To był wrzesień 6 lat temu i w czasie rzeczonej walki o prymat wspominano o Twoim pobycie w Czarnogórze.
Na oddzielną uwagę zasługują historie wprowadzające do poszczególnych odsłon zabawy:
Cytat:
Po mało - jak na standardy "Właccy pierścieni" - wyczerpującej walce Isengard został zdobyty, a Saru-man zdetronizowany z Orthanku. W dobie politycznej poprawności zmieniono mu nawet imię na Saru-officer. Tymczasem naszą dzisiejszą relację Rohan-Gondor rozpoczymamy w spokojną noc... Meriadokowi śniło sie właśnie, że był na jakimś wielkim koncercie na dwa tysiace ludzi i dusił się od kurzu i sadzy. Ostatkiem sił chrapał: "aa...guirre... aa...guirre", kiedy obudził go Pippin i pokazał zawiniętą w chustę kulę. Merry wnet rozjasnił swe litzo: - Tego mi właśnie brakowało... Chodźmy do tego wąwózka po prawej, tam nie zobaczą nas żadne warty ani wisły... Pognali najciszej jak mogli. Odnależli stosowne miejsce między drzewami. Merry poskarżył się koledze: - Tej, ten facio co mnie wiezie jakiś dziwny... Śmierdzi żeńskimi perfumami... - Cholerny liberalizm - ocenił krótko Took i skierował rozmowę w lewo. - Gramy w mecza czy w warszawianę? Niestety nawet najbardziej zawoalowana wzmianka o Legii wywoływała u Merry'ego prawię pianę na ustach: - Słowoocenzurowane w jaką warszawianę słowoocenzurowane? - Dobra dobra - nie zraził się Pippin. - Skoczę ino po jakieś słupki... Wrócił trzymając pod pachą Miecz Który Był Złamany NA Duchu Ale Się Uśmiechnął a także gandalfowy Pendrac. - Niezły pomysł - pochwalił Merry. Wbili powyższe miecze w ziemię tworząc jedną bramkę, a swoje miecze wbili na przeciwko, przez co - jak bardziej zrównowazony czytelnik odgadnie - skonstruowali bramke przeciwną. - Witamy państwa na poboczach Isengardu - odezwał się nagle z zawieszonej na drzewie kolumny głos Szpakowskiego. - Zaczyna Peregrin, w zielonych strojach... Dobry dryblink tego obiecującego juniora, ale ale, prosze państwa... jednak co doświadczenie - jak to mówi stare piłakarskie porzekadło - to doświadczenie... Piękne przejęcie przez Meriadoka, ale oto faul! Brzydki faul... - W ryj chciał? - syknoł Meriadoc rozcierając kostkę. - Nie! Nie ma tak! Karny! Mocowali się przez chwilę, ale w końcu Pip ustapił. Merry odmierzył jedenaści tip-topów. Wziął rozbieg, strzelił i... Szklana kula trafiła prosto w nogojeść Miecza Który Był Złamany na Duchu Ale Sie Uśmiechnął i rozprysła się w trzy ... , eee, w try miga. - Każdy głupek strzela w słupek... - ucieszył się głos Szpakowskiego, ale wnet zamar gdy Merry roztrzaskał kolumnę swoim mieczem. Tymczasem Pippin podbiegł urzeczony, gdyż z roztrzaskanej kuli wyszedł potężnych rozmiarów ohydny robak. Ociekał czarną mazią, a z oczu bił mu piekielny ogień, który zahipnotyzował Peregrina. - I co zapluty niziołku? Teraz masz kłopoty, tak jak zresztą ten śmierdziel Frodo... Gadaj jakie płyty jeszcze zostały w waszym gównianym repertuarze, co? Pippin ze zdumieniem usłyszał jak odpowiada drewnianym głosem: - Ostatnio odpadła "ANTIARMIA" (jedenaście głosów), a przedtem... - NIEEE! - Merry rzucił się by ratować przyjaciela i w tym momencie błysnęło światło laski (choć nie dziewczyny) Gandalfa. Robak zniknął wśród siarczystego smrodu. - Co.. co to było... - wystękał przerażony Pippin. - To Pluskwa, podsłuch Saurona - wyjasnił łagodnie Gandalf. - Groziło nam śmiertelne