Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 kwietnia 2026 11:58:15

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 487 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16 ... 33  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 grudnia 2007 12:16:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4960
Skąd: Biadacz
a ja sobie ostrzę zęby na to wydawnictwo z dvd... tylko, niech zejdzie z ceną choć do 100...

pozdo...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 grudnia 2007 12:31:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 02 października 2006 12:09:41
Posty: 2805
Skąd: f'karium
No właśnie też się za tym rozglądałam tu i ówdzie w celu sprezentowania go MOFO (ja też bym oczywiście na tym skorzystała :wink: ), ale nie tym razem niestety, za drogo :(
No i wielka szkoda, że nie została profesjonalnie zarejestrowana a tym bardziej wydana koncertówka "Vertigo Tour" z Chorzowa :?

_________________
tory wyjeżdżają z lasu a tam...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 00:52:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Obrazek

Achtung Baby

To płyta bardzo ważna dla zespołu. Wkroczenie w nową erę, które dobrze obrazuje opis z książki U2 Sprzysiężenie na rzecz nadziei Dave’a Bowlera i Bryana Draya, który poniżej pozwalam sobie przytoczyć:
Cytat:
Sceneria: Ponury dworzec kolejowy fimowany na czarno-białej taśmie. Na wietrze kołysze się rozwalająca się tablica. Widnieje na niej napis „Stacja Zoo”. Na peronie w ciemności stoi pociąg. Przez okno widać czterech mężczyzn siedzących przy stoliku, na którym stoi mały kaktus. Jeden z mężczyzn ma na sobie ciemna kamizelkę, a na szyi prosty krzyż. Jego ciemne włosy związane są koński ogon, a z tyłu widnieje biała flaga. Obok niego siedzi krępy mężczyzna z kilkudniowym zarostem, w kowbojskim kapeluszu i kamizelce z frędzlami. Naprzeciwko usadowił się nieco starszy face z krótko ostrzyżonymi włosami i w okularach w drucianej oprawie – wygląda na troche rozbawionego całą tą sytuacją. Może jest nieco zaskoczony, że znalazł się w tym właśnie pociągu. Czwarty mężczyzna ma na sobie skórzną kurtkę i podkoszulek z napisem Harley Davidson na piersiach; wygląda troche jak James Dean.
Cała czwórka siedzi w milczeniu. Wokół nich rozsiadła się spora spora grupa młodych ludzi czekających na słowa-perły mądrości, które mogą spłynąć z ust tajemniczej czwórki. Grupa też zachowuje milczenie. Mężczyzna w kapeluszu ciężko wzdycha i patrzy zatroskany na kolegów, którzy odpowiadają mu spojrzeniem, jakby chcieli powiedzieć: „I cóż możemy zrobić?”
Na tor po drugiej stronie peronu wjeżdża nagle kolejny pociąg, tym razem w pełnym blasku technikoloru. Tutaj też w jednym z przedziałów stoi stolik, przy którym siedzi czterech mężczyzn. Pierwszy z nich ma na sobie skórzany garnitur i ogromne okulary. Obok niego siedzi mocniej zbudowany facet we włóczkowej czapeczce i z piracką bródką. Naprzeciwko usadowił się nieco starszy mężczyzna z pięknie przystrzyżonymi włosami i w okularach w drucianej oprawie. Nie ma na sobie żadnego ubrania. Czwarty osobnik ubrany jest w skórzaną kurtkę i podobny jest trochę do Jamesa Deana.
Cała czwórka głośno rozmawia, śmieje się i popija szampana. Na stoliku leży obrus, najwyraźniej uszyty z białej flagi. Za czwórką ponad tuzin telewizorów miga światłem ekranów, a mężczyzn otacza grupka bogatych i sławnych ludzi, którzy też bardzo dobrze się bawią. W rogu przedziału widać kilka zniszczonych plakatów Greenpeace i Amnesty International, a pomiędzy nimi stoi starzejący się saksofonista, który z zapałem gra na swoim instrumencie. Ktoś podchodzi do lodówki, by wyjąć z niej kolejna puszkę piwa. Kiedy otwierają się drzwi lodówki widać siedzącą w niej skuloną postać – ma długie włosy i brodę, na szyi łańcuszek z literą „J”, a na głowie kapelusz. Podaje spragnionym piwo i czeka na okazję aby zaatakować. Przy stole, facet w wielkich okularach, którego możemy nazwać „Mucha”, rozmawia przez telefon, otwierając jednocześnie następną butelkę szampana. W wielkim stylu oblewa wszystkich fontanną szlachetnego trunku.
Kamera odjeżdża – kiedy tylko znajdujemy się w pewnym oddaleniu od pociągu, cichnie dźwięk. Pociąg znów tonie w czerni i bieli. Zaglądamy do pierwszego wagonu. Czterej mężczyźni przyglądają się drugiemu pociągowi. Wreszcie facet w kamizelce odwraca się do tego trochę mocniej zbudowanego. „Edge”, mówi, „te dranie ukradły nasz pociąg”. Wstają i idą za gościem przypominającym Jamesa Deana i facetem w drucianych okularkach, który zdążył już przejść połowę długości peronu, kierując się w stronę drugiego pociągu.


