Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 17 kwietnia 2026 09:54:06

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 13 kwietnia 2013 22:16:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Mówisz i masz: http://www.youtube.com/watch?v=HbfOoLg5moA.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 13 kwietnia 2013 22:19:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
poprzednio jako azbest23 pisze:
Mówisz i masz:

dziękuję. a inne rzeczy też potrafisz tak załatwić? ;)

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 13 kwietnia 2013 22:31:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Właśnie wyczerpałeś limit życzeń na ten rok :wink:

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 13 kwietnia 2013 22:33:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
poprzednio jako azbest23 pisze:
Właśnie wyczerpałeś limit życzeń na ten rok

nosz cuerrva mać! :evil:





:D

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 01 kwietnia 2025 10:19:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 23797
1983 -With Sympathy **
Zaskoczenie dla słuchacza, zespół (a raczej Al Jourgnesen) też raczej się długo nie przyznawał. Niespecjalnie się ta płyta broni, ot, dziwny pop z lat 80-tych. I właśnie w tej kategorii broni się zaczynający płytę „Effigy” (przywodzący na myśl bardziej popowe wcielenia Killing Joke) i, trochę słabiej, wrzucony bliżej końca „Say you’re sorry”, który świetnie by się odnalazł na liście trójki np. Znaczące jest to, że tę płytę usłyszałem w czasach, gdy podobało mi się jeszcze prawie wszystko – a jednak mi się nie podobała.

1986 - Twitch ***-
Ciekawy moment w twórczości zespołu. Z wykorzystaniem środków zbliżonych do nieudanego debiutu, zaczynają już robić muzykę zbliżoną do późniejszego, rozpoznawalnego stylu. Wchodzą sample, industrialne perkusje, niepokojące wokale – a z drugiej strony sporo tu wciąż klawiszy i basu, który też brzmi, jak klawisze. Momentami przypomina to bardziej eksperymentalne fragmenty muzyki Kultu z okolic „Posłuchaj to do Ciebie”. A momentami po prostu pierwszą płytę, tylko nagraną już z jakimś pomysłem na siebie („All Day”). Ogólnie jednak wciąż nie porywa, a czasem irytuje. Ciekawe „Isle of man” na końcu.

1988 -The Land of Rape and Honey ***+
Pozornie zaczyna się Ministry na pełnej. No, może na 88 (od daty wydania oczywiście) %. Jest ciężej, a czasami też szybko, w stronę zabarwionej industrialem punkowej, może nawet bez przedrostka („post”) łupanki. W drugim na płycie „The Missing” pierwszy raz do głosu dochodzą ostrze, grające thrashpunkowe, tak charakterystyczne już później przez prawie cały czas dla Ministry riffy. Z drugiej strony wciąż sporo klawiszy, choć już raczej służących do robienia potężnych akcentów, niż plastycznych plam. Na dłuższą metę zaczyna jednak męczyć. I nawet, gdy próbują grać 100% punka z użyciem industrialnych środków (Flashback), nie jestem przekonany.
Pierwsza złota płyta

1989 - The Mind is a Terrible Thing to Taste ****-
No dobrze, Ministry na pełnej zaczyna się tutaj. Agresywne, szybkie kawałki, zaskakująco bliskie chwilami Exploited z najbardziej trhrashowych płyt (ba, Exploited chyba się trochę zapożyczyło, bo kawałek „Serial kiler” jakby z tej właśnie płyty, dokładniej z „Burning inside” wzięty, zresztą Ministry ten dług sobie odbierze, o czym potem). „Thieves”, to moc i ciężar, przełamane punkową galopadą. Pojawiają się też inne odniesienia, a przykład „Cannibal song” brzmi jak PiL, również wokalnie. „Breathe” brzmi jak inspiracja dla Clawfinger, a w „So what” zaskakują „Janerkowe” flażolety. . Potem robi się dla mnie już mniej ciekawie, rapowany „test” jest za długi i niepotrzebny, a ostatnie dwa kawałki niczym mojej uwagi nie przykuły.
Druga złota płyta.

