Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 13:29:02

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 487 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19 ... 33  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 stycznia 2008 13:30:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Fajnie to opisałeś, choć oczywiście nie zgadzam się z wieloma stwierdzeniami :wink:


Armijny Smok pisze:
RMF fm, które wówczas (...) było zupełnie inną stacją niż teraz
nie pamiętam takiego okresu, jak dla mnie ta stacja była zawsze unsłuchable, podobnie jak Zetka :|


Armijny Smok pisze:
"dyskotekowy" puszczany przynajmniej co godzinę sprawiły, że tę płytę po prostu musiałem mieć,,,
tu mam zupełnie odwrotnie, częstotliwość puszczania utworu w radio była odwrotnie proporcjonalna do mej chęci wejścia w posiadanie albumu :)


Armijny Smok pisze:
w ogóle total,,, MAJAMIII!!!! ****1/2
:shock:

Armijny Smok pisze:
The Playboy Mansion - najbardziej podoba mi sie na początku ten tekst o Michelu J. - że jest Historią (nawiązując w sumie do tytuły jego albumy),,,
taak, jak już też pisałem podoba mi się tu chyba jedynie tekst, ten o Jacksonie ale też OJ Simpsonie, co to (nie)zabił żonę itd. Ale całość :(


Armijny Smok pisze:
utwór - pastisz - z wejściem w konwencje, ale nie bez powodu,,, tu chodziło o coś więcej,,, plastikowość świata (dla niektórych codzienność) - łączona z czymś odwiecznym, duchowym - taka była moim zdanie idea tego albumu,,, tu miała być plastikowość, ale za to bardzo mocno podszyta tym czymś, co jest niewidoczne dla oka, a może być dostrzeżone przez wnikliwych słuchaczy,,,
ideę znałem ale jest ona tu dla mnie znacznie mniej czytelna i wyraźna niż na Achtung Baby. A już w obliczu zupełnie przegiętej trasy z bombastyczną scenografią, cytryną, wózkami sklepowymi itp ta idea jest dla mnie totalnie rozmyta i przytłamszona. I brak mi w tym ironii, tego szelmowskiego uśmiechu Bono jako The Fly. Wiem że ten natłok symboli jest celowy a przesyt nim spowodowany miał powodować przemyślenia ale według mnie ten koncept po prostu w praktyce nie wypalił.

Co oczywiście nie zmienia faktu, że kocham wspomnienie koncertu na Służewcu ale czysto muzycznie był on dla mnie słabszy niż w Chorzowie.


Armijny Smok pisze:
ulubiony album U2, lubię go słuchać, ale jeszcze większą wartość ma dla mnie z powodów sentymentalnych,
a to zupełnie inny argument, to rozumiem, ja mam tak z Unforgettable Fire a spytaj (albo poczytaj) co na jej temat sądzi Crazy :wink:

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 stycznia 2008 13:37:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24907
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
marecki pisze:
nie pamiętam takiego okresu

A ja pamiętam i zgadzam się ze Smokiem. Zwłaszcza poza godzinami pracowo-obiadowymi bywało nieźle. Apogeum to była pięciogodzinna audycja Kosińskiego z niedzieli na poniedziałek.
Przypomnę też od razu że i Zetka miała dobry program z rockiem alternatywnym, sponsorowany bodaj przez EB. Były zwykle reklamy w Tylko Rocku, też nie pamiętasz?
marecki pisze:
ja mam tak z Unforgettable Fire

Tak, taki argument też do mnie trafia, mam to z Achtung Baby. :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 stycznia 2008 13:46:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4960
Skąd: Biadacz
marecki pisze:
Armijny Smok napisał:
RMF fm, które wówczas (...) było zupełnie inną stacją niż teraz
nie pamiętam takiego okresu, jak dla mnie ta stacja była zawsze unsłuchable, podobnie jak Zetka

veto !
RMF był fajnym radiem jak jeszcze nie był ogólnopolski... tam były wiadomości po angielsku kwadrans przed każdą pełną godziną... ja słuchałem go w czasie wakacji które przez całą podstawówkę i część liceum spędzałem w okolicach Oświęcimia... na RMF była taka nocna audycja z mocnym raniem... tam po raz pierwszy usłyszałem usłyszałem po raz pierwszy (przedpremierowo) Nowhere Isolation i The Knives z albumu Troublegum Therapy ? !

