Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 kwietnia 2026 12:02:49

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3277 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78 ... 219  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 30 maja 2009 11:05:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 18091
arasek pisze:
WUKA70 napisał:
pełne 90 minut na prawdziwym boisku..Też kiedyś chciałbym zagrac mecz na prawdziwym trawiastym


Myślę, że jeszcze chociażby jeden mecz forumowy uda się rozegrać na pełnowymiarowym... więc może Twoje życzenie wkrótce się spełni?

...co najwyżej na ostatniego stopera...albo lepiej do bramki, bo posturę mam jak Jan Tomaszewski (wzrostu zdecydowanie niższego) ....i nie tego Janka sprzed 30 lat a raczej obecnego...
P.S. Bramkarz nie musi biegac. 8)

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 03 czerwca 2009 11:56:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 16:08:21
Posty: 6017
Skąd: przychodzi, tego nie wie nikt
Dziś śniły mi się trzy różne rzeczy, ale zdecydowanie najciekawszym motywem było to, że byłem na koncercie Queens Of The Stone Age, który odbywał się... na dworcu Warszawa Śródmieście :lol: Scena oczywiście była postawiona na jednym z peronów (ten z którego jedzie się w kierunku zachodnim), frekwencja była taka sobie, do tego stopnia, że spokojnie przeszedłem sobie z tyłu, aż po same barierki. Coś tam zaczęli grać, ale nie pamiętam co, chyba kawałki z jakiejś nowej płyty bo ich nie kojarzyłem ;) No i był w tym śnie motyw z koncertówki, kiedy to Josh coś tam mówi do jakiegoś kolesia. Tutaj po wypowiedzeniu swojej kwestii oryginalnej, zaczął mówić coś po polsku i generalnie obrażał jakiegoś chłopaczka z widowni ;)

_________________
www.dtrecords.pl - Dobry Towar Records (Spirit of 84, Malchus, cdn...)
www.backstageshop.pl - płyty, koszulki, książki, itd.

"Jak mamy tu coś zwojować skoro między jedną siatką, a drugą jest przerwa na piłkę?"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 22 czerwca 2009 09:33:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 24909
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Przedwczoraj śnił mi się prawdziwy koszmar, który polegał na tym, iż moja obecna firma podpisała jakieś dziwne porozumienie z moją poprzednią firmą, w myśl którego kilkoro pracowników - w tym ja - przeszło do tej drugiej firmy. Ujrzałem sporo ryjów, których nie chciałbym oglądać już nigdy w życiu. Takie nagromadzenie najgorszych osób z którymi przyszło mi pracować w różnych etapach, że tak szumnie powiem, kariery.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 23 czerwca 2009 11:22:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11082
A ja dzisiaj jakiś dziwny sen miałam. Śniło mi się, że jestem sama w jakimś domu i co raz pojawiają się różne duchy, zmory, upiory. Nic w sumie nie robią, tylko pojawiają się, znikają i sieją grozę. Obudziłam się wystraszona...
Nie mam pojęcia, skąd mi się taki sen wziął, dawno żadnego horroru nie oglądałam. Jest jeszcze dziwniejszy w kontekście tego o czym - zainspirowana czymś pięknym - myślałam przed snem, a nawet się o to modliłam, a co ze snem właśnie miało związek...
A potem się obudziłam i znowu zasnęłam. Tym razem śniło mi się, że jestem w kościele, trwa jakieś nabożeństwo i jest śpiewany psalm. Ale na takiej dziwnej zasadzie, że ksiądz z mikrofonem i z kartką z tekstem podchodzi kolejno do wiernych i każdy po kolei śpiewa jedną zwrotkę. Nie było zbyt wielu ludzi i byłam ciekawa, czy dojdzie do mnie, zanim się wszystkie zwrotki skończą. Nigdy - również na jawie - nie śpiewałam żadnego psalmu w kościele, nawet w czasach, kiedy zdarzało mi się bardziej aktywnie angażować w oprawę liturgiczną. Kiedy próbowano mi wcisnąć śpiewanie, zawsze odmawiałam stanowczo, z obawy, że będę fałszować. Choć po cichu miałam wielką ochotę... A tu, w tym śnie melodia była łatwa i mocno siedziała mi w głowie i byłam (prawie) pewna, że nie zafałszuję i strasznie chciałam zaśpiewać. W pewnym momencie zrobiło się tak, że już ksiądz nie podchodził do ludzi, tylko kartka z mikrofonem sama wędrowała i w końcu dotarła do mnie. I niby teoretycznie psalm powinien być jeszcze śpiewany, ale jakoś wtedy uwaga wszystkich była już skupiona na czymś zupełnie innym i jakoś nie widziałam sensu śpiewania... Wróciłam do domu, ale to było jakoś tak dziwnie, że wciąż widziałam tych ludzi z kościoła w ich domach i sam kościół i trwające w nim kolejne nabożeństwo. Okazało się, że niektórzy z tych, którzy wtedy nie zdążyli zaśpiewać, teraz dzwonili do księdza na komórkę i śpiewali przez komórkę i to było słychać w kościele na tym kolejnym nabożeństwie. Też chciałam zadzwonić, ale nie wiedziałam, czy mam tak wykręcić numer i od razu zacząć śpiewać (no, w końcu to tak trochę dziwnie i głupio...), czy najpierw się przywitać z księdzem, przedstawić, powiedzieć po co dzwonię... no, ale co, jeśli to wszystko byłoby słychać w kościele? No i w końcu nie zadzwoniłam...