1992 - Psalm 69: The Way to Succeed and the Way to Suck Eggs ****
„Czarny album” Ministry. Najpełniejsze, najbardziej konsekwentne brzmienie i taka też muzyka. „NWO” to mistrzostwo świata i znakomite ramy dla całej płyty. Mocno, rytmicznie, choć w różnych tempach. Jakieś kosmiczne napierdalanki (TV II), wolny lub dość wolny walcowaty industrial, ale też sporo punka. Na ogół opartego na ostrych Exploitedowych riffach (Just one fix, Hero), ale jest też próba wejścia w konwencje dadaistycznych szaleństw a la Ramones (Jesus built my hotrod). Po latach uderzyło mnie, jak często, nawet przy pisaniu czy wymyślaniu muzyki, wracał do mnie „Scarecrow”. Natomiast „Psalm 69” mnie dziś irytuje i często go przewijam. Znów mam problem z końcówką płyty – jakby rzeczy wrzucali w kolejności powstawania i pod koniec nie mieli już tak dobrych pomysłów.
Jedyna platynowa płyta.

1996 - Filth Pig ***1/2
Fajnie mi się tej płyty słucha jako transowej całości, bez wyróżniania, a nawet wyłapywania poszczególnych utworów. Miało być inaczej, niż na poprzedniej płycie, trochę dalej od święcącego wtedy triumfy industrialu. Czy się udało? Na pewno jest to granie bardziej zespołowe, naturalne, ale cały czas słychać, że to Ministry, a nawet, że to Ministry następne po „Psalmie”. Podoba mi się końcówka podstawowej płyty, singlowy „The Fall” i kower Boba Dylana „Lay Lady Lay”, który zresztą jest dość blisko od tego przebojowego industrialu, od którego jakoby uciekali. Ostatnia złota płyta.

1999 - Dark Side of the Spoon **1/2
Kontynuacja, ale dla mnie mniej udana. Szanuję, ale na odległość. Wyróżniają się dla mnie otwierające płytę „Supermanic Soul”, które mogłoby być jakąś artystyczną łupanką z dowolnej płyty późniego Faith No More i fajny „Vex and siolence” z dalszej części płyty. Jeszcze „Step”, który zdarzało mi się słyszeć przed laty w Rozgłośni harcerskiej. Reszta sobie płynie i to płynie dość irytująco. Ta płyta to zapis choroby, więc inaczej być nie mogło.

2003 - Animositisomina ***
Wraca bardziej klasyczne Ministry. Ostatnia płyta, na której Jourgensenowi towarzyszy Paul Barker. Początek w starym stylu, „Animosity” to szybka perkusja i thrashpunkowy riff, który spokojnie mógłby znaleźć się na „Mind…” lub „Psalmie”. Jest trochę nierówno, ale słucha się nieźle. Poza pierwszym kawałkiem najbardziej podszedł mi zagrany w średnim tempie, ale z ładnymi punkowymi gitarami i niepokojącymi klawiszami „Broken” i sąsiadujący z nim kower Magazine „The Light Pours Out On Me”. I dalej, bo „Shove” też jest niezłe, brzmi jak następny kower, ale to autorski kawałek, trochę w klimacie dwóch poprzednich płyt. Koniec, zgodnie ze zwyczajem, trochę już przynudza

2004 - Houses of the Molé ****1/2
Zła sprzedaż, konflikty w zespole, pogonienie z firmy płytowej i obsesja lidera na punkcie George’a W. Busha, której starczy na całą płytową trylogię. Brzmi groźnie, a dla mnie składa się na chyba najmilszą memu uchu płytę Ministry. W notce na wiki czytam, ze to najbardziej thrashowy materiał, a dla mnie najbardziej punkowy, znów dużo w tej muzyce Exploited, widzę duże pokrewieństwo w myśleniu o riffach. Do tego szybkie tempa i darcie mordy, czego chcieć więcej? No może tego, żeby na końcu nie było nudno, no ale to w końcu dalej Ministry.

