To teraz czas na moja relacje:
19 kwiecien 2007 AD - Bielsko Biała
Na miejscu bylem (wraz z paroma przyjaciolmi) juz ok. 18.30
Jeszcze do klubu nie wpuszczano wiec zrobila sie przed klubem malutka kolejka... ludzie spokojnie czekali, gdy kolo 18.45 przyjechal dopiero support (zespol ska) a wraz z nim jacys dziwni ludzi ktorzy zaczeli rozdawac jakeis ksiazeczki mowiac ze to "pismo św", co spowodowalo male zamieszanie i oburzenie wsrod czekajacych w kolejce - nie zrozumcie zle - wiekszosc ludzi chcialo sie dowiedziec o co w tym chodzi - koles wciska ci pismo sw i mowi zebys czytal jeden z czekajacych powiedzial ze "ksiazka nie ma sygnatury stolicy apostolskiej" nawiazala sie rozmowa o tlumaczeniach pisma sw itd. w koncu z pomoca przyszedl obecny w kolejce (i pozniej na koncercie) ksiadz, ktory powiedzial ze jesli ktos nie ma pisma sw to moze go pobrac... a tlumaczenie raczej nie rozni sie od "chrzescijanskiego" (np. bibli tysiaclecia) w kazdym badz razie malo znalazlo sie ochotnikow na pobranie egzemplarzy (mimo ze pozniej w trakcie koncertu ten pan jeszcze oferowal ze chetnie rozda przed wejscie wersje mniejsze i wieksze tej "ksiazeczki") dobra to by bylo na tyle przy wejsciu....
Godz. 19.00
W klubie nie za duzo osob, wiec mozna bylo sobie nawet przysiąsc przy stoliczkach...
Zespol Ska zaczal juz grac swoja muzyke i co....
pierwsze wrazenie = kurka na jakim oni sprzecie graja !!!
Orange, Mesa... jejku...
Po dokladnym przygladnieciu sie "headom" itd. zauwazylismy naklejki 888 , juz wszystko bylo wiadomo, w swym milosierdziu 2 Tm 2.3 podzielilo sie nawet sprzet

- bardzo ladnie - nie bedzie trzeba czekac na zmiane calego sprzetu...
Zespol Ska gral i gral... swoja muzyczke pod noge, z prostymi nutkami i troszke tandetnymi tekstami ale juz mniejsza o to... skonczyl
Godz ok. 20.30
Na scene wyskakuje P. Żyłka zmienia sobie blachy i zasiada na tronie (bez podwojnej stopy) potem wyskakuja P. Kmiecik (oczywiscie srodeczke w tyle kolo perkusyjki) nastepnie P. Dreżek na lewo i P. Litza na prawo
Wyskakuje potężna postać P. Budzydzjusz (o jejku jaki on ma "bemben" - brzuszysko) Nastepuje wstep do "biada, biada" - i hardcore.... mlyn w jednym momencie i w ogole pelna dezorientacja wsrod ludzi pod scena - i w koncu szalenstwo.... P. Budzydzjusz spiewa wprost w nasze twarze wychyla sie do publicznosci podaje mikrofon... czad...
konczy sie kawalek i wyskakuje P. Maleo w dresiku (ze mu prawie do konca nie bylo w nim cieplo) deklamuje ogromne 8 8 8 ... i znowu nastepuje Chrystusowo Rzezinija:D...
Za 1h koncertowania ska bandu nic sie nie dzialo ... a tu wystarczyly 2 kawalki zeby kolumna od "koncowki mocy" sie mocno przegrzala (chyba byla aktywna - mam nadzieje wiec jakos przezyla, ale potem brakowalo troszke niskich tonow z niej... i smierdzialo.... poza tym nie wiem kto "madry" nakierowal na nia swiatlo z halogenu) ogolnie niezle sie zadymilo... smrodek zauwazyl odlegly moze o 0.5m P. Litza.... ktory wczesniej pochloniety graniem i spiewaniem (zamkniete oczka) poprsotu dawal z siebie wszystko... i tak szla piosenka za piosenka coraz silniej i piekniej.... Druga piesn slugi panskiego (moj ulubiony kawalek) - wymieklem
Dzialy sie rzeczy nie slychane - byl konkurs na to kto najwyzej podskoczy, 2 razy wciagu calego koncertu publiczonosci za sprawa charyzmy P. Maleo przyszlo sie polozyc pod scena