_________________
Mam niebieskie futerko
i uwielbiam wciąż latać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 25 czerwca 2009 06:50:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18426
Skąd: Poznań
Śniła mi się wielka burza. Byłem z rodziną gdzieś na wakacjach, w jakimś domku wczasowym. Zauważyłem, że po jednej stronie nieba zrobiło się prawie czarno. Po chwili zaczęła się niesamowita burza - błyskawice utrzymywały się przez kilkanaście sekund, jak wielkie łuki elektryczne. Było to piękne, chciałem zawołać innych żeby sobie popatrzyli ale nagle jedna błyskawica pojawiła się tuż przede mną! Czułem elektryczne mrowienie w kończynach i wiedziałem, że nie mogę - absolutnie nie mogę - się ruszyć, bo wtedy ona się wkurzy i naprawdę mnie walnie. I tak, ze wstrzymanym oddechem stałem a ona stopniowo zbladła i zniknęła...

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 26 czerwca 2009 11:45:13 
W drodze powrotnej z Tatr (chyba?) wpadlyśmy z Inverness do Kingston Potockie :) Niestety, Witek był okrutnie zajęty administrowaniem jakiegoś forum neo, a kiedy w końcu na chwilę się oderwał wparowała jakaś pani i powiedziała, że tu się nie pije i mamy się wszyscy wynosić. Witek się wkurzył i zdecydował że wracamy w Tatry...


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 26 czerwca 2009 11:45:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Jak zazwyczaj nic mi się nie śni to dzisiaj miałem aż dwa. Pierwszy był dziwny bo mnie w nim nie było. Jakbym film oglądał. I to ciekawy. Jakaś mieścina w stanach kontrolowana przez dwa konkurencyjne gangi motocyklistów. I szeryf który postanawia zrobić z tym porządek. Niestety przebudziłem się i zakończenia nie obejrzałem. Noc jeszcze była ciemna więc znów się położyłem.
Byłem w Sopocie i z kanałów zaczęły wyłazić jakieś potwory. Pojawiło się wojsko, zaczęło do nich strzelać, ale z morza wyszedł ogromny stwór i zaczął wszystko niszczyć. Zacząłem uciekać. Najpierw uliczkami i po podwórkach, a stwory cały czas za mną. Po drodze znalazłem porzucony karabin. Potem zszedłem do podziemi, ale doszedłem do ślepego korytarza. Nie mogłem już uciekać więc strzelałem do potworów, ale było ich coraz więcej. Kiedy skończyła mi się amunicja zbudziłem się.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 04 lipca 2009 23:30:43 

Rejestracja:
czw, 04 grudnia 2008 15:50:50
Posty: 28
Skąd: Lipowiec Kościelny
A mnie ostatnio śnili się bohaterowie z serialu Dr House


