Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 kwietnia 2026 11:57:33

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 595 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15 ... 40  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 20 kwietnia 2009 11:58:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3174
Skąd: się biorą muszki owocówki
Moje best of:

Ukraina - na której byłem wożony w wiklinowym koszu ***** a potem sam jeździłemj ak jeszcze się dało

Pelikan - to była normalnie namiastka największej wolności :wink: ****1/2 a że jak mieszkałem w bloku to mieliśmy wokoło niego masę alejek to się popylało często gęsto

Potem był Karlik - ot takie słabe ***

Romet - świetnie się prowadził, ale zdecydowanie nie na polskie drogi ****

A teraz mam w domu rodzinnym rower, który nawet nie wiem jak się nazywa ***1/2

a teraz jeżdżę rowerem kolegi - taka sportowa wersja dla klasy średniej niższej ***1/2 :lol: :wink:

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 20 kwietnia 2009 11:59:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3174
Skąd: się biorą muszki owocówki
Igorze rewelacja ten wiatrak :!:

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 13:34:28 

Rejestracja:
pn, 07 marca 2005 22:40:05
Posty: 1662
Mam problem. Przebiłem dętkę drugi raz w ciągu dwóch tygodni. Za pierwszym razem dałem w serwisie prawie trzy dychy za wymianę. Teraz postanowiłem na własną rękę ją załatać. Z pomocą kumpla nakleiłem łatkę, odczekałem dobę, założyłem na koło i okazało się że powietrze nadal ucieka. Po wnikliwej hydroanalizie odkryliśmy jeszcze dwie dziury w dętce. W związku z tym skoczyłem do tesco po nową dętkę. Jak głupi kupiłem 24-ro calówkę. Co ciekawe udało nam się ją założyć na koło 26 cali, założyć oponę itd., ale po paru minutach okazało się że powietrze znów schodzi. Chyba po raz czwarty obmacaliśmy oponę nie znajdując kolców ani nic, jednak niewątpliwie coś tam utknęło.

W każdym razie... chciałem prosić o radę co do nowej opony przedniej do spokojnej jazdy po mieście. Najlepiej z małymi oporami, wysoką odpornością na rozbite butelki i względnie taniej.:)

pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 14:08:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 15126
Skąd: wieś
Leniwiec pisze:
Chyba po raz czwarty obmacaliśmy oponę nie znajdując kolców ani nic, jednak niewątpliwie coś tam utknęło.


Sprawdź też felgę tam gdzie się styka z dętką - ja miałem na niej taką plastikową taśmę, która miała ostre krawędzie i robiła dziury.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 14:19:34 

Rejestracja:
pn, 07 marca 2005 22:40:05
Posty: 1662
ok, a odnośnie opony, jaki kształt bieżnika polecacie? Chodzi o to, że w obecnej oponie w części środkowej mam prawie całkowicie płaską powierzchnię i dość cienką na dodatek. Podejrzewam, że dlatego tak często łapię gumę. Z drugiej strony większość terenówek ma taki bieżnik, że zwalnia jazdę po asflacie.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 14:55:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Ja w swoim rowerze mam opony Schwalbe Fast Fred z takim oto bieżnikiem:
Obrazek
Są to dosyć szybkie opony. Jeżdżę w 90% po asfalcie, no i nieźle się spisują, ale na polnych drogach też dają radę.
Choć miałem taką sytuację, gdzie wybiegło mi dziecko wprost pod koła, a jechałem ok. 35km/h i musiałem gwałtownie i ostro hamować. no i opona w jednym miejscu dosyć mocno się zdarła. Ale mimo tego nie złapałem gumy.
Od zakupu wymieniałem dętkę 2 razy. Raz, najechałem na niewidoczne szkło, a drugi raz dętka mi poszła z tego powodu, że nie wyczyściłem dobrze wszystkiego, po pierwszej wymianie.
Trzeba zawsze wszystko dokładnie sprawdzić przed założeniem nowej dętki.

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 19:15:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 10 marca 2007 11:18:31
Posty: 3575
Skąd: nigdzie
zrobiłem dzisiaj około 50 kilometrów. nawet sobie założyłem (w końcu) sakwy i nie brałem plecaka. jutro jadę, przynajmniej mam taki zamiar, odwiedzić kolegę z zespołu i jego warsztat samochodowy w miasteczku kilkanaście kilometrów od mojej mieściny. szykuje się ostra jazda po górzystym terenie :)
ale dzisiajsza wyprawa po okolicznych wioskach (które wszystkie oczywiście leżą na górkach) upewniła mnie, że nic mnie nie zaskoczy i dam sobie radę.
a dziś opaliłem sobie mocno ryj. jutro w kominiarce pojadę chyba.