niebezpieczęństwo, panowie piłkarze... Pragnę podkreślić, że o mało co, a Wyprawa odeszłaby z kwitkiem... Gdyby tylko Nieprzyjaciel poznał jakie jeszcze Płyty trzyma Frodo, to.. Ale muszę też pochylić, że to wydarzenie miało też dobrą stronę: wiemy że Frodo ma kłopoty. To powiedziawszy wyciągnął komórę i wykręcił numer 8 (w tamtych szczęśliwych czasach i numery były mniej skomplikowane...) - Ostatnia rozmowa zanim się rozładuje... A w rękach Nieprzyjaciela wszystkie Kontakty... Zatruty prąd... - mruczał. - Hullo, Frodo my lad.. Czy Wiatr sprzyja? - Nie jest dobrze - zabrzęczał głos hobbita. - Golluma zatrzymali za jedzenie ryb, choć był wtedy piątek... Sam wygadał takiemu Faramirowi o Pierścieniu, ale ten mówi, że pierścienie są przestarzałe, a jemu zależy na płytach tylko... Mówi, że nie puści nas dalej jeśli nie oddamy jakiejś... - To nic.. - Gandalf ściszył głos. - teraz i tak pewnie odpadnie "Soul Side Story", więc myślę, że spokojnie... HALO, CO TO JEST? CO TO WOGLE MA ZNACZYĆ? - odezwał się K.T.W.S.G. zza Przełęczy. - Zdrada! Ta historia jest przekupiona! To bootleg! Tego nie pisał Dzyń! - Oj, rzeczywiście, byłem niesprawiedliwy... - mądrość Gandalfa przejawiała sie tym, że potrafił przyznać się do błędu. - Postaram się naprawić moje betialstwo. Hm, hm... PANOWIE I PANIE FORUMOWICZE ! KTÓRĄ PŁYTĘ ODDAJEMY FARAMIROWI? -LEGENDA -TRIODANTE -DUCH soul side story -POCAŁUNEK MONGOLSKIEGO KSIĘCIA G ł o s u j m y!
Cytat:
- Droga ppprowadzi do środka - miękko powiedział Gollum. - Tu jest wejście do tu-nelu. Weszli więc, mimo że Gollllum ani zająknął się jak brzmi nazwa owego... - Gadanie... - odezwał się Sam. - Każde dziecko wie, że to to to Torech Ungol. ?! Oł, baby... !!!! ??? - No tak... - podjął Sam coraz bardziej czerwieniejąc przy tym na twarzy, ale niestety nie ze wstydu. - Nie potrzebuję gupich objaśnień z offu, żeby wiedzieć co się święci... A w ogóle mam już tego dosyć, tak, dosyć! Zaraz pewnie będziemy się bić z jakimś śmierdzącym pająkiem, ou, bum, trudna sprawa, "co teraz odrzucamy? piersze trzy utwory na "Legendzie""? "hohoho, nie zgadzam się, myślę, że trzeba wywalić te dwa hity na "Duchu"..." Idioci! Do żon wracać, a nie tu tego. Tupnął, no nie? No i normalnie zawrócił, tej! - Gamdżi sie wpppienił, hę? - zaturkotał Gollum wywracając oczkoma w stronę Frodo'a. - No niezłe yaya... Ubaw od pppachy do pppachy... To lepsze niż w tym filmie, co się pokłóciliście... - Sam, wracaj, Sam! - krzyczał Frodo, ale Sam był już na połączeniu Zakręconego Schoda z Prostym Schodem. - Mam już tego dosyć, nie śpię, nie kumam, robię za jakiegoś półgłówka, "panie frodo panie frodo" hehe "panie smrodo" oskara też pewnie nie dostanę chyba że za drugoplanówkę wolałbym już w narnii grać tam zawsze Lew przychodzi jak jest nie do zniesienia a tu co koniec niema spieprzajciepierścieniemamwszystkow... Urwał, gdyż u podnóża Prostego Schodu stał Bartek Z. z plastikowym kubkiem w ręku. - Nie widziałeś gdzieś Wielkiego Woza? - zagadnął, ale wnet dojrzał co się święci (albo nie) w oczach Sama. - Samku, Samiczku, wracaj do góry... - Ja ci dam Samiczka... - to mówiąc odepchnął Bartka Z. aż się zatoczył i pognał dalej. Bieg bieg aż prawie utracił dech, przeskoczył

dwie

ikąki i bieg dalej niecnie, zamaszczyście, aż zatrzymał się, bo drogę zagrodziła mu
ZIELONA KĘPA SŁÓW.