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 06 lipca 2009 21:12:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3174
Skąd: się biorą muszki owocówki
a mi się dziś śnił Czesław Miłosz i przekonywał mnie do swej poezji, której jakoś poza kilkoma wyjątkami nie trawię... :|

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 06 lipca 2009 21:25:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 02 października 2006 12:09:41
Posty: 2805
Skąd: f'karium
Karolina pisze:
W drodze powrotnej z Tatr (chyba?) wpadlyśmy z Inverness do Kingston Potockie

o, dobre! :D niezły sen
mnie się ostatnio śniło, że Budzy miał fryzurę na Gera a ja wymyśliłam turbozajebistą (podoba mi się to słowo!) piosenkę dla Armii. Były ostre gitary, psychodeliczny bas, dostojna waltornia, zakręcona acz chwytliwa perkusja i refren umrzeć chcę hehe.

_________________
tory wyjeżdżają z lasu a tam...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 08 lipca 2009 20:46:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 04 czerwca 2008 21:38:37
Posty: 77
Skąd: z Raszkowa
Inverness, to prawie jak Dżon Lennon, teraz tylko rozpisać, wydać i będzie nowy turbozajebisty kawałek Armijny! :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 10 lipca 2009 11:42:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Śniło mi się, że Pietro wrócił na forum :twisted: .


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 10 lipca 2009 20:27:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 11082
Dziś miałam niezły, mocno hardkorowy sen, na podstawie którego można by z powodzeniem nakręcić jakiś thiller.
Wracałam z jakiegoś szkolenia. Wyszłam z ośrodka, w którym mieszkałam, patrzę stoi samochód, który wygląda jaka taksówka, którą już kiedyś jechałam, w środku kierowca, który wygląda tak, jak tamten kierowca. Wsiadłam bez zastanowienia, nie zauważywszy nawet, że ten wóz wcale nie ma na dachu napisu 'TAXI'. (Nawiasem mówiąc, sytuacja niemożliwa, ja nigdy nie zapamiętuję samochodów, a szukając taksówki zawsze patrzę tyko na dach. Twarzy zresztą też nie bardzo pamiętam...)
Kierowca ruszył i w pewnym momencie zorientowałam się, że wcale nie jedzie w stronę dworca... mało tego, jedzie bardzo szybko, coraz szybciej, znacznie przekraczając dozwoloną prędkość a nawet granice jakiegokolwiek rozsądku. Zaniepokoiło mnie to i pytam, dlaczego tak.
A on na to bezczelnie zaczyna mi się chwalić, że wczoraj porwał już jednego biznesmena i dostanie za niego niezły okup. Na co ja odpowiadam, że ja bogata nie jestem, moja mama też nie i za mnie dużego okupu nie dostanie. A on na to uśmiecha się zbereźnie i mówi, że mnie porwał nie dla okupu... Zrozumiałam, że chce mnie sprzedać do jakiegoś burdelu, doszłam do wniosku, że wolę zaryzykować wyskoczenie z niemożliwie rozpędzonego samochodu, niż taki los. Próbowałam otworzyć drzwi, facet się zorientował i zaczął się ze mną szarpać. W czasie tej walki przeobraził się w kobietę, która wyglądała jak jakaś dzika wojowniczka. Kobieta miała już zupełnie inne zamiary wobec mnie, posiadała sporo dziwnej, wymyślnej broni i chciała mnie po prostu w możliwie okrutny i wyrafinowany sposób z pomocą tejże broni zamordować. Teraz rozpętała się między nami długa, efektowna i zażarta walka, której wszystkich szczegółów już nie pamiętam. Wiem tylko, że ją w końcu mocno pogryzłam i jej krew ściekała mi po podbródku i poplamiła ubranie. Taką trochę zmaltretowaną i nieco otumanioną zostawiłam w samochodzie, z którego udało mi się w końcu wyskoczyć.
Zobaczyłam przed sobą jakieś zabudowania i uciekłam w ich kierunku, chcąc się tam schronić. Zakładałam, że w środku będą ludzie i będę tam bezpieczna. Pierwsze pomieszczenie, do którego wbiegłam, było obszerne, bardzo eleganckie, stał w nim długi stół zastawiony na jakieś przyjęcie, ale nigdzie ani śladu człowieka. Tymczasem tamta kobieta już się pozbierała i wiedziałam, że mnie goni. Zbiegłam w dól jakichś schodów. Okazało się, że budynek, w którym jestem, to istny labirynt - pięter, schodów, pomieszczeń. I nigdzie nie było żadnych ludzi. Biegałam po tym wszystkim, w końcu wpadłam do jakiejś biblioteki, przekonana, że udało mi się wreszcie tamtą babę zgubić. Tu już byli ludzie, jakieś dwie osoby z obsługi i dwóch klientów. Myślałam, że wreszcie jestem bezpieczna. Ale wtedy zobaczyłam ją stojącą za drzwiami i pukającą. Zaczęłam krzyczeć, żeby jej nie wpuszczali. Niestety, ona tutaj wyglądała na porządną, niewinną kobietę, a ja z wciąż zakrwawionym podbródkiem i ubraniem na niebezpieczną wariatkę. Uwierzyli jej, nie mnie. Wpuścili ją. Wtedy ona zabiła ich wszystkich, najpierw trzy osoby naraz nadziewając na tą swoją rozmaitą broń, potem wykańczając ostatniego faceta. Podczas, kiedy była nim zajęta, ja zaczęłam uciekać dalej. Wyskoczyłam przez okno, pognałam przez jakieś podwórka, gdzie stały dziwne budowle, myślałam, że są tylko ze szkła. Wbiegłam do jednej, zakładając, że wybiegnę z drugiej strony. Tymczasem ona już mnie goniła. Niestey, okazało się, że budowla, do której wbiegłam, nie ma wyjścia z drugiej strony, a szkło wszędzie z zewnątrz otoczone jest drucianą siatką. W końcu znalazłam jakiś fragment ściany, gdzie w siatce była dziura, wybiłam szybę i wyskoczyłam tamtędy. Co było dalej, nie wiem, bo się obudziłam...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 13 lipca 2009 08:05:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 18426
Skąd: Poznań
Ej, autentycznie dobre! I filmowe! Mogłoby się nazywać "W pułapce lęku II" albo jakoś tak...

