Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 kwietnia 2026 11:57:47

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34 ... 97  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 30 sierpnia 2008 06:59:34 
(-)


Ostatnio zmieniony śr, 27 lipca 2016 20:51:28 przez chewbacca, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 30 sierpnia 2008 10:15:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
super, czekam na dalej!!!!!

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 30 sierpnia 2008 11:43:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Co za napięcie, hehe!!! Czekam na więcej.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 02 września 2008 21:01:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
Nastał piątek i po przebudzeniu Kacper i Crazy zaczęli się zastanawiać, ile mają czasu, zanim ktoś dotrze z dołu (pamiętajmy, że mimo wszystko ich nocleg był nielegalny i woleli uniknąć tłumaczenia się przed kimś niepowołanym). Stanął nawet zakład - Crazy wyliczył, że od Chochołowskiej powinien spokojnie ktoś dotrzeć przed dziewiątą, Kacper oponował - w chwili jednak, kiedy ustalali, o co zakład ma być, sprawa się zdezaktualizowała, bo na szczycie Kończystego zobaczyli ludzi! Niby więc Crazy wygrał, ale nie do końca, ludzie ci bowiem przyszli ze strony... słowackiej, a od Chochołowskiej nie było nikogo nie tylko o dziewiątej, ale i kiedy ruszyli w drogę prawie pół godziny.

Tego dnia trasa miała być znacznie bardziej wymagająca - zaplanowane zostało przejście na Tomanową Przełęcz, wiodące najpierw przez poznany kiedyś szlak graniowy do Pyszniańskiej Przełęczy, ale potem - przez Kamienistą, Smreczyński Wierch i Tomanowy Wierch - czekała ich terra incognita, w dodatku nieszlakowana. Było za to więcej czasu. Cały dzień został dość dokładnie rozplanowany, z założeniem, że na Pyszniańskej Przełęczy spędzą ok. półtorej godziny na dobry odpoczynek i obiad.

Po porannym gotowaniu (i nawet myciu! a co!) wody mieli już znacznie mniej, wiedzieli jednak że tuż pod Pyszniańską czeka na nich strumyk, gdzie będzie można zatankować. Znali to miejsce całkiem nieźle z wyprawy sprzed 11 lat - biwakowali tu wraz z trójką znajomych; już wtedy były zamiary, żeby przejść dalej granią do Tomanowej, ale po porywisto-wietrzystej nocy rano złapał ich grad i uciekli doliną (przepiękną skądinąd, i bardzo dziką) prosto do schroniska Ornak.

W tym roku wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej... z miejsca noclegu weszli w bardzo dobrym stylu na Starorobociański, spokojnie odetchnęli, był czas na zdjęcia, a choć tu i ówdzie chmury przetaczały się nie do końca optymistycznie, to jednak na Pyszniańską Przełęcz dotarli o wiele wcześniej, niż mówiły założenia, w znakomitej formie, świetnym nastroju i akurat zupełnie poprawnej pogodzie.
Warto wspomnieć, że tego dnia przypadał 1 sierpnia i Kacper z Crazy'm odśpiewali znaczne fragmenty płyty Powstanie warszawskie, czasem zachowując stosowną powagę, kiedy indziej jednak pozwalając sobie na nieco frywolne żarty... na ten przykład, kiedy z zachwytem rozważaliśmy możliwość kąpieli we wspominanym wyżej strumyku... Co odpowiedzieć Słowakowi, który znienacka wychynie z dna doliny i spyta czemu moczymy swoje dupy w czystym górskim potoku? - My Polacy mamy opinię romantyków! :mrgreen:

A kąpiel była CUDOWNA!!! Może tylko słowo "kąpiel" nie jest w pełni adekwatne, bo właściwie to opluskałem się, stojąc po kolana w lodowatej bieżącej wodzie. Jeden z best momentów!

Przynieśliśmy też dużo świeżej wody i ugotowaliśmy znakomity obiad, na który złożyła się zupa soczewicowa z makaronem z dodatkiem znalezionych w drodze na Rakoń grzybów usmażonych na tłuszczu z zupki chińskiej ;-) Były to chwile wspaniałe, sielankowe, nie ustępujące w niczym legendarnym pojedynkom na miecze świetlne (= kijki teleskopowe) na tejże Przełęczy 11 lat temu :-) i w dodatku nadal byliśmy do przodu w stosunku do przewidzianego czasu na ten dzień. Tja...

