Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 13:29:00

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 487 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20 ... 33  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 11:11:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 19 listopada 2004 15:47:56
Posty: 11954
All That You Can’t Leave Behind
Po niesamowitej płycie POP - jak to w przypadku U2 bywa powinna wyjść płyta słaba (gdzieś czytałem, że taka zależność w wydawnictwach U2 istnieje), mimo to czekałem również na tę płytę,,, Słuchałem ją bardzo często z moją dziewczyną (która nieco później została moją żoną), dlatego również ma dla mnie wymiar sentymentalny, ale już nie aż tak jak POP... właściwie nie wracam do tej płyty - raczej nie ma na niej utworów, którym mógłbym dać 6 gwiazdek,,, poza niektórymi utworami - nie wgłębiałem się za bardzo w teksty (w sumie robię to zazwyczaj, ale tu mnie to nie pochwyciło,,,)

Beutiful Day - jeden z najlepszych utworów na płycie, tu zgadzam się całkowicie z Mareckim - nastraja optymistycznie, fajny teledysk lotniskowy,,, *****

Stuck In A Moment You Can’t Get Out Of - fajny utwór, ****3/4

Elevation - dobry utwór do filmu z moją ulubioną aktorką :) **** z minusem

Walk On kawałek również nastrajający optymistycznie, ale lubię go znacznie mniej od Beautiful day,,, ****1/4

Kite - i tu zaczyna się dla mnie nudniejsza część płyty, po prostu usypiam i nie czuję klimatu,,, wokale, rozciągająca się melodia,,, niby wszystko ładne, ale ja usypiam,,, ***

In a little while - dla mnie to pewna kontynuacja Kitie,,, również jakoś tak ładnie, ale strasznie sennie,,, ***

Wild honey - co jest kurde? kantry song?? nie, dziękuję,,, *

Peace on Earth - również nie porywająco,,, ciągle śpię,,, **

When I look at the world - dla mnie to utwór przeciętny,,, nie porywa,,,, można posłuchać, nawet momentami mi się podoba,,, ***3/4

New York - również utwór średni,,, ***

Grace - kolejny usypiacz, ale za to jaki!! lekki bas, miłe dźwięki gitary, doskonały tekst,,, jest to jedna z najlepszych ballad na tej płycie,,, ****1/2

The Ground Beneath Her Feet - bardzo fajny utwór, w sumie nie był wśród podstawowych kawałków na płycie,,, ale to mój ulubiony moment na płycie,,, mam do niego taki sam sentyment, jak do najlepszych kawałków z POP - dla mnie chyba mentalnie to utwór z POP'u :) *****1/2

Ogólnie - dla mnie - to bardzo nierówna płyta, dobra na jesienne/zimowe wieczory część usypiaczowa - i kilka niesamowitych, pięknych kawałków, które dodają skrzydeł,,,,

(a tak w ogóle - to dzięki wielkie dla Mareckiego -dzięki jego wpisom- wróciłem po kilku latach do słuchania U2!!!)

_________________
The Roots of Pangea na YouTube
Duszą Malowane obrazy


Ostatnio zmieniony pt, 11 stycznia 2008 11:33:05 przez Smok, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 11:15:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24907
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Armijny Smok pisze:
gdzieś czytałem, że taka zależność w wydawnictwach U2 istnieje

A to akurat bzdura, czego dowodzi seria War-Unforgettable Fire-Joshua Tree. :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 11:27:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 02 października 2006 12:09:41
Posty: 2805
Skąd: f'karium
marecki pisze:
Ground Beneath Your Feet

hmm jakaś nowa wersja? ja znam tylko The ground beneath HER feet :P

_________________
tory wyjeżdżają z lasu a tam...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 11:34:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 19 listopada 2004 15:47:56
Posty: 11954
Peregrin Took pisze:
War-Unforgettable Fire-Joshua Tree.

hehe - jasne ;)

_________________
The Roots of Pangea na YouTube
Duszą Malowane obrazy


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 11:38:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24907
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Inverness pisze:
ja znam tylko The ground beneath HER feet

Ja też, ale "All that you can't leave behind" mi się kończy na "Grace", może tam faktycznie jest nowa wersja. :wink:

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 11:41:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 02 października 2006 12:09:41
Posty: 2805
Skąd: f'karium
Peregrin Took pisze:
"All that you can't leave behind" mi się kończy na "Grace", może tam faktycznie jest nowa wersja

hehe bonus jak "October" na De beście, z tym, że nie dla wszytskich :wink:

_________________
tory wyjeżdżają z lasu a tam...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 13:16:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
no dobra pośmialiście się, już wyedytowałem :)