(bo kto raz upada siedem razy mocniej wstaje") Przy koncu nawet sam P. Maleo sciagnal w koncu dresik bo mu juz bylo goraco jak sto pieronow (wspomagany soczkiem tymbarka) wyskoczyl na publiczonosc i ku uciesze wszystkich dal sie poniesc przez kawalek - "Nie umre" (juz 2 raz granego).... Wczesniej pzreskoczylem na lewa strone i zobaczylem swietna postac P. Dreżka, caly koncert oprocz spiewania i meczenia sie... operowal czesto efektem "wah wah" i czesto sprzegal gitarke z piecem (no jak to w Mesie by wypadalo zrobic miazge) - bardzo optymistyczna postac - i ciekawe glany (haha)
P. Litza za to pokazal powera lewej reki (kostkowanie) no i ogolnie wiecie (ze umie grac) pokzala tez potezny wokal i ogromne oddanie w spiewaie i grze....
Obaj gitarzysci co kawaleczek musieli pielegnowac strony swoich gitarek przestarajac je lub dostrajajac...
Postac P. Kmiecika byla mi bardzo rzadko widoczna - za to slychac bylo granie miejscami na pol klangiem - jesli dobrze skojarzylem - bas byl nieziemski a P. Zylasty okazal sie Powerasty na perkusji i z podwojna stopa to by chyba wysadzil klub - bo bez niej tak czy siak miazdzyl swoja perkusje poteznymi uderzeniami (naciagi do wymiany:D)
Co do wokalow to byly jakie powinny byc, mam tylko troszke zal i jakis niedosyt co do technicznych, ktorzy owszem uwijali sie szybko (wymieniali kabelki, gitarki itd) ale widac bylo ze P. Maleo mial ciagly problem z glosnioscia swojego glosu (pare razy zdarzylo sie ze po prsotu spiewal a w glosnikach nic nie bylo) pomagaly dopiero jego gesty zeby podniesli "poziom suwaczkiem" troszke to dziwne, z tego co widzialem to mieli chyba konsole cyfrowa - mogli po prostu wylaczac ten jeden kanal a pozostawic glosnosc taka jaka tam byla...
U wszystkich "artystow" bylo widac ogormne zaangazowanie i wypocenie tego koncertu po prostu... juz resztkami sil chyba raczyli nas bisem...
Po koncercie i w trakcie (autograf maleo zdobylismy na bisie gdy odpoczywal - ahh ta slawa) trzeba bylo postarac sie o autograf... troszke trzeba bylo czekac... Panowie Szlachetni Gitarzysci podzielili sie kosteczkami a P. Zyla na prosbe by dal paleczki od perki powiedzial: "wczoraj dawalem"

, troszke trzeba bylo czekac zeby w koncu czlonkowie zespolu wyszli do zgromadzonych fanatykow:D (polowa chyba klubu ma autografy moim czerwonym mazaczkiem) P. Litze od razu zaczeto zagadywac... wiec tylko podalem mu dlon... no i podziekowalem...
trza sie bylo brac... wracalismy do Zywca w rytmach "Szema Izrael...Adonai Elohenu"
To byl moj drugi koncert 2 Tm 2.3 pierwszy zaliczylem takze w BB przed laty - jeszcze akustyczny - gdy grali bardziej spokojne kawalki i troszke reggae - wtedy brakowalo mi kopyta - teraz je dostalem:) [dzieki za 2 piesn slugi panskiego]
Ahhh. Trzeba wspomniec ze troszke balem sie o ten koncert ze przyjda jakeis "pajace" i beda pokazywac to czego nie powinni....
zdazali sie i tacy ale zespol pieknie z tego wychodzil - pokazywal inne gesty (moralnie i religijnie poprawne)
Koncert byl mocno rzezniczy - w sumie sluchajac tekstow mozna bylo odniesc wrazenie ze to jakas profanacja - ale wszystko wyjasnil P. Maleo - powiedzial piekne, dobitne slowa - ktore potwierdzily cel zespolu - "Jezus wyciagnie cie z bagna, z nim nigdy nie umrzesz..." (cos ala to powiedzial)
a na koncu dalo sie jeszcze uslyszec swiadectwo czlowieka ktory w swym zyciu sie zagubil - chlopaka ktory dzieki katolickiemu osrodkowi przeciwnalogom w Bielsku - wyszedl na prosta...
I w ten sposob.... Bylem na koncercie miazdzacym kosci me - i kojacym serce i dusze mą
Pozdrawiam
Ps. teraz moj pokoik moze wygladac kolorowiej:
Ps.2. co do tej gitary to nie wiem jak mogliscie ja zawieruszyc... do gitar litzy byl raczej ciezki dostep bo byly przy samym kantorku dla zespolu.... moze juz zapakowaliscie ja i gdzies zostawiliscie ... skontaktujcie sie z klubem...bo nie mile tracic gitare jeszcze Les Paula