marecki pisze:
ideę znałem ale jest ona tu dla mnie znacznie mniej czytelna i wyraźna niż na Achtung Baby. A już w obliczu zupełnie przegiętej trasy z bombastyczną scenografią, cytryną, wózkami sklepowymi itp ta idea jest dla mnie totalnie rozmyta i przytłamszona. I brak mi w tym ironii, tego szelmowskiego uśmiechu Bono jako The Fly. Wiem że ten natłok symboli jest celowy a przesyt nim spowodowany miał powodować przemyślenia ale według mnie ten koncept po prostu w praktyce nie wypalił.

ja nie kupiłem tego klimatu ani za czasów trasy Zooropa, ani za czasów Popmartu... dla mnie to kicz, a to że artysta ten kicz robił świadomie, żeby śmiać się z kiczu nie zmienia faktu, że to kicz... nie moja estetyka mnie ta estetyka raziła bardzo mocno i zniechęcała do zespołu...
Normalność wróciła na trasie Elevation - tam zespół znalazł złoty środek !
ale to już o następnych płytach... Panie Marecki prosimy...

EDIT:
Peregrin Took pisze:
Tak, taki argument też do mnie trafia, mam to z Achtung Baby.

a ja z Rattle and Hum :D

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 stycznia 2008 14:01:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
u mnie wspomnienia radiowe dotyczą jednak głównie lat 80tych - Trójka, Rozgłośnia Harcerska (chciałem wstawić "itp" ale przecież praktycznie nie było nic innego)

Lata 90te to już zalew płyt, które wypożyczałem (ach słodkie czasy) i przegrywałem masowo. Muzyki zazwyczaj słuchałem biegając po mieście z walkmanem. Radio zeszło na dalszy plan.

W ogóle radio jest dla mnie w dużym stopniu ułomnym sposobem słuchania muzyki z powodów:
- nagminne przerywanie utworów, które trwaja dłużej niż zwyczajowe 3 minuty :twisted:
- nawet jak mi się 2-3 numery spodobają to za chwile włączą coś, że muszę przełączyć :x
- reklamy :zygi:

no ale [/offtop]


KoT pisze:
o następnych płytach... Panie Marecki prosimy...

ATYCLB z grubsza gotowe, jeszcze ostateczny odsłuch wieczorem i wrzucamy :wink:

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 stycznia 2008 14:32:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Cytat:
Armijny Smok napisał:
ulubiony album U2, lubię go słuchać, ale jeszcze większą wartość ma dla mnie z powodów sentymentalnych,
a to zupełnie inny argument, to rozumiem, ja mam tak z Unforgettable Fire a spytaj (albo poczytaj) co na jej temat sądzi Crazy


A ja z Zooropą.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 stycznia 2008 14:53:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Gravi pisze:
A ja z Zooropą.

ale tego to już nie jestem w stanie zrozumieć :shock:

o ile Pop po prostu jest niezłą ale nie najlepszą płytą U2 to Zooropa jest po prostu słaba :|

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 stycznia 2008 15:18:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Wartość sentymentalna. Byłem młody, zagrywałem się w Civilization na Amidze i słuchałem Zooropy. Czasem się też sobie dziwię.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 stycznia 2008 23:41:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
obiecałem, jest

Obrazek

All That You Can’t Leave Behind

Płyta bardzo przeze mnie wyczekana. Pamiętam, że obserwowałem kolejne wiadomości w necie o jej powstawaniu, o planach wydania, nawet śledziłem i ściągałem koncerty promujące jeszcze przed wydaniem płyty (np. w klubie ManRay w Paryżu 19.10.2000).