_________________
hajfi super star super hit diskdżokej szczerzy kły znad konsolety


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 13 lipca 2009 15:42:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 10 marca 2007 11:18:31
Posty: 3575
Skąd: nigdzie
Mi się śniło że idę na wojnę. Był też mój kolega z zespołu jednego, był oficerem. Z początku w kółko się przemieszczaliśmy z naszym oddziałem, później już tylko się wycofywaliśmy, ale wróg nas dogonił i wybił. Miałem piękny widok na jakieś pole bitwy, trochę lasu, trochę miasta. W końcu wystrzelali resztę moich kolegów w lesie a mnie wysadził granat. I się obudziłem (we śnie) i myślałem, że wróciłem do normalności. Wstałem, usiadłem do komputera. Po chwili wyłączył się. Gdy go włączyłem był sformatowany, nie było też internetu. Telefon też nie działał. Przebrałem się i zszedłem na dół, do kuchni. Okazało się, że najprawdopodobniej w nocy zaczęła się III wojna światowa, ale nikt tego głośno nie mówił. W kółko latały samoloty i śmigłowce, wszystkie leciały na zachód, jakby uciekali przed czymś, co szło ze wschodu. I pojawiły się śmigłowce które spryskiwały Dubiecko moje benzyną. Czyli będą nas podpalać. Przyszła babcia i mówiła coś o tych śmigłowcach. Pomyślałem, że głupio będzie spalić się żywcem i że lepiej by było umrzeć. Chciałem się pomodlić, żebym umarł jeszcze przed spaleniem i wkroczeniem wojska do mojej mieściny. I wtedy pomyslałęm, że to może tylko sen. I zerwałem się. To był tylko sen....

_________________
....więc czekać musisz na wczorajszy dzień....


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3277 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78 ... 219  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group