Akurat gdy udało nam się skończyć jedzenie, dopakować wodę, zamknąć plecaki - coś się w pogodzie zaczęło psuć szybko. Zdołaliśmy tylko dojść na siodło przełęczy (siedzieliśmy nieco poniżej), kiedy zaczęło kropić. Ponieważ nie przestawało, założyłem swoją śmieszną kurtkę, która przemokła w chwilę moment, a ponieważ padało z chwili na chwilę coraz mocniej, przemokła nie tylko kurtka, ale i buty... Właściwie sprawą pierwszej wagi było co innego, a mianowicie plecaki. Gdyby przemokła nam ich zawartość, byłoby już po wyprawie. Kacpra wór z nieprzemakalnego materiału przeszedł doskonale test bojowy, całą burzę wisząc na "wieszaku", mój - opatulony szczelnie w jaskrawożółty pokrowiec - oparłem o tabliczkę szczytową... i tyle tylko mogłem zrobić. Daszek przy tabliczce był jedynym schronieniem, jakie istniało, ale można było pod nim zmieścić mniej więcej jedno ramię. Zresztą po kilkunastu minutach było to już całkowicie obojętne. Deszcz przeszedł w ulewę, a ulewa w szalone gradobicie, pośród którego na domiar złego wciąż waliły pioruny. Staliśmy jak takie zwierzęta, co nie mają się gdzie skryć, więc całą ulewę po prostu stoją i mokną. Może o tyle inaczej od zwierząt, że cała ta sytuacja coraz bardziej pompowała w nas adrenalinę i wyraźnie czuliśmy, że to dopiero jest przygoda! Grad w nas łupie tak, że nogi odpadają, zimno jak cholera, a człowiekowi gęba się śmieje :D Tylko co robić?! ZNOWU uciec w dolinę??? Takie upokarzające deja vu nie mieściło nam się w głowach. Ale co? Czy po takiej burzy - nawet gdyby ustała - możemy w ogóle ruszyć na nową drogę?! Kacper wpadł na pomysł, że już lepiej by było zejść na stronę słowacką, przynajmniej poznalibyśmy coś nowego. Nie mieliśmy jednak mapy niższych partii terenu, a z pamięci kojarzyło nam się, że jest tam daleko i kompletnie pusto.

Póki łomotał grad nie było warunków, żeby coś mądrzejszego wykombinować, wiedziałem tylko, że nie chcę jeszcze schodzić, że chcę dać sobie szansę, więc będę tak stał... śmiesznie trochę było, bo kiedy już grad ustał, ale nadal padało, dotarło z dołu od Podbańskiego na Przełęcz dwoje Czechów. Byli też całkowicie przemoczeni, ale weszli na siodło i czym prędzej z niego zbiegli, zagadawszy do nas tylko przelotem (zdaje się, że grad po czesku to "kroupki"?.. choroba, zapomniałem) - i w sumie nie mieliśmy pojęcia, jak im tłumaczyć, że po co my tak stoimy... Ale staliśmy. A potem Kacper uruchomił telefon, zadzwonił do Włodka Cywińskiego z pytaniami dotyczącymi tej słowackiej doliny, a także ewentualnej dalszej drogi na Kamienistą, połączyliśmy się też z Izą, Bogusem i jeszcze jednym kolegą, którzy jak się okazało, byli w tym czasie całkiem niedaleko, bo na Rakoniu i wcale burzy nie mieli... a deszcz z wolna przestawał padać i chmury wydawały się odchodzić w inne strony, nawet gdzieniegdzie przebijało niebieskie niebo... plecaki w środku suche!

... i tak od słowa do słowa postanowiliśmy, że zobaczymy, co z tą Kamienistą da się zrobić :-)


Ostatnio zmieniony sob, 27 września 2008 22:44:29 przez Crazy, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 02 września 2008 21:43:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28620
SUPER!

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 02 września 2008 23:21:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1082
Skąd: W-wa
Crazy - super przygody i świetne opisy! Zdarzyło mi się iść w dosyć trudnym terenie w ulewnym deszczu, takim, że nie nadążałem przecierać okularów, ale gradobicie i pioruny :shock:
Crazy pisze:
Zamierzaliśmy tego dnia dojść na biwak za Kończysty Wierch, gdzie z dawniejszego wyjazdu znaliśmy tzw. "rowy tektoniczne" jako świetne miejsce na postawienie namiotu.