Tak możnaby obrazowo pokazać zmianę jak zaszła w tym czasie w zespole. Mi się ten opis zawsze bardzo podobał więc dlatego go tu przytoczyłem.
Zasadnicza zmiana na Achtung Baby dotyczy brzmienia grupy. W wielu miejscach widać i słychać tu starcie starego z nowym, co było również wynikiem tarć wewnątrz grupy gdzie Bono i Edge bardzo optowali za nowościami a Larry i Adam opowiadali się za bardziej klasycznym brzmieniem. Oprócz zmian w brzmieniu i częściowo instrumentarium ważna była też zmiana wydźwięku tekstów. Ze wzniosłych hymnów poprzedniej dekady pozostało niewiele. Znacznie więcej zamiast tego bezradności, smutku ale też ironii i gorszego czy lepszego humoru, który z kolei w latach 80tych raczej nie był kojarzony z grupą definiowaną jako bardzo serio. Tutaj pojawia się znacznie więcej elementów szeroko rozumianej podkultury, które w dużej mierze zawładnęły U2 przez całe lata 90te. No i kolejny ważny punkt – miejsce powstania. Większość materiału nagrano w studiach w Berlinie na samiutkim początku lat 90tych. W owym czasie było to bardzo charakterystyczne miejsce. Tuż po upadku muru i zjednoczeniu Niemiec, było symbolem nowej Europy. Było też miejscem niezwykłym gdzie były DDR gwałtownie otwierał się na zachód. Muzycy dotarli tu dosłownie ostatnim samolotem lecącym do Berlina Zachodniego. Następnego dnia 3 października 1990 nastąpiło oficjalne zjednoczenie Niemiec. Tytuł też jest prawie niemieckojęzyczny :wink: i oczywiście związany z miejscem – często słyszeli go z ust technicznego w studiu. Z drugiej strony pochodzi on podobno również z filmu Producenci Mela Brooksa. Ostateczny miks płyty odbył się w Dublinie. I w paru utworach czuć różnicę. Ale posłuchajmy po kolei:
Zoo Station ** nigdy nie lubiłem tego utworu, reprezentuje sobą chyba wszystko to co mi się na tej płycie nie podoba. U2 dla mnie zawsze był i będzie zespołem gitarowym niezależnie od ilości tego typu wyskoków. To początek ich sporego w latach dziewięćdziesiątych flirtu z muzyką elektroniczną. Początek trochę mało udany. Ale jeszcze na tej płycie będzie lepiej.
Tytuł to kolejne nawiązanie do miejsca nagrywania płyty czyli Berlina. Tytułowa stacja to Bahnhoff Zoo, stacja berlińskiego metra, a pociąg jest tutaj symbolem czasu i zachodzących zmian. Utwór otwierał nie tylko płytę ale i koncerty w kolejnych kilku latach.
Even Better Than The Real Thing ***3/4 Dobra średnia płyty. Solidny utwór, trochę wejście w taneczne rejony ale mi nigdy aż tak nie przypasował. Niby do niczego nie mogę się przyczepić ale w porównaniu do reszty płyty jest jednak słabszy. A może znudził mi się po dość nachalnej promocji gdy wyszedł jako singiel a towarzyszyły mu coraz bardziej technowe przeróbki.