Beautiful Day ****1/2 Całkowite zaprzeczenie lat 90tych w wykonaniu U2. Prosty, skoczny utwór. I strasznie optymistyczny. Bardzo to w nim lubię. Widać, że zespół roznosi radość grania. Tekst mówi o człowieku, który stracił wszystko ale i tak znajduje radość w tym co ma. Zaczyna się bardzo spokojnie syntetycznym rytmem i spokojnym wokalem. Dopiero wraz z wejściem gitary całość wybucha ferią dźwięków. Bardzo udany hymn optymizmu. Michael Stipe w którymś z wywiadów stwierdził, że kocha ten utwór i żałuje, że sam go nie napisał. Praktycznie od wydania grany na każdym koncercie na obydwu ostatnich trasach.
Był to pierwszy singiel wydany jeszcze przed debiutem płyty. Jego duże powodzenie na pewno bardzo pomogło w dobrym przyjęciu płyty
Video nakręcono częściowo na lotnisku w Paryżu, z którego z resztą pochodzi też zdjęcie okładkowe. Fajne były sceny z pasa startowego ze startującymi i lądującymi samolotami. Wyreżyserował Anton Corbijn. Choć jest i drugie video: jakby reportaż z nagrywania – studio, lato, francuskie wybrzeże – Piękny dzień :).
Stuck In A Moment You Can’t Get Out Of ***1/2 Kolejny udany numer ale nie należy do moich ulubionych. Choć tekstowo zdecydowanie poważniejszy, nawiązujący do problemu zagubienia, znalezienia się w sytuacji bez wyjścia a bezpośrednio do śmierci Michaela Hutchence’a. To próba niedoszłego dialogu czy nawet kłótni pomiędzy dobrymi znajomymi na temat samobójstwa. Przytaczanie argumentów i próba przekonania, że to tylko akt głupoty. Niestety do takiej rozmowy pomiędzy nim a wokalistą INXS w rzeczywistości dojść już nie mogło :(.
Akustyczna wersja została zamieszczona na singlu Walk On oraz EPce 7. Nakręcono też dwa video. W jednym z nich Bono jest kilkanaście razy wyrzucany z vana na ulicę. Drugi dzieje się na meczu footballu amerykańskiego pomiędzy zespołami Flys i Lemons :wink: a gracze czy też trenerzy obu zespołów nazywają się też bardzo znajomo (Dave Evans, Paul Hewson, Paul McGuiness).
Elevation **3/4 zdecydowanie najgorszy na płycie, od samego początku nie byłem w stanie zrozumieć dlaczego zyskał taką popularność. Takie Mysterious Ways tej płyty. Nie lubię tej gitary i tego pohukiwania, choć rzeczywiście sprawdza się na koncertach. Fajne za to takie wyciszenie po dwóch zwrotkach
Z reguły otwierał koncerty trasy Elevation Tour i zazwyczaj był dobrą okazją do rozruszania tłumu, który łątwo podłapywał tekst skandując go razem Bono. Na ostatniej trasie grano go trochę inaczej ze spokojnym wstępem i mocniejszym uderzeniem wchodzącym dopiero po pierwszym refrenie.
Wykorzystany w filmie (i w konsekwencji video) o Larze Croft. Tam i na singlu była to przearanżowana wersja, bardziej rockowa niż na płycie.
Walk On ****3/4 dla odmiany jeden z moich faworytów na tej płycie. Znów jest to utwór brzmiący prawie jak hymn. Bardzo podniosły, nawiązujący do osoby Aung San Suu Kyi, laureatki pokojowej nagrody Nobla w roku 1991, aktywistki walczącej o wolność w Birmie. Z tego powodu za samo posiadania singla lub płyty z tym utworem w Birmie można trafić do więzienia na parę lat :|. Po wydarzeniach 11.09.2001 utwór był też wykorzystywany w innym kontekście jako wsparcie dla Amerykanów po tej tragedii. I właśnie z tego powodu trafił też na koncert i płytę America: A Tribute To Heroes
Z tekstu piosenki pochodzi też tytuł całej płyty: The only baggage you can bring, is all that you can’t leave behind.
Kiepsko tylko się kończy, bo takim wyciszeniem, których zwykle nie lubię. Lubię jak utwór wybrzmiewa naturalnie, kończy się jakimś konkretnym dźwiękiem. Zdecydowanie nie jestem entuzjastą kończenia utworu jego stopniowym wyciszaniem, zwłaszcza jeżeli w tle jest jeszcze wokal albo solówka. Czuję wtedy jakbym słuchał radia, które w ten sposób nagminnie masakruje utwory. Tylko w nielicznych przypadkach ma to merytoryczne uzasadnienie. Najczęściej wydaje mi się po prostu wynikiem brakiem konceptu na dobre zakończenie.
Kite ****1/4 I od razu pozostajemy w dobrym momencie płyty. Bardzo podoba mi się tu współbrzmienie gitary Edge’a z pełnym zaangażowania wokalem Bono.
Utwór powstał po wycieczce Bono z córkami na puszczanie latawca w okolicach Dublina. Kite czyli latawiec jest tutaj metaforą sytuacji wydostawania się spod czyjejś kontroli. Na przykład moment wychodzenia dzieci z rodzinnego domu. I to odnosiło się już do obu sytuacji jakie widział Bono – córki odchodzące z jego domu ale także powrót do jego odejścia i niełatwych stosunków z ojcem.