Czy to jest miejsce Waszego pierwszego noclegu?
Obrazek

EDIT: zmieniłem link do zdjęcia


Ostatnio zmieniony pt, 05 września 2008 15:20:52 przez Antonio, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 03 września 2008 06:47:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18426
Skąd: Poznań
:piwo:

i czekam(y) na ciąg dalszy! :-)

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 03 września 2008 08:44:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
połączyliśmy się też z Izą, Bogusem i jeszcze jednym kolegą, którzy jak się okazało, byli w tym czasie całkiem niedaleko, bo na Rakoniu i wcale burzy nie mieli...

U nas spadł tylko bardzo niewielki deszczyk, ale obserwowanie tego, co dzieje się w kierunku wschodnim przy jednoczesnej orientacyjnej znajomości Waszego położenia było najbardziej stresującym kawałkiem wyjazdu. Gradobicia oczywiście z naszej perspektywy nie dało się zaobserwować, ale chmury miały kolor daleko bardziej intensywny od tego, co widać na jednym moim zdjęciu wtedy zrobionym, a pioruny waliły (za każdym razem hałasując naprawdę mocno) co chwilę. Dzięki za to połączenie, bo naprawdę się bałem, że coś się mogło stać.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 03 września 2008 08:51:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 02 czerwca 2008 07:44:37
Posty: 11
Skąd: Nasielsk
Z wielką przyjemnością się Cię czyta, Crazy!!!

Tak przy okazji, bardzo Wam wszystkim dziękuję za ten wątek. Dzięki Wam mieliśmy (ja i mój szanowny małżonek) absolutnie fantastyczny wypad w góry. Jakoś tak wyszło, że ten wątek obudził we mnie zupełnie obezwładniającą tęsknotę za Taterkami i chociaz mieliśmy urlop spędzić w rejonie Jury krakowsko-częstochowskiej, to szybko zmieniliśmy plan.
W sumie to był nasz pierwszy wspólny dłuższy pobyt w Tatrach, do tej pory zdarzały nam się tylko jakieś łikendowe itp. To było również takie nasze odnowienie więzi z górami i trochę między nami, bo byliśmy tylko we dwoje, bez żadnych znajomych i przyjaciół, co też zdarzyło się pierwszy raz od kilku lat. I powiem szczerze na nowo pokochaliśmy Tatry, mieliśmy piękną pogodę, co również miało wpływ na przeżycie tych dni. Wielokrotnie skorzystaliśmy z rad, które zostały tu umieszczone przez różnych bardziej doświadczonych. Dzięki Wam przeżyliśmy niezapomniane chwile, gdy po raz pierwszy w życiu znaleźliśmy się nad Czarnym Stawem Gąsienicowym... Niniejszym przyznaję całkowitą rację wszystkim , którzy na tym forum dawali upust zachwytom nad tym miejscem. No i jeszcze jedno - przekonaliście nas o wyższości mieszkania w schronisku nad mieszkaniem w Zakopcu, zatem już postanowione, ze następnym razem zadekujemy się w schronisku.
Dzięki
Czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek opowieści Crazy-ego.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 03 września 2008 21:30:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
ogromnie mi miło słyszeć coś takiego! tzn. cieszę się, że fajnie Wam się czyta, ale chodzi mi najbardziej o ten wyjazd i odnowienie miłości tatrzańskiej

no bo tu:
zirael pisze:
przekonaliście nas o wyższości mieszkania w schronisku nad mieszkaniem w Zakopcu, zatem już postanowione, ze następnym razem zadekujemy się w schronisku.

całą zasługę trzeba przypisać Bogiemu :mrgreen:


Bogus pisze:
Gradobicia oczywiście z naszej perspektywy nie dało się zaobserwować, ale chmury miały kolor daleko bardziej intensywny od tego, co widać na jednym moim zdjęciu wtedy zrobionym, a pioruny waliły (za każdym razem hałasując naprawdę mocno) co chwilę.