One ****** Arcydzieło. Do tej pory pamiętam pierwszy odsłuch tej płyty i ogromne wrażenie jakie robił ten utwór. Trójka zaczęła tez go grać chyba jeszcze przed oficjalną premierą singla. No i pierwsze (z trzech ogółem powstałych) video (to z bizonami) widziałem po raz pierwszy w nowościach MTV w dniu pierwszej klasowej osiemnastki, na którą szedłem kilka godzin później. No i potem ten utwór towarzyszył nam przez cały rok. Takich rzeczy się nie zapomina.
Muzycznie przepiękna ballada. Wzorcowa! Pogodziła dwie frakcje muzyczne w zespole (patrz konflikt o brzmienie płyty opisany wyżej). Niektórzy twierdzą, że nawet uchroniła zespół przed większym konfliktem a może i rozpadem. Tekst bywał wielokrotnie interpretowany na różne sposoby. Na pewno opisuje niełatwe stosunki pomiędzy dwoma osobami, gdzie miłość nieodzownie łączy się z cierpieniem, które są razem ale nie są tym samym (We're One but we're not the same). Niektórzy mają tu na uwadze stosunki panujące między Bono a jego ojcem, inni interpretowali to bardziej ogólnie jako odwieczny konflikt na linii ojciec-syn, jeszcze inni widzieli tu spowiedź syna chorego na AIDS. Z racji miejsca nagrania dość popularne było też wytłumaczenie, że chodzi tu o właśnie zjednoczone, jedne Niemcy.
Until The End Of The World ***** Znów dobra średnia płyty ale ta akurat znacznie bardziej przeze mnie lubiana. Fajnie rozbujany rytm, mocno basowy, do tego gitara Edge’a, taka trochę w starym stylu U2, choć oczywiście nowe elementy tez się tu trafiły. Fajne dość oszczędne, lekko przetworzone solo, wokaliza Bono i powrót do tematu przewodniego.
Utwór pierwotnie napisany dla Wima Wendersa do filmu pod tym samym tytułem. Tekstowo można go rozumieć również jako spowiedź z życia Judasza czy też rozmowę Judasza z Jezusem. Polecam posłuchanie tekstu
Od momentu powstania utwór praktycznie na stałe wszedł do repertuaru koncertowego choc na ostatniej trasie był już grany znacznie rzadziej.
Who’s Gonna Ride Your Wild Horses **** Kolejny średniak płyty. Tylko jaką ta płyta musi mieć zatem średnią! Kolejny utwór w średnim tempie, który umiejętnie łączy stare i nowe U2. Dużo powietrza jest w tym utworze. Nie znam się na studyjnej obróbce ale bardzo przestrzennie tu całość brzmi. Zawsze lubiłem tu wokal Bono, który brzmi na wielkim luzie.
Ostatni singiel z płyty. Na singlu właśnie i częściowo na koncertach obecna była wersja akustyczna znana jako Temple Bar Remix. Podobno zespół nie był do końca zadowolony z żadnej z nich ale i tak przedkładał tę akustyczną.
So Cruel ****1/2 Piękna, choć trochę zachowawcza ballada. Tym razem brzmienie wsparte na motywie fortepianu i silnie uwypuklonej perkusji. No ale nad tym oczywiście znów króluje głos Bono. Znów o złamanej miłości – you say in love there are no rules, sweetheart you’re so cruel. Piękna rzecz, szkoda że prawie w ogóle nie grana na koncertach – tylko kilka razy podczas Zoo TV Tour a i to w skróconej wersji akustycznej :( Może właśnie ta zachowawczość czy też staroświeckość ballady niezbyt pasowała do nowego, dynamicznego oblicza zespołu …