Regularnie grany podczas Elevation Tour zyskał dodatkowego znaczenia w końcu 2001, gdy umarł ojciec Bono Bob Hewson. Wtedy był już jednoznacznie kojarzony ze wspomnieniem tej osoby, nawet w tekście Bono zmieniał tha last of the rock star na opera star nawiązując do amatorskich prób ojca.
In A Little While ***3/4 Ciut słabiej ale cały czas dobrze. Spokojnie rozwijający się utwór, bez gwałtownych skoków. Trochę elektroniki w podkładzie. Taki mały sposób na przetrwanie do następnej chwili, zwłaszcza, że tekst traktuje o … powracaniu nad ranem do domu na kacu (this hurt will hurt no more) :).
Podobno był to ostatni utwór jakiego Joey Ramone wysłuchał przed śmiercią.
Wild Honey ***1/2 Ciągniemy trochę słabszy fragment płyty. Utwór trochę bez wyrazu i bez historii. Lubię posłuchać ale nie wzbudza wielkich emocji.
Peace On Earth **3/4 utwór typowo świąteczny, i chyba zbyt słodki aby robił duże wrażenie. Boleśnie bez wyrazu. Obok Elevation najsłabszy na płycie.
Znów tekst jest poważny, ponieważ powraca do zamachu IRA w Omach w 1998. W tekście padają nawet imiona osób, które w nim zginęły. I znów po wrześniu 2001 utwór zyskiwał dodatkowe znaczenie jako wołanie o pokój na świecie. Prawdę mówiąc już sam tytuł przyprawia mnie lekko o mdłości i kojarzy się najbardziej z wyborami miss, gdzie każda kandydatka chce pomagać chorym dzieciom i marzy o pokoju na świecie :roll: Ale nigdy nie wszedł do koncertowego setu. :mrgreen:
When I Look At The World ****1/4 Jak sobie tego ostatnio słuchałem to coraz bardziej mi się podoba. Bezpretensjonalny. Fajne tempo utrzymane przez cały czas. I bardzo fajna solówka pod koniec trzeciej minuty. Taka wyluzowana z długimi dźwiękami, bez zbędnego spinania się.
Tekst opowiada o problemie tracenia wiary w obliczu jakiejś osobistej tragedii. To znów taki monolog skierowany bezpośrednio do Boga.
Niestety nigdy nie został wykonany na koncercie. The Edge nawet kiedyś powiedział, że w trakcie sesji nagrali go tak sprawnie i szybko, że zanim skończyli płytę zdążył zapomnieć jak go grać :D.
New York ****1/4 bardzo ważny utwór. Płyta wyszła w 2000 ale już rok później ten utwór zyskał dodatkowe znaczenie i był bardzo emocjonalnie odbierany, szczególnie w Stanach. Piosenka opisuje miasto Nowy Jork z jego widokiem, mieszkańcami, Irlandczykami i innymi narodowościami przybywającymi tam przez lata. Po 11.09.2001 Bono nieznacznie zmieniał w kilku miejscach słowa, tak że całość jeszcze bardziej nabierała odpowiedniego znaczenia.
Ważny ale też bardzo udany. Znów, podobnie jak w Beautiful Day czy Walk On podniosły temat wzbogacony jest odpowiadającym, optymistycznie brzmiącym tematem. Znów trochę elektronicznego podkładu w tle lekko błądzącołkająca gitara, która tylko w paru momentach wybucha.
Grace **** Trzeci z nigdy nie zagranych na koncercie utworów z tej płyty (po Peace On Earth i When I Look At The Word). Bardzo wyciszony koniec płyty. Ja zawsze go bardzo lubiłem. Podoba mi się jego bardzo głębokie, pogłosowe brzmienie, niespieszny wokal.
Pamiętam słuchany w mp3 jakąś audycję radiową ze Stanów promującą wydanie płyty, gdzie zadzwoniła słuchaczka i mówi, że jest w zaawansowanej ciąży i jej dziecko najszybciej uspokaja się w brzuchu słysząc właśnie ten utwór. A w te dni nasz Mikołaj też się właśnie szykował do wyjścia na świat :D/
Ground Beneath Her Feet ****1/2 utwór tak naprawdę spoza płyty ale w paru wydaniach jest obecny na ATYCLB więc przy okazji mogę napisać, że go bardzo lubię :). Pierwotnie powstał do filmu Million Dollar Hotel wyreżyserowanego przez Wima Wendersa według pomysłu i scenariusza Bono. Dodatkowo na gitarze gra tu długoletni współpracownik zespołu Daniel Lanois. Autorem tekstu jest zaś Salman Rushdie. Konkretnie wykorzystane zostało tu jedno z opowiadań Rushdiego, w którym bohater pisze tekst jako lament po zmarłej ukochanej. Występuje też w video, które jest mieszanką wycinków z filmu, grającego zespołu i piszącego tekst Rushdiego. I wszystko w tytułowym hotelu.
A sam utwór jest wielce udany. Smutny, w czym podkreśla znaczenie tekstu ale piękny.