A utwór jest na ATYCLB w wersji brytyjskiej, japońskiej i australijskiej :P

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 13:39:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 19 listopada 2004 15:47:56
Posty: 11954
ja mam AYCLB z 6-cioma bonusami,,, tylko te bonusy to jeszcze bardziej senne niż najsenniejsze z utworów podstawowych (poza ground beneath your feet ;) który jest super )

_________________
The Roots of Pangea na YouTube
Duszą Malowane obrazy


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 14:55:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4960
Skąd: Biadacz
Na tą płytę po niesławnych poprzedniczkach zupełnie nie czekałem... na U2 postawiłem już krzyżyk... pewnie stąd moje duże rozczarowanie... do dzisiaj uważam, że to jest dobra płyta.
TA płyta jest przede wszystkim niewymuszona. Taka płyta BEZ... bez zadęcia, bez parcia na jakieś efekciarstwo, bez przebieranek, bez błyszczących kul z dyskoteki, bez cytryn-gigantów, bez mefisto, bez nowego image... i taką drogą ten zespół podążył dalej... miało to swój wyraz w trasach koncertowych i bardzo mi się podoba... taki powrót do normalności - złoty środej pomiędzy szoł i rokowym koncertem...

Beautiful Day *****
Kapitalny numer, świetny pierwszy singiel... Przywraca chęć do życia... Prawie cały ten album tryska optymizmem... Uwielbiam refren z głosem Edge’a i wszystkie jego wstawki wokalne w tym kawałku... lepszym utworem na początek dnia jest chyba tylko It’s a beautiful day Levellersów...
Stuck In A Moment You Can’t Get Out Of ****
Bardzo popowy kawałek - fajna melodia, dobry tekst… i ten optymizm byjący z tekstu i muzyki...
Elevation *** 1/2
tu będę oryginalny - ta piosenka mi się na początku nie podobała, zwłaszcza, że komercyjnie była ciśnięta do bólu - jakieś remiksy, jakiś Thomb Rider... ale polubiłem ją jak zobaczyłem U2 Go Home - koncert z Dublina z trasy notabene Elevation Tour... Ten numer otwierał koncerty i był jak petarda ! Publiczność od razu podchwytująca refrenowe wycie - czad po prostu... aż się chce podskoczyć na fotelu ! ale wersja płytowa rzeczywiście mi nie podchodzi...
Walk on *****
Mój absolutny numer jeden tej płyty... genialna gitarka Edge’a i akustyk... i przepiękny tekst - kolejny optymistyczny do bólu i piękny, dla mnie wręcz wzruszający...
Kite *****
kolejny świetny numer z pięknym tekstem... bardzo ładnie zaśpiewany i znowu ta gitara Edge’a....
In A Little While ****
Całkiem przyjemny kawałek - zwłaszcza linia melodyczna wokalu jest fajna….
Wild Honey *
No ale tu już mną nosi - najsłabsza, najbardziej przsłodzona, ociekająca tytułowym miodem piosenka na płycie... i do tego mdły tekst... niecierpię....
Peace On Earth ** 1/2
Tu pociągnęli niski poziomem.... taka balladka bez wyrazu...
When I Look At The World ***
Nieco lepiej na tle poprzednich piosenek - nie drażni ale też nie porywa...
New York ****
Od początku lubiłem ten utwór... fajnie się rozkręca... na początku nieco nudnawo, ale potem wokal nieco się rozkręca i wchodzi gitara... od tego momentu jest bardzo fajnie
Grace***
Jak dla mnie nic specjalnego... taka nieco smętna końcówka płyty, która równie dobrz mogła się skończyć bez tego utworu...

The ground beneath her feet to numer z soundtracku do Million Dollar Hotel (którego nikt tu jeszcze nie opisał)… więc nie będę go oceniał bo to tak jakny oceniając Legendę pisać o Niezwyciężonym :)

Armijny Smok pisze:
raczej nie ma na niej utworów, którym mógłbym dać 6 gwiazdek

taka uwaga porządkowa... mnie się zawsze wydawało, że ocaniamy w skali 5 gwiazdkowej, a te 6 gwiazdek to taka piątka w koronie, czyli jakieś super szczególne wyróżnienie (takie odpały Crazego ;) )...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 15:15:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
KoT pisze:
mnie się zawsze wydawało, że ocaniamy w skali 5 gwiazdkowej, a te 6 gwiazdek to taka piątka w koronie, czyli jakieś super szczególne wyróżnienie

