś odpowiedni lokal: restauracja Młyn, co w moim przypadku oznaczało barszcz z krokietam (ha, dużo lepszy i pozywniejszy niż się spodziewacie) i kawkę. Obok ogień buzował na palenisku, ogólnie polecam to miejsce :wink: .

Stamtąd wyruszyliśmy na Modyń szlakiem niebieskim. Ostrzegano nas, że zanika on i tumani, ale nie było aż tak źle. Na szczycie nawiązaliśmy kontakt z Lukhopem, który pozdrowił zdobywców zapomnianych szczytów :wink: . Modyń nie jest może jakąś wybitną górą, ale na całkowite zapomnienie na pewno nie zasługuje, na przykład ze względu na panoramy z łąk, którymi się podchodzi. I sam szczyt jest całkiem miły.
Los zetknął nas tam kilkakrotnie z człowiekiem, który okazał się być zrzeszonym zdobywcą Korony Gór Polski. Wiele opowiadał nam o "organizacji", ale na Bogiego patrzył chyba tak jak my patrzymy na fanów Armii, którzy nie są na forum :) . Okazuje się, że oni mają legitymacje i robią sobie takie zjazdy, że tam ognisko, wspólne wyjście na jeden ze szczytów i w ogóle. Ale jednakowoż na podejściu na Majerz został w tyle i nie spotkalismy się więcej :wink: .

Ten odcinek od Modyni do Limanowej, nie oszukujmy się, nie jest zbyt ciekawy. Dużo idzie się asfaltową drogą. Ratują go widoki - zwłaszcza na Mogielicę. No i cmentarze z pierwszej wojny: mniejszy w Golcowie i większy na wzgórzu Jabłoniec. Do Limanowej docieramy wcześniej niż się spodziewaliśmy, dzięki czemu wcześniej też lądujemy w Krasnym :) .

Następnego dnia wstajemy o dziewiątej, co pozwala nam około południa znaleźć się na szlaku - tym razem z Kasiny na Lubogoszcz. To chyba najlepsza pora na Lubogoszcz była! Brak liści, prześwity, i pogoda szczególnie miła (choć poprzednie dni oczywiście też okej). Bardzo przyjemnie szło się tym grzbietem, a jeszcze przyjemniej schodziło ku Mszanie. Ech :) . Mmm :P . Dobrze, że to nie był jeszcze koniec - planowaliśmy udać się jeszcze, że się tak wyrażę, do gospody, hehe. Była to pizzeria, gdzie w karcie dań nie było ani jednej pizzy, za to - co zauważył Bogi - wśród dań jarskich figurowały pierogi z mięsem. Ale żeberka były ekstra!

No i niestety tyle, około siedemnastej każdy ruszył w swoją dalszą lub bliższą stronę, ja oczywiście do swoich codziennych zaległości..... :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 28 października 2008 09:53:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
antiwitek pisze:
Wpuściliśmy się - mam do tego talent, sam Bogus powiedział, że ze mną zdarza mu się to wyjątkowo często - w dzikie ostępy.

Muszę sprostować, że na tym odcinku szedłem z przodu, więc to nie tak, że Witek gubi szlak - Witek ma zły wpływ na otoczenie :-)

antiwitek pisze:
Ostrzegano nas, że zanika on i tumani, ale nie było aż tak źle.

Fakt, zgubiliśmy się tylko dwa razy.

antiwitek pisze:
kilka wybitnych szczytów w Beskidzie Wyspowym

Trasa pierwszego dnia to taki typowy Wyspowy - tylko 10km, a suma podejść przekracza 1000m.

antiwitek pisze:
co pozwala nam około południa znaleźć się na szlaku - tym razem z Kasiny na Lubogoszcz. To chyba najlepsza pora na Lubogoszcz była!

Też tak myślę - gdybyśmy wstali wcześniej, znów bylibyśmy totalnie niewyspani (a tak, przynajmniej ja, byłem tylko po prostu niewyspany), a z kolei później mógłbym nie zdążyć wrócić do domu ;-)

antiwitek pisze:
Wiele opowiadał nam o "organizacji"

Nie powiedział tylko, że mając lat pewnie z 50, mógłby tam być przewodniczącym młodzieżówki - przynajmniej tak wynika ze zdjęć członków-zdobywców.