The Fly *****1/4 Najlepszy utwór reprezentujący nowe brzmienie. Nieprzypadkowo wybrany na pierwszy singiel z płyty w końcu 1991. Bardzo reprezentatywny dla płyty i dla zmiany jaką niosła dla brzmienia zespołu. Początkowo go odrzuciłem ale dość szybko bardzo polubiłem i w pełni zaakceptowałem, co np. nigdy mi się nie udało z Discotheque. Bono opisywał tekst utworu jako telefon z piekła, od kogoś zadowolonego, ze trafił właśnie tam. Oprócz utworu The Fly stał się też osobą, za którą przebierał się Bono podczas koncertów – pełen stereotypów, zblazowany rockman w skórach. No i oczywiście w charakterystycznych czarnych okularach.
Mysterious Ways **1/2 Fenomenu tego utworu nigdy nie byłem w stanie zrozumieć. :shock: Jak dla mnie najsłabszy obok Zoo Stadion numer na płycie. Znów rozwibrowany taneczny motyw, bardzo umiejętnie wykorzystany w video.
Wyszło to jako drugi singiel. Na szczęście znałem już płytę i wiedziałem, że jest tam wiele lepszych utworów. No i zaraz po nim wydano na singlu One.
Tryin’ To Throw Your Arms Around The World ****1/4 Spokojny, wyciszający utwór. Znów trochę nastroju, odpoczynku po tańcach i szaleństwach poprzedników.
Grany bardzo intensywnie podczas Zoo TV Tour ale potem już nigdy. W trakcie koncertów właśnie przy tym utworze czasami Bono wyciągał z tłumu jakąś dziewczynę i tańczył z nią na scenie.
Ultraviolet (Light My Way) ***** początek wspaniałej końcówki płyty. Znów rozwibrowana gitara Edge’a mocno w starym stylu, basowa pulsacja, rytm Larry’ego i wokal Bono. Tekst może nie jest najmocniejszą stroną, zwłaszcza finałowe, powtarzane do znudzenia baby, baby, baby :wink:
Znów utwór grany chyba tylko na Zoo TV Tour :(.
Acrobat *****1/2 kontynuacja dobrego zakończenia płyty. W zasadzie wszelkie ochy i achy dla poprzedniego utworu należy tu powtórzyć, z tym że jest jeszcze lepiej :).
Znów mamy tu temat bezsilności i złamanych uczuć więc w sumie nie tylko muzyczna kontynuacja poprzednika. Z drugiej strony znajdujemy tu słowa - I must be an acrobat, to talk like this and act like that - co mogłoby być uznane za niezłą definicję hipokryzji. Czyżby autokomentarz do wcześniejszego mesjanizmu zespołu? Na pewno jest to rzecz o zdradzie i moralnych dwuznacznościach.
Utwór jako jedyny z płyty nigdy nie został wykonany na koncercie. Trudno to zrozumieć. :?
Love is Blindness *****1/2 kolejny smutny utwór. Albo o brutalnej prawdzie o miłości, albo o sytuacji w Irlandii Północnej. Tak różne interpretacje pojawiały się odnośnie tego utworu. Jedna z najpiękniejszych solówek Edge’a tu występuje.
Utwór często zamykał koncerty podczas trasy Zoo TV z rozbudowanym solo gitarowym Edge’a oraz obrazami nieba wyświetlanymi na telebimach. Właśnie wersja koncertowa mogłaby spokojnie dostać szóstkę, tu jakoś za szybko się to wszystko kończy…