2006 - Rio Grande Blood ***1/2
Jeszcze raz to samo, chyba nawet trochę mocniej, ale już nie tak fajnie – może dlatego, że odpadł element zaskoczenia. Ale słucha się bardzo przyjemnie. Najprzyjemniej, gdy płyta już się rozkręci na wysokości „LIes, lies, lies” i „Great Satan”, choć w teksty się tu raczej nie wczytuję.

2007 - The Last Sucker ***1/2
Teoretycznie trzeci raz to samo, bo to trzecia i ostatnia część trylogii przeciwko Bushowi. Tym razem jednak zespół trochę zwolnił, więcej jest numerów w średnim tempie, choć i łupanki się trafiają. Dalej w porządku. Wyróżniam tytułowy i sąsiadujący z nim, szybki „No Glory”. I „Die in the crash”, który mógłby nagrać (i zaśpiewać) Peter Steele w najbardziej punkowych wcieleniach Type of Negative. Na koniec jakieś długaśne kolarze z wypowiedzi Busha, ale nawet słuchalne.

2012 - Relapse **1/2
Powrót po niezbyt długiej przerwie. Płyta dość poprawna, niby „typowe Ministry”, ale bez rewelacji. Rozczarował mnie kower S.O.D. „United Forces” (za długi w stosunku do oryginału). Najbardziej lubię singlowe „99 Percenters”, w którym jest coś z późniejszego Killing Joke. Przy okazji ujawnia się tu chęć podpięcia się pod aktualnie działający ruch masowy, co już kapeli nie przejdzie. Poza tym fajny refren w „Kleptocracy”. W sumie trochę mało. A, nietypowo całkiem ciekawy koniec w postaci „Bloodlust”, w którym też słyszę trochę Killing Joke.

2013 - From Beer To Eternity ***
Nie wiem, co myśleć o tej płycie. Jeśli był to eksperyment, żeby sobie poszaleć w rożnych stylistykach, to ok, jeśli zespół się dobrze bawił – ale mnie to umiarkowanie porywa. A przez to, że mnie umiarkowanie porywa, to skłaniam się ku wersji, że tym wielowątkowym poszukiwaniem chcieli zamaskować brak pomysłów na rasową płytę Ministry. Bo trochę brzmi to jak zbiór eksperymentów, odrzutów i wypełniaczy, w którym znajdują się dwa dla mnie świetne numery – „Perfect storm” i „Fairly unbalanced”. Przy czym ten pierwszy też brzmi dla mnie jak bardzo fajny metalowy numer, ale niekoniecznie jak numer Ministry. Tę dwójkę ładnie uzupełnia jeszcze wygrzany na pełnej mocy, po prostu napierdalany „Side fx include Mikey’s middle finger”, w którym momentami daje się wyłapać riff z kawałka Exploited „Fuck the USA”, tylko zagrany ze cztery razy szybciej. Niestety numer został zepsuty niepotrzebnym outrem. Potem mamy jeszcze „Lesson unlearned”, który opiera się na dość fajnym riffie i chwilami kojarzy się z szaleństwami Faith No More. I znowu – jest tu druga część, wpadająca w reggae, które podoba mi się mniej. Kolejny numer zresztą oparty jest na podobnym patencie, tyle, że tu rege też daje radę. Ogólnie mam wrażenie, że płyta się rozkręca – lub trzeba się do niej przyzwyczaić w trakcie słuchania.

2018 - AmeriKKKant *
O Bushu trzy płyty, a o Trumpie (na razie) tylko jedna. Zaczyna się nijako, bo, powiedzmy sobie szczerze, puszczenie hasła wyborczego Trumpa w zwolnionym tempie, nie jest jakimś szczytem pomysłowości. Słabo jest aż do piątego numeru, w którym wreszcie słychać porządne, gitarowe łupanie. Niestety, jak śpiewał Ryszard Riedel, „krótki to był zryw”. Potem jest znowu nijako i nudno. A potem płyta się kończy. Ostatni, tytułowy kawałek, być może jest z tego wszystkiego najlepszy, ale byłby jednym z gorszych na wielu innych płytach kapeli.

