|
No to jeszcze jedna "radioaktywna" historia.
W brazylijskiej Goiânii (duże miasto, ponad 2 milionowe) działał szpital. Używano w nim źródła promieniowania do leczenia nowotworów, źródłem był cez-137. Cez był zamknięty w niewielkiej metalowej tulei o długości ok. 5 cm, ustawianej odpowiednio przez radiologów tak aby przez szparę w irydowym okienku wiązka promieniowania punktowo uderzała w komórki nowotworowe. W 1984 roku szpital zamknięto, ale nie opróżniono. Siłą rzeczy stał się od stopniowo obiektem wypraw lokalnych złomiarzy. 13 września 1987 dwóch z nich - Roberto dos Santos i Wagner Mota dostali się do opuszczonego obiektu, rozebrali aparaturę a uzyskany złom, w tym kapsułę z cezem, wywieźli na taczce do swojej bazy. Przebierając złom próbowali otworzyć tajemniczą kapsułę i nie udało im się, jednak rozbili irydowe okienko a ze środka zaczęło wydobywać się piękne, głęboko niebieskie światło (prawdopodobnie promieniowanie Czerenkowa). Jeszcze tego samego dnia poczuli się źle. Ten cez-137 był bardzo radioaktywny: emitował ponad 4,5 greja na godzinę na odległość 1 metra, obaj otrzymali po kilka grejów. Po dwóch dniach trapiony wymiotami Mota poszedł do lekarza, ten zalecił mu odpoczynek. Złomiarze sprzedali uzyskany złom do punktu skupu, którego właścicielem był Devairo Alveso Ferreira. I teraz historia przyspiesza... Ferreira wieczorem zauważył światło wydobywające się z kapsuły, zafascynowało go to. Pomyślał, że gdyby z takiego materiału zrobić pierścionek dla żony, byłaby zachwycona. Nakazał pracownikom otworzyć kapsułę, jednak efekt był rozczarowujący - w środku był jakiś proszek, co prawda emitujący niebieską poświatę ale jednak proszek. Nie traktowano już więc kapsuły jako materiału do wytworzenia biżuterii, lecz jako ciekawostkę. Brat Ferriery - Ivo, zabrał część kapsuły do domu, ponadto naniósł na butach część pyłu do domu. Jego córeczka, 6-letnia Leida bawiła się potem na podłodze i wchłonęła 6 grejów. Zmarła 23 października. Drugi brat Ferreiry użył proszku jako dodatku do farby do znakowania bydła. Chodziło mu o to, aby łatwiej było w ciemności znaleźć krowę, która fluoryzowała. On przeżył, jednak krowy zaczęły padać. Sam Devairo Alveso Ferreira również naniósł pyłu do domu, ponadto pokazał fragmenty kapsuły rodzinie. I tu wchodzi na scenę wielka bohaterka tej historii - Maria Gabriela Ferreira, żona Devairo. Po kilku dniach zaczęła źle się czuć. I dopiero ona zaczęła kojarzyć fakty: Ivo, córeczka Ivo, matka Marii która mieszkała razem z nimi, dwaj pracownicy złomowiska, wreszcie mąż - wszyscy coraz gorzej się czuli i to od dni kiedy ta dziwna tuleja pojawiła się w ich życiu. 28 września kobieta zapakowała resztki kapsuły do zwykłej plastikowej reklamówki (!) i pojechała autobusem miejskim (!) do najbliższego szpitala. Tymczasem chory Devairo Ferreira sprzedał inne części aparatury (też skażone, poprzez nieostrożne obchodzenie się z kapsułą) na inne złomowisko. W szpitalu najpierw nie wiedziano o co właściwie Marii chodzi, ale jeden z pracowników szpitala postarał się o wypożyczenie licznika promieniowania i za chwilę wszystko stało się jasne. Zaczęto łączyć fakty i z przerażeniem odkrywać chronologię wydarzeń. Napromieniowani byli: złomiarze (wkrótce zresztą jednemu z nich trzeba było amputować rękę), Ferreira i jego szeroko pojęta rodzina oraz pracownicy składu złomu, pasażerowie pechowego autobusu oraz pracownicy szpitala oraz pracownicy tego drugiego złomowiska. Devairo Ferreira przyjął największą dawkę (7 grejów) ale okazał się wyjątkowo odporny i przeżył, pracownicy dostali około 5 grejów i zmarli wkrótce, o Leidzie już pisałem, matka Marii otrzymała 4,3 greja lecz przeżyła. Inni przyjęli mniejsze dawki (np: pasażerowie autobusu ok. 0,3 greja - o wiele więcej niż dopuszczają jakiekolwiek przepisy, ale bez widocznych objawów chorobowych). Maria Ferreira, której przytomności umysłu można zawdzięczać że nie było większej liczby ofiar przyjęła 5,7 greja i nie przeżyła tej dawki, zmarła 23 października, tego samego dnia co mała Leida. W sumie u 244 osób wykryto znaczący poziom skażenia na ciele bądź wewnątrz organizmu, hospitalizowano 19, cztery zmarły. A w Goiânii rozpoczęto szeroko zakrojony proces oczyszczania śladów po nieszczęsnej tulei...
Jest tak barwna i dramatyczna... aż dziw, że nie zrobiono na jej kanwie oscarowego filmu. Wyobrażam sobie scenę jak Maria jedzie autobusem z tą reklamówką, mocna scena...
_________________ hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety
|