zasadniczo masz rację, ja używam skali 5+ czyli są wyjątkowe rzeczy ponad piątką

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 18:09:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 19 listopada 2004 15:47:56
Posty: 11954
KoT pisze:
taka uwaga porządkowa... mnie się zawsze wydawało, że ocaniamy w skali 5 gwiazdkowej, a te 6 gwiazdek to taka piątka w koronie, czyli jakieś super szczególne wyróżnienie

no i wszystko się zgadza,,, nie ma dla mnie piątek w koronie na tym albumie - są świetne piosenki - ale nie arcydzieła, które by mnie przeszywały,,, stąd nie za bardzo rozumiem uwagę porządkową,,, wiem, że oceniamy w skali pięciogwiazdkowej - jeśli o to Ci chodziło, a jeżeli daję powyżej pięciu - to tylko wybitnym utworom,,,

KoT pisze:
jakiś Thomb Rider

nie jakiś - tylko Tomb Rider z niesamowitą Angeliną Jolie!!! (drugim promocyjnym klipem był nawet dobry kawałek Korna,,,

KoT o AYCLB pisze:
taki powrót do normalności - złoty środej pomiędzy szoł i rokowym koncertem...

ja to widzę jako wypadkową drogi, którą miał przejść ten zespół - warto zwrócić uwagę jaki utwór kończy POP - a jakie dominują na AYCLB - myślę, że być może było to celowe,,,

_________________
The Roots of Pangea na YouTube
Duszą Malowane obrazy


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 12 stycznia 2008 01:02:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Obrazek

How To Dismantle An Atomic Bomb

Tu z kolei album nie był jakoś szczególnie wyczekiwany. Ale jak już kupiłem to mnie wzięło i słuchałem bardzo dużo. Podobny do poprzednika też jest tradycyjnie rockowy a nawet jeszcze bardziej rockowy i jeszcze bliższy wczesnemu wcieleniu zespołu niż jego elektronicznej odmianie lat 90tych.
Nie jest to koncept album choć lirycznie jest dość spójny traktując o świecie na rozdrożu, dużo też o śmierci.