Płyta zdecydowanie inna od poprzedniczek. Spokojniejsza, bardziej wygłaskana. Przede wszystkim mniej tu eksperymentów brzmieniowych, nagromadzenia elektroniki itp. Tak bardzo charakterystycznych dla U2 lat 90tych. Oczywiście gdzieś tam w tle zespół nadal z nich korzysta ale nie ma to aż takiego wpływu na końcowy odbiór. Nie ma tu żadnego utworu, który mógłby kontynuować brzmienie Zoo Stadion, Mofo czy Numb. Chyba już najbliżej do tego Elevation i może dlatego nie należy do moich faworytów. Choć przecież Beautiful Day też otwiera fragment z klawisza z syntetyczną perkusją. I w podkładach słychać tego dużo ale brzmi to zupełnie inaczej – ciepło i melodyjnie. Jest tylko kolejnym środkiem w napisaniu dobrej piosenki a nie celem samym w sobie.
Zdecydowanie jest to więc powrót do korzeni, do rockowej muzyki. Może bardziej bogatej brzmieniowo niż w latach 80tych ale na pewno nie eksperymentalnej jak w dekadę później. Dla jednych może być to widziane jako krok wstecz, wycofanie się na z góry upatrzone pozycje. Znak że zespół przestał być inspirujący, przestał zaskakiwać. Istnieje dalej i przynosi radość tym, którzy go wcześniej lubili ale nie wytacza nowych trendów, nie próbuje zaskoczyć słuchaczy. Raczej korzysta ze swojego statusu megagwiazdy. Obficie przy tym zarabiając (album sprzedawał się znakomicie, trasa też, siedem nagród Grammy). Zjadanie własnego ogona? Można tak to widzieć.
Ja tam cieszę się, że wrócili do bardziej naturalnych brzmień, do stylistyki, w której zawsze byli mistrzami. Że słychać radość grania. Że jak słyszę Beautiful Day to od razu patrzę na wszystko z większym optymizmem.