- Może mówię trochę dziwnym kolorem, bo najadłam się dzisiaj czilli my. Ale wiem co mówię: WRACAJ DURNIU DO PANA!!! Powietrze przeszył przenikliwy pisk Nazgula, i to tak, że aż Samu serce podskoczyło do gardła... Chciałoby się rzec, że wrócił na górę w kilka chwil. Ale był już zmęczony swoją głupotą... Dlatego, gdy w końcu znalazł się w sercu tunelu, jego oczom ukazał się osobliwy obrazek. Frodo leżał zapluty w odrażającym kokonie, a Gollum próbował tańczyć z Wielką Pajęczycą, ale jako że sięgał jej do tąd, głównie obejmował jej grubą girę. -Ol ju nid yz lof - zagadnął Gollum i uniósł jedną z rąk, a w niej butelka, w geście triumfu. - Jak mniemam, masz tam piwo Cappy - zadrwił Sam. Pchnięty gwałtownym pragnieniem naprawienia tego co zbombał, a także desperacką wściekłością na widok tego co się stało z Frodo'em, rzucił się na lowelasów a okrzykiem "Galadriel". Relacja z bitwy na stronach internetowych, tu tylko nadmienimy. że Sheloba padła,a Gollum zwiał. Sam ukląkł przy swoim panu i zaszlochał. "No to teraz dopiero mam za swoje... I co, ja mam wziąć TO? Sam iść? Sam Gamgee iść na Mount Doom?" Nie zabierajmy mu powietrza i zdecydujmy którą płytę ma zostawić przy - jak sądzi - martwym przyjacielu.
LEGENDA TRIODANTE DUCH POCAŁUNEK MONGOLSKIEGO KSIĘCIACytat:
Ognista Góra ziała z każdą minutą coraz złowieszczej na wschodnim horyzoncie, ale - prawdę pisząc - Frodo i Sam nie bardzo już nadążali za swoimi nogoma, nie pisząc już o oczach. Mieli już w stawach dziesiątki mil cuchnącego bezwodzia o podłej nazwie Gorgoroth i Frodo poprosił o czas: - Piłka stop... - jęknął. - Sam, nie mogę znieść... - W porządku, panie Frodo... Cupnijmy na chwilę... Łeno, tej, pa, no, znalazłem dwadzieścia óre! Lecz powiedział to w nie bardzo odpowiednim momencie. Z tyłu zagruchotało to, czego bynajmniej nie chcieli posłyszeć: stupot orkskich nóg. Nie było gdzie uciec, trzeba było udawać głupa. - Patrz tych kurde gnoji kurde pod murem... - dobiegł ich chropawy głos wyraznie tamtejszego przywódzcy. - Dezerterujemy? Apatiujemy? KSU-jemy? DO SZEREGU, ŚMIERDZIELE, ALE JUŻ!!! - KSU-jemy ci kiedyś ten mordor... - mruknął Sam, ale chcąc nie chcąc musiał dołączyć do plugawego zastępu, i to w środek. Frodo oglądał już głównie powidoki i cały ten marsz odbywał automatycznie... to znaczy do momentu gdy Sam po raz kolejny gaffnął, zupełnie jak jego dziadunio: - Słuchasz, tej, Armii? - po niewczasie Sam zaklinał, że chodziło mu tylko o to by odwrócić uwagę swoją i przyjaciela od tego trupiarnego zmęczenia... Palnął jednak srodze... I tym razem - na szczęście - anioły obróciły to na dobre. - Armii of Lovers? - odpowiedział zagadnięty przez Gamdżiego orek. - No nie wyśmiewam, nie wyśmiewam, nie? Dobrą robotę robią z tymi - jak im - blużnierstwami, nie? No ale ja to tero na natural industrial się przerzucił. - Co masz na myśli? - pociągnął Sam, tym razem ważąc juz każde słowo. - No jak, nie wiesz? - zdziwił się orek, który - jak półgłową zauważył Frodo - na uszy zapewne nie słyszał piosenki "szczotko szczotko hej szczoteczko o - o - o". - No wiesz, drapanie paznokciem po ortalionie, pocieranie żelaza o żelazo, pierdzenie bawoła... - O! To to ja mam na DVD nawet! - włączył się do rozmowy orek ze strony inszej (acz nie internetowej). - Ale ja to, psialimfa, wougle słucham tylko to co leci w monopolowym, jak jestem. A ty jak tam, kolego, z chlaniem, hę? - No... - odezwał się z głupia frant Sam. - Ja to chodze tyko do stereopolowego. "To na pewno nas zdradzi!" - pomyślał ze zgrozą Frodo. Ale z drugiej strony - (uwaga: również nie internetowej)- nie mógł się powstrzymać, by wystękać: - A ja to tylko do stereołąkowego uczęszczam... NAAAGLEEE GWIIIZD!!! Był to na szczęście nadchodzący z lewej (jak się zupełnie domyślacie, zupełnie nie internetowej) strony pododździał Kurek-High. No niby pododździał, ale narobił się taki galimatias i urwipołeć, że normalnie Frodo i Sam niezauważenie umknęli na bok. [można też, zamiast "na bok", powiedzieć: "na stronę" (i to znowu wiemy nie jaką...)] Smrodliwe kreatury usunęły się na zachód, a w polu widzenia pozostała Mount Doom, złowroga i dumna. Gdy ucichło, Frodo zamamrotał cos niewyraźnie. - Coooo? - (szalenie dociekliwy ten Sam, no nie?). - Piszę, że nie mam już sił tego wszyskiego dźwigać. - to mówiąc, Frodo odrzucił przebranie orka, wspomnienie orthanc (nie jego, co prawda, ale zawsze...), jakieś tam fidrygałki Galadrieli i... No i tu zaczyna się pole, monopole i stereopole do popisu dla nas, bo trzeba by dopomóc, którą też i płytę nasz biedaczek ma zostawić na nieprzyjemnych bezkresach Mordoru, który podobno ma na fladze dwanaście gwiazd, i to nie estrady. Oto więc wybór do nas należy: LEGENDA TRIODANTE DUCH Nie bójmy się głosować, kto odpadnie I TAK MA MEDAL !!! Dodajmy dwa do dwóch, że chodzi tu o głosowanie na... (kto pomoże?)... STRONIE INTERNETOWEJ, tej...