Świetny nieco przedłużony weekend!

Dorzucę jeszcze do tego co napisał Witek kilka zdjęć.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 28 października 2008 11:29:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 02 października 2006 12:09:41
Posty: 2805
Skąd: f'karium
Bogus, ale zdjęcia! :brawa:

_________________
tory wyjeżdżają z lasu a tam...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 28 października 2008 11:32:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Najbardziej zazdroszczę Tatr z Lubonia. Ja tam zawsze na mgłę trafiałem.
A pamiętamy przebój z dzieciństwa "Panorama Tatr"? :wink:

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 29 października 2008 09:20:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
jaka piękna Panorama!!!

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 29 października 2008 12:36:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
O, fajno chłopaky! Udało mi się pokręcić całkiem niedaleko miejsca Waszej wyprawy, granica Wyspowego i Gorców. Swoją droga strasznie nie doceniałem terenów GPN - myślałem, że to jakieś pagórki będą, a tu całkiem sympatycznie. No i ciesze się, że udało mi się jednak wyskoczyć z Trójmiasta w jesienne góry (ponoć na dniach ma tam spaść śnieg), październikowo-listopadowe widoki rządzą, choć mgiełka zawitała i z Tatr nici...

Tutaj kilka fotek z wczorajszej drogi na Kudłoń (1276 m):

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 29 października 2008 13:50:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4932
ale super pejzaże niezmącone ludźmi!

_________________
The Hilgrims spotify


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 29 października 2008 14:23:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 21 marca 2007 08:35:09
Posty: 521
Skąd: Bydzia
KoT pisze:
o Cristallo ! i Tre Cime ! Piękne ! Odważnie się wybrać we wrześniu w Dolomity... Prawdopodobieństwo śniegu po pas dosyć duże... byliście na VF Luca/Innerkofler i VF Dibona gdzieś jeszcze ?


jeszcze Col Roso , Galeria Lagazuoi , VF Tomaselli ale tu nastąpiła wycofka ze ściany właśnie ze względu na padający śnieg i słaba widoczność, VF Roghel, która nas wykończyła ;-)
Pół metra sniegu jeszcze nie było ale to co poprószyło wystarczająco zwiększało trudności we wspinaczce, dlatego troche inaczej trzeba traktować wrzesień niż pełnie lata, generalnie na kampingach i szlakach pustki, może za wyjątkiem miejsc gdzie blisko jest parking samochodowy, no i zawsze na szlaku można liczyc na spotkanie jakichs Czechów :lol: temperatury może nie zachęcają już, w nocy poniżej zera w dzień niewiele więcej ale przynajmniej się człowiek nie poci nadmiernie :wink: schroniska też juz w większosci pozamykane dlatego zamiast w schronisku Berti przyszło nam spać w przybudówce maszynowni od wyciągu towarowego :)
Kot :!: w 2001 chodziłem po tych trasach co Ty, czyli 2 dni wkoło Sorapisu i VF Lipella na Tofanę di Roses :piwo: , prócz tego VF Olivieri na Punta Anna, VF Ferrata Marmolada na Punta Penia i VF Ombretta w zejściu oraz Piz Boe w Selli


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 29 października 2008 15:14:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
Inverness pisze:
Bogus, ale zdjęcia!

Dziękuję :-)

. pisze:
Swoją droga strasznie nie doceniałem terenów GPN - myślałem, że to jakieś pagórki będą, a tu całkiem sympatycznie.


Nie czytasz forum, wszak:
Peregrin Took pisze:
Gorce *****

a Bogus pisze:
Gorce **** 3/4

;-)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 29 października 2008 21:54:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Luboń to taki pagór, który lubię, bo tak fajnie wystaje, jak się jedzie Zakopianką (nie pomyliłem czego? ;-)). Bogi pokazywał mi go z Tater i jakoś wyglądał mniej okazale, ale i tak fajny.

Ale najbardziej to bym chciał spróbować po tych liściach w dół i w górę. Ze wszystkich pór roku zdecydowanie najmniej chodziłem po górach właśnie jesienią i tej atrakcji raczej nie znam...