Cała płyta jest po prostu fascynująca. Pomimo czasami nie do końca udanych (według mnie) eksperymentów brzmieniowych całość poraża. To zupełnie inne ale równie udane U2 jak w najlepszych fragmentach lat 80tych. Klasyk wyróżniający się nawet w tamtym roku. To również nowe U2 w kontekście tekstów. Jeżeli jest o miłości to o upadłej, opowiadanej wręcz ze zwierzęcą pasją, czasami w bardzo fizyczny sposób. Ale dużo jest też odniesień do zdrady, niezrozumienia pomiędzy ludźmi, odmiennych interpretacji takich samych zdarzeń. Ta płyta wiele zyskuje przy bliższym poznaniu tekstów. Ale i bez tego należy się przynajmniej ***** a może nawet ****** :)

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 09:53:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Achtung Baby kupiłem niemal od razu, jak się pojawiła i była to moja pierwsza płyta U2. Początkowo bardzo ją lubiłem z kapitalnym One, potem były następne. Ale gdzieś od All That You Cant Leave Behind nie słucham U2. Sam nie wiem czemu.

W każdym bądź razie dzięki marecki za świetny opis Achtung Baby. :piwo:

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 13:31:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Grudzień 1991 i początek stycznia 1992 spędziłem w szpitalu w Mysłakowicach na oddziale zakaźnym. Rodzice przyjeżdżali z wizytą co dwa dni i, żeby umilić mi czas leżenia w łóżku, przywozili mi książki i kupowali kasety... A czas był piękny, wiadomo że 1991 to dla mnie najlepszy rok w historii muzyki rockowej. Wśród tych kaset było i "Achtung baby", również - jak u Graviego - pierwszy album U2 który poznałem w całości (choć kapelę z radia kojarzyłem już od czasów "Joshua Tree"). Pokochałem go od razu i do dziś jest moją ulubioną płytą U2, na której w perfekcyjny sposób stare spotyka się z nowym. I wypada mi tylko zgodzić się z Mareckim, bo i dla mnie największy odlot to sekwencja trzech ostatnich utworów.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 13:53:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4960
Skąd: Biadacz
ja ten album pamiętam i oceniam jako zwyczajnie dobry... do dziś nieznoszę tego nowego odjechanego image zespołu... kurde ja nigdy nie wisadłem do tego drugiego pociągu ! ja duchowo, mentalnie i muzycznie siedzę w pierwszym i to jeszcze w momencie jak gość z końskim ogonem miał mi coś do powiedzenia (nawiasem mówiąc świetny ten wklejony cytat - nigdy tego nie czytałem, a teraz widzę, że chciałbym)... jednocześnie ta płyta mnie tym flirtem z nowoczesnością nieco rozczarowała... ja ja pamiętam z nachalnej promocji w MTV - na ówczesnym MTV Top 20 The Fly przez kilka tygodni okupowało miejce pierwsze niczym jakiś pop-przebój... fakt, że się później za sprawą innych singli do płyty przyzwyczaiłem i przekonałem... ale kawałka Acrobat w ogóle nie kojarzę, więc się dziś temu albumowi przysłucham... zabawne - to co Marecki nazywa dobrymi średniakami to dla mnie najlepsze numery na płycie zaraz po fenomenalnych One i Love is blindness...

jako post scriptum dodam, że wczoraj przy grze w Carcassone zapuściłem DVD Rattle and Hum - mój pierwszy album U2 przesłuchany w całości - piękne :) i żadne tam germanofilskie zoo klimaty nie mają do tego startu ;) wykop, energia i żadnych oczojebnych gadżetów, fajerwerków i błazenady - białoczarne zdjęcia z grubym ziarnem na taśmie filmowej !

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 13:55:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
KoT pisze:
ja nigdy nie wisadłem do tego drugiego pociągu

Ja siedziałem póki nie wyjechał zupełnie z klimatów osiemdziesiony. Czyli w sumie po tej płycie wysiadłem. :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 14:14:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Ja mogę powiedzieć, że z tego w ogóle wysiadłem z tego pociągu, bo przestał mnie bawić, a do pierwszego tylko zajrzałem, ale już nie zostałem. :wink:

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 15:18:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
KoT pisze:
- to co Marecki nazywa dobrymi średniakami to dla mnie najlepsze numery na płycie zaraz po fenomenalnych One i Love is blindness...

zauważ, ze te średniaki mają oceny 4-5 więc to i tak wysoko jest. Praktycznie poza Zoo Station i Mysterious Ways podobają mi się tu wszystkie utwory a le zgadzam się z Pippinem, który
pisze:
i dla mnie największy odlot to sekwencja trzech ostatnich utworów.