Cytat:
Po raz kolejny Sam musiał sprawdzić stalowość swoich dogorywających mięśni. Najpierw wykopał na dół Golluma,a potem wypchnął poza kadr Morellę, która za wszelką cenę chciała wejść do tego odcinka i zaprezentować wstęgę z napisem "One human race..." I nagle skamieniał, bo Frodo, który ostatnio głównie wisiał mu na ramieniu, zdołał wykrzesać z siebie ostatki sił i powlókł się, prawie wyprostowany, do tego szczególnego miejsca pod słońcem, z którego bił nieugaszony jak dotąd przez nikogo Ogień Przeznaczenia. Sam podpełznął bliżej i zmartwiał. Frodo, który stanął już na krawędzi, bez większych ceregieli wrzucił bowiem Jedyny Pierścień do płomiennej przepaści. Ogień na moment buchnął wyżej i syknąłł grożniej - nie przestraszyło to jednak Golluma, który - znikąd - ze straszliwymi skrzekami i piskami na twarzy rzucił się w otchłań za Pierścieniem. Relatywna cisza, która teraz nastała, była powalająca. - Nie wiem czy to tak miało być... - po dłuższej dopiero chwili wydusił z siebie Sam, przebierając w słowach. - Ale jakkolwiek... Nie myślałem że to pójdzie tak gładko... Frodo stał nieporuszony, blady i zimny, a jego głos był dziwnie matowy: - Ależ Sam... Ich bin dobry catholico i nie mam problemów ze sobą, tak jak - by nie szukać daleko - ty... Czy to nie jest świetne? Udało mi się, Sam, udało, rozumiesz?! Wykonałem to! Jestem wielki, przyznaj, Mały Wielki Hobbit! Teraz dopiero uderzą dzwony! Będziemy spijać soki! Ja, a nie Aragorn, to zrobiłem i nawet ten stary poczciwy osioł Gandalf padł po drodze, a ja jestem! Och, Sam, to dla mnie wielka Chwila! Wszystko tymczasem trwało jakby w zawieszeniu, i to zastanowiło otępiałego tym wszystkim Sama: - TU COŚ NIE GRA, PANIE FRODO! NIC SIĘ NIE DZIEJE!!! NIEPRZYJACIEL WCALE NIE PADŁ!!! - tu jego wzrok spoczął na worku z płytami. - TO ONE TO ROBIĄ!!! TRZEBA JE WYRZUCIĆ! - O nie, Sam, na to się nie zgodzę, umawiałem się na Pierścień i Pierścień zos... - ale już Sam doskoczył do Frodo'a i rzucił się mu do stóp, ze łzami w oczach. I w tym momencie Sauron Pięknoręki upuścił z parszywej dłoni berło i zadrżał z przerażenia, bo do zatrutego serca dotarła, z całą jasnością, pełna świadomość własnej omyłki i bliskiego końca. Rzucił wszystko na jedną szalę, Nazgule poderwały się do ostatniego zadania, a Sam błagał Frodo'a aby ten się opamiętał. Wtedy Frodo uskoczył na bok. Rzucił Samowi wprawdzie woreczek z płytoma, ale jego głos był dalej matowy, a twarz niebezpiecznie pięknooczna: - Masz, głupcze, pieprzone sidiki. Nigdy nie zgadniesz, w którą z nich została przelana moc Pierścienia! Sam zrozumiał, że ma tylko jedną szansę... (Nie jestem tak dobry w te klocki jak Tolkien i nie umiem wytłumaczyć dlaczego tak było, ale tak właśnie było...) Serce nic mu jednak nie powiedziało... (My mu powiedzmy którą ma wrzucić... szybko... zanim Nazgule nie dolecą...) PANOWIE I PANIE - OTO OSTATECZNE STARCIE: LEGENDA czy TRIODANTE ???????????????????????????????????????????????????????????????????????