Zdjęcia rzeczywiście świetne, powiem szczerze: obserwuję zdjęcia Bogusa od pewnego czasu i mam takie wrażenie, że są one coraz lepsze :!:

A teraz proszę mi wyjaśnić, czy bacówka i schronisko to jedno i to samo czy dwie różne chaty, które jednocześnie stoją na Luboniu (na szczycie?!)? A jeżeli jedno, to czy Bogus spał w schronisku? :shock:

antiwitek pisze:
na Bogiego patrzył chyba tak jak my patrzymy na fanów Armii, którzy nie są na forum

hehehe. ale w sumie to fajne chyba takie ich manewry!

antiwitek pisze:
dzikie ostępy

mniej okazji miałem, ale i ja z Tobą zawędrowałem nie wiadomo gdzie w poszukiwaniu jeziorka ;-) Od razu podejrzewałem, że to nie był taki wyjątkowy raz.

antiwitek pisze:
świerzospadłe liście

hmm, wymienia się na świerk? :taaaaa:

Dzięki za relacje!

PS. Boski, a Tyś to właściwie gdzie był, czy jesteś?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 29 października 2008 22:07:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
Luboń to taki pagór, który lubię, bo tak fajnie wystaje, jak się jedzie Zakopianką (nie pomyliłem czego? Wink)

Jak ma maszt, to Luboń :-) Natomiast co do wystawania - jak się jedzie od strony Krakowa, to tak za Myślenicami najbardziej wystający jest Szczebel.

Crazy pisze:
A teraz proszę mi wyjaśnić, czy bacówka i schronisko to jedno i to samo czy dwie różne chaty, które jednocześnie stoją na Luboniu (na szczycie?!)? A jeżeli jedno, to czy Bogus spał w schronisku?

Hehehe, a Szwajcarka w Rudawach to co to było? Może standardu nie trzymało, ale nazywało się schronisko.
Bacówka i schronisko na Luboniu to dwie różne chaty, oddalone od siebie o jakieś 15 metrów, a co za tym idzie znajdujące się pospołu na szczycie.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 30 października 2008 08:43:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4960
Skąd: Biadacz
ahu pisze:
jeszcze Col Roso , Galeria Lagazuoi , VF Tomaselli ale tu nastąpiła wycofka ze ściany właśnie ze względu na padający śnieg i słaba widoczność, VF Roghel, która nas wykończyła Wink

no to intensywny wyjazd był... zazdroszczę... ja byłem 2 razy (2002 i 2004) ale nie miałem do dyspozycji samochodu, więc okolice Cortiny mam intensywnie schodzone, ale w masywie Tofan nic nie robiłem oprócz Lipelli... VF Ettore Bovero na Col Rosa to chyba moja ulubiona ferrata - krótka i intensywna... niespecjalnie wymagająca, ale wspinaczka 200 metrowym filarkiem robi wrażenie...

a powiedz mi taką rzecz - jak wygląda stopień trudności na VF Tomaselli i VF Olivieri ? W sensie jak sie ma do takiej Lipelli czy Bovero... Bo są uważane za trudniejsze, a ja nie bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić na czym te większe trudności miałyby polegać... domyślam się więc, że może chodzi o to, że są dłuższe eksponowane fragmenty i trudniej się wycofać, bo trasa dłuższa czy coś...

ahu pisze:
2 dni wkoło Sorapisu

a w którą stronę szedłeś ? bo to ma wbrew pozorom duże znaczenie :)

ze swojej strony polecam przejście z Val Di Fanes do Val Travenanzes z biwakiem w Biv della Pace na prawie 2700 mnpm... obie doliny zapierają dech w piersiach (ta druga to ta wielka przepaścista dolina za Tofanami) po drodze niewymagająca, ale przyjemna ferratka prowadzona umocnieniami z I Wojny... świetne widoki na przeciwległy masyw Tofan...

Crazy pisze:
e najbardziej to bym chciał spróbować po tych liściach w dół i w górę. Ze wszystkich pór roku zdecydowanie najmniej chodziłem po górach właśnie jesienią i tej atrakcji raczej nie znam...

:shock:
serdecznie współczuję... jak dla mnie lata mogłoby w górach nie być - wystarczyłaby przedłużona o 2 miesiące jesień ! jedyną zaletą lata jest długi dzień... poza tym same wady - gorąco, słaba widoczność...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 913 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38 ... 61  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group