Całe to wydarzenie w moim przypadku należy podzielić na kilka części
Pie
rwsza byłaby
próba na poddaszu w przeddzień
I od
razu powiem, że chyba pod każdym względem właśnie ten występ podobał mi się najba
rdziej.
Było wesoło, luźno i chole
ra a
rtystycznie wp
rost genialnie!....WSZYSCY w doskonałej formie, nachodziły mnie wtedy
refleksje w
rodzaju:
ale jestem gupi, że ich nie doceniałem....
Zachwycony byłem p
raktycznie każdym nume
rem!
No i wyłonił się mój fawo
ryt
repe
rtua
rowy:
Skyyyyyy PILOT! * * * * *
Do głosu b
rawu
rowo dochodzi
osobno cała t
rójka, żeby potem stworzyć genialną ha
rmonię która potęguje niesamowicie optymistyczny wymia
r tej anty wojennej piosenki
Mimo, że to kowe
r t
raktuję go jako mentalną piosenkę Sound
rops, a to dlatego, że zawa
rto w niej wszystkie cechy tego zespołu któ
re lubię najba
rdziej....no i
bomba 8)
Widać w tym numerze
również
rozwój
technologiczny zespołu...więcej p
rądu się pojawia

, szczególnie fajnie, że jest bas, który w sumie zawsze był dla mnie podstawą wszelkiej muzyki (może do spółki z pe
rkusją)...ale gene
ralnie nie oto mi chodzi
Największym sukcesem tej zmiany jest pokazanie twarzy Sound
rops któ
ra nie była specjalnie znana

, zawsze łączyłem ten zespół z dźwiękami wyłącznie akustycznymi a tu proszę - ba
rdzo odważne poszerzenie horyzontów, t
rochę mi to otwarło głowę
Bardzo się cieszę, że zespół staje się nieprzewidywalny jeśli chodzi o ś
rodki wyrazu.
W
racając do p
róby....ładunek pozytywnych emocji, swoboda myśli i słów wypowiadania i jakaś taka pastoralna aura w okolicach sufitu
Przez moment przeszło mi przez głowę, że
jeśli taki miałby być ten koncert jutro to może do wątku the best of live się załapie?
Później próba numer dwa już w samym Sheratonie....
WOW Witek i Iza, ale fajowo!
T
rochę gadamy w ś
rodku dostajemy he
rbatę a obsługa hotelowo-dźwiękowa to bardzo mili ludzie, któ
rym wy
raźnie zależało na tym, żeby było fajnie
Sama p
róba znowu rewelacja....
Największe w
rażenie z
robiło na mnie
Cymbaline, w ogóle M
rll rządziła na tym sundchecku zarówno głosowo jak i bębnowo!, super ten inst
rument brzmiał wtedy!
No i Paweł doskonale wszedł w
rolę Gene'a Simmonsa
A jak już cała t
rójka wykonała coś na scenie to byłem mega szczęśliwy....baa
rdzo dobrze tego się słuchało
No i ten nast
rój przeniósł się na manew
ry poddaszne które jak zwykle były...no takie...supe
r
Puppu
rum w mojej głowie zaczyna się kla
rować ob
raz tego
jak bym chciał żeby było.
W t
rakcie d
rogi do hotelu bardzo fajna rozmowa z Witkiem(dzięki man!

) na tematy
różne któ
rej jednym z lepszych momentów była niespodziewana wysiadka z t
ramwaju bodajże numer 9 ludzi w koszulce Peji, a i Witek miał okazję spotkać jednego ze swych (dawnych?) idoli.
Długo czasu nie mija i jesteśmy w She
ratonie....przed wejściem czeka dość liczna grupa
przyjaciół królika.
P
róba już ostateczna nadeszła i
kurwa mać b
rakuje spo
ro dźwięków...
Bęben nie jest głęboki i mocno słyszalny, wokale z majestatycznych z
robiły się nieco za ciche....gene
ralnie było za cicho.
A i st
ress udzielił się części zespołu co nieco rzutowało na
jakość ostateczną...niestety.
Gene
ralnie magia dwóch p
rób nieco uciekła, ale i tak było fajnie
Te dźwięki są tak przyjemne,
relaksujące i hmmm luźne?, że chce mi się ich słuchać niezależnie od okoliczności.
O M
rll już było.... więc Ge
ro hehe zdecydowanie sp
rawdził się jako f
rontman, zapowiedzi
przedutworowe powodowały mentalny u mnie stan w
rodzaju
leżę i kwiczę
Jeśli chodzi o Otoka
ra to najba
rdziej podobało mi się kiedy g
rał solówki!!!, czad na maksa!, bo niestety bas nie dudnił tak jak chciałem a o mik
rofonach już było...
Mimo wszystko ba
rdzo się cieszę, że konce
rt się odbył i czekam na następny!
Dziękuję se
rdecznie wszystkim którzy mieli wkład w budowanie tych rzeczy o których napisałem!
A teraz polemiki co nieco:
elrond pisze:
a już kompletnym nieporozumieniem były utwory o Lechu Poznań i smażalni ryb
utwo
ry wp
rost rewelacyjne, wp
rowadzające klimat całkiem niesk
rępowanego
rechotu śmiechu, genialne przerywniki szczególnie w połączeniu z autoironicznymi zapowiedziami i wpadka widzewią
elrond pisze:
niektóre solówki gitarowe też można było sobie darować
Wszystkie solówki gitarowe ok, gdyż jak napisałem bardzo podoba mi się to, że Sound
rops jest kapelą anty schematyczną któ
ra g
ra to na co ma ochotę i sięga po środki wyrazu z któ
rymi ich raczej nikt nie łączył.
natalia pisze:
najlepsze utwory to te, w których grały dwie gitary akustyczne, gdy muzycy brali do ręki bas to przestawało mi się podobać.
Szczególnie z f
ragmentem o basie się nie zgadzam, ale może ba
rdziej dlatego, że na p
róbie słyszałem jak być powinno?
A best momentem był dla mnie jeden z najba
rdziej elekt
rycznych momentów czyli Ast
ronomy Domine.
natalia pisze:
(morelka, pierwszy raz usłyszałam jaki masz świetny głos!!!!!).
Z tym zdaniem się zgodzę ale ba
rdziej w kontekście wydarzeń p
re koncertowych podczas których słychać to było wyraźniej
Coś jeszcze El
rond napisał o przerwach które podobno psuły....e jak dla mnie nie przeszkadzało to wcale w
ręcz dało więcej czasu na zgadywanie co będzie następne, więc było ok
A jeszcze cośś dilej ve
ry good 8)
No i tak już na koniec....Sound
rops to genialny zespół, no i bez wątpienia....konce
rtowy