KoT pisze:
ja nigdy nie wisadłem do tego drugiego pociągu ! ja duchowo, mentalnie i muzycznie siedzę w pierwszym
Peregrin Took pisze:
Ja siedziałem póki nie wyjechał zupełnie z klimatów osiemdziesiony.
Gravi pisze:
w ogóle wysiadłem z tego pociągu, bo przestał mnie bawić, a do pierwszego tylko zajrzałem

haha ciągnąc tę metaforę to ja mentalnie pozostałemw pierwszym choć ten drugi cały czas bardzo mocno obserwowałem a tak od kilku lat te pociągi juz mi się tak w jeden stopiły :wink:

U2 kojarzę od połowy lat osiemdzisiątych, z tym że płyty pełne poznałem na dobre już pod ich koniec. Ale pierwsze było i tak Unforgettable Fire, potem War, Joshua Tree i reszta. To był gdzieś 89/90 czyli jeszcze przed wydaniem Achtung Baby.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 19:53:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Obrazek

Zooropa

Tej płyty miało nie być! Kilka utworów napisanych w trakcie trasy Zoo TV Tour miało trafić na singiel ale rozrosło się to do rozmiarów pełnej płyty. Całkowicie niepotrzebnie.
Na pewno jest to kontynuacja muzycznych fascynacji rozpoczętych na Achtung Baby. Niestety klasa nie ta, utwory na siłę i całość wypada słabiutko.
Zooropa czyli Zoo TV trafiło w końcu do Europy. I rzeczywiście jest to bardzo europejska płyta. Z amerykańskich fascynacji wypełniających jeszcze kilka lat temu całe Rattle & Hum tu pozostał jedynie ostatni utwór. Reszta to zanurzanie się w technologicznym sosie, trochę techno, trochę elektroniki. Muzyczne brzmienia bliższe zdecydowanie Davidowi Bowie czy Brianowi Eno niż wcześniejszym idolom. Z resztą ten ostatni pojawia się tu nie tylko jako producent (co czynił od lat) ale też wykonawca w kilku utworach. Tekstowo mniej tu załamania i depresji a więcej podszytej ironią fascynacji techniką, która nas do siebie zbliża jednocześnie oddalając. I to też jakiś efekt konceptu całej trasy Zoo TV.