Płyta ma dla mnie jeszcze dodatkowe znaczenie. Tak jak wcześniejsza (późniejsza też) kojarzy mi się z koncertem, tak ta wyszła w momencie, gdy moja Agata była już w zaawansowanej ciąży z Mikołajem (jesień 2000). Bardzo często jej wtedy słuchaliśmy i chyba zawsze będzie mi przypominać tamten piękny czas.
Znów mi wychodzi coś koło ****.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Ostatnio zmieniony pt, 11 stycznia 2008 13:14:20 przez marecki, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 08:31:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24907
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
marecki pisze:
Elevation **3/4 zdecydowanie najgorszy na płycie, od samego początku nie byłem w stanie zrozumieć dlaczego zyskał taką popularność. Takie Mysterious Ways tej płyty

:piwo:
marecki pisze:
Bezpretensjonalny

Dla mnie niestety cała płyta jest właśnie taka... (Bardziej muzycznie, tekstowo jest w miarę przyzwoicie) ***

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 08:47:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
:brawa:

Dobrze się czyta, ale w wielu miejscach się nie zgadzam.

Dla mnie jest to słaba płyta, w tyle za Pop czy Zooropa :wink: . Jest taka nijaka, bez wyrazu. Chociaż jest kilka jaśniejszych miejsc, całość mi nie podchodzi. Też na nią czekałem, pamiętam, że dostałem kasetę na święta Bożego Narodzenia, a potem posłuchałem może z kilka miesięcy i odłożyłem. Od tej płyty w zasadzie zaprzestałem słuchania U2. To znaczy na How to Dismantle... już nie czekałem.

Beutiful Day i Stuck - ***.
Elevation - tu zgoda, też nie lubię i mnie drażni. Utwór fajny na siłę. **
Walk on - zaczyna się lepszy moment płyty. ****
Kite - jeden z chyba najlepszych momentów płyty. **** 1/2
In a little while - tu znów słabiej i nijako. *** z dużym minusem.
Wild Honey - *** znowu słabo, niby radośnie, niby taki "fajny" riff początkowo, ale nic więcej.
Peace on Earth - beznadziejnie tekstowo, muzycznie niewiele lepiej. *
When I look at the world - drugi jasny moment tej płyty. ****1/2
New York - nie wiem jak można dać cztery gwiazdki. Początek jest bardzo słaby, bezsensowna perkusja, tempo od czapy. Dopiero jak jest gitara, brzmi to jakoś. Nic mi się w tym utworze nie podoba, coś jak Miami. **
Grace - dobre zakończenie. ****


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 09:08:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Gravi pisze:
Od tej płyty w zasadzie zaprzestałem słuchania U2. To znaczy na How to Dismantle... już nie czekałem.
i błąd bo Dismantle jest znacznie bardziej rockowe i po prostu lepsze!
Poza tym tak naprawdę nie zgadzamy się głównie w dwóch punktach Beautiful Day i New York, bo ja oba bardzo lubię i cenię. Ja tę płyte widzę mniej więcej na równi z Popem. Te 1/4 gwiazdki więcej to chyba za ogólny wydźwięk i kierunek w ktorym zdecydowali się podążyć. Za to, że mniej skoncentrowali się na formie a bardziej na piosenkach.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 09:19:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
marecki pisze:
i błąd bo Dismantle jest znacznie bardziej rockowe i po prostu lepsze!


Właśnie słyszę. Wreszcie przemówiła do mnie ta płyta, mimo że słuchałem już jej kilkanaście razy.

marecki pisze:
Poza tym tak naprawdę nie zgadzamy się głównie w dwóch punktach Beautiful Day i New York, bo ja oba bardzo lubię i cenię.


Faktycznie. :piwo:

marecki pisze:
Ja tę płyte widzę mniej więcej na równi z Popem. Te 1/4 gwiazdki więcej to chyba za ogólny wydźwięk i kierunek w ktorym zdecydowali się podążyć. Za to, że mniej skoncentrowali się na formie a bardziej na piosenkach.


Tu pozostaniemy różni. Mimo wszystko Pop dla mnie lepszy, chociażby przez to, że są pięciogwiazdkowce, a tu ni ma.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 09:22:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24907
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Gravi pisze:
Mimo wszystko Pop dla mnie lepszy

Dla mnie Pop ***1/2, Behind ***, a Dismantle chyba jak Pop ***1/2.

EDIT: A widzę że przed laty na pierwszej stronie tego wątku dałem odpowiednio: ****, ***, ****. :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 09:42:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
ostatnio przeglądałem sobie też trochę wątek i bardzo brakuje mi starych wpisów FLY'a :(

Dismantle powinienem dziś wieczorem skończyć i wrzucić

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 stycznia 2008 10:56:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 02 października 2006 12:09:41
Posty: 2805
Skąd: f'karium
marecki szacun! Chyba znów bliżej się zaprzyjaźnię z mocno zaniedbanym przeze mnie ATYCLB. :piwo:

_________________
tory wyjeżdżają z lasu a tam...


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 487 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19 ... 33  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group