Przy twitterowych patologiach się z lekka wyłączyłem, bo nie znam tematu, natomiast Budynia przygody z IKE to była dość konkretna saga

Budyń pisze:
jaja już kupione
Jak te jaja zobaczyłem wszystkie na talerzu, to - wiedząc, ile ma być osób - zastanawiałem się, co gospodarze zrobią z kopą jaj po wyjściu gości. Tymczasem, kiedy z Bogusem wychodziliśmy, to ledwo co już tam zostało
Natomiast Fengari spieszę pocieszyć, że nie na darmo jednak Bogus oglądał Gwiezdne wojny, ponieważ okazały się tematem jak znalazł podczas długiego zimowego spaceru przez Mokotów. Czy uwierzycie, że w Warszawski Transport przegapił fakt, że następnego dnia jest święto i zamknął metro jak przed dniem powszednim? Tym samym pozostaliśmy, nomen omen, na lodzie (bo mroźno było, szkoda, że sucho, fajnie by się szło po skrzypiącym śniegu), nocny oczywiście akurat uciekł i trzeba było się przejść. Ale to dobrze po nieprawdopodobnym obżarstwie i tego wieczora, i w ogóle ostatnich trzech dni (w tamtą niedzielę najpierw byliśmy na dużym śniadaniu u znajomych, potem u nas byli znajomi w porze podwieczorku, a na koniec Spotkanie Zimowe...).
Dla Budynia i Marty serdeczne podziękowania za miły wieczór!