okolice roku 1997 były dla mnie o tyle istotne, że byłem wtedy prawie u końca podstawówki, lato było gorące, a ja poszukiwałem muzyki, która będzie mi sie podobała,,, nieco wcześniej zainteresował mnie utwór do filmu o przygodach Batmana - królujący na liście przebojów radiowej trójki - nagrałem sobie nawet ten kawałek na kasecie i ciągle puszczałem - na przemian z Zombie - Cranberries, jakimś kawałkiem zespołu Ira i O.n.a,,, tym bardziej z utęsknieniem czekałem na nowe wówczas wydawnictwo U2, bardzo szeroko reklamowane przez RMF fm, które wówczas puściło nawet utwór 2tm2,3, MRR, no i było zupełnie inną stacją niż teraz,,,, mnóstwo artykułów w teraz rocku, ciągle puszczane zajawki płyty w Radiu, no i utwór "dyskotekowy" puszczany przynajmniej co godzinę sprawiły, że tę płytę po prostu musiałem mieć,,, a więc od początku:
Discotheque - początek nastrajający wielkim niepokojem, za moment dosyć mocne dźwięki - niby dyskotekowe, ale tak naprawdę rockowe - niesamowita partia gitarowa w początkowej części utworu - tak przed refrenem - gdy Bono nie śpiewa,,, utwór - pastisz - z wejściem w konwencje, ale nie bez powodu,,, tu chodziło o coś więcej,,, plastikowość świata (dla niektórych codzienność) - łączona z czymś odwiecznym, duchowym - taka była moim zdanie idea tego albumu,,, tu miała być plastikowość, ale za to bardzo mocno podszyta tym czymś, co jest niewidoczne dla oka, a może być dostrzeżone przez wnikliwych słuchaczy,,, cały ten utwór pokazuje, jaki jest obecny świat - ale cały album - a zwłaszcza końcówka - pokazuje - dokąd zmierza,,, *****
Do You Feel Loved? - po bardzo dobrym początku, utwór nieco gorszy,,, refren nawet nawet, ale niestety nie porywa,,, chociaż bas przed refrenem całkiem miły dla ucha,,, ***3/4
Mofo - utwór którego na tej płycie nie lubię,,, nie chcę się nawet o nim rozpisywać,,, **
If God Will Send His Angels - ballada tak piękna, tak ciepła, a jednocześnie tak bolesna i prawdziwa, że nie można przejść obojętnie,,, kiedy wreszcie zrozumiałem tekst, kiedy melodia i wszystko inne we mnie współgrało, poczułem że właśnie kończy się świat,,, trudno to opisać, ale właśnie wrażenie apokaliptyczne, końcowe, ostateczne, towarzyszy mi podczas słuchania tego utworu. "And Jesus' sister's eyes are a blister - The High Street never looked so low" - piękne *****3/4
Staring At The Sun - utwór, który podoba mi sie od pierwszego do ostatniego momentu,,, to był jeden z utworów, które ugruntowały we mnie decyzję o tym, że chcę grać na gitarze,,, tekst również wspaniały *****
Last Night On Earth - utwór, którego nie za bardzo czuję,,, niby jest ok, ale niestety mnie nie porwał,,, może jakby nie był w tak dobrym towarzystwie (między Starring a Gone) odebrałbym go trochę lepiej,,, ****
Gone - utwór który rozpoczyna dziwnie przesterowana gitara, za pierwszym razem wydawało mi się, że mi wciąga kasetę, później silna linia basu zaprowadza harmonię, jest klimat, jest to coś!! *****
Miami - utwór trochę dziwny, ale mi sie w sumie spodobał,,, a jak już wchodzi ta przesterowana gitarka, to już w ogóle total,,, MAJAMIII!!!! ****1/2
The Playboy Mansion - najbardziej podoba mi sie na początku ten tekst o Michelu J. - że jest Historią (nawiązując w sumie do tytuły jego albumy),,, miły dla ucha kawałek, refren z lekka przypomina mi jakiś taki blues, ale tylko bardzo szczątkowo,,, ****3/4
If You Wear That Velvet Dress - utwór tak ciepły, bardzo przejmujący, intymny, piękny,,, początek, który Bono śpiewa/mruczy/mówi - nadaje utworowi tego niesamowitego akcentu,,, bardzo mocny bas przy pierwszym refrenie sprawia, że słuchając tego utworu po prosu odpływam,,, później solówka, którą czuje sie głęboko pod skórą,,, jak zresztą cały utwór *****1/2
Please - utwór, który odczuciowo jest odbiciem "If God Will Send His Angels", ale z drugiej strony jest jego zupełnym przeciwieństwem (może z lekka odwróceniem???),,, po wysłuchaniu tego kawałka - nic już nie jest takie samo,,, chyba jeden z najlepszych tekstów na płycie,,, mroczny klimat tego utworu jest czymś co daje temu utworowi przynajmniej pięć gwiazdek,,,, wokal na końcu kawałka - mistrzowski,,, *****1/2
Wake Up Dead Man - dla mnie to najlepszy utwór z płyty,,, utożsamiam się z tym tekstem tak mocno, że gdy Bono śpiewa "I'm alone in this world - And a fucked-up world it is too" przechodzą mnie od kilku lat dreszcze w okolicach serca,,, mam tak samo tylko z kilkoma utworami,,, melodia, tekst - wszystko na
****** gwiazdek,,, dodam jeszcze, że jak już wyżej wspomniano - to utwór-pogrzeb - jak napisałem w opisie pierwszego utworu - ten album pokazuje syf i plastikowość obecnej popkultury,,, w "If god..." Bono pyta: "Where do we go?",,, dopiero w tym utworze pada jedna z nielicznych odpowiedzi na tym albumie,,,
Ogółem płyta POP - mocne
***** gwiazdek, dla mnie to ulubiony album U2, lubię go słuchać, ale jeszcze większą wartość ma dla mnie z powodów sentymentalnych, dlatego zapewne mój gust dotyczący tej płyty jest różniący się od większości osób z tego forum,,, no i oczywiście zapewne nie mam racji obiektywnie, ale dla mnie jednak to najlepszy album,,, ja po prostu chodziłem na dyskoteki w '97