_________________
....więc czekać musisz na wczorajszy dzień....


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 19:29:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
a mój pierwszy rowerek, na którym uczyłem się jeździć to był czerwony "Reksio".
Potem, kiedy już byłem starszy, mogłem w końcu usiąść na rower "Domino". Rower ten dostałem od babci i był koloru czerwonego. Z czasem tracił różne elementy, najpierw chyba poszło dynamo, potem bagażnik, a na koniec błotniki. Bez błotników rower wyglądał agresywniej ;) na dodatek montowaliśmy w szprychy różne patyczki, aby był odgłos traktorka.
Kiedyś pękła mi rama, ale wujek w miejscowym ZNTK bez problemu zespawał.
Potem długo nie miałem żadnego roweru. Kolejną machiną był góral z supermarketu, ale nie z tych najtańszych. Długo nim nie pojeździłem, bo podobnie, jak u Igora, gwint się wyrobił w pedałach :?
Teraz jeżdżę tym oto rowerem. Rower składał znajomy, znajomego, który ma serwis rowerowy, więc po znajomości. Z roweru jestem zadowolony, choć gdybym miał troszkę więcej kasy, to zainwestował bym w coś lepszego.
na rynku w Twardogórze
Obrazek
w trasie
Obrazek

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 19:43:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
to bardziej trekkingowy. węższe i większe koła niż w góralu, no i troszkę większa rama. Jeździ się przyjemnie, choć akurat pod wiatr najgorzej 8)

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 20:16:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
wiatr dla rowerzysty jest gorszy niż góry

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 20:24:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 18091
Viator pisze:
to bardziej trekkingowy.

..no właśnie ..Czy szło by do górala przełożyć koła , albo zrobić sobie takie wymienne żeby był raz góralem a raz trekkingowym?
Bo na asfalt...a wiadomo że asfalt najlepszym przyjacielem rowerzysty jest...,bo na ten asfalt to lepsze opony cieńsze , człowiek się mniej meczy.

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 20:36:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
WUKA70 pisze:
Czy szło by do górala przełożyć koła , albo zrobić sobie takie wymienne żeby był raz góralem a raz trekkingowym?

no jasne, mój kolega tak robi. dobierz tylko odpowiednie rozmiary kół. jak się da, to nawet większe niż w góralu, wtedy jeszcze lepiej się jeździ.

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 czerwca 2009 20:45:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 10 marca 2007 11:18:31
Posty: 3575
Skąd: nigdzie
Viator pisze:
wiatr dla rowerzysty jest gorszy niż góry

w mojej przepięknej okolicy są przepiękne górki (bo górami to trudno nazwać, bynajmniej ja nie jestem w stanie). w tej przepięknej okolicy ile razy wybieram się na rower, co czynię dość, często, musi wiatr wiać... widocznie jestem wiatropędny.... dzisiaj tylko coś spokojnie było,a le to dobrze.... mam nadzieję na taką samą pogodę jutro (no, może być trochę mniej słonecznie, bo dzisiaj słońca to miałem aż nadmiar), bo do pokonania będzie kilka sporych górek, co przy wietrze będzie baardzo męczące... ale fajnie jest wracać potem z wiatrem....
raz wybrałem się na rower, gdy wiał strasznie wiatr. rower normalnie stał w miejscu, a ja wymyśliłem, że pojadę do cioci jakieś 10 kilometrów pod górę (momentami bardzo pod górę), dwie wioski dalej. Gdy wracałem był moment, że jechałem bardzo szybko, a wkoło mnie była cisza.... nie czułem nawet lekkiego powiewu, jechałem równo z wiatrem.... niesamowite uczucie!