Vertigo ****3/4 Pierwszy singiel pojawił się jeszcze przed wydaniem płyty. Piękna rockowa strzała. Od samego początku. Odliczamy i od razu udajemy się na rockową imprezę w klubie zwanym Vertigo. Już w tym pierwszym utworze widać kolejną zmianę brzmienia w stosunku do poprzednich płyt ale również w stosunku do bezpośredniej poprzedniczki. Elektroniki jest jeszcze mniej a całość jeszcze mocniej osadzona jest na naturalnych brzmieniach. Bardzo mi się podoba takie spokojne przejście po dwóch zwrotkach. Bardzo osiemdziesionowato mi to brzmi (tak koło 2:20) a to miłe skojarzenie.
Co ciekawe Bono odlicza tam po hiszpańsku raz, dwa, trzy, czternaście a nie raz, dwa, trzy, cztery (unos, dos, tres, catorce zamiast unos, dos, tres, cuatro). Dlaczego? Jak stwierdził Bono „there may have been some alcohol involved” :lol:
Na koncertach grali go zazwyczaj dwa razy. Najpierw gdzieś na początku i potem jako ostatni utwór bisu. Miało to być swego rodzaju hołdem dla wczesnych lat grupy, gdy przy niewielkim jeszcze repertuarze nie starczało utworów na bisy i zdarzały się powtórki.
Miracle Drug ***3/4 Dobry ale zdecydowanie nie najlepszy fragment płyty. W każdym razie nie wytrzymuje porównania z sąsiadami. Znów zdecydowanie rockowe brzmienie. Cieszy to bardzo.
Tekst odwołuje się do historii Christophera Nolana, irlandzkiego pisarza, który po ciężkim porodzie (dwie godziny niedotlenienia) pozostawał praktycznie nieruchomy. Tylko dzięki ogromnej ofiarności swojej matki, która uczyła go przez lata w domu oraz faktowi odkrycia po iluś tam latach jakiegoś lekarstwa (miracle drug) zaczął ruszać szyją. Przymocowanym do głowy urządzeniem nauczył się pisać i został poetą. Członkowie U2 znali go ze szkoły a Bono przed koncertowym wykonaniem tego utworu zawsze poświęcał go lekarzom i pielęgniarkom.
Jeden z dwóch zaledwie utworów w historii grupy, w których wokalnie udziela się trzech członków grupy. Do Bono i Edge’a dołącza w chórkach Larry. Pierwszym taki utworem było Numb.
Sometimes You Can’t Make It On Your Own *****1/2 Cudeńko. Powoli rozwijająca się ballada, w której linię wokalną zaliczyłbym do najpiękniejszych fragmentów jakie U2 stworzyło ever. Pięknie delikatne. Głos Bono z tym falsetem że aż :aniolek: :).
Szalenie ważny utwór dla Bono, gdyż znów powracający do stosunków z ojcem, który zmarł w trakcie koncertów po ATYCLB. Utwór, napisany wtedy i zaśpiewany przez Bono na pogrzebie.
Love And Peace Or Else ****1/4 Mocno bluesowy numer, gitary brzmią tu jakby wzięte z sesji Rattle & Hum. I pomimo, że nie jestem fanem tamtej płyty :wink: to tu bardzo mi się to podoba. Fajne dudniące basy, do tego mocne gitary. Intensywność utworu przypomina mi z kolei Bullet The Blue Sky. Dobre.
Na koncertach mocno eksponowana była perkusja Larry’ego a utwór kończył się graniem na werblu przez Bono, co swobodnie przechodziło we wstęp do Sunday Bloody Sunday. A potem rzeczywiście było Bullet The Blue Sky. Bardzo mocny, intensywny i udany fragment koncertów.
City Of Blinding Lights **** Miasto oślepiających świateł, to znów o Nowym Jorku? Tak jest. Utwór powraca do dwóch scen z historii zespołu – pierwszego przyjazdu do Stanów w 1980 roku oraz do pierwszego koncertu w NYC po 11.09.2001. Jak stwierdził Bono zainspirowały go „pasja i emocje fanów z tego miasta”. Muzycznie to też pewne nawiązanie do historii a konkretnie do utworu Where The Streets Have No Name. Sam początek jest bardzo podobną kombinacją klawiszowego tła i gitary Edge’a, których dźwięki powoli narastają.
Utwór bardzo pięknie prezentował się na koncertach. Pierwsze utwory grane przed nim operowały wizualnie jedynie telebimami i fragmentami sceny, podczas gdy przy nim cała scena wybuchała feerią kolorów rzeczywiście oślepiającego światła.
All Because Of You ***1/2 wyszło to nawet na singlu ale mi zawsze wydawało się najsłabszym momentem płyty. Fajny energetyczny początek, potem nawet niezła zwrotka ale refren mnie się mi kompletnie nie podoba.
Na koncertach grano go z zapowiedzią, że jest to „love song to The Who”.
Tak jak poprzedni utwór nawiązywał do “Ulic bez nazw” muzycznie tak tu podobne skojarzenia może budzić video. Muzycy grali na platformie ciężarówki jeżdżąc po Manhattanie a na koniec dali zaimprowizowany mini koncert na moście Brooklyńskim.
A Man And A Woman ***** Od pierwszego przesłuchania podobał mi się bardzo i pozostało mi do dziś. Piękny utwór, jeden a moich ulubionych na płycie. Fajne niespieszne tempo, nienaganna sekcja i piękna melodia. Monika kiedyś pisała, że jej się też podobało, nadal? :) Mi się cały czas podoba.
Bardzo fajny dwugłos Bono i Edge’a na końcu trzeciej minuty.
„I could never take a chance
Of losing love to find romance
In the mysterious distance
Between a man and a woman”