Zooropa **** Zaskakująco dobry początek!! Klimatyczny wstęp, potem ciekawie się rozwijający. W kategorii pierwsza piosenka Zooropa bije na głowę Achtung Baby. Ale niestety tylko w tej. Utwór w jakiś sposób emanujący tym nowym U2 ale w bardzo pozytywnym stopniu. Tekst zaś niektórzy interpretowali jako dość utopijną wizję Europy zjednoczonej dzięki telewizji satelitarnej :roll: Ja bardziej widzę w nim krytykę konsumpcjonizmu, szczególnie że pełno w nim sloganów zapożyczonych z różnych reklam z tamtego okresu. Nawet we wkładce jest uwaga: courtesy of the advertising world
Na koncertach próbowali to grać ale nie udało im się odtworzyć brzmienia i po kilku próbach zrezygnowali.
Babyface ** cały utwór brzmi równie infantylnie jak jego tytuł. Koszmarek! Na szczęście na koncertach prawie w ogóle tego nie grali. Podobno o osobie obsesyjnie zakochanej w sławnej postaci z TV (tzw. celebrity) :roll:
Numb **2/3 zawsze bardzo lubiłem video do tego utworu. Ta monotonność ma tam swoje uzasadnienie, a każda zmiana tempa, frazy wynika z czegoś. Video świetne. Za utwór + obrazek byłoby 4+ ale sam utwór nie ma już tej mocy więc zaledwie poprawnie.
Oczywiście warte zauważenia, że to pierwszy singiel U2 z utworem śpiewany, przez Edge’a choć na wcześniejszych płytach takie utwory się już zdarzały (Seconds, Van Diemen’s Land).
Na koncertach Edge śpiewał grając na gitarze a chórki robił Larry.
Lemon ****1/4 mój ulubiony utwór z tej płyty. Opisywany jako „niemieckie disco przyszłości” :D Tutaj sposób śpiewania przez Bono – falset przez prawie cały czas + tematyka + video nie są wstanie odpędzić uśmiechu z moich ust. To już takie przegięcie, że aż bawi. :D
Gitara Edge’a zupełnie nie gitarowa.
Dobrze mi się też kojarzy z imprezami licealnymi, kiedy to robił furorę. Ależ dawno już to było …
Stay (Farewell So Close) ***3/4 Ponownie utwór napisany dla reżysera, Wima Wendersa. Niezła ballada, nawet zapadająca w pamięć, choć na Achtung Baby zginęłaby niezauważona. Włączona na koncertach do setu akustycznego.
Bono uważa ten utwór za jeden z najbardziej niedocenionych kawałków U2 :roll: no cóż jego prawo … Podobno inspiracją dla tego utworu była muzyka Franka Sinatry. Na singlu wyszło to wraz z b-sidem I’ve got you under my skin – duetem Bono z Sinatrą właśnie.
Utwór wykorzystany w filmie Faraway, so Close Wendersa, z którego też wzięto fragmenty do video.
Daddy’s Gonna Pay For Your Crashed Car * słabe, długaśne, z fatalnym wokalem Bono :( Zgroza :twisted:
Dość często grane na koncertach, z reguły we fragmencie gdy Bono przebierał się za MacPhisto, kolejną postać wplecioną w program koncertów.
Some Days Are Better Than Others ** nawet jako b-side nie zrobiłby furory. Praktycznie zero gitary, brzmienie oparte na basie Adama. Jako pełnoprawny utwór na płycie brzmi żałośnie.
Jedyny utwór płyty nigdy nie wykonany na żywo. I tak jak w przypadku Acrobat, jednego z najlepszych i najważniejszych utworów na Achtung Baby jest to dla mnie całkowicie niezrozumiałe, tak tu mogę tylko napisać – całe szczęście i szkoda, że tylko ten.
The First Time **** tego utworu jakos wcześniej nie kojarzyłem pozytywnie ale jak posłuchałem to mi sie spodobał. Trochę All I Want Is You mi przypomina. Tak powoli rozwijająca się ballada. Jest nastrój, jest klimat. Zupełnie jak nie z tej płyty :?
Na żywo grany dopiero na Vertigo Tour. Wcześniej nie wyszedł na singlu ale trafił na ścieżkę dżwiękową z Million Dolar Hotel oraz na składankę Best of 1990-2000.
Tekst w jednej z interpretacji powraca do losów syna marnotrawnego i przedstawia jego alternatywny los, gdy przywrócony do łask ojca, ponownie go opuszcza zakochując się po raz pierwszy w życiu.
Dirty Day *** nijakie to jest, nie drażni jak kilka innych ale też nie za bardzo ma czym zachwycać, fajny wokal Bono załamujący się miejscami. Tylko poprawnie, aczkolwiek tu powyżej średniej. Na koncertach grali to z dodatkowym solo Edge’a.
The Wanderer ***1/2 trochę kuriozum. Całkiem fajny utwór Johny’ego Casha, ale mało tu U2. Znów wracamy do czasów Rattle & Hum aby oddawać hołd swoim idolom. OK. niech i tak będzie. Głos Casha mocny i wciągający jak zawsze, tylko jak to się ma do tytułowej Zooropy.
Na żywo wykonane raz, 10 lat później na specjalnym tributowym koncercie po śmierci Casha z Bono na wokalu.

Po krótkiej przerwie płytę kończą metaliczne odgłosy, znów do ostatniego utworu pasujące średnio :?.