mimo wszystko myślę, że grad bardziej konkretnie nam dolegał, bo choć piorunów się boję jak diabli, to w głębokiej przełęczy nie spodziewałem się żadnego zobaczyć na własnej skórze, zresztą te uderzenia chyba jednak były gdzieś ciut obok (nie na Kamienistej ani Bystrej, które otaczają Przełęcz)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 04 września 2008 08:31:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3983
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
całą zasługę trzeba przypisać Bogiemu

Hehehe, ale chociaż Czarny Staw Gąsienicowy należy do mojego tatrzańskiego topu, tylko pewnie o tym tu nie pisałem :-)

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 04 września 2008 20:57:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:09:25
Posty: 6879
Skąd: z Nepalu
Pomimo mojej kompletnej nieznajomości Tatr uruchamiam wyobraźnię i z wielką ciekawością czytam relację z ostatniej wyprawy Crazyego i Kacpra.

_________________
Auto, winda, kibel, molo
Ławka, kino,basen, szkoła


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 05 września 2008 19:54:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28620
Zupełnie nie spodziewałem się, że będę miał okazję wpisać się w tym wątku jeszcze tego lata :) .

Tymczasem w samej końcówce wakacji miał miejsce szybki wyjazd w Tatry z jednym dniem na wycieczkę: Kuźnice - Murowaniec - Zawrat - Pięć Stawów - Roztoka - Palenica. (Pierwotnie miała być jeszcze Świnica, w trakcie rozważano też Kozią Przełęcz - ale Bogi telefonicznie odradził :wink: i w sumie dobrze).

Kilka zdjęć:

Czarny Staw Gąsienicowy :P :

Obrazek

zirael pisze:
nad Czarnym Stawem Gąsienicowym
:wink:

Obrazek

Pogoda na pozór nie była najlepsza, sporo chmur i mgieł, trzeba było uważać na śliskość kamieni, ale... w sumie było bardzo klimatycznie! Nad wodą chwilami snuły sie mgły, z nienacka odsłaniały się jakieś dalsze plany, zarysy turni i różne takie.

Nnnoo, wspinaczka w takich warunkach była niczego sobie:

Obrazek

...a pomiędzy pierwszą i drugą serią łańcuchów spotkaliśmy pana, turystę z Warszawy, który przyjechał nocnym pociągiem, nocnym zamierzał wracać, miał fajne sandały na nogach i prędko przeszedł w rozmowie na język francuski (w naszej grupce ten język miał przewagę nad polskim - za sprawą Jezabel (kuzynka(?) Pascaline, którą forumowicze mieli okazje poznać zeszłego roku w Radocynie) i Oli, bo przecież nie moją :wink: ). Miał okazję dowiedzieć się, że Jeza nie tylko pierwszy raz jest w Polsce, nie tylko pierwszy raz w Tatrach, ale też w ogóle w górach :lol:

Pod samą przełęczą trochę lodu na trawach:

Obrazek

Trochę przebłysków:

Obrazek

A po drugiej stronie w Pięciu Stawach...

Obrazek

Zeszliśmy odrobinkę ze szlaku by obejrzeć starą kolebę, bardzo był to fajny moment. Pewien świstak nie spodziewał się ludzi, łaził po głazach, obserwował ścieżkę i był bardzo zdezorientowany gdy na niego zagwizdaliśmy :mruganie: .

Obrazek

Była to moja pierwsza konkretna wędrówka w tatrach od dłuższego czasu, chyba się na powrót zaraziłem!

A potem jeszcze był miniaturowy epilog krakowski. To trochę offtop, ale czasem zaczynam wierzyć w magię tego miasta, które w godzinkę z hakiem zorganizuje fajne zakończenie wakacji, ogrzeje słońcem, poczęstuje kawą (z Ryjo :wink: ) i jeszcze nie zapomni o muzyce na plantach :) .


Ostatnio zmieniony wt, 09 września 2008 17:09:29 przez antiwitek, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 05 września 2008 21:27:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
o ja cię, a przypadkiem nie było z Wami gera? bo dziś dostaliśmy od niego smsa spod zawratu :taaaaa:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 06 września 2008 07:43:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 28620
Miejsce to samo ale czas inny :) . Ciekawe gdzie teraz jest Gero?

_________________
I wonder who chose the colour scheme, it's very nice


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1455 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34 ... 97  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group