Szkoda, że nie grają tego na koncertach.
Crumbs From Your Table **** Okruchy ze stołu mają co najmniej dwa znaczenia. Po pierwsze może być to odczytywane jako zwykła piosenka o miłości w której jedna strona mocno angażując się oddaje się całkowicie a w zamian dostaje tylko okruchy. Drugie znaczenie odwołuje się do innych wysiłków Bono w tamtym okresie a mianowicie do kwestii pomocy Afryce, długów itp. Stwierdza on tutaj, że są to właśnie jedynie resztki ze stołu. Muzycznie dobra rockowa piosenka w średnich tempach.
Mało grany na koncertach utwór ale parę razy im się zdarzyło.
One Step Closer **** Bardzo charakterystyczny utwór. Z taką lekko senną, zamgloną atmosferą. Trochę „niezapomnianą”, trochę jak Runnig To Stand Still. Mi się to podoba ale zakładam, że niektórych może nudzić :wink:. Słychać tu wpływ Daniela Lanois, który wspomaga tu po raz kolejny zespół na gitarze. Niektórzy doszukują się podobieństw do twórczości Velvet Underground a jedna z nagranych wersji rozciągnęła się podobno do 15 minut …
Muzyka dobrze oddaje emocje tekstu. Taki obraz spowolnionych kadrów mam przed oczami. Wokół wiele się dzieje ale bohater jest totalnie zatopiony w swoich myślach – „an island at a busy intersection” – starając się coś przemyśleć, zbliżyć się o krok bliżej aby poznać?, zrozumieć?. Bardzo mi się podoba ten stan takiego mentalnego zawieszenia.
Utwór dedykowany jest Noelowi Gallagherowi (to ten z Oasis) na wspomnienie ich wspólnej rozmowy o zmarłym ojcu Bono, która stała się przyczynkiem do powstania tekstu. Noel zapytany przez Bono czy według niego jego ojciec wierzył w Boga odpowiedział, że w tej chwili jest już krok bliżej aby poznać prawdę (”one step closer to knowing”) …
Niestety znów utwór niegrany w ogóle na koncertach.
Original Of The Species ***1/2 Kolejny spokojny, taki ładny utwór. Na koncertach grany niezbyt często. Najczęściej z Edge’em na pianinie i Bono z gitarą akustyczną. Tu z kolei według Bono czerpał on głównie z Lennona.
Utwór zaś dedykowany córkom Bono. Bo trochę jak w Kite znów jest pewna obawa, że już niedługo opuszczą go aby zacząć samodzielne życie. I żeby w tym życie zachowały choć trochę z dziecka (Please stay a child somewhere in your heart).
Mnie jakoś mniej podchodzi niż poprzednicy. Chyba właśnie dlatego, że stara się być taki wprost ładny. Jednak wolę bardziej zamglone klimaty jak w One Step Closer.
Wyszło to nawet na singlu ale kariery nie zrobiło.
Yahweh ***** Bardzo piękny, podniosły hymn na koniec płyty. Znów bezpośrednie zwrócenie się do Boga. Jak dla mnie to wprost wydanie siebie Bogu, powiedzenie: taki jestem, takiego mnie stworzyłeś, takim się Tobie oddaję …
Zazwyczaj grane w spokojniejszej, akustycznej wersji podczas bisów wypadało rewelacyjnie.

Album spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem w prasie („dorosła muzyka dla dorosłych mężczyzn” – Rolling Stone), wśród fanów (8 milionów płyt do końca 2006), branży (8 nagród Grammy). Dla mnie był potwierdzeniem dobrej formy zespołu z poprzedniej płyty. Jest to jeszcze wyraźniejsze odejście od dziewięćdziesionowatych eksperymentów brzmieniowych a postawienie na prostotę. Na melodię i piosenkę. Oraz mocniejsze postawienie na rockową nutę, która pobrzmiewa tu najsurowiej od wielu lat. Płyta, podobnie z resztą jak poprzedniczka, trochę zwalnia około połowy długości. Z tym że tutaj brzmi to lepiej. Nie ma znudzenia, które miejscami można było odczuć na ATYCLB.
Znów dla części osób może być to mało nowe granie ale dla mnie najważniejsze jest, że są tu naprawdę dobre piosenki.

Faktem mającym kolosalny wpływ na dzisiejszą ocenę płyty ma oczywiście koncert z Chorzowa z lipca 2005. Niezapomniane chwile a zwłaszcza żywa flaga podczas New Year’s Day też przyczyniły się do wysokiej oceny - ****1/2.

Obrazek

Uffff :D

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 12 stycznia 2008 08:43:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
:brawa:

Ciekawie, bardzo ciekawie się czyta.

Ja dopiero wczoraj jakoś polubiłem ten album. Wprawdzie widzę, że ślady lubienia są wcześniej, ale po ATYCLB nie był to wyczekiwany przeze mnie album. Teledysk do Vertigo jeszcze mnie o tym przekonywał - jakoś mnie drażnił - że pewnie to jest znów wymuszone granie. A jednak nie. Muszę się teraz porządnie osłuchać z albumem.

marecki pisze:
Nie ma znudzenia, które miejscami można było odczuć na ATYCLB.


Ha, no właśnie!

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 12 stycznia 2008 09:13:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 19 listopada 2004 15:47:56
Posty: 11954
Gravi pisze:
Ja dopiero wczoraj jakoś polubiłem ten album

ja dopiero od wczoraj słucham ten album :) niektóre utwory znam jedynie z koncertowych video,,, Marecki - bardzo fajny opis tej płyty,,,

_________________
The Roots of Pangea na YouTube
Duszą Malowane obrazy


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 12 stycznia 2008 12:17:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6902
marecki pisze:
Monika kiedyś pisała, że jej się też podobało, nadal? :)


Zaraz sprawdzę :).
I w ogóle - :brawa: za wpisy! Mam zamiar się do nich odnieść wkrótce...

_________________
There's a lot of things if I could I'd rearrange


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 487 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20 ... 33  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group