_________________
....więc czekać musisz na wczorajszy dzień....


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 czerwca 2009 22:42:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 10 marca 2007 11:18:31
Posty: 3575
Skąd: nigdzie
veni vidi vici, nie jestem tak całkiem bez formy! może nawet schudnę, choć chyba niem bo po dwóch miesięcach zasuwania rowerem i grania w piłkę z braćmi (podczas gdy wcześniej praktycznie przez cały rok szkolny rower stał w komórce a ja zajmowałem się głównie płaszczeniem tyłka przy biurku) ważę nadal 98 kilo...
No i byłem w mieście Dynowie, choć rano po obudzeniu zastanawiałem się, czy gdziekolwiek iść, bo bolało mnie wszystko. Chyba coś zaczynam chorować. Ale jednak pojechałem, w tamtą stronę jechało mi się dość sprawnie. Po drodze kilka przerw. To jest jednak więcej niż kilkanaście kilometrów... słońce przygrzewało dość mocno, to i pić się chciało. Wycwaniłem się i wziąłem ze sobą litr minerałki. Po godzinie była ciepła, ale przynajmniej nie uschłem. No i oczywiście musiałem czegoś zapomnieć, nie wziąłem portfela. Dobrze, że nie wiało, bo bym się nie wygramolił pod górki. Na miejscu chwilkę odpocząłem na ławce na rynku, po czym Arek dołączył do mnie pod pomnikiem Jegiełły. Pogadaliśmy chwilę, zjedliśmy pyszne lody (dla tych lodów muszę się wybrać gdzieś na czasie jeszcze raz!) i poszliśmy do knajpy na zimnego tymbarka. Ustaliliśmy tam kiedy robimy próbę (bo była chwilka przerwy). Poza tym złożyłem Arkowi propozycję zagrania koncertu zinnym zespołem, w którym gram. Zgodził się, fajnie. Chwilkę jeszcze posiedzieliśmy wchłodnej knajpie i po dokończeniu tymbarków jabłko-mięta udaliśmy się do sklepu obok. No i musiałem już wracać. Z Dynowa wyjechałem szybko, skierowałem się na Dubiecko i... okazało się, że nie dosyć, że słońce skwarzy niemiłosiernie, to jeszcze wieje mocny wiatr... no trudno... Zgdonie z postanowieniem do Dubiecka, do domu przyjechałem nie zatrzymując się na odpoczynek (odpoczywałem powooli wspinając się na górki, czyli jednak daję radę...). Ale za to mogłem wreszcie podelektować się przepięknymi widokami.... zazwyczaj jak jeżdżę na próby autem, to nie mam na to zbyt wiele czasu, nawet nie zwracałem nigdy za bardzo uwagi jak pięknie po drodze jest... Przyjechałem do domu, napiłem się czegoś zimnego i stwierziłem, że czuję się bardzo źle. Jednak czepia się mnie jakieś choróbsko. I na dodatek okropnie boli mnie tyłek.... Pewnie nie usiadłbym na rower przez tydzień, gdybym mógł (no bo strasznie mnie tyłek boli...), ale musiałem przed obiadem jeszcze gdzieś podskoczyć rowerkiem, a jutro jadę na ognisko na Słonne (czyli wpadnie jakieś niecałe 20 kilometrów...)
Było naprawdę fajnie! Rower taty jest świetny i pewnie będę już na stałe nim jeździł (bo mój trup trochę się wyjeździł przez 10 lat nieustannego katowania..). Obyło się bez skoków ciśnienia spowodowanych wyskakiwanie kotów, psów, kur czy dzieci pod koła, spadania łańcuch w najmniej odpowiednich momentach i innych niefajnych sytuacji. No, podczas wyprawy tylko raz mi lekko podskoczyło ciśnienie, gdy najechałem na dziurę w asfalcie i mnie trochę mocno zarzuciło, a jechałem bardzo szybko... ale jakoś mi się udało zachować równowagę. jak ela mówiła, trzeba gromadzić mocne wrażenia na starość. :wink:

_________________
....więc czekać musisz na wczorajszy dzień....


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 22 marca 2010 09:51:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Być może zrobię z siebie idiotę, ale co tam.
Czy ktoś mi pomoże?
Otóż... nie potrafię napompować roweru. :|

Sprawa wyglada tak. W kole przednim mam dętkę z wentylem tzw. samochodowym (dużym), ale nie takim gwintowanym po całości, z nakrętką u dołu, tylko gwint krótki, przykryty przez kapturek, a potem gładko.
No i co próbuję to pompować, to mi się ten wentyl chowa w oponę. :oops:
Co ja mam zrobić? :(

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 595 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15 ... 40  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group