2021 - Moral Hygiene ***1/2
Chyba sami się kapnęli, że coś jest nie tak. Materiał jest oczywiście bardzo polityczny i naszpikowany wypowiedziami różnych polityków i aktywistów niczym serwis informacyjny, ale tym razem ubrano to w motoryczną, momentami transową i często chwytliwą muzykę z wyrazistą perkusją i mieszanymi, ostro-plamiącymi gitarami. Przekaz (w tym sample z Graty Thunberg) potwierdza linię, o której pisałem wcześniej, czyli podpinanie się pod aktualne w chwili pisania kawałków protesty. Świat zapomniał o „Occupy”, to i Jourgensen zapomniał, jego miejsce zajmuje „Extincion rebellion”… warto odnotować, że na płycie pojawia się Jello Biafra, z którym wcześniej Jourgensen współpracował przy okazji projektu Lard. Poza tym kawałkiem ciekawe jest jeszcze przebojowe, dość klasycznie rockowe „Search and destroy” (choć mam wrażenie, że tak wielką liczbę odsłon na Spotify zawdzięcza zbieżności tytułów z przebojem Metalliki/Stooges). Dużo mniej odsłuchów na promujący płytę „Believe me”, fajny numer z bardzo tandetnym teledyskiem. Znowu dużo skojarzeń z późnym Killing Joke, również w warstwie wizualnej. Koniec jak zawsze trochę rozlazły, ale z przełamaniem w postaci dopalonego „TV Song #6” na końcu.

2024 - Hopiumforthemasses ***
Znów propaganda weszła trochę za mocno. Czasem, jak w „Goddamn white trash” przybiera formę klasistowskiego wyrzygu, jakiego nie powstydziłby się prof. Hartman lub Mikołejko. Trochę to odrzuca i od muzyki, ale jeśli oddzielić te wątki, to mamy po prostu trochę bardziej słabowitą bliźniaczkę poprzedniej płyty. Na plus dość przebojowe „Just stop oil”, choć znowu mamy podstawianie żaby, gdy konia kują – a koniem ponownie okazuje się być panna Greta. W „Aryan ambarassment” zespół znów wspiera Jello Biafra, a całość jest czymś w rodzaju hymnu, wymierzonego w alt-right i ruch MAGA. Muzycznie spoko, ale nie zostałem przekonany. Lepiej wypada kolejny „TV Song”, tym razem będący prostą, punkowa łupanką, w której część śpiewana miesza się z następną toną sampli. Niezłe wypada „New religion”, w którym zespół zwalnia – również ideologicznie, bo tekst jest trochę bardziej uniwersalny, niż we wcześniejszych manifestach. Nietypowo ciekawie robi się pod koniec – „Cult of suffering” w ogóle nie brzmi jak Ministry, ale jest bardzo fajnym, prostym kawałkiem, który ma w sobie coś z… Kultu, jednak wzbogaconego o typowe rockowe żeńskie chórki. Zresztą w ogóle to taki klasycznie rockowy kawałek. Żeby jeszcze trudniej było poznać, kto właściwie gra, na wokalu gościnnie występuje tu Eugene Hutz z Gogol Bordello. Na koniec wcale nie wrócimy do bardziej klasycznego Ministry, bo płytę wieńczy kower Fad Gadget „Ritchie’s hand” zagrany w stylistyce elektro.

2025 - The Squirrely Years Revisited ****
To wyszło dosłownie na dniach. Owoc przeproszenia się z najstarszymi kawałkami, nagranymi na nowo, w starym stylu, ale z naleciałościami tego, co potem. I muszę zgodzić się z recenzjami - to najfajniejsza płyta Ministry od dawna. Kawałki zyskały tu drugie życie i jest to życie dużo lepsze. I tylko "Effigy" wypada teraz gorzej, a podobieństwo do Killing Joke zmieniło się w zbyt dosłowny cytat.

Tekst powstał jako notatka do tego filmu:

phpBB [video]

_________________
Mężczyzna pracujący tam powiedział:

- Z pańskim forum jest wszystko w porządku.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group