To miała być EPka z kilkoma utworami jako urozmaicenie trasy i prezent dla fanów. I jako EPka i ciekawostka mogłoby się sprawdzić. Jako płyta jest to dla mnie zdecydowanie najsłabsze wydawnictwo U2. Do tej pory nie mam tego na CD i aby napisać coś świeżego musiałem odkopać dawno niesłuchaną kasetę. Jedyny z tego pozytyw to polubiłem First Time. Ale jako całość jest to totalna pomyłka.
Maksymalnie **
A i tak druga gwiazdka uratowana nowym odkryciem. Inaczej byłoby jeszcze niżej.


Podczas tej samej sesji nagrano (albo jedynie napisano) jeszcze trzy utwory: Hold Me Thrill Me Kiss Me Kill Me, Wake Up Dead Man oraz If You Wear That Velvet Dress. Pierwszy wykorzystano później do filmu z Batmanem a dwa pozostałe trafiły na kolejną płytę, Pop.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 20:34:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 26638
marecki pisze:
Mysterious Ways **1/2 Fenomenu tego utworu nigdy nie byłem w stanie zrozumieć

:shock:

ale poza tym bardzo podobają mi się opisy, z ocenami się zgadzam, nawet jeżeli bardziej lubię Even Better, Until, Fly i oczywiście Mysterious Ways od Ultravioletu i Akrobata.
Dwie gwiazdki dla Zooropy to całkiem łaskawie, ale może być.

A z pociagu wysiadłem tak, jak Pippin, z tym że o ile kiedyś dość głęboko w nim siedziałem, o tyle teraz wysiadłem chyba i z tego pierwszego... ale dużo szacunku i sympatii właśnie dla Achtung i Rattle mi pozostało (i Blood Red Sky oczywiście!).

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 21:16:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Crazy pisze:
marecki napisał:
Mysterious Ways **1/2 Fenomenu tego utworu nigdy nie byłem w stanie zrozumieć

:shock:

tak mi się wydawało, że u CIebie nie znajdę tu zrozumienia. ten utwór był bardzo promowany, cały czas go chyba jeszcze grają a dla mnie zawsze pozostał całkowicie obojetny. Bywa. :mrgreen:

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 22:45:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4960
Skąd: Biadacz
no i właśnie o to mi chodziło - tyle pracy i słów na tak marną płytę...

marecki pisze:
Podczas tej samej sesji nagrano (albo jedynie napisano) jeszcze trzy utwory: Hold Me Thrill Me Kiss Me Kill Me, Wake Up Dead Man oraz If You Wear That Velvet Dress. Pierwszy wykorzystano później do filmu z Batmanem a dwa pozostałe trafiły na kolejną płytę, Pop.

pierwsze dwie piosenki podniosły by notowania tej płyty o 2 gwiazdki :)

no i przesłuchałem se raz jeszcze Achtung baby...
dla mnie średniakami na tej płycie są Tryin, Ultra i Acrobat :) takimi na 3,5 gwiazdki...

Marecki dawaj dyskotekę i dwie ostatnie !

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 stycznia 2008 23:28:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
spokojnie, Popik będzie najwcześniej jutro wieczorem


KoT pisze:
dla mnie średniakami na tej płycie są Tryin, Ultra i Acrobat takimi na 3,5 gwiazdki...
meczyk? Pippin gra ze mną! :wink:

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 04 stycznia 2008 08:28:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Numb mnie bawi, Lemon wkurza tym właśnie falsetem, ale refren! To Like I'm slowly slowly slowly stepping under lubię ogromnie. Być moze dlatego że w końcu wchodzi normalny wokal i podoba mi się na zasadzie kontrastu, jako wytchnienie.
Nie potrafię dziś przypomnieć sobie/zanucić The First Time, ale pamiętam że mi się podobało.
Za to Stay... Panie Bono - o mnie niech się Pan nie martwi że nie doceniam. Jeden z moich ulubionych kawałków U2! :D
A płyta, owszem, niespecjalnie potrzebna. :|

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 487 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16